czwartek, 16 lutego 2017

Kobo – Highlighter Powder, 310 Moonlight

Puder rozświetlający w odcieniu Moonlight nabyłam kilka miesięcy po tym, jak przez blogosferę przetoczyła się fala acho-ochów nad różnymi pudrowymi wtedy_jeszcze_nowinkami od Kobo. Refleks szachisty, ale prawdę mówiąc, ten zakup w ogóle nie był mi potrzebny. Dziś już nie przynoszę siatek kosmetyków do domu, ale materiału na bloga po moich dawnych niezrównoważonych zakupach wystarczy nam na długie miesiące. Rozświetlacz Kobo był w użyciu przez dwa tygodnie, a potem zasilił tyły szuflady. Wróciłam do niego niedawno, bo mamy zimę, a Moonlight to dla mojej cery typowo zimowy kosmetyk.


Puder występuje w przyrodzie w dwóch odcieniach: 309 Golden Light i 310 Moonlight. Ten pierwszy jest wyraźnie żółty i po sklepowych oględzinach stwierdziłam, że taki żółtek to szaleństwo, dlatego wrzuciłam do koszyka bezpieczny, chłodny Moonlight. Jakbym mało miała rozświetlaczy... Highlighter Powder ma dużą gramaturę (9 g), w cenie regularnej trzeba zapłacić za niego 20 zł, ale – jak pokazuje kilkuletnia historia konsumencka – bardzo łatwo kupić go w promocji -40%.

Nędzne jest opakowanie – słabej jakości plastik, z którego szybko ścierają się napisy. Ten sam problem mam z pudrami brązującymi z tej serii. Szkoda, że tak jest, bo nieestetycznie starte literki nieco zaburzają przyjemność z używania produktu, ale za dwie dychy pewnie nie ma się co czepiać. 


Moonlight ma idealnie chłodny odcień, bez brokatowych drobin. Mimo ich braku, potrafi stworzyć zacną, zimową taflę. Kupiłam go z myślą o rozświetlaniu szczytów kości policzkowych i paru innych wystających części mnie (proszę nie wnikać :P), ale szybko okazało się, że z tą zimą na twarzy trzeba uważać. Nawet duet w postaci rozświetlacza Kobo i słynnego Świętego Graala o nazwie Catrice HD Liquid Coverage Foundation w odcieniu 010 potrafi wyglądać nienaturalnie. Moonlight najpiękniej rozświetli najjaśniejsze cery – chyba że zaaplikujemy go bardzo oszczędnie. Moja karnacja jest jasna, ale raczej ciepła. Na pewno nie porcelanowa. Kiedy łączę dobrze zgrany z nią podkład (010 Catrice jest odrobinę za ciemny, nawet w środku zimy) i naszego bohatera, i robię to pędzlem, który aplikuje dużo produktu, zimny połysk dosłownie rąbie po oczach i wymaga intensywnego rozcierania. Użycie odpowiedniego pędzla i zachowanie umiaru łagodzi biało-srebrną poświatę i sprawia, że Moonlight staje się produktem bardziej uniwersalnym.

Produkt Kobo na opakowaniu ma wyraźnie (przynajmniej do momentu starcia) wyryte, że jest pudrem i równie pudrowo zachowuje się na co dzień. Trochę pyli, co mnie denerwuje, ale nie jest jeszcze argumentem dyskwalifikującym, poza tym dzięki mało zwartej formule łatwo nabiera się na pędzel (od kiedy jestem tak optymistycznie nastawiona do świata, że potrafię w czymś, co mnie wkurza, odnaleźć nieźle wyglądającą zaletę?). Dzięki pudrowej teksturze świetnie nadaje się do omiatania całej twarzy. Tworzy na skórze subtelny woal, który ładnie odbija światło, bez tandetnego połysku czy świątecznego brokatu. Muszę przyznać, że mimo rozszerzonych porów i rozmaitych tłustości na twarzy, w tej roli bardzo mi się podoba.


Kiedy czytam na blogach, że Moonlight to „delikatniejsza wersja Mary Lou”, zastanawiam się, czy na pewno widziałam tę samą Mary-Lou i tego samego Moonlighta. Bardzo podobne, prawda? Słynny produkt The Balm jest rozświetlaczem z prawdziwego zdarzenia: mocno połyskującym. Moonlight wypada przy nim blado, wręcz biało, nie ma widocznego shimmeru i daje chłodną, a może i lodowatą poświatę, więc zestawianie tych dwóch produktów przypomina porównywanie rumaka do buraka. Wiem, że fajnie byłoby mieć polską Mary-Lou w dużej gramaturze za kilkanaście złotych, ale nie tędy droga. Ścieżka Kobo prowadzi w stronę srebrnego pyłku. Pięknego, ale na pewno nie szampańskiego. Żółta wersja tego pudru jest z kolei za żółta na szampana z Mary, więc tu również pudło.

Trwałość ma dobrą, dużo lepszą od pudrów brązujących (co jest dla mnie kiepską wiadomością, bo zarówno Sahara Sand, jak i Nubian Desert bardzo mi odpowiadają kolorystycznie), ale może to wynika z faktu, że na kościach policzkowych zbiera się mniej pudrochłonnego sebum? To by znaczyło, że dla osiągnięcia lepszej trwałości powinnam zacząć aplikować na szczyty polików moje brązujące pudry – może to jest jakiś pomysł! ;)


Ile: 9 g
Cena: 19,99 zł
Dostępność: drogerie Natura

21 komentarzy:

  1. Moja przygoda z pudrami Kobo skończyła się na jednym do konturowania. Źle dobrałam kolor i musiałam go zużyć na siłę. Od tamtej pory jakoś mnie nie ciągnie z stronę tej marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zużyłaś cały mimo złego koloru? O rany, podziwiam samozaparcie :O
      Ja jestem naprawdę zła na te Kobo. Chętnie po nie sięgam przy codziennym makijażu, bo mi się zawsze wydaje, że jakoś to będzie, a potem patrzę w lustro po dwóch-trzech godzinach i widzę, że z konturowania nici. NIC nie zostaje :/

      Usuń
  2. O jaki piękny! gdybym nie miała tylu rozświetlaczy na pewno bym się za nim obejrzała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja się za nim obejrzałam, mi o że miałam TYLE rozświetlaczy ;)

      Usuń
  3. A ja jak kupowałam te rozświetlacze kilka lat temu to nie mogłam się zdecydować, który kupić i kupiłam oba :)
    Golden light bardziej przypomina mary lou.
    Co do trwałości bronzerów z Kobo to mam wrażenie,że bronzer z kobo, który kupiłam kilka lat temu był lepszej jakości niż ten, który kupiłam nie tak dawno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, ciekawe, co piszesz na temat tych bronzerów. Może skóra Ci się zmieniła? Ale to były dokładnie te same produkty?

      Usuń
  4. Mam już sporo rozświetlaczy, ale gdy zużyję jakiś to może się na ten skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli jesteś Śnieżką, wypróbuj koniecznie!

      Usuń
  5. Kupiłam z ciekawości Nubian Desert, za dysię :D bo było promo, więc wiele nie straciłam ale jakoś nie mogę dogadać się z tym pudrem. Nie bardzo podoba mi się jego tekstura i pyli (ale z tym mogę żyć). Niemniej straciłam zainteresowanie ofertą Kobo i nie zaprzątam już sobie nimi głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładne promo, mnie się aż takie nie przydarzyło ;). Tekstura faktycznie idealna nie jest, nie podobają mi się grudki, które wyłażą w trakcie zużywania. Pylenie bronzerów akurat moim zdaniem nie jest zbyt duże – o wiele gorzej zachowuje się pod tym względem Moonlight.

      Usuń
  6. Kurczę, ładniutki. Ale jestem tak zachwycona Lovely... jest w ogóle sens nabywać ten?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Lovely nie ma za dużo shimmeru? Mam go, u mnie jakiś taki błyszcząco-za-chłodny. Lepsza dla mnie wersja złota, ale i do niej nieczęsto wracam. Muszę zrobić tygodniowy test – może się zakocham?

      A Moonlight sobie u mnie wymacaj i się nawet nim posyp. Trudno powiedzieć, czy Cię zachwyci, ale jest na to niezerowa szansa :)

      Usuń
  7. A gdzie Twoja ocena punktowa ;) ? Ja z kobo nie miałam nic i póki co nie mam w planach tego Zmieniać a za 20 pare Zł na necie mozna nabyć miniaturę marylu ktora pewnie starczy na wieki i nad tym wlasnie sie zastanawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz rzadziej punktowo oceniam kolorówkę, jakoś tak wychodzi :)
      Mary-Lou w miniaturze za dwie dychy? Nie wiedziałam, że istnieje w ogóle coś takiego w przyrodzie!

      Usuń
  8. Podoba mi się kolorek Kobo. Ja mam bardzo jasną cerę, myślę, że bardziej zimną niż ciepłą, więc pewnie z nim bym się polubiła :) Chętnie go dodam do mojej listy zakupów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wypróbuj – moim zdaniem on dla takich śnieżynek jak Ty jest wymyślony :)

      Usuń
  9. wow, ja jednak wolę takie odcienie, jak mary-lou :) nie jestem królewną śnieżką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, simply, ja też nie jestem i czasem żałuję hehehe

      Usuń
  10. Świetny post! :) Ja przyznam, że z Kobo nic nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zebrała się już całkiem spora gromada. Wszystko przez bliskość Natur i mnogość promocji -40% :D

      Usuń
  11. Ile bym nie miała rozświetlaczy to zawsze mi mało.. ten też chcę mieć!

    OdpowiedzUsuń