poniedziałek, 18 lipca 2016

Owczy pęd, odc. 1

Tam tada daaaaaaam! Niestety, już po urlopie, ale żeby nie było smutno, postanowiłam zainicjować serię wpisów pod wspólnym hasłem: Owczy pęd, w której będę Wam pokazywać moje zakupy poczynione wyłącznie pod wpływem. Pod blogerskim wpływem. Przez blogosferę przeszło wiele mód, dzięki którym producenci zapewne niejednokrotnie dziwili się nagłemu wzrostowi sprzedaży tego-konkretnego-hmm-to-bardzo-dziwne-produktu. Powspominajmy!


Przed Wami lakiery do paznokci polskiej, uroczo taniej marki LeMax, które zazwyczaj sprzedawały się na bazarach i w osiedlowych drogeryjkach. DO CZASU. Tak, do czasu, aż ktoś – pamiętacie może, kto to był?? – raz jeden wspomniał o nich na blogu, a potem kilka innych osób uczyniło to samo, a potem... dystrybutor z Allegro zdziwił się, że ma tyle zamówień na... te, no, kwadraty w kropki, na blogach okrzyknięte marmurkami. Po wyprzedaniu ostatnich sztuk z pewnością popędził do producenta po kolejne, a producent był nie mniej zdziwiony od dystrybutora. Kwadraty to popularne lakiery LeMax w niedużych, kanciastych buteleczkach. Sprzedają się dobrze, ale żeby nagle cała Polska rzuciła się na kwadraty akurat z czarnymi drobinkami, które ktoś tam kiedyś dorzucił dla zabawy, żeby stworzyć coś innego niż zwykle? Tak właśnie się stało. Brawo, koleżanki blogerki trendsetterki!


Rzecz działa się w 2013, a właściciel marki tanich lakierów pewnie do dziś opowiada na mocno zakrapianych imprezach o tym, jak kiedyś nieźle się zdziwił, gdy nagle, ni z gruszki, ni z pierdziuszki klientki wyczyściły mu magazyn z lakierów z czarnymi kropkami. W 2013 dopiero zaczynałam przygodę z blogowaniem, chciałam być ze wszystkim na bieżąco, więc byłam celem podobnie skomplikowanym, co przemiła pani w krótkiej lateksowej spódniczce, stojąca niewinnie przy drodze krajowej numer siedem.

Zamówiłam na Allegro czwórkę marmurkowych LeMax-ów i byłam bardzo dumna, że udało mi się złowić ten rarytasik. Na zdjęciach widzicie trzy sztuki, bo czwartą – ciemniejszy róż – wrzuciłam jako cenny łup do któregoś rozdania!

Na blogach wrzało dalej, a pod wpisami dedykowanymi marmurkom można było znaleźć takie oto komentarze:

„Ja marmurków jeszcze nie mam, ale mam je obiecane na urodziny. Już się nie mogę ich doczekać, bo jestem w nich zakochana! :)”
„Teeeeeż chcę!! U mnie nigdzie nie mogę znaleźć :(”

Lakiery okazały się mało trwałe, wolno schły, przy zetknięciu z wysuszaczem bąblowały, czyli w zasadzie jakość odpowiadała cenie 2–3 zł za sztukę w sprzedaży bazarowo-osiedlowej. A teraz najważniejsze: efekt. 


Faktycznie, warto było się o nie zabijać.

42 komentarze:

  1. Pamiętam szał na te "marmurki", ładnych parę lat temu to było. Mnie ominęło, ufff

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Największe uff dla mnie to fakt, że marmurki były tanią skuchą :)

      Usuń
  2. Pamiętam ten szał:D mnie nie kusiły, ale ja klasycznie podchodzę do lakierów do paznokci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kiedyś też podchodziłam klasycznie, ale potem zobaczyłam blogosferę i... nic już nie jest tak samo :D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. potem jeszcze przeszła fala marmurków neonów :D

      Usuń
  4. był szał i mnie nie ominął - mam 3 lemaxy i każdy w innej butelce :) najbardziej lubię biały
    świetny pomysł na post! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i chyba mam te same kolory co Ty (nie jestem pewna tego różowego, bo wydaje mi się, że były dwa odcienie dość podobne do siebie)
      zapomniałam jeszcze dodać, że męczy mnie tylko malowanie tych dwóch czy trzech warstw, ale poza tym jestem z nich zadowolona :)

      Usuń
    2. na zdjęciu jest jaśniejszy róż, a w rozdaniu poszedł ciemniejszy. pewnie miałaś ten sam zestaw startowy ;)

      Usuń
  5. Te błędy blogerskiej młodości!
    PS Super sobie wymyśliłaś tę serię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale pozytywnie napędzone zakupy chyba też powinnam pokazać, nie?

      Usuń
    2. yes. jaka będzie nazwa serii?

      Usuń
  6. Ominęła mnie tak zjawiskowa moda, nosz normalnie straszne :P
    Nie moja bajka, chyba bym się nie złapała.
    Bardzo fajny pomysł na serię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D mnie pewnie teraz sporo mód omija, bo nie mam czasu na śledzenie blogów w takim zakresie, jak kiedyś. na przykład dowiedziałam się dziś, że istniało coś takiego jak szał na metaliczne tatuaże. szok, w życiu o tym nie słyszałam!

      Usuń
  7. Hahhahahahahhah bardzo je chciałam aż mi przeszło i chyba dobrze mi z tym ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze kilkanaście zeta w portfelu na inne, PILNIEJSZE chciejstwa :D

      Usuń
  8. Hehe, mam jeszcze swoje piec sztuk i nawet czasem siegam :D ale gdyby nie blogi, na pewno bym ich nie miala...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje wszystkie już poleciały do kosza, więc to zdecydowanie wpis archiwalny :)

      Usuń
  9. A ja tej marki nawet nie znam :) Pewnie dlatego, że w 2013 mało czytała blogów, więc ten owczy pęd mnie ominął :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawa jestem w takim razie, na które mody się załapałaś :)

      Usuń
    2. Ja już na te nowsze zdecydowanie. Mam Brushegga (co prawda z Chin, ale tego zakupu nie żałuję), pod wpływem blogosfery zainteresowałam się też kosmetykami rosyjskimi i azjatyckim z różnym skutkiem. Generalnie chyba wpływy blogosfery u mnie były dość pozytywne ;)

      Usuń
  10. To chyba tylko ja się nie skusiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widzisz, strata nie jest ogromna :D

      Usuń
  11. PO pierwsze super pomysł na serię! :)
    A marmurki mam i ja - 2, ale najpiękniej prezentuje się zdecydowanie biały <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mój to taki jasny szarak i faktycznie najlepiej wyglądał, chociaż do czegoś powalającego trochę mu brakowało... ;)

      Usuń
  12. Mnie one nie kusiły. Za to ba spotkaniu blogerskim kiedy obsession pokazała piaskowe kiko przepadałam i sa rak piękne ze mam do dzis dwa kolory które zreszta doprowadziłam z Niemiec w szale zakupowym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprowadziłam - ach ten słownik w telefonie ręce opadają

      Usuń
    2. Też mam jakiś piasek z KIKO, kupiony niezależnie od szału na KIKO-piaski, ale u mnie szybko odpada z paznokci :( choć faktycznie piękny! (i mówię to ja, która piaskowych lakierów wcale nie kocha)

      Usuń
  13. Miałam je!!! Teraz nie wiem jak do tego doszło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak to nie wiesz, jak, przecież napisałam całą historię :D:D

      Usuń
  14. Kwik! To chyba będzie moja ulubiona seria, popatrzę sobie co mnie ominęło a na co się załapałam. Marmurki mnie nie jarały, za to piaski - to już insza inszość :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie piaski strasznie denerwują w dotyku i żaden z (niewielu) testowanych nie trzymał się dobrze płytki. Hmm, tylko czy istnieją lakiery do paznokci, które dobrze się trzymają moich płytek?

      Usuń
  15. Ja nadal lubię marmurki :D Uwielbiam ten efekt na pazurkach - mam tylko dwa i powiem Ci, ze ja z nimi problemów nie mam. Szybko wysychają, żadne bąblowanie ani nic, a trzymac się potrafią od 3 do 5 dni, czyli w sumie jak każdy lakier co posiadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie za nic nie chciały porządnie doschnąć :( bąblowanie było tylko po połączeniu z wysuszaczem, więc same z siebie też nie bąblowały. I widać, że u Ciebie ogólnie lepiej lakiery leżą, szczęściaro! :)

      Usuń
  16. Mnie ominął ten szał i widzę, że nie mam czego żałować :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie masz czego, dobrze, że jesteś taka... stonowana w swoich kolorówkowych wyborach :D

      Usuń
  17. Jak jeszcze nie nosiłam hybryd to bardzo lubiłam te lakiery :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ogólnie LeMaxy czy konkretnie marmurki? Ja też myślałam, że będę je bardzo lubić :D

      Usuń
  18. oh mam sporo kosmetykow z "polecenia" youtuba i blogosfery. Kiedys to by owczy ped, teraz wybieram kosmetyki rozsadniej, ale nadal "pedze"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już na szczęście też nie pędzę, ale zdarza mi się jeszcze... czymże byłby świat kosmetyków bez blogerskich poleceń? :)

      Usuń
  19. Też taki mam, ten jasno szary. Był okropny, nie używałam go całe wieki ale jeszcze w kartonie z lakierami zalega:) Ja po prostu nie potrafię się rozstać z żadnym lakierem, zawsze mi się wydaję, że może jakimś będę jakieś wzorki robiła albo będę chciała jeden paznokieć pomalować właśnie 'takim' kolorem :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie miałam tych lakierów, ale pamiętam, że szał na nie był :P

    OdpowiedzUsuń