piątek, 17 marca 2017

Coś małego, coś smacznego... Biolove – Lip Butter, Panna Cotta

Wiecie, że produkty Biolove można dostać wyłącznie w drogeriach Kontigo? A wiecie, że Kontigo ma już swój sklep internetowy? Ja dowiedziałam się tego przed chwilą. Podobnie jak tego, że marka Biolove jest tam właśnie sprzedawana z 30% rabatem. No, to teraz macie dobry powód, żeby udać się na zakupy. Tylko najpierw sprawdźcie, czy warto wrzucać do koszyka masło do ust z bezwstydnie wciskającym się w kadr deserem na etykiecie. 



Ach, byłabym zapomniała: wiecie, że producentem Biolove jest producent Nacomi? A wiecie, że producent Biolove i Nacomi jest również producentem dostępnego w Tesco BioAmare? Masełko o zapachu panna cotty znajdziecie w ofercie Nacomi, tyle że z innym składem i za piętnastaka. Biolove kosztuje pięć złotych mniej, w obecnej promocji jego cena to niecałe siedem. Ta sama wersja zapachowa, ta sama pojemność, identyczna metalowa, urocza i jakże niehigieniczna puszeczka, ale INCI wreszcie mówi nam, że Nacomi TO NIE JEST Biolove. Przynajmniej nie w tym przypadku (o innym, w którym składy były bliźniacze, pisałam tu: klik).

Jak ważny w pielęgnacji jest dla Was zapach? Ja bardzo zwracam na niego uwagę, co oczywiście raz działa na korzyść kosmetyku, a innym razem całkiem go dyskwalifikuje. O ile kremy do twarzy i pod oczy mogą być bezzapachowe, o tyle pozostałe kosmetyki pielęgnacyjne powinny pachnieć co najmniej przyzwoicie. Bez tego ciężko zmobilizować się do regularnego wsmarowywanie czegokolwiek w cokolwiek, czyż nie? 

Masełko do ust Biolove trafiło do mnie właśnie z powodu swojego nietypowego aromatu: kilka miesięcy temu wlazłam do Kontigo, podeszłam do  atrakcyjnych wizualnie jutowych worków i drewnianych skrzynek zastawionych kosmetykami Biolove (poprzednie doświadczenia z pielęgnacją ciała sprawiły, że stopy udały się tam same) i zawiesiłam oko na masełku, obiecującym coś oszałamiającego: rozsmarowywanie po ustach pysznego deseru, który nie zwiększy obwodu brzucha, a jednocześnie wypielęgnuje usta. No bajka po prostu! Powąchałam tester i pełna zdumienia udałam się w stronę kasy. 


Nietucząca panna cotta zamieszkała na szafce obok łóżka, bo moja nabyta niechęć do mikrobów sprawiła, że automatycznie odrzuciłam pomysł ładowania masełka do torebki i aplikowania go poza pełnym mydła i żelu antybakteryjnego domem. Najpierw kosmetyk Biolove został wyznaczony na wieczornego pielęgnatora ust. No i cóż... sprawdził się w tej roli przeciętnie. Żeby skutecznie zapobiec wysuszeniu, trzeba by aplikować to masełko kilkakrotnie w ciągu dnia. Do wielokrotnej aplikacji oczywiście zachęca zapach, ale ja nie pamiętam o takich praktykach, poza tym w ciągu dnia zwykle mam na ustach coś kolorowego (no bo przecież moje ukochane maczki leżą i płaczą!) i nie zawracam sobie głowy balsamowaniem. Od czasu do czasu sięgam więc po Biolove wieczorem, kiedy mam za sobą demakijaż, ale jeszcze nie śpię. W jego towarzystwie komfortowo pije się herbatę :). 

Po nocy znika z ust zarówno sama warstwa kosmetyku, jak i efekt lekko natłuszczonych warg bez suchych skórek (tak, mądrale, wpadłam na to, że produkt wciera się w poduszkę, ale dokładnie te same praktyki przeprowadzałam np. ze słynnym masłem Nuxe i rano usta zawsze były jak marzenie, mimo wielogodzinnego szorowania o poduszkę).  

Warto zwrócić uwagę na pewne oczywiste zalety: krótki, naturalny skład, cudny aromat (gdyby mi nikt nie powiedział, że to panna cotta, obstawiałabym niesamowicie atrakcyjną wanilię), niewysoka cena i wysoka wydajność. Ze względu na zbitą konsystencję, masełko jest niezużywalne. Prędzej straci ważność, niż wyskrobiecie go do ostatniej kropli sadła. 

Jeśli ktoś z Was ceni sobie komfort przy używaniu matowych produktów do ust, panna cotta od Biolove może się okazać dobrym kosmetykiem bazowym. Nie da się jej nałożyć za dużo, więc usta nigdy nie są po niej zbyt tłuste. To oczywiście przyspieszy ścieranie się pomadki, ale pomoże w walce z naustną Saharą. 

Nie wrócę, ale miło było sobie podjeść! 

Pojemność: 15 ml
Cena: 9,99 zł (obecnie w promocji za 6,89 zł)
Ocena: 3/6
Dostępność: drogerie Kontigo, sklep internetowy Kontigo

20 komentarzy:

  1. Przypomina mi wyglądem mój czekoladowy balsam do ust z Organique :P Nic jeszcze nie miałam z tej firmy. Ciekawa jestem czy podpasowałby mi ten zapach, bo za wanilią średnio przepadam :D A cena przyzwoita :)No i ja też wolę jak krem do twarzy jest bezzapachowy. Drażni mnie jak mi coś na buzi pachnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest czysta wanilia, mimo wszystko pachnie jak deser. Ostatnio miałam ten balsam na ustach, dałam buziaka mężowi, a on do mnie: "co żarłaś dobrego?" :D

      Usuń
  2. Miałam masęłko z Delii miodowe żdzarłam w kilka dni bo takie słodkie ;D chcę i to! Nich jest niezużywalne ale co tam wanilia mnie bierze ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest słodkie, ale pachnie bardzo smakowicie :)

      Usuń
  3. Pewnie są tak fajne, jak te z Nacomi, które uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć, bo skład jednak inny. Mam nadzieję, że te z Nacomi są lepsze :D choć pewnie pachną tak samo ;)

      Usuń
  4. Bardzo lubię produkty Nacomi, Biolove z racji trudniejszej dostępności jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No a teraz dostępność jednakowa dla wszystkich!

      Usuń
  5. Nie dla mnie, synek by je pożarł juz i tak dobiera sie do tisane po kryjomu 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomasz przestał już na szczęście wyjadać moje balsamy :D

      Usuń
  6. Szkoda, że nie sprawdził się idealnie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, zabrakło długofalowego działania, ale i tak miło się używało :)

      Usuń
  7. odkąd wykończyłam jagodowy mus do ciała biolove, mam ogromne pokłady sympatii do tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalnie do jagody tobym z dystansem podchodziłam, bo mam bardzo złe doświadczenia z aromatem jagód w kosmetykach, ale w Biolove wszystko pachnie dobrze, więc zakładam, że i tutaj postarali się dużo lepiej od reszty :)

      Usuń
    2. moim zdaniem zapach jest piękny i bardzo naturalny :)

      Usuń
  8. Jeszcze nie miałam produktów tej marki :( masełka lubię, ale przy moich długich paznokciach ciężko wyskrobać produkt z opakowania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brrrr, nie cierpię nabierać paznokciami tego typu produktów!

      Usuń
  9. Interesujący produkt, szkoda jednak, że wanilia, a nie panna cotta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to nie jest czysta wanilia, mimo wszystko pachnie pysznym deserem :D

      Usuń
  10. Biolove całkiem fajnie sie u mnie sprawdza ale nie jestem fanką masełek do ust w takie formie ;-)

    OdpowiedzUsuń