O mnie

Ja: trzydzieści i mały plus, żona, mama, kiedyś osadzona w świecie mediów, obecnie w świecie niewielkiego Tomasza i własnych literek. Jako posiadaczka beznadziejnych, cienkich i wypadających blond włosów, cery mieszanej, wrażliwej, a od niedawna również naczynkowej, wysuszonych nóg oraz stóp w kiepskim stanie wciąż poszukuję kosmetyków, które „coś z tym zrobią”... Po ciąży moja motywacja do pielęgnowania własnego ciała wzrosła ogromnie i jestem obecnie doskonałym królikiem doświadczalnym w moim supertajnym laboratorium wdzięku. Na co dzień uwielbiam dopieszczać się kosmetykami z każdej półki, które pięknie pachną, poprawiają wygląd i kondycję skóry/włosów/paznokci (niepotrzebne skreślić) i sprawiają, że czuję się świetnie.



Blog: powstał z porywu serca, którego doznaję każdego dnia, gdy otwieram moją skrzynkę pełną skarbów do makijażu, a także gdy moczę się pod prysznicem, a potem dopieszczam ciało rozmaitymi płynami i papkami. Poryw jest zwykle krótkotrwały, bo jako matka niesfornego kurdupla czasu na pielęgnację nie mam zbyt wiele. Kurdupel jest słodki i go uwielbiam, ale zamiast o nim, postanowiłam pisać o moim sekretnym życiu w łazience, z dala od małych, tłustych rączek, obślinionej brody i ciekawskich orzechowych oczu (po tacie). Jakby nie było – kibel – to taka moja mała oaza spokoju, pełna zapachów, radości i odprężenia... pod warunkiem, że codzienne smarowanie odbywa się w asyście doskonałych pomocników. Czy może być coś gorszego od wyżebranych od życia kilku chwil spokoju, które nagle okazują się być zmarnowane przez beznadziejne masło do ciała lub śmierdzący krem? Tak, z pewnością istnieją gorsze rzeczy, ale ta jest na tyle fatalna, że warto jej unikać :D.

Chętnie pomogę Tobie, zabiegana mamo, i Tobie, zapracowana kobieto, i Tobie też, kimkolwiek jesteś. Uwielbiam testować nowe kosmetyki i dzielić się radością z ich używania, a także – zgodnie z duchem polskości – krytykować, odradzać, a czasem i naśmiewać się z. Oczywiście wiem, że blogów tego typu jak mrówków, ale mój jest mój i za to go lubię najbardziej! Kto wie, może moje przemyślenia zachęcą Was do udanych zakupów lub uchronią przed fatalnym wydaniem wielu ciężko zarobionych złotówek. Nie jestem specem, jestem tylko mamą uroczego kurdupla, która mimo niewyspania i całodziennego zasuwania przy synu stara się wyglądać i pachnieć jak najpiękniej. Dla siebie, dla rodziny.

Profil kosmetyczny:


Skóra

Twarz: cera mieszana z bardzo tłustą strefą T, a do tego płytko unaczyniona, od pewnego czasu wrażliwa i dosyć podatna na zapychanie (szczególnie latem). Rozszerzone pory, co i rusz pojawiają się pojedyncze wypryski. Czyli cera trudna w pielęgnacji, niestety. Karnacja jasna, ale nie wampirzo biała.

Ciało: skóra normalna, łydki wymagają porządnego nawilżenia, bo lubią się przesuszać. Stopy pozostawiają wiele do życzenia. Z powodu jasnej karnacji w sezonie letnim widoczna brzoskwiniowo-świnkowa opalenizna.

Włosy

jasny blond, cienkie, proste, lubiące wypadać, nielubiące układania, skłonne klapnąć z byle powodu i przetłuszczające się u nasady. Niefarbowane (nigdy). 

Paznokcie

w zaskakująco dobrym stanie, jedynie końcówki nieco pożółkły od malowania (mimo stosowania base coatów).

Preferowane zapachy

Jeśli chodzi o kosmetyki, zapach jest dla mnie bardzo ważny, więc śmierdziele mają na dzień dobry duuuuży minus. Uwielbiam zarówno słodkie, apetyczne aromaty (byle nie dusiły i nie mdliły), jak i rześkie, owocowe i kwiatowe. 
A perfumy po prostu muszą mi się spodobać – niegdyś wierna wariacjom na temat zielonej herbaty, dziś mój nos pozostaje otwarty na propozycje :). Aktualnym ulubieńcem jest zielony Michael Kors – Island.

Inne przydatne informacje

Nie jestem włoso- ani lakieromaniaczką. Zwracam uwagę na to, czym myję i odżywiam włosy, mam też swoich lakierowych ulubieńców i nielubieńców, ale najbardziej interesuje mnie szeroko pojęta pielęgnacja twarzy i ciała. Nie ma takiego kremu, olejku, balsamu itd., który byłby tym o jednym za dużo w moich zbiorach! A makijażu wciąż się uczę i daleka droga przede mną. Za to uwielbiam kolekcjonować i podziwiać kolorówkę, no i marzyć, że kiedyś będę umiała wyczarować z niej perfekcyjne makijaże.

Czego nie lubię/nie używam?

Pielęgnacja: nie lubię kremów pozostawiających tłusty film, nie używam peelingów mechanicznych do twarzy (bo mam cerę naczynkową) i kosmetyków do kąpieli (kule, płyny do kąpieli), bo nie mam wanny.
Kolorówka: nie nadają się dla mnie kremy koloryzujące i fluidy z różowymi tonami, nie używam czerwonych pomadek (mam jedną na Bardzo Specjalne Okazje :)).
Paznokcie: z przyczyn technicznych nie używam lakierów o nierównej fakturze, czyli piasków, wyjątkowo odstających topperów, futerek itd. Przy małym dziecku to szaleństwo :). Pozwalam sobie na takie odloty tylko w wyjątkowych sytuacjach. Nie lubię na swoich paznokciach czerwieni, landrynkowego różu i frenczowych białych końcówek. Tipsy też odpadają.
Włosy: nie używam kosmetyków do stylizacji.

 

Jeśli masz do mnie jakąś sprawę, nie krępuj się: smarowanie (at) gmail.com


Tu 50 faktów o mnie: KLIK
a tu tag, z którego również dowiecie się czegoś więcej na mój temat: KLIK.


3 komentarze:

  1. Myślę, że znalazłam w blogosferze moją bliźniaczkę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć Agatko,
    Miałam już dawno do Ciebie pisać, ale jak to ja - skleroza :)
    Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa.
    U nas w miarę ok, ale na tamtego bloga nie mam siły, bo musiałabym cały czas pisać, ze nie jest lepiej a gorzej. Taka choroba i nic nie mogę na to poradzić, niestety :(

    OdpowiedzUsuń