środa, 31 sierpnia 2016

Jesień według Kobo: Matte Lips w odcieniu 408 Brownie /swatche/

Kiedy wiosną polecałam Wam piękną, żarówiastą pomadkę Matte Lips w odcieniu Saint Tropez od Kobo, nie miałam pojęcia, że kolory tej serii będą pojawiać się w sprzedaży sezonowo. Kilka tygodni temu odwiedziłam Naturę i wyszczerzyłam się na widok opakowań serii Matte Lips – w końcu wróciły do sprzedaży po dłuższej przerwie! Popędziłam do testerów i nagle: upsi. Gdzie jest Saint Tropez??


Na półce stało sześć zupełnie nowych odcieni. Wszystkie bardzo odważne, przeważnie ciemneZ testerów w pobliskiej Naturze wynikało, że jesienno-zimową szarugę spędzę w otwartym związku z chłodnym nude nr 407 Naked Stone. Niestety, zarówno w bliższej, jak i dalszej drogerii ten kolor był wyprzedany, dlatego na otarcie łez kupiłam 408 Brownie. Wprawdzie MAC w odcieniu Oxblood pokazał mi kilka miesięcy temu, że ja i matowe, brązowe usta to niespecjalnie dobrany duet, ale przypomniałam sobie o tym dopiero w domu. No i w ogóle, co to za głupota kupować inny kolor szminki niż ten, który się podoba. Trzeba było nie kupować wcale, ale o tym również pomyślało mi się dopiero_w_domu. 



Zamknięty w ozdobnym, matowym, szybko_się_świniącym opakowaniu Brownie to raczej ciepły i dosyć ciemny brąz, który – podobnie jak inne szminki z serii Matte Lips – nie jest wcale matem, tylko satyną. Przynajmniej na początku, bo czas działa na korzyść matu (podobnie jak odciskanie nadmiaru w chusteczkę). Formuła jest niesamowicie kremowa, a pigmentacja – bardzo dobra. Nosi się komfortowo, podobnie do pomadek satynowych, a nie tych przebrzydłych, wysuszających na wiór matów. A teraz obejrzyjmy w praktyce to, co teoretyczne:


Na twarzy widzicie go wersji chłodniejszej, na nadgarstku był maźnięty innego (czyt.: inaczej nasłonecznionego) dnia, co dało nam nieco cieplejszy swatch. Prawda najpewniej leży gdzieś pośrodku. Nie nazwałabym tego brązu chłodnym, może po prostu tak wygląda brąz neutralny? Co poza tym... Matte Lips nr 408 przy jedzeniu/gadaniu i tym podobnych czynnościach ma dosyć dobrą, ale nie zachwycającą (ok. 3 h) trwałość na ustach. Niestety, nie schodzi tak ślicznie, jakbyśmy sobie tego życzyli: powstają plamy, a suche skórki i wszelkie nierówności są na maksa podkreślone. Wiadomo, że nie ma się co napalać – od kiedy maty i półmaty ukrywają wszystko, co beznadziejne, zamiast uwydatniać? Byłoby miło, no ale.

Z perspektywy czasu myślę, że cieplejsze, matowe brązy nie mają prawa wzbudzać specjalnej sympatii. Albo robią z przyzwoicie wyglądających zębów zawstydzające żółtasy (na szczęście Brownie jest zbyt mało ciepły na takie numery), albo generują dystans między nosicielką a potencjalnie zainteresowanym... yyyy... odbiorcą. Bo przecież to taki poważny, wręcz niemiły odcień...

Mimo wszystko w mojej głowie Kobo Matte Lips numer 408 nie trafia do szuflady z hasłem: „lipa”. To poprawny kolor, może się przydać i – kto wie – może nawet spodobać?! Nie wróżę mu jednak wielkiego powodzenia w tym sezonie, ani w kolejnych. Uwielbiam jesienią i zimą nosić na ustach brązy, ale najwyraźniej muszą być albo całkiem chłodne, albo z shimmerem. Takie właśnie kochałam, siusiarą będąc, i takie wciąż mi się podobają, mimo że już ich prawie nie noszę. Nie mogę oczywiście odmówić serii Matte Lips dobrej jakości. Pozostaje tylko kwestia wybrania sobie ODPOWIEDNIEGO koloru.

Brownie dostanie jeszcze szansę jesienio-zimą, kiedy moja skóra całkiem wyblaknie. Kto wie, kto wie...

Ile: 4,5 g
Cena: 15,99 zł
Dostępność: wyłącznie w drogeriach Natura

29 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Faktycznie urocze i ładnie się prezentuje, tylko niestety ten rodzaj tworzywa bardzo łapie wszystkie brudy :(

      Usuń
  2. eee, według mnie całkiem ci pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedys w pracy szef mi powiedział, że brąz jest kolorem starości i kurka wodna - mocno sobie to wkręciłam:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest – brązowe marynarki widuję wyłącznie u panów po siedemdziesiątce :D

      Usuń
  4. żądne brązy i odcienie nude nie wzbudzają mojej sympatii, na ustach lubię czerwienie, róże, fuksje, fiolety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jesienią bardzo lubię brązy, ale akurat nie takie.

      Usuń
  5. pomijając śliczne opakowanie to kolor jest w moim guście, uwielbiam delikatne brązy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jest całkiem konkretny, wcale nie taki delikatny! :)

      Usuń
  6. Te opakowania mają powalające :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Opakowanie niezwykle gustowne a kolor na ustach mi się podoba, nie wrzucaj go na dno szuflady! Dobrze Ci w nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale mam ładniejsze brązy :) pewnie mniej modne, bo z połyskiem, ale jakoś budzą u mnie większą sympatię :)

      Usuń
  8. Idealny brąz, też ją mam ale u mnie wygląda nieco ciemniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, dla mnie zbyt... eeee... brązowy? :D

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Dzięki, simply, ale wiesz, jak jest – czasem człowiek ma swoje preferencje i wie, że będzie używał czegoś innego :)

      Usuń
  10. już dawno nie używałam pomadki :) swoją droga to też lubię brązy ale jaśniejsze bo w ciemnych starzej wyglądam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się w tej czuję nie tyle postarzona, co... nadmiernie poważna i taka jakaś... niedostępna? :)

      Usuń
  11. Ten kolor wydaje mi sie byc z serii babcinych No przynajmniej moja cos takiego nosiła ja raczej unikam a ostatnio u mnie na tapecie płynna golden rose nr 03 cudo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sprawdzałam jeszcze tych płynnych GR.

      Usuń
  12. nie, kolor zupełnie nie dla mnie :)
    ale wydaje mi się, że Tobie pasuje :)no ale jak nie "czujesz" tej pomadki,to nic na siłę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A na Naked Stone polujesz dalej? :>

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie dla mnie brązy :D Ale lubię je podziwiać u innych :P

    OdpowiedzUsuń