środa, 15 czerwca 2016

Mącznica lekarska w akcji: John Masters Organics – Bearberry Skin Balancing Face Serum /recenzja/

Oj, ciężko wrócić do pisania po tygodniu przerwy, szczególnie jeśli mamy za sobą tydzień w klimacie wakacyjnym. Nieoczekiwany weekendowy wypad w Tatry, litry mrożonej herbaty z miętowym wiechciem i spanie w salonie (żeby było jeszcze bardziej letnio i nietypowo) – to wszystko sprawiło, że wieczorami z lubością zajmowałam się niczym_konkretnym, a ostatnio nawet... oglądaniem chłopców kopiących piłkę. Taaak, miałam też czas na Pudelka, na którym widziałam niemieckiego trenera wąchającego rękę świeżo wyjętą z przepoconych majtek. Uroczy dżentelmen.

No dobrze, zostawmy sportową kloakę i wróćmy do tego, co miłe i czyste. W ostatniej torbie z moimi kosmetycznymi śmieciami (które pachną, ha!) znalazła się butelka po serum John Masters Organics. Czas podzielić się wrażeniami.

To moje pierwsze i – jak na razie jedyne – spotkanie z amerykańską marką John Masters Organics. Serum regulujące z mącznicy lekarskiej kupiłam po rekomendacji Ani z bloga Po tej stronie lustra. Bardzo spodobał mi się prosty i estetyczny design opakowań JMO (ach, te słodkie buteleczki z ciemnego szkła!) i miałam nadzieję, że zawartość będzie równie przyjazna. Łatwo zauroczyć się już samym składem kosmetyku: sok z aloesu i hydrolat lawendowy zamiast wody plus moc naturalnych składników – to robi wrażenie. 

Bearberry Skin Balancing Face Serum przeznaczone jest dla cer tłustych i mieszanych i ma za zadanie regulować wydzielanie sebum, zmniejszyć widoczność porów i sprawić, że skóra będzie wyglądała świeżo i zdrowo. Takie obietnice zawsze na propsie, bo moje kratery na policzkach i stylówa a'la Rudolph The Red Nosed Reindeer wołają o ratunek. W miksturze JMO o lepsze jutro dla cery walczą: organiczny ekstrakt z mącznicy lekarskiej (seboregulacja), ryż (łagodzi, działa przeciwzmarszczkowo), ekstrakt z kory wierzby (antyseptyk, działa ściągająco i przeciwzapalnie) i zielona herbata (antyoksydant o działaniu antybakteryjnym). Zestaw naprawdę godny uwagi, ale czy wart grzechu kasy_wywalania?



Serum ma słabo wyczuwalny, lekko kwaśny aromat, który nie jest ani przyjemny, ani odrażający. Konsystencja żelowa i komfortowa w aplikacji, produkt dość szybko się wchłania, ale trzeba dać mu chwilę, bo jeśli niecierpliwe serdelki zabiorą się przedwcześnie do makijażu, mogą napotkać... hmmm... kleiste problemy. Po wchłonięciu skóra jest świeża i naturalnie matowa, nic się nie roluje, więc serum idealnie nadaje się pod makijaż. Po otwarciu mamy pół roku na rozprawienie się z zawartością butelki i mnie udało się zmieścić w wyznaczonym czasie bez większego problemu. Niestety, przyczyniła się do tego niewydarzona pompka, która dozowała produkt w sposób szalony, chętnie rozbryzgując mącznicowe pawie na podłogę, szafkę i ubranie. Później nauczyłam się neutralizować to szaleństwo, ale co się nawkurzałam, to moje.

Jeśli chodzi o to, co najważniejsze, czyli działanie, to jestem jednocześnie zadowolona i yyy... nienasycona? W czasie stosowania serum moja skóra miewała się całkiem dobrze, nie przypominam sobie żadnych spektakularnych, ropnych wyprysków, ale nie zauważyłam aż tylu rewelacji, co Ania i John. Zabrakło widocznego zwężenia porów i skutecznego pozbycia się problemu połyskującego nosa, ale nie odmówię serum działania seboregulującego, bo było widoczne. Skóra wysysała tego przyjemnego żelka do cna, ale próżno szukać tu jakiegokolwiek nawilżenia. Nawilżać musi w tej sytuacji jakiś inny kosmetyk, ale nie ma co trzaskać fochów, bo nikt nigdy nie obiecywał, że serum regulujące odwali robotę za nawilżacz. Ania ma cerę trądzikową, ja nie, więc bardzo możliwe, że u niej zadziało się więcej, bo większe było pole do popisu. Na pewno będę to serum miło wspominać i chętnie wypróbuję inne produkty John Masters Organics, ale nieprędko spotkam się z mącznicą, bo w temacie ograniczania łojotoku więcej dobrego jak na razie zrobiło zielone serum z Bielendy, które jest nieporównywalnie tańsze (choć na razie nie wypowiadam zachwytu Bielendą oficjalnie, bo wciąż na to za wcześnie).

Aha, w 2014 roku Ania wspominała o tym, że serum można kupić u polskiego dystrybutora za pół ceny. Dwa lata później nic się nie zmieniło i na TEJ stronie nabędziecie miksturę z mącznicy i dodatków za 95 zł. Czy warto? Oceńcie samodzielnie. Dla mnie trochę za drogo jak na ten nie-łał efekt.

Pojemność: 30 ml
Cena: ok. 175 zł
Ocena: 4/6
Dostępność: internet, Douglas.pl


36 komentarzy:

  1. Jak na nie-łał efekt to faktycznie dużo. Od produktów wysokopółkowych raczej oczekuje się efektu wow, chociaż przyznam szczerze, że u mnie ciężko o taki nawet z hitami u boku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy, gdzie człowiek tego wow szuka. U mnie nie sprawdziło się kilka bardzo drogich kremów do twarzy i pod oczy, więc wiem już, że nie w cenie siła. Ale masz rację, człowiek jakoś podświadomie liczy, że skoro kazali wywalić tyle złotówek, to zadziała wybornie :)

      Usuń
  2. Cały czas rozmyslam, czy skusić się czy jednak odpuścić❤ zawsze wpadnie cos, co odsuwa ten produkt na dalszy plan, ale nie wykluczam, że w końcu do mnie trafi :)
    Mam też ochotę na żel do mycia twarzy z tej samej linii ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie warto wypróbować, skoro u mnie działa nieźle, a u Ani wspaniale :)

      Usuń
  3. Cały czas rozmyslam, czy skusić się czy jednak odpuścić❤ zawsze wpadnie cos, co odsuwa ten produkt na dalszy plan, ale nie wykluczam, że w końcu do mnie trafi :)
    Mam też ochotę na żel do mycia twarzy z tej samej linii ❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam żadnego produktu JMO, ale (wydaje mi się, że) mam podobny naszej rodzimej marki Phenome - serum normalizujące sebum i zwężające pory. Cóż, odczucia względem niego mam bardzo podobne do Twoich - matuje, nie ściąga ale też nie nawilża, potrzebuje czasu na wchłonięcie, fajnie pachnie cytrusami, ale nie widzę efektów WOW!
    U mnie naturalna pielęgnacja twarzy jakoś nie działa... albo działa, a mi daleko do oceny jej efektów :/ Póki co, najlepiej sprawdzają się u mnie w pielęgnacji twarzy naturalne toniki tudzież olejki do demakijażu, reszta - jakoś nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie też jeszcze nie zakochałam się w naturalnej pielęgnacji twarzy, ale kilka rzeczy pozytywnie mnie zaskoczyło, więc zgłębiam temat i czekam na wspaniałe efekty ;).

      A naturalne toniki to właśnie jedno z moich pozytywnych odkryć jeśli chodzi o pielęgnację bez chemikaliów. Pat&Rub, hydrolaty.... jest tego trochę.

      Usuń
  5. Dla mnie bez szału zupełnie więc byłam mega zaskoczona zachwytami. Pomadkę do ust zresztą też mają marną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomadka nawet nigdy nie rzuciła mi się w oczy. Uff, tym razem udało się nie utopić :D

      Usuń
  6. Fajne mają te ceny na tej stronie... i kilka produktów kusi mocno :) Marka kultowa, wypadało by ją w końcu poznać, nawet jak to akurat serum było bez WOW :) ale skład ma bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, skład bardzo zachęca. W sumie ciekawa jestem innych wersji. Z tego, co czytałam u Ani, tamte też działają u niej super, więc może, może? :)

      Usuń
  7. U mnie nie było praktycznie żadnego efektu i też miałam felerną pompkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli po prostu konstruktor pompek się nie popisał :D

      Usuń
  8. Też oglądam mecze i o dziwo nie tylko naszej reprezentacji. Ja mam skórę suchą i nie mam problemów z sebum. Raczej z suchymi skórkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też patrzę sobie jednym okiem na te wieczorne, ale jednak największe emocje tylko te narodowe wywołują. Co zrobić, taki ze mnie sezonowo-lokalny kibic po prostu :)

      Usuń
  9. Szkoda, że serum nie spełniło wszystkich Twoich oczekiwań. U mnie spisywało się rewelacyjnie, zużyłam chyba dwie, czy trzy buteleczki i z pewnością będę jeszcze wracać. Tak jak wspomniałaś, ja mam cerę trądzikową i podczas stosowania serum widziałam bardzo dużą poprawę w kondycji skóry, wszelkie wypryski znikały i nie pojawiały się przez dłuższy okres. No ale z tego co zauważyłam mi pielęgnacja JMO wyjątkowo służy, potem miałam jeszcze serum nawilżające (też zużyłam kilka buteleczek i jest to mój ogromny ulubieniec), teraz mam serum z wit C i ze wszystkich jestem mega zadowolona. To jedne z tych produktów, które mogę brać w ciemno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serum nawilżające wciąż mnie woła, więc nie mówię nie :D
      Z tych z witaminą C niedługo postawię pewnie na Sesdermę, bo próbka wypadła obiecująco.

      Usuń
  10. Trener Niemiec jest znany z dłubania w nosie na wizji i innych podwachiwan;) ja teraz stosuje serum femi ale za wcześnie by prorokować, ta firma mnie nie kusi choć skład fajny nie powiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, spoko, niech sobie robi, co chce, po prostu mnie by było trochę głupio przy pełnych trybunach hyhy

      Usuń
  11. jak dla mnie trochę za drogi kaliber póki co. są o wiele tańsze i bardzo dobre kosmetyki - liste mam długą do wypróbowania :)
    PS. ciężko wrócić po tygodniu? ja właśnie wracam po pół roku... nieźle mnie wywiało :( ale lepiej późno niż wcale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już biegnę patrzeć, co nowego u Ciebie po przerwie :)

      Usuń
  12. Szkoda, że nie spisało się tak jak byś chciała :( Jestem ciekawa jakby zadziałało na moją cerę, pewnie kiedyś to sprawdzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze chyba spróbuję serum nawilżającego. Zobaczymy, jak wygląda nawilżenie według JMO :)

      Usuń
  13. skład wygląda naprawdę przyjemnie, ale skład sobie, a skóra sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samo życie, ale wciąż szukam ideału – i jakie to przyjemne!

      Usuń
  14. Widzę, że mamy podobną cerę, więc serum od razu mnie zainteresowało. Ja też za brak nawilżenia bym się nie obraziła, można to wyrównać innym kosmetykiem :) Obserwuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, że można! to serum jest dobre POD inny kosmetyk

      Usuń
  15. Chyba tylko ja nie obejrzałam słynnych uciech niemieckiego trenera :P Jakoś nie żałuję :D :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Zużyłam już dwa opakowania i tylko pęd za nowościami nie pozwolił mi kupić serum kolejny raz. Uwielbiam i będę wracać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz, w nowej rzeczywistości, to już chyba naprawdę będziesz często wracać :))))

      Usuń
  17. :)))
    Świetnie napisana recenzja :)))
    Kosmetyki JMO lubię, niektóre są fajne a inne świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam tej marki, słabo u mnie z amerykańskimi kosmetykami:P

    OdpowiedzUsuń