niedziela, 16 kwietnia 2017

Rzut oka na: Tarte – Tartelette In Bloom /swatche/

Dziś, wbrew kapryśnej, deszczowo-wietrznej aurze, postanowiłam pokazać Wam prawdziwie wiosenną paletę cieni, która na żywo okazała się być czymś zupełnie innym, niż pierwotnie zakładałam. Zanim to wyjaśnię, najpierw odrobina zachwytu nad oprawą graficzną: Oooooch, paleto, jaka jesteś pięęęęęęęękna!

Tarte Tartelette In Bloom paleta cieni swatche


Fakty są takie, że bardzo łatwo złowić moje zainteresowanie produktem poprzez estetyczną oprawę. W przypadku Tartelette In Bloom to była miłość od pierwszego zdjęcia. Piękna okładka, idealne zestawienie kolorów... a jak doczytałam, że pachnie czekoladą, natychmiast wrzuciłam ją do wirtualnego koszyka. Taka jestem łatwa. 


Zachwycić się nią naprawdę nie jest trudno. Cudnie wyglądająca, porządnie wykonana i odpowiednio ciężka kasetka, 12 dziennych cieni, z których da się również zrobić wieczorowe smokey (nie żeby mi to było do czegoś potrzebne), intensywny aromat mlecznej czekolady, który zachęca do sięgania_po i po kilku miesiącach wciąż jest wyczuwalny, a do tego wielkie lusterko do siebie_podziwiania – no przecież ideał! 

Większość cieni to maty (9/12). Powstały na bazie amazońskiej glinki, nie mają w składzie ftalanów, parabenów, oleju mineralnego, a nawet... SLS-u i glutenu. Co kto lubi. Lub czego kto nie lubi. 

Tarte Tartelette In Bloom paleta cieni swatche

Kiedy jesienią zamawiałam tę paletę, byłam właściwie pewna, że oto dorzucam do mojej kolekcji następnego reprezentanta chłodnych beżów w typie Naked 3. Bardzo lubię chłodne cienie i chętnie ich używam, bo są wdzięczne, nie gryzą i chyba nie najgorzej w nich wyglądam. Mam dużo tego typu produktów w szafce, ale przecież ta paleta pochodzi z nowojorskiego centrum zarządzania wszechświatem, czaruje zapachem i wygląda tak, że ojacie. No to wzięłam. 

Gdy ją otworzyłam, musiałam mieć podobnie zachwyconą minę, jakiej należałoby się spodziewać, gdybym w pudełku znalazła małego, słodkiego, najsmutniejszego na świecie basseta. Gdy zaczęłam paćkać cieniami po ręce, byłam coraz bardziej zdumiona. No bo jak to... to ona jest jednak neutralnie CIEPŁA?

Tarte Tartelette In Bloom swatches

No jest. Momentami nawet rudawo ciepła. Na swatchach wcale nie jest to takie oczywiste, ale praktycznie każdy odcień (włącznie z jasnym, prawie białym beżem), należy do rodziny ciepłych neutrali. Byłam przekonana, że na moich powiekach wyjdzie z tego wielka katastrofa, ale nie – jest nam razem naprawdę bardzo miło!

Cienie w większości są dobrze napigmentowane, ale bardzo mocno pylą – otrzepywanie pędzla przed transferem na powiekę jest obowiązkowe – przy tym trochę się osypują. Z drugiej strony bajecznie się rozcierają, a na bazie trwają niewzruszone aż do demakijażu. Mają przyjemną teksturę i chętnie wskakują na pędzel. Łatwo wykonuje się nimi makijaż, szczególnie że procedurę przez cały czas umila nam niebiański aromat, podobny do tego z palety Too Faced Chocolate Bar (choć moim zdaniem ten jest mocniejszy!). Nie porównam obu palet, bo Too Faced tylko macałam w Sephorze. 

Z tego zestawu kolorystycznego nie udało mi się stworzyć żadnego szokującego makijażu (najprawdopodobniej nie udałoby mi się to nawet, gdybym miała w rękach paletę neonów, więc co ja Wam tu opowiadam), ale za to spodobały mi się dwie propozycje makijażowe dołączone w instrukcji

Na koniec przesyłam dzióbka wraz z prostym, dziennym, możliwie najchłodniejszym make-upem wykonanym cieniami z Tartelette In Bloom. Tak naprawdę ta paleta to nic nadzwyczajnego i prawdopodobnie nie warto się o nią zabijać. Niemniej jest to urokliwe nienadzwyczajne coś, co nie kurzy się w moich zbiorach, tylko regularnie zapędzane jest do roboty. 


Paleta w USA kosztuje 46$, w sklepie hania.com.pl można ją kupić za 299 zł (ja kupiłam ją o 30 zł taniej).


37 komentarzy:

  1. Kocham tę paletę!!!
    Jest ciepło-neutralna dla mnie. Ale te cienie, te maty, to rozcieranie!!! Bajka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, rozcierają się nie-sa-mo-wi-cie :)

      Usuń
  2. Ta marka jeszcze mnie nie dopadła, ale przyznam, że spoglądałam w jej kierunku przeglądając asortyment w sklepie Hani:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie używam cieni zbyt często, więc ta paletka w ogóle mnie nie kusi, ale przyznaję, że wygląda super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama przyjemność po nią sięgać :)

      Usuń
  4. Już samo opakowanie mnie ogromnie kusi:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście zawartość jest na tyle uniwersalna, że raczej się nie zmarnuje :)

      Usuń
  5. Wygląda pięknie, choruję nad nią od jakiegoś czasu, ale te swatche chyba do mnie nie przemawiają... :( Myślałam, że będzie mocniejsza pigmentacja, bo paleta przecież taka droga. :( Ale i tak jest cudna! <3

    Miłego dnia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wieeeesz, to są swatche bez bazy, na bazie dużo fajniej to wygląda!

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ach, to rozcieraaaaanieeeeeee i ten zaaaaaapaaaaaach.... :)

      Usuń
  7. Raczej się nie skuszę, mam palety w podobnych kolorach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praktyczne podejście. Ja też tak sobie mówiłam, ale a) nie zadziałało, b) okazało się, że jednak mam inne palety, bo ta jest ciepła :)

      Usuń
  8. Ładna ta paletka :) I opakowanie ma prześliczne i kolorki cieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko prawda! I miło się z nią pracuje!

      Usuń
  9. Jejku, jakie przepiękne opakowanie! Szkoda tylko, że kolorki takie neutralne... Już mam za dużo takich paletek i teraz stawiam na kolorowe palety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że mam takich dużo, ale ta przez swoje ciepłe odcienie okazała się jednak czymś innym niż pozostałe w mojej kolekcji :)

      Usuń
  10. mam obecnie tyle palet, że kolejnej nie potrzebuje, ale ma piękne kolory mimo ze dość ciepłe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, też sobie tak tłumaczyłam i nie zadziałało :D

      Usuń
  11. Ciekawa naturalna paletka, widziałam ją wiele razy na amerykańskim yt :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolory idealne dla mnie. jednak cena skutecznie mnie zniechęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, cena nieco zaporowa, dlatego dobrze jest przemyśleć ten zakup.

      Usuń
  13. ja bardzo lubię ciepłe neutrale. piękna paletka pod każdym względem i cieszę się, że często ją zaganiasz do roboty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko mogłaby mniej pylić, z łaski swojej!

      Usuń
  14. Ja nie używam cieni od paru miesięcy wiec nie dla mnie ale korektor od nich mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Agato! Czy Ty Boga w sercu nie masz? Teraz do mojej listy Mrocznych Przedmiotów Pożądania muszę dodać tartaletkę...

    OdpowiedzUsuń
  16. jestem w stanie poleciec na opakowanie palety :) a wnetrze musze przyznac jest calkiem calkiem dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Paleta kusi mnie od dawna i nie dziwie ci się, że ci się spodobała! Jednak cena jak dla mnie zaporowa- wolę zdecydowanie czekoladkę z toofaced- tańsza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się właśnie do tej pory nie zdecydowałam na czekoladkę i na razie nie planuję tego zmieniać. Jeden pysznie pachnący produkt na razie mi chyba wystarczy :)

      Usuń
  18. cudowne opakowanie, piękne kolorki <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajna kolorystyka. Marka Tarte coraz większe pożądanie zaczyna wzbudzać :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Przepiękna paletka. Bardzo lubię takie neutralne kolory.
    :*

    OdpowiedzUsuń