czwartek, 29 czerwca 2017

MAC, Hot Gossip, czyli jak przestałam być MAC-ową dziewicą

To będzie sentymentalna podróż do wiosny 2014 roku, kiedy przekroczyłam próg salonu MAC po to, by zakupić moją pierwszą MAC-ową pomadkę. Powiedziałabym: tooo były czaaaasy, ale zdecydowanie wolę te obecne, kiedy mój syn ma pięć lat, jest moim najlepszym kumplem, a ja nie błądzę już wśród kosmetyków, próbując dowiedzieć się, o co właściwie mi chodzi.

Oryginalna fotografia z kwietnia 2014. Niemacana Hot Gossip pozuje na tle blachy udającej parapet, na moim niewyremontowanym balkonie. 

poniedziałek, 26 czerwca 2017

3 x NIE: Wet n Wild / Yves Rocher

Dawno nie było wpisu o niewypałach. To dobrze i źle zarazem. Dobrze, bo lubię używać produktów dobrej jakości i nie wywalać kasy na kosmetyczną kupę, a źle – bo przecież lubicie czytać o tym, co jest słabe. Lubicie, prawda?


poniedziałek, 19 czerwca 2017

Blaski Nowego Jorku: księgarnia Strand i nasze albumowe łupy

Po obejrzeniu moich kosmetycznych zakupów z Nowego Jorku część z Was wydała się rozczarowana ich wcale-nie-tak-pokaźnymi rozmiarami. Mam w domu tyle kosmetyków, że nie widziałam sensu w kupowaniu wszystkiego, co kiedykolwiek przyszło mi do głowy. Szkoda mi było pieniędzy, które mogłam wydać na coś, co nie przeterminuje się w kontenerze z IKEI. Nie postawiłam jednak na ubrania, których kupowanie mnie męczy, tylko razem z mężem wypełniliśmy walizki tym, co naprawdę nas cieszy i będzie cieszyć przez długie lata: cudzymi genialnymi pomysłami. 


sobota, 17 czerwca 2017

Sylveco – Nawilżający żel do mycia rąk /recenzja/

Miałam dziś pokazać Wam nowojorską księgarnię Strand i albumy o sztuce, jakie przywieźliśmy do Polski w wypełnionym do ostatniego grama bagażu, ale nie zdążyłam. Zamiast Stranda będzie coś z zupełnie innej beczki, a zupełnie-inność polega na tym, że książki zastąpię mydłem w płynie, a american dream – stuprocentową polskością. Mimo wszystko nie wyłączajcie odbiorników – Sylveco po raz kolejny dało radę!

Tomasz trzyma, bo lubi. Żel i trzymanie.

środa, 14 czerwca 2017

Dobry kosmetyk, zły marketing: GRATiAE Exfoliating Body Scrub

Dystrybutor marki Gratiae stosuje same wkurzające praktyki marketingowe. Nasyła swoich pracowników na zabieganego klienta galerii handlowej, wciska mu mydło glicerynowe udające żelka Haribo (ile już razy jadłam je oczami!), potem zaprasza na darmowy zabieg na dłonie, a wreszcie winduje ceny po to, żeby po 10 minutach zachwalania konsultantka mogła obniżyć je o połowę. 


środa, 7 czerwca 2017

Bo jej się cieni z MAC-a zachciało. Innych niż zwykle – czyli historia z być-może-morałem

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i trzynastoma ulicami, była sobie galeria handlowa, a w niej najprawdziwsza oaza kosmetycznego przepychu: salon MAC. W salonach MAC bywałam rzadko, bo zawsze mnie onieśmielały. W sumie do dziś nie czuję się tam całkiem swobodnie, mimo że ofertę marki znam dobrze i wiem już, o co chodzi, gdzie szukać szminek, gdzie różów, że można (i warto!) przymierzyć kolor przed zakupem i tak dalej. Od zawsze najbardziej stresował mnie fakt, że śledzi mnie tam co najmniej jedna para oczu, przestrzeń salonu nie jest duża, a obsługa czeka, aż coś kupię albo sobie pójdę. Tak, do dziś mam wrażenie, że w MAC-u nie lubią... macaczy. A jeśli lubią, absolutnie nie dają tego po sobie poznać.


poniedziałek, 5 czerwca 2017

Sephora – Fond de Teint, czyli mineralny puder-podkład w kompakcie, odcień 25 medium beige

Jednego dnia go lubię, drugiego mnie wkurza. Raz układa się na skórze, a innym razem... mam ochotę jak najszybciej się go pozbyć. Podkład mineralny Sephory to dla mnie niełatwy zawodnik, ale można się z nim dogadać. A jak się z nim dogadam, to nie mogę przestać gapić się na moją piękną cerę!

czwartek, 1 czerwca 2017

Projekt denko, odc. 50

Z okazji Dnia Dziecka życzę Wam, żeby dziecięca radość z nowych kosmetyków nigdy w Was nie gasła :). Ja z mojej dziecięcej radości korzystam również wtedy, gdy wywalam puste opakowania. Dlaczego? Bo to oznacza, że mogę wreszcie otworzyć coś, co czekało w kolejce, albo... wybrać się na zakupy!