czwartek, 19 maja 2016

Secrets Of Beauty V – byłam tam i ja!

Secrets Of Beauty miało się odbyć w Ustce, ale – z powodu niepowagi właścicieli pewnego hotelu – Michał, organizator imprezy, w ostatniej chwili musiał wszystko odkręcić. SoB przeniósł się z kwietnia na maj i znad morza do Warszawy. Urodowy weekend przymusowo zamienił się w kosmetyczną sobotę na Saskiej Kępie. Ach, przynajmniej miałam blisko!

Jacek, właściciel marki Polskie Świece, obsypał nas swoimi wyrobami. Najbardziej spodobał mi się zapach świecy okolicznościowej. Cóż za szczęśliwy zbieg okoliczności, że jest największa i posłuży mi najdłużej! 


Dzięki ludziom z dupy Ustki nie musiałam ładować tyłka do pendolino, pośpiesznego i pekaesu, żeby dotrzeć na spotkanie. Wystarczyło uśmiechnąć się do męża, zatrzepotać rzęsami ubranymi w Twist Up The Volume z Bourjois (polecam!) i obiecać mu, że dzień później będzie zaopiekowany na milion sposobów. W ciągu 20 minut znalazłam się w miejscu przeznaczenia – trzeba uczciwie przyznać, że interesy z tą odnogą rodziny to sama przyjemność.

Wspomniane miejsce przeznaczenia, znane w praskich kręgach jako NANA cafe, okazało się ciepłą, niewielką kawiarnio-jadalnią z funkcją komisu rzeczy pięknych, prowadzoną przez prawdziwych pasjonatów. Wszyscy lubimy pasjonatów, szczególnie tych prawdziwych, dlatego brak wygodnej sali konferencyjnej nie zepsuł nikomu humoru, a przynajmniej ja nie zauważyłam na twarzach współtowarzyszek jakichkolwiek oznak nadkwasoty. Poza tym strona internetowa NANY wita nas tekstem: „Proponujemy Wam bardzo specjalne miejsce, wypełnione rzeczami pięknymi, dość pięknymi lub pięknymi w pewien sposób” – i to już jest wystarczający powód, by ich polubić. To, czego nie należy w tym miejscu przegapić (i co towarzyszyło nam przez całe spotkanie, niejednokrotnie sprawiając pewne kłopoty organizacyjno-savoir-vivre'owe), nazywa się miksem pierogów. Możecie go kupić za piętnastaka. Szczerze polecam.

Ciekawe wnętrza, żarcie i mnóstwo świec. Ideał.

Wiecie, trochę się stresowałam. Do tej pory, poza wyściubieniem nosa z ursynowskiej norki na dwie edycje Meet Beauty, nie wychylałam się prawie wcale. Jako Rasowa Mistrzyni Ciętej Riposty Pięć Minut Po Fakcie najlepiej czuję się w domowym zaciszu, przed klawiaturą, która pozwala mi odczekać wspomniane pięć minut i sprzedać Wam w lekkiej formie to, co sobie zaplanowałam. Bezpośredni kontakt z przebojowymi blogerkami teoretycznie mógł więc wypaść nędznie, ale – poza tym, że czasami za dużo gadałam (hm, chyba zawsze za dużo gadam) – zdaje się, że nie było tak najgorzej. I nawet nie musiałyśmy rozmawiać o pogodzie*!

Wybaczcie, ale braki w zdjęciach mam okropne, bo okropnie się rano spieszyłam i bardzo okropnie zapomniałam aparatu. Musiał wystarczyć telefon, który oczywiście robi wspaniałe fotografie, ale niekoniecznie pod światło, w półmroku i podnieconą ręką. Na tych powyżej widać jeszcze co nieco z ustrojonych Polskimi Świecami i dobrym żarciem wnętrz, ale potem było tylko gorzej. Dlatego zdjęć jest mało, a to, czego nie dooglądacie, musicie sobie dowyobrazić. No nic nie poradzę.

Rozkład jazdy był mniej więcej taki:
12:00 „Światło, kolor, zapach” – Polskie Świece
13:00 „Od pomysłu do gotowego kosmetyku” – NASINE
14:00 „Światowe innowacje w kosmetologii – struktury lamelarne w pielęgnacji” – Norel dr Wilsz
15:00 „Intensywne działanie kosmetyku dzięki technologii ciekłych kryształów” – Podopharm
16:00 „Kompleksowa pielęgnacja przyspieszająca wzrost włosów” – DermoFuture
16:30 Zapoznanie z marką MELLI Care
17:00 Wręczenie Złotych Jabłek 2016 

Zdjęcie po lewej: Michał zapowiada występ Anety Oleszek, założycielki marki Podopharm, po prawej: kosmetolog Anna Lechowicz z firmy Norel opowiada o strukturach lamelarnych w pielęgnacji i o mocy preparatów Norela w walce z cellulitem. WSZYSTKIE byłyśmy żywo zainteresowane tym wykładem ;)

Miło się słuchało Jacka Krzanowskiego, właściciela Fabryki Świec Light (Polskie Świece), który opowiadał o swoich świeczkowych wyrobach, w czasie gdy po kolei konstruowałyśmy na własne potrzeby wymarzony zestaw zapachowy do wypróbowania. Obejrzałyśmy różne kształty, formy, rozwiązania – również te nieplanowane: neonowo różowe gumki w słojach, będące efektem niedogadania się z producentem i późniejszej niemożności odkręcenia całego zamieszania. Jacku, ten róż może być Twoim znakiem rozpoznawczym, świeczkową legendą – przemyśl to :). Ach, Polskie Świece mają dla Was kod rabatowy 10% na cały asortyment sklepu www.hurtowniaswiec.pl: SOB2016. Ważny do końca lipca.

Przedstawiciele NASINE, nowej marki kosmetyków naturalnych dla mężczyzn (ściśle związanej z kosmetykami Femi), przybliżyli nam historię powstania swojego projektu i pokazali jedyny (na razie) w ofercie krem rewitalizujący. Zapowiada się ciekawie, bo ma dobry skład, ziołowy zapach i nie zostawia tłustej warstwy. Jeśli mojemu mężowi będzie dane go wypróbować, możecie liczyć na recenzję.

Najciekawsze z całego programu SoB były wykłady marek Norel i Podopharm. Przedstawicielka Norela, pani Anna Lechowicz, bardzo dobrze przygotowała się do tego spotkania (co nie dziwi, bo jest m.in. szkoleniowcem marki) i w taki sposób przekazała nam wieści z nowoczesnego laboratorium Norel, że najpierw słuchałam z niedowierzaniem (i prawdopodobnie również z lekko rozdziawionym otworem gębowym), a potem miałam ochotę natychmiast lecieć do Douglasa i wykupić cały katalog marki (BTW, do 23 maja na Douglas.pl jest zniżka 20% na pielęgnację twarzy, kod: FACE20, zakupy powyżej 229 zł). Zaczęłam nawet wątpić w zasadność dalszego prowadzenia bloga, bo skoro wszystkie kosmetyki Norel mają tak świetnie na mnie zadziałać, to o czym ja będę dalej pisać? Wisienką na torcie okazały się zdjęcia damskich tyłeczków w wersji przed kuracją kosmetykami Norela i po niej. Powiem tylko tyle: szokują i dają nadzieję! Zamierzam sprawdzić, ile faktycznie można wycisnąć ze struktur lamelarnych.

Aneta Oleszek, założycielka marki Podopharm (związana również z Norelem), zachwyciła mnie swoją charyzmą i pomysłowością. Uwielbiam ludzi, którzy mają wizję, wiedzę i nie boją się próbować, a Aneta wydaje się być nie do zatrzymania. Marka Podopharm ma tylko 2,5 roku, a znana jest już nie tylko w Polsce, ale też na Zachodzie i u naszych czeskich sąsiadów. Podopharm, zgodnie z nazwą, kieruje swoją naukową siłę w stronę pielęgnacji stóp. Aneta stworzyła i opatentowała Podoklamrę – innowacyjny system korekcji wrastających paznokci, a oprócz klamry w ofercie marki jest też wiele profesjonalnych kosmetyków do pielęgnacji stóp, od niedawna również do ciała. Składy zachwycają bogactwem, a ja już za chwilę zaczynam testy kosmetyków Podopharm. Bardzo jestem ciekawa, co wyjdzie z tej znajomości.

Niestety, z przyczyn niezależnych, nie dotarli do nas przedstawiciele DermoFuture i MELLIcare. O produktach przeciwdziałających wypadaniu włosów (coś zdecydowanie dla mnie...) opowiedział Michał, a kilka słów o MELLIcare przekazała Beata Wielgosik z Beauty Management.

1. Złote Jabłko jest lżejsze, niż wskazuje jego wygląd 2. Urocza jamniczka to Marysia – przyjaciółka ogarniających cały ten bajzel Michała i Grzegorza. 3. Spotkanie z Angel było highlightem SOB. Przekonałam się, że na żywo jest równie śliczna, co na pięknych (zwycięsko pięknych!) zdjęciach,  a do tego jest bardzo ciepłą i fajną osobą. Ta z lewej to Agata Smarująca. Pewnie widzieliście ją do tej pory głównie w kawałkach. 4. Zajrzała do nas nawet Red Lipstick Monster. Niestety, nie dało się z nią pogadać. 

Zebraliśmy się w NANA Cafe również po to, żeby oficjalnie ogłosić laureatów Złotych Jabłek 2016. Mimo dobrych chęci mojego telefonu, zdjęcia robione pod światło kompletnie mi nie wyszły, dlatego zdradzę Wam tylko, kto zwyciężył w poszczególnych kategoriach.

Blog prowadzony merytorycznie: Arsenic.pl
Blog pisany lekkim piórem: Lifeincolour.pl
Blog zilustrowany bajecznymi zdjęciami: Angel / Kosmetyki bez tajemnic
Blogowy odkrywca: mistrz ceremonii, Michał / Twoje Źródło Urody
Ulubione miejsce w sieci: Gosia / Esy, floresy, fantasmagorie
Najlepszy vloger urodowy: Red Lipstick Monster

Gratuluję wszystkim laureatom, a Wam dziękuję za głosy, które oddaliście na mnie w kategorii „Blog pisany lekkim piórem”. Jeszcze nie przestałam się jarać faktem, że dzięki Waszym spontanicznym typom znalazłam się wśród nominowanych. Złote Jabłka przygarnęły moje dwie blogowe ulubienice: Gosia i Angel. Dla Was, kochane, wieeeeeeelkie buziaki i przytulasy – niech Wam nigdy do głowy nie przyjdzie, żeby kończyć swoją przygodę z blogowaniem.

Na koniec jeszcze tylko wielkie torby z darami od sponsorów (to tyle, jeśli chodzi o moje uszczuplanie zapasów), pamiątkowe zdjęcia i... już. To już? No już. Ale było warto!

Od lewej: Ola (Arsenic Makeup), Margareta (Life in Colour), Michał (Twoje Źródło Urody), Angel (Kosmetyki Bez Tajemnic) i Gosia (Esy, floresy, fantasmagorie).

Jesienią planowana jest kolejna edycja Secrets Of Beauty. Nie mam pojęcia, jak się tam dostanę, ale w najgorszym razie wpakuję się komuś do walizki, a po wyjściu będę szczekać. Możecie mówić do mnie: „Marysiu”. Nie ma problemu! Michale, bardzo Ci dziękuję za rewelacyjne spotkanie, mnóstwo towarzysko-kosmetycznych radości i za to, że ciągniesz z nami ten blogowo-urodowy wózek. Jak mawiał kiedyś kabaret Mumio (nie, nie lubię kabaretów): NIECH TO TRWA, NIECH TO TRWA!


Secrets Of Beauty V 
sobota, 14 maja 2016 @ NANA Cafe


*Spoko, rozmawiałyśmy o niej i tak, bo było deszczowo, chłodno i trudno było zrobić przyzwoite selfie.  

41 komentarzy:

  1. Piec minut po fakcie, zaprawdę powiadam, że swe jabłko dziele na dwa..:-) super, że ruszyłas swój seksowny, rockowy tyleczek i się znów moglysmy wysciskac <3 jesienią, miejmy nadzieja kolejna przygoda pod batutą Michała :-) Wykłady Pani Ani i Anety wniosly naprawdę wiele do mojej kosmetycznej szufladki w głowie.. Niech to Trwa!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, tyle komplementów w jednym wpisie, no nie mogę z Tobą :D
      Fajnie by było, gdyby jesienią się udało, ale mam nadzieję, że uda nam się spotkać wcześniej!

      Usuń
  2. Super:) mignęło mi już gdzieś na insta:)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo się cieszę, e z nami byłaś :) i do zobaczenia nie tylko na SoB :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też uwazam że rózowe uszczelki w słojach przyciagająwzrok. Ale niestety hurtownicy maja inne zdanie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha chyba aż tak źle nie będzie żebyś musiała się do walizki pakować komuś :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna relacja, uśmiałam się z tej "odnogi rodziny" :D :D :D Mąż to taki wynalazek, który czasem się przydaje :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Dorotko :)
      Mąż to doskonały wynalazek, mój się przydaje bardzo często!

      Usuń
  7. na pewno zostaniesz ponownie zaproszona. któż inny napisałby tak świetne podsumowanie?

    jestem zaskoczona, że nie dostałaś złotego jabłka! na pewno jesienią :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Michał odwalił kawał dobrej roboty i było fantastycznie! Miło byłe Ciebie poznać :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, i super poradził sobie z szybkim przeniesieniem nas w inne miejsce!
      Ciebie też miło było zobaczyć :)

      Usuń
  9. "Jako Rasowa Mistrzyni Ciętej Riposty Pięć Minut Po Fakcie najlepiej czuję się w domowym zaciszu, przed klawiaturą, która pozwala mi odczekać wspomniane pięć minut i sprzedać Wam w lekkiej formie to, co sobie zaplanowałam". Nie mogę nic innego napisać, jak... Uwielbiam Cię! :D Żałuję, że mnie tam nie było. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, po co mi jabłko, skoro mam Was :)*** Tyleeeeeeeeee miłych słów, dziękuję!

      Usuń
  10. Ale bym się przeszła na takie spotkanie :)
    Gratulacje Jabłka! Należy Ci się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luthienn, nie doczytałaś – jabłko pofrunęło do Lifeincolour :)
      Ja dostałam się do finałowej piątki!

      Usuń
  11. Było świetnie, bardzo miło było poznać :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. na pewno tam wrócę i znowu je pożrę :D

      Usuń
  13. Pięknie to opisałaś. Ale nadal twierdzę, że Złote Jabłko należało się Tobie, bo jesteś Królową Słów :(
    NASINE ciągle czytam jako NASIENIE. Przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba już mówiłam, ale powiem raz jeszcze - cudnie wyszłaś na Waszym selfie! Masz talent, dziewczyno. Dać Ci Złote Jabłko Selfie-sfery!

      Usuń
    2. Ach, Ty to potrafisz posłodzić, najdroższa :)
      A Nasine mnie się z kolei kojarzy z Neosine i Nasonexem :D

      Usuń
  14. gdyby nie karmienia moglabym wpadc, co tam te 300 km:P

    OdpowiedzUsuń
  15. A Jabłko dla Ciebie, to gdzie? Ktoś się nie bał i zjadł! Mam nadzieję, że naptawią ten błąd jesienią! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejne jabłka dopiero wiosną :) Będą cyklicznie choć raz w roku :)

      Usuń
    2. hehe, no zjadła taka z duuuużym brzuchem, ale że jadła za dwoje, to jej wybaczam :D

      Usuń
  16. Bardzo, bardzo cię ucieszyłam jak zobaczyłam Cię na liście i z ogromną przyjemnością "obcowałam" z osobą Twą uroczą na spotkaniu całym :D I po spotkaniu też :D

    "Jesienią planowana jest kolejna edycja Secrets Of Beauty. Nie mam pojęcia, jak się tam dostanę, ale w najgorszym razie wpakuję się komuś do walizki, a po wyjściu będę szczekać. Możecie mówić do mnie: „Marysiu”

    W mojej walizce miejsce masz bankowo :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pędziłam na SoB, żeby Cię spotkać! I wróciłam zauroczona Twoją osobą :)

      Usuń
  17. Ty razem nie dotarłam na spotkanie, niestety. Pierwszy termin mi nie pasował, a na drugi już się nie zgłaszałam, właściwie nie wiem czy można było jeszcze się dopisać :P
    Widać, że było fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale fajnie musiało być :)

    OdpowiedzUsuń