sobota, 17 czerwca 2017

Sylveco – Nawilżający żel do mycia rąk /recenzja/

Miałam dziś pokazać Wam nowojorską księgarnię Strand i albumy o sztuce, jakie przywieźliśmy do Polski w wypełnionym do ostatniego grama bagażu, ale nie zdążyłam. Zamiast Stranda będzie coś z zupełnie innej beczki, a zupełnie-inność polega na tym, że książki zastąpię mydłem w płynie, a american dream – stuprocentową polskością. Mimo wszystko nie wyłączajcie odbiorników – Sylveco po raz kolejny dało radę!

Tomasz trzyma, bo lubi. Żel i trzymanie.


Jakoś nie chciało mi się przez długi czas wyciągać z szuflady tego żelu do mycia rąk, bo wiedziałam, że jeśli to kosmetyk od starego, dobrego, naturalnego Sylveco, nie mam co liczyć na nieprzeciętnej urody aromat i nadzwyczajne właściwości pianotwórcze. Tak się po prostu nie mogło stać, bo produkty Sylveco są naturalne, hipoalergiczne i pozbawione magicznego hasła parfum w składzie. Te bardziej parfumowate odnajdziecie w siostrzanej linii Sylveco o wdzięcznej, słowiańskiej nazwie Vianek.

Nawilżający żel do mycia rąk nie odbiega właściwościami od pozostałych przedstawicieli Sylveco: jest hipoalergiczny i delikatny (zamiast mydła mamy łagodne detergenty dla wrażliwców), a jednak skutecznie myje i nawet przyzwoicie pachnie! Posiada fizjologiczne pH.

Tu dalej trzyma, bo w jego lubieniu nic się nie zmieniło.

Z tego co wiem, żel Sylveco jest obecnie rozlewany do butelek z ciemnego plastiku. Zmian w składzie nie zauważyłam, przeklejam ze strony producenta:

INCI: Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Glycerin, Tussilago Farfara Leaf Extract, Panthenol, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Urea, Citrus Aurantium Dulcis Oil.

Ekstrakt z liści podbiału pospolitego ma nawilżać i chronić skórę przed uszkodzeniami, poza tym wykazuje właściwości łagodzące zaczerwienienia, jeśli już coś wkurzającego nam się przypałęta. Gliceryna, pantenol i mocznik pomagają walczyć o miękkość i gładkość dłoni, a o to, żebyśmy w trakcie mycia nie puścili pawia od nadmiaru śmierdzącej natury, dba równie naturalny (i jakże pachnący) olejek pomarańczowy. Nie ma się co czarować: ten olejek to dyżurny zapach świeżości dla wielu bliskich naturze kosmetyków i nie ma w tym zapachu nic pięknego ani nadzwyczajnego. Może się znudzić, ale ze zdumieniem odkryłam, że lubię go wąchać podczas wielokrotnego mycia rąk w ciągu dnia. To samo odkrył mój pięcioletni syn Tomaszem zwany, a swoje odkrycie przypieczętował zdaniem: „Mamo, jak nam się ten żel skończy, to kup następny, ale koniecznie taki sam. Podoba mi się zapach”. Ojnodobra, kupię, jak tylko wymyślę, gdzie blisko domu mamy Sylveco na żywo.

Żel pieni się raczej słabo, ale i tak lepiej, niż to sobie wyobrażałam przed pierwszym odblokowaniem pompki. W związku z tym, że jest żelem z prawdziwego zdarzenia, w trakcie mycia oblepia dłonie kojącą kołderką, która przy zbyt prędkiej próbie spłukania, nie domywa się między palcami. Na początku było to nieco denerwujące, ale przyzwyczaiłam się, że muszę podlewać ręce przez kilka dodatkowych sekund.

Wspaniałe jest to, że żel faktycznie nie wysusza dłoni. Nie przesadzałabym z tym nawilżaniem – nie wierzę w skuteczność krótkiego kontaktu skóry z nawilżającymi składnikami – ale przyjemna gładkość po umyciu i brak problemów z przesuszaniem to wystarczające powody, żeby ten żel polubić.

I już, o, tyle. Jeżeli lubicie naturalne kosmetyki lub macie alergię na wszystko, co się rusza (lub nie), takie mydło w płynie pewnie Wam się spodoba. Nie jest to ósmy cud świata, ale pieni się lepiej od Yope, a to już coś znaczy. My lubimy.

Pojemność: 300 ml
Cena: 16,50 zł
Ocena: 5/6


25 komentarzy:

  1. Jak sobie myłam nim rączki to podobał mi się! Czy jego - oraz słynnych mydeł Yope - nie będzie koło nas w BioOrganice? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet nie wiedziałam, że Sylveco ma żele do mycia rąk :D W ogóle nic z tej marki nie miałam, muszę nadrobic zaległości :D Ja teraz właśnie uzywam Yope i lubię bardzo :)) A ten Twój Tomasz to prze słodziak !

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze wiedzieć, że słynne Yope mało się pieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydła kuchenne Yope pienią się lepiej, ale są jeszcze bardziej lepkie od Sylveco

      Usuń
  4. A ja jeszcze się nie zaprzyjaźniłam z Sylveco!

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę się w końcu wybrać do sklepu z tymi kosmetykami

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tego żelu, ale jeśli chodzi o mycie dłoni to nie jestem zbyt wybredna :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Przekonałaś mnie! :) z racji, że przepadłam dla żelu tymiankowego do mycia twarzy jestem skłonna dać szansę produktowi do mycia dłoni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, no popatrz, a jednak trochę niezachęcających rzeczy na jego temat napisałam ;). A że ten tymianek znosisz zapachowo, to podziwiam.

      Usuń
    2. Z mojego punktu widzenia należą one do atutów :) Pomimo, że nie mam wymagającej skóry na dłoniach, to nie każdy produkt do mycia (nie tylko dłoni) jest dla nich łaskawy i jak na krótki kontakt, potrafi narobić bałaganu (np. słynne mydła Yope i mydła BBW, ale BBW wybaczam i przymykam oko ponieważ mają cudne warianty zapachowe :D). Dlatego pozostałe walory są dla mnie na plus.

      Tymianek kocham miłością absolutną :DDD dlatego też posadziłam kilka kępek w ogródku (bo świeży to już w ogóle magia) i min. tylko dlatego dałam szansę Sylveco. Nie widziałam z innych firm podobnego wariantu (bez dodatków). Same właściwości tego żelu do mycia twarzy także szybko mnie do siebie przekonały i tak zaczęła się wspólna przygoda.
      Vianek niby jakoś mnie nie przekonywał, ale miałam okazję wypróbować kilka rzeczy i jedna z nich bardzo mi się spodobała. Zobaczymy jak będzie dalej, bo póki co Sylveco zapunktowało i już nie jestem tak bardzo obrażona na firmę ;)

      Usuń
  8. ostatnio wpadłam na kosmetyki Sylveco i Vianek w Naturze, ale oczywiście nie na pełną ofertę....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest łatwo stacjonarnie znaleźć pełny katalog Sylveco na półkach. Mnie się chyba jeszcze nie zdarzyło.

      Usuń
  9. Ogólnie lubię sylveco, ale na ten żel raczej się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Brzmi ciekawie, może kupię jako następny.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam do rak ale miałam do ten tego miejsc tych No intymnych, dosyć szybko się skończył, bo mało się pienił :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie jestem wrażliwcem, więc chyba nie wydałabym tyle na żel do mycia rąk :( Ale gdyby mnie ten problem dotyczył, to też zapewne szukałabym ratunku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się musiałam podratować po zimowym regularnym używaniu wysuszającego, antybakteryjnego Carexa :)

      Usuń
  13. Bardzo lubię kosmetyki Sylveco, ale akurat mydła do rąk nie miałam. Trzeba to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja tam używam właśnie wszystkiego co tylko nie zostawia jakiejś warstwy na dłoniach bo strasznie mnie to denerwuje :D

    OdpowiedzUsuń