poniedziałek, 10 października 2016

Norel dr Wilsz – Serum żelowe intensywnie nawilżające z kwasem hialuronowym /recenzja/

W sierpniu opowiadałam Wam o kremie nawilżająco-normalizującym Hyaluron Plus, który pozytywnie mnie zaskoczył. W tym samym czasie zaczęłam używać serum hialuronowego. Spodziewałam się, że kosmetyki stworzą duet idealny, a tu niespodzianka. Serum hialuronowe zmieniło status związku na: w związku, ale z zupełnie innym kosmetykiem... 

Serum Norel Dr Wilsz jest dokładnie tym, czego potrzebujemy, jeśli planujemy raczyć skórę kwasem hialuronowym. Kwas słynie ze swoich właściwości nawilżających, więc nie ma sensu się na ten temat rozwodzić. Tu mamy do czynienia ze skoncentrowaną mieszanką kwasu niskocząsteczkowego 2% i wielkocząsteczkowego 1%. Ten niskocząsteczkowy wnika w warstwę rogową naskórka, wiąże trwale cząsteczki wody i pilnuje dobrego nawilżenia głębiej. Wielkocząsteczkowa wersja tworzy na powierzchni skóry film, który nie pozwala wodzie z głębin uciekać i utrzymuje optymalne nawilżenie tu i tam. W składzie Norelowego serum nie znajdziemy wiele więcej. Całość prezentuje się następująco:

INCI: Aqua, Sodium Hyaluronate, Hyaluronic Acid, Sodium Dehydroacetate

Zastanawiałam się, czy wewnątrz kartonika nie znajdę jakiegoś ciągu dalszego (firmy bywają podstępne!), ale nie, to tylko woda, hialuronowe wszystko i konserwant. Ot, cała filozofia.



W kartoniku znalazłam za to próbkę innego kosmetyku marki. Bardzo lubię takie rozwiązania! Próbki dodaje do swoich produktów również inna polska firma – Bandi – i coś mi się jarzy pod kopułą, że kiedyś i we Flos-Leku znalazłam ściśniętą i upchniętą butem saszetkę. Zadanie nie było łatwe, bo producent musiał ją zmieścić w tycim opakowaniu żelu pod oczy ze świetlikiem, ale jakoś się udało, brawo :). W innych produktach Norel oczywiście też są tematyczne próbki. Nie pamiętam, czy wspominałam o tym w recenzji kremu, a przecież to miło-istotne. 

Opakowanie serum na początku bardzo mi się spodobało. Uwielbiam minimalistyczne, estetyczne butelki. Aż chce się używać kosmetyku, który tak pięknie się prezentuje! Pompka gwarantuje higienę, całość cieszy oczy... czego chcieć więcej? Może... jakości? Plastikowy dozownik działa bez zarzutu, ale niestety, prawie za każdym razem, gdy otwieram opakowanie, pompka natychmiast się luzuje i odkręca, a ja mogę rurką grzebać swobodnie w żelowym serum, które spogląda na mnie z wielkiej dziury. Nie wiem, czy to moja sztuka taka felerna, ale coś mi mówi, że wszystkie mają podobną przypadłość (widziałam już tego typu butelkę w silikonowej bazie z Paese, więc zdaje się, że to problem systemowy). Po dokręceniu na szczęście wszystko jest okej. To oczywiście drobiazg, ale jednak upierdliwy. 


Przejdźmy do kwestii istotniejszych. Serum ma lekką, żelową konsystencję i jest bezzapachowe. Jedna pompka wystarczy na całą twarz, co gwarantuje dobrą wydajność. Polecam aplikować natychmiast po przetarciu skóry tonikiem – cząsteczki kwasu hialuronowego pięknie łapią tę wilgoć. Produkt wchłania się migusiem i jeśli nie doprawimy go zaraz kremem, pozostawi skórę lekko ściągniętą. Nie czuć tu w ogóle intensywnego nawilżenia, którego moglibyśmy już w tym momencie zapragnąć, ale to przecież serum – nie należy zostawiać go w wersji na golasa.

To ten moment, w którym powinnam napisać, że wszystko jest pięknie i wspaniale, a ja rano nakładam serum, potem krem, a potem przechodzę do makijażu, ale niestety... tu właśnie dochodzimy do problemu, który mnie osłabił na samym początku. Serum się roluje w kombinacji z różnymi kremami i podkładami. Jak poradziłam sobie z rolowaniem? Najpierw zrezygnowałam z pomysłu aplikowania produktu na dzień i pod makijaż, a potem... popędziłam po pomoc:

Tu możecie zobaczyć, że oprócz dozownika nawala niebieskie zdobienie na butelce. Po pewnym czasie zaczęło się wykruszać. Na szczęście napisy wciąż całe i nigdzie się nie wybierają.

Recenzja olejku do skóry tłustej i mieszanej marki Clarins pojawi się osobno w stosownym czasie – tym razem najważniejszy dla nas jest fakt, że olejek jest... yyy... oleisty. Najpierw wyduszam dwie pompki serum Norel, potem dokładam cztery krople olejku Clarins i... voilà! Konsystencja idealna! Serum neutralizuje nieznośną tłustość olejku, a ten nieco hamuje rolujące zapędy serum. Z połączenia obu kosmetyków wychodzi interesujący olejek w żelu (którego konsystencją i właściwościami możemy zarządzać zgodnie z własnymi upodobaniami/potrzebami). Ale to oczywiście nie musi być olejek Clarins. Możecie zmiksować serum z dowolnym, uwielbianym przez siebie olejem i będzie równie wspaniale (mam nadzieję).

Teraz wszystko się zgadza: oba produkty prędko się wchłaniają (na wieczór akuratnie: nie świecę się jak roztopiony smalec, a jednocześnie na mojej twarzy pozostaje przyjemna otulająca warstwa). Rano skóra wygląda świeżo, jest wyraźnie wygładzona, elastyczna i nieprzesuszona – niezależnie od tego, czy po tym duecie dokładam jeszcze jakiś krem na noc. Zdziwiło mnie, jak szybko ta mikstura jest wypijana przez skórę. Po aplikacji olejku solo błyszczę się przez większość wieczoru, a tu... skóra wciąga wszystko, do ostatniej kropelki. Oczywiście, żeby nie było, że wszystkie wspaniałe efekty zawdzięczam olejkowi, od razu mówię: on sam ani nie wygładził, ani nie uelastycznił mojej skóry, więc wiem, że to na pewno czarodziejskie właściwości kwasu hialuronowego.

Wielkie uff, serum ma odpowiedniego kompana, a jeśli znudzi mi się clarinsowe geranium, mogę wybierać i przebierać w ofercie olejów kosmetycznych, aż znajdę połączenie idealne. W tym scenariuszu rolowanie jest mniej dokuczliwe niż w duecie serum + dowolny krem. Jestem w stanie zaaplikować delikatnie podkład (a jeszcze lepiej wpracować w skórę mineralny) i jeśli nie będę obmacywać bezwstydnie twarzy w ciągu dnia, to się może udać. Raz się udało, drugi raz nie (bo macałam), ale widzę potencjał. A kwas hialuronowy... jak to on: działa, i to świetnie. Niby dlaczego miałby nie?

Pojemność: 30 ml
Cena: 96 zł
Ocena: 4/6 (obniżam ocenę za opakowanie i rolowanie)
Dostępność: strona producenta, Douglas.pl


36 komentarzy:

  1. Nie wiem jakim cudem ci się roluje? Zużyłam już trzy opakowania i mój zachwyt nie blednie. Tak, stosuję pod makijaż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiem, ale zawsze jak nałożę serum, a potem krem, który zwykle stosuję pod makijaż, to przy nakładaniu podkładu jest problem :(. Mam cerę mieszaną, jeśli to ma jakieś znaczenie.

      Usuń
  2. nie wiem czy się skuszę. To serum było w planach, ale chyba się wstrzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę po komentarzach, że rolowanie nie jest typowym objawem, więc myślę, że warto dać mu szansę, bo samo działanie na skórę w duecie z olejkiem jest naprawdę zachwycające!

      Usuń
  3. Przez długi czas byłam uzależniona od mieszania kwasu hialuronowego z olejami bądź ich mieszankami, tylko takiej kombinacje zapewniał mi optymalne efekty. Potem odpuściłam na rzecz innych, czyt. skuteczniejszych produktów i już mi tak zostało :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie, ja też pomieszałam i miłość :) A z kremami już to serum nie działa tak, jakbym chciała.

      Usuń
  4. Ja tez mieszam kw hialuronowy z olejami ale zwykle latem. Ale nie o tym - w moim miescie otwierają za tydzień the body shop / co polecasz kupic ? ( poza maslami)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zaczęłam używać tego serum, była jeszcze pełnia lata :D

      Hmm hmmm, TBS... każdemu pasuje co innego, więc nie chcę być odpowiedzialna za Twoje ewentualne niewypały zakupowe :P. Masła mają różne konsystencje, dlatego jak znajdziesz swój zapach, to sprawdź na testerze, czy konsystencja Ci odpowiada (jedne są zbite, drugie przypominają masło dawno wyjęte z lodówki ;)). Żele pod prysznic też oczywiście są świetne, a te najdroższe, w wielkich butelkach, można zużywać miesiącami (ja już tak nie lubię, ale obiektywnie to zaleta :D). Uwielbiam ich rumiankowe masło do demakijażu (jest u mnie recenzja), używam go tylko pod prysznicem, ale zmywa mi wszystko. Boski jest zapach duetu bananowego do włosów (o ile lubisz banany) i działanie też całkiem fajne, chyba że masz bardzo poważne problemy z przetłuszczaniem i oklapem. Dla mnie ich szampon i odżywka to nie są ideały pielęgnacyjne, ale są na tyle dobre, że czasem nie mogę się powstrzymać i dla zapachu wracam :). Wielu kosmetyków do pielęgnacji twarzy jeszcze nie próbowałam. Z kolorówki miałam pojedyncze rzeczy, mieli fajny róż w sztyfcie, ale nie wiem, czy wciąż dostępny. Nie wracam do ich szafy makijażowej póki co, bo mam tonę innych kosmetyków do przetestowania :)

      Usuń
    2. Aaaa, i kiedyś uwielbiałam kupować TBS-owe olejki zapachowe do kominków. Mam do dziś dwie butelki, które mają już chyba z 10 lat i wciąż pachną tak samo dobrze...
      Z męskich kosmetyków mój mąż lubił balsamy po goleniu (chyba głównie taki w brązowej tubie).

      Usuń
  5. Zapomniałabym - żuzylam dwie butle kw hialuronowego potrójnego 1,5% z mazidel teraz mam kolejna i nigdy sie nie rolowal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęśliwa Ty! Nie wiem, co z tą moją skórą nie tak, że takie numery :) U mnie ogólnie kosmetyki łatwo się rolują, dlatego myślę, że jeśli coś nie wywołuje u mnie takiego efektu, to u nikogo innego też nie zdoła ;)). Ale w połączeniu z olejem serum wypada super!

      Usuń
  6. nie widzę sensuyu przepłacać za żel hialuronowy, więc kupuję w sklepach z półproduktami, jak Biochemia Urody czy Zrób Sobie Krem.

    natomiast bardzo lubię łączyć taki żel z olejkami; świetna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też dobry pomysł. Jestem ciekawa, czy u mnie taki półprodukt też będzie się rolował, podejrzewam, że tak, bo to samo dzieje mi się z serum Clochee.

      Usuń
  7. Póki co jako serum nawilżającego używam żelu z aloesem, który jest co prawda przeznaczony do ciała po opalaniu, ale świetnie się sprawdza. :D Także chyba wolę kupić jakiś tańszy czysty żel aloesowy niż takie serum, choć nigdy kosmetyku z duzym stężeniem kwasu hialuronowego nie miałam, więc jestem ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Norel powoli pojawia się na mojej kosmetycznej półeczce - póki co, jestem zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też produkty marki się sprawdzają. Tu mamy pierwszy zgrzyt techniczny – do tej pory byłam bardzo zadowolona :)

      Usuń
  9. szkoda, że serum w wersji solo się roluje, ja tez używałabym go w wersji na noc w kombinacji z olejkiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ono się roluje nie tyle solo, co właśnie w połączeniu z kosmetykami do makijażu czy kremem. Samo szybko się wchłania i dopóki nic nie dokładamy, jest ok :)

      Usuń
  10. mam to serum, używałam je z różnymi kremami, podkładami i BB i nigdy mi się nie zrolował, tak szybko się wchłania, że nie ma szans, nic na powierzchni skóry nie zostaje. znacznie bardziej lubię ProFiller i Renew Extreme.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, u mnie taki sam efekt dawało serum nawilżające Clochee, które też jest żelem hialuronowym. Tam w komentarzach na Wizażu wiele osób narzekało na rolowanie, więc może po prostu niektórym skórom coś takiego się dzieje przy tego typu formułach. Norel (podobnie jak Clochee) roluje się dopiero razem z podkładem. Samo zastyga i jest okej, po prostu jak rozmoczysz innym produktem, to wszystko nie chce się trzymać skóry.

      Usuń
    2. No i myślę, że to ten wielkocząsteczkowy hialuron, który zostawia warstwę okluzyjną, robi takie rzeczy. Ale dobrze wiedzieć, że nie u wszystkich, bo przecież serum ma bardzo dobre działanie!

      Usuń
  11. Mam to serum jeszcze w starym opakowaniu i pojemności 50 ml. Potem producent zmniejszył pojemnośc i podniósł cenę. Moja buteleczka jest ze szronionego szkła, elegancka i solidna, a pompka się nie odkręca. Mam podobne odczucia co do tego serum jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam poprzednie opakowanie, też mi się podobało z wyglądu. Szkoda, że zaszły zmiany na gorsze, ale cieszę się, że się ze mną zgadzasz, bo jak poczytałam komentarze, to zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno używałam tego samego serum co reszta ;)

      Usuń
  12. Dużo o tej marce już słyszałam, ale jeszcze nie miałam przyjemności używać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się przyjrzeć ofercie - jest bogata i ciekawa, a marka Norel używa nowoczesnych technologii, które mają gwarantować dobrą wchłanialność składników aktywnych. Jeżeli tylko konsystencje Ci podpasują, powinnaś być zadowolona!

      Usuń
  13. Ja kupiłam wersje Profiller, ale czeka jeszcze w zapasie. To co napisałaś nie nastraja mnie optymistycznie. Nienawidzę rolowania;D ech, najwyżej będę kombinować podobnie jak Ty;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać po komentarzach, rolowanie to nie jest standard, więc trzymam kciuki, żeby u Ciebie było lepiej :)

      Usuń
  14. Ogólnie działanie serum spodobało mi się - miałam je niedawno. Jednak opakowanie rzeczywiście nie jest dopracowane... i mnie ten kosmetyk szczypał w oczy, choć nie nakładałam go blisko oczu...
    Poza tym w kwestii nawilżania u mnie się sprawdził:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, szczypanie zaskakujące. Chociaż w sumie... w końcu to kwas ;)

      Usuń
  15. Też czasami mieszam dwa różne kosmetyki i w takim duecie sprawują się o wiele lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) ja chyba mieszam za mało - pewnie gdybym nie poddawała się tak łatwo z niektórymi kosmetykami, lepiej by mi służyły.

      Usuń
  16. Miałam podobny problem z opakowaniem podczas uzywania kremu pod oczy z Norel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam krem pod oczy z serii MultiVitamin i nie mam problemu, ale on jest airlessem, więc nie bardzo ma się jak psuć. Chyba że chodzi Ci o ścieranie napisów?

      Usuń
  17. Ja na razie tylko wzdycham do Norel... Ale to serum przyciaga uwagę :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam obsesje na punkcje kosmetykow naturalnych a formula serum podbila moje serce. Sporo juz wytestowalam, ostatnio z kwasem hialuronowym z www.opeskosmetykinaturalne.pl/ i chyba przy nim zostane.

    OdpowiedzUsuń