czwartek, 27 października 2016

Pierre René – Hi-Tech – eyeliner w pisaku

To, jak bardzo nie potrafię zrobić sobie pięknych kresek, zakończonych efektownymi jaskółkami, jest niewiarygodne. Mam opadające powieki (w dodatku każda opada inaczej), więc obiektywnie nie jest to łatwe, ale obejrzałam wiele youtube'owych tutoriali, wypróbowałam kilka rodzajów eyelinerów i nadal wszystko marność. Powiedzieć, że mam dwie lewe ręce, to jak nic nie powiedzieć. W związku z moją kreskową dysfunkcjonalnością dawno temu postanowiłam, że będę ograniczać się do rysowania kresek wzdłuż linii rzęs. Tak jest lepiej i dla mnie, i dla każdego, kto zapragnie spojrzeć mi głęboko (lub płytko) w oczy.



Stara beauty-prawda głosi, że czarna, cienka kreska wzdłuż górnej linii rzęs potrafi pięknie je zagęścić. Wiadomo, że na niby, ale ważne, że działa. Moje rzęsy są przyzwoitej długości, ale jest ich zdecydowanie za mało, dlatego robię, co mogę i zagęszczam, zagęszczam, zagęszczam... tuszami i poprzez produkcję czarnych kresek. Tych nieidealnych, rzecz jasna. Eyeliner Pierre René kupiłam przy okazji którejś z promocji -40% w Naturze, więc mój eksperyment nie wyszedł drogo. Regularna cena pisaka to niecałe 23 złote.

Po raz pierwszy Hi-Tech wpadł w moje ręce na konferencji Meet Beauty. Przedstawicielka Pierre René zachwalała nie tylko innowacyjność pisaka, ale też podkreślała, jak ważne zmiany zaszły w filozofii firmy. Współcześnie ma to być marka profesjonalna, a kosmetyki – najwyższej jakości. Eyeliner w pisaku na pewno zwraca uwagę nietypowym, dopasowanym do dłoni kształtem, ale plastik trzeszczy aż miło, a zamknięcie szybko się wyrabia, więc nad jakością opakowań warto jeszcze popracować. Podobny kształt też już widziałam – w eyelinerze z Sephory, ale nie umiem stwierdzić, co było pierwsze (Hi-Tech jest na rynku od 2013 roku). 


Flamastrowa, ostro zakończona końcówka potrafi wyczarować zarówno cienkie, jak i całkiem potężne kreski. Im mocniejszy nacisk, tym solidniejsza grubaska pojawia się na powiece. Czerń jest głęboka, intensywna, piękna! W dodatku na przypudrowanej, pomalowanej lub w jakikolwiek inny sposób zagruntowanej powiece kreska trzyma się cały dzień (ale warto wspomnieć, że mimo doskonałej trwałości eyeliner nie jest wodoodporny, mimo że wodoodpornością chwali się na stronie producent). Końcówka jest cieniutka i na tyle porządna, że pozostaje nierozklepana do samego końca.

Jedyny problem z użytkowaniem flamastra Hi-Tech (oczywiście poza moimi pożałowania godnymi umiejętnościami) jest taki, że przy malowaniu drugiego oka zawsze podsycha i trzeba go rozruszać na dłoni (którą potem niełatwo domyć!). Do nietypowego kształtu pisaka już się przyzwyczaiłam, ale właściwie w niczym mi nie pomógł. Mam nawet wrażenie, że lewe oko maluje mi się trudniej, niż przy użyciu klasycznego, prostego eyelinera. Poza tym momentami naprawdę trudno manewrować tak dziwnie wyprofilowanym eyelinerem, a kiedy aplikator jest w pozycji prostopadłej do powieki, przestaje pisać. Zupełnie jak długopis, którym próbujemy zanotować coś na spodzie stołu – tusz robi wyprawę do wnętrza Ziemi, niech żyje grawitacja! Z tego względu nie poleciłabym go takim kreskowym lamusom jak ja – mimo wszystko wydaje się odpowiedniejszy dla wprawnej ręki, choć i ta może mieć okołograwitacyjne trudności.

Mimo wszystko za idealną czerń i trwałość duuuuuuże brawa! Warto też zauważyć, że po ok. trzech miesiącach od pierwszego otwarcia pisak wciąż działa, co jest dość dziwne, jeśli weźmiemy pod uwagę jego pojemność: zaledwie 0,4 ml. Jeżeli lubicie eyelinery w formie flamastra, myślę, że ten jest wart rozważenia. Szczególnie w pięknej, drogeryjnej promocji.

Pojemność: 0,4 ml
Cena: 22,99 zł (na stronie producenta)
Ocena: 4+/6

15 komentarzy:

  1. Cóż za kształt :D no niestety ale ja wolę tradycyjne w pędzelku bądź w pisaku ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam je kiedyś w Naturze i zastanawiałam się jak to się sprawdza :) Widac, że całkiem dobrze :) Ja od jakiegoś czasu w ogóle nie używam linera :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też głównie... czarnego cienia, ale tu zrobiłam wyjątek :)

      Usuń
  3. Lubię eyelinery w takiej formie, więc mogłabym być zadowolona z tego produktu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam opadające powieki i kąciki zewnętrzne oczu tez opadają wiec nijak jaskółki ni narysuje nigdy bo jak zamknę i jest ok to jak otworze to jej niema bo znika w fałdach bocznych oczu wiec eyelinery nie dla mnie. Dzieki tato ;) Chyba wole cieniem robić kreskę o ile w ogole :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno na taką budowę oka też jest sposób, ale nie pomogę, bo ja go nie znam. Dwie lewe ręce pozdrawiają!

      Usuń
  5. Bardzo fajny kształt tego pisaka, jednak najpierw trzeba się do niego przyzwyczaić :P Ja maluję kreski na oku zwykłą kredką (wykręcaną), jednak zawsze wyjdzie mi za gruba eh :( ale ćwiczę się :d

    OdpowiedzUsuń
  6. nie dla mnie to ustrojstwo. odeszłam od eyelinerów już dawno temu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nigdy do nich na dobre nie przyszłam ;) ale ten mnie zainteresował już na Meet Beauty i musiałam sprawdzić!

      Usuń
  7. Mam go!Idę wyciągnąć go z zapasów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kilka razy go oglądałam, ale nie umiem rysować kresek, więc go nie kupiłam ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to chyba jednak lepiej uczyć się rysować czymś bardziej klasycznym...

      Usuń