środa, 17 lutego 2016

Wiosno, chodź! M・A・C Velvetease Lip Pencil w odcieniu Frolic /swatche/

Dobrze być Agatą i mieć imieniny piątego lutego. Będąc Agatą, która ma imieniny piątego lutego, można na przykład dostać od męża matową kredkę do ust z kolekcji Velvetease. W wybranym przez męża kolorze. O, takie to mogą być imieniny piątego lutego, kiedy jest się Agatą. 


Oczywiście mogłabym przestać już wychwalać szanownego męża, bo pewnie to już nudne, ale problem w tym, że jemu wcale nie chce się być mniej fajnym, mniej zaskakującym i mniej uważnym. Skupmy się na chwili, w której P. dowiedział się o istnieniu kredek Velvetease. Przeglądałam swatche Temptalii, a on przechodził koło mnie z herbatą. Zatrzymał się i rzekł: „O, jej to się chyba przytyło?”. Tak, wie, kim jest Temptalia. Mhm, rozmawiamy o wielu sprawach. W każdym razie mąż, zaraz po oględzinach nieco pełniejszej twarzy Temptalii, cichaczem poczynił odpowiednie notatki i przy imieninowej okazji poleciał do sklepu, a tam samodzielnie wybrał dzienny, wiosenny i optymistyczny odcień Frolic. Brawo, mężu! <3


Na początku myślałam, że kredka nie jest wykręcana, tylko temperowana, bo: hej, MAC-u, dlaczego po zużyciu nie można jej zaliczyć jako jednego z sześciu skończonych kosmetyków, których opakowania potem wymienia się w salonie na wybraną przez siebie szminkę? 

Ostatecznie okazało się, że da się nią kręcić i skutecznie coś wykręcić. I chwała jej za to! Nie wiem, czy chciałoby mi się temperować nawet najpiękniejszą na świecie kredkę do ust. Temperowanie ssie. 


Na pierwszy rzut oka odcień Frolic wydał mi się bardzo jasny. Widziałam, że to koral, brzoskwinia lub coś podobnego, ale czy nie przesadnie lolitkowato-nienaturalna? Test na nadgarstku trochę mnie uspokoił, chociaż tu z kolei pojawiła się nowa wątpliwość: czy to nie jest jakiś zdradziecki, żarówiasty odcień, który będzie nadmiernie zwracał uwagę, kiedy opuszczę nasze natolińskie apartamenty? Takie żarówy są świetne, ale używam ich bardzo rzadko, więc umartwianiu nie było końca. 

Jak zwykle w takich przypadkach, jedynym sensownym rozwiązaniem było przymierzenie pomadki na ustach. Na szczęście wpadłam na to jeszcze tego samego dnia. Brawo, żono!


No i cóż, kolor jest piękny! Wiosenny, brzoskwiniowo-łososiowy (?), zresztą po co mam się męczyć z opisem, skoro wszystko widać na zdjęciach? Niestety, widać na nich również to, jak bardzo podkreśla suche skórki, co nie powinno nikogo dziwić, albowiem nie znam matowych pomadek, które tego nie robią. Odcień nie jest łatwy i bezmyślnie codzienny, nie do wszystkiego będzie pasował, ale w połączeniu z ciepłym różem wygląda doskonale. No i na pewno pasuje jasnym blondynkom!

Plusem kredki Velvetease jest jej odpowiednia twardość, a także gładka, przyjemna tekstura – aplikuje się milej niż Velvet Matte z Golden Rose, choć jest podobnie pudrowa i lekka. Trwałość kilkugodzinna, nie zostawia śladów na szklankach, ale zauważalnie łatwiej się ściera od wspomnianej niezniszczalnej GR. Frolic schodzi niezbyt pięknie, bo czepia się wszystkich nierówności i suchości, a potem w nich zostaje, podczas gdy cała reszta stopniowo blednie, ale moje usta są ostatnio w kiepskim stanie – na zadbanych powinno to dużo lepiej wyglądać. Pocieszające jest to, że przy tak jasnym odcieniu, pozostając w bezpiecznej odległości od innych przedstawicieli gatunku homo sapiens sapiens, nie musimy się martwić o obciachowy wygląd naszych ust – z daleka nic niepokojącego nie widać, a diabeł tkwi w (zbyt bliskich) szczegółach.

Podoba Wam się? Oglądałyście pozostałe odcienie z kolekcji Velvetease?

Ile: 1,5 g
Cena: 84 zł
Ocena: 5/6
Dostępność: sklep internetowy MAC i firmowe sklepy stacjonarne

43 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. A ja przez większość życia wolałam być Anią! Popatrz, the grass is greener... ;)

      Usuń
  2. mam ten sam kolor :) niestety ta kredka mnie rozczarowała trochę. Lepsze są matowe kredki Golden Rose :) ja nie mam problematycznych ust i na nich maty ładnie wyglądają, ale ta kredka jakoś się z nimi nie chce zgrać i podkreśla niedoskonałości dziwnego pochodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, Twoje spostrzeżenia rzucają nowy cień na Frolica. Myślałam, że moje usta są AŻ TAK KIEPSKO UTRZYMANE w ostatnim czasie, a tu proszę, może Frolic pokazuje również zmarszczki i zadziory, których nie mam? (to zupełnie jak niektóre niesprzyjająco oświetlone przymierzalnie w sklepach - potrafią pokazać cellulit nawet na nosie!)

      Usuń
    2. moje usta są w świetnej kondycji, naprawdę :) jak nałożę Frolica, to nagle są skórki zadziorki itd. a jak zaaplikuję inną matową pomadkę to usta gładkie.. ekh :) nie wiem, dziwne to, ale podobnie miałam z matową pomadką Maybelline (ta nowa, czarne matowe opakowanie).

      nawet nie widziałam, że nie da się pustego opakowania zwrócić! Aż obejrzałam kartonik i faktycznie nie ma nigdzie "back to mac". No to se jaja zrobili!!!

      Usuń
  3. No cudna jest! Ja ich jeszcze nie oglądałam, ale nadrobię to na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto pomacać :) czekam jeszcze na jakąś nową serię MAC-a o wykończeniu Satin - perfekcyjny kompromis między wysuszającymi matami, a pielęgnującymi kremowymi formułami.

      Usuń
  4. Wkurza mnie temperowanie pomadek w kredkach. Może jestem leniwa, a może po prostu szkoda mi marnować część produktu.
    Fajna ta MACowa kredeczka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w miarę możliwości staram się unikać wszystkiego, co wymaga temperowania. Wyjątkiem są tylko kredki z Sephory, których nie potrafię sobie odmówić :)

      Usuń
    2. oczywiście w tym wypadku mam na myśli kredki do oczu.

      Usuń
  5. Mnie kusi matowa wersja klasycznej wysuwanej pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle niespecjalnie kocham maty, a Ty spróbuj MAC-owe Pro Longweary i pomadki o wykończeniu Satin – są niepołyskujące, ale też nie tak suche jak maty!

      Usuń
  6. Mój w ogóle tematu nie ogarnia, więc zazdraszczam ;) Kolor bardzo mi się podoba, jeszcze bardziej sama kredka, ale nie wiem czy się połaszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym, że szminek nigdy za wiele, ale... ostatnio chyba zmieniam zdanie na ten temat ;)

      Usuń
  7. hehe mój facet nawet nie ma pojęcia o istnieniu kredek do ust :D
    jak mówi że mam ładne usta dzisiaj,to wiem że chodzi mu o szminkę :D

    Kredka MAC boska,kolor mi się podoba,ale wolałabym wersję kremowo-wilgotną-nie cierpię matów ....

    OdpowiedzUsuń
  8. Męża masz na medal:) mój jest zorientowany w kilku blogach, a w weekendy jednym okiem ogląda ze mną filmiku urodowe w łóżku do kawy.
    Kredka piękna, faktycznie wiosenna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jest na medal, ale widzę, że Twój ukochany też daje radę :). Filmy urodowe kątem oka? Kojarzy blogerki? Wybornie!

      Usuń
  9. Naprawdę nie powinnam, ale właśnie przeczytałam mężowi początek i zasugerowałam, że do ideału jeszcze trochę mu brakuje. W każdym razie i tak jest niczego sobie, bo jak go wysłałam w GB po puder Hourglass, to chciał mi kupić paletkę z trzema, bo przecież trzy to więcej niż jeden :D

    Kredeczka zacna, ale niestety jako posiadaczka problematycznych ust nie będę nią zainteresowana, bo matów używam od święta i wypada to tak 1 w miesiącu.

    Czytam Cię od dawna, ale jakoś wcześniej nic nie pisałam. Nadrabiam zatem i informuję, że uwielbiam Twój styl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dobrze, dobrze, trzeba panom podtykać słuszne wzorce ;)))
      Ale hmm, motyw z pudrem też jest wyborny, w Twoim mężu też, jak widzę, drzemie potencjał :D:D

      Dziękuję za uskrzydlający komplement! :)

      Usuń
  10. Kolor jest genialny. Cena okrutna. A ja MIAŁAM być Agatą:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bos,z jestem tak zacofana, że już nawet nie podążam za limitkami MACa... Przemilczmy to, proszę.
    Kolor boski, bardzo Twój, ja bym w nim wyglądała jak topielica zapewne, ale muszę sobie coś żywszego, ale wciąż dziennego kupić na wiosnę, chyba MAC mi po drodze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie masz przecież obowiązku za nimi podążać, ja też już je oglądam jednym okiem tylko ;)

      Usuń
  12. chyba piekło szybciej zamarznie niż mój chłop kupi mi szminkę, także szacun dla wspaniałego męża :) kolor wybrał przeuroczy i idealny na wiosnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może naprawdę masz już za dużo i za bardzo je widać? Ja moje pochowałam, więc może mojemu jeszcze się nie wydaje, że jest nadmiar ;)

      Usuń
    2. ha ha, no tak, moje 70+ sztuk na wierzchu....

      Usuń
  13. Brawo dla męża bo kupiła najpiękniejszy odcien jaki widzą moje paczadełka ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No na pewno taki, którego będę często używać, więc tak, brawa dla niego :D

      Usuń
  14. Mój mi kiedyś sam z siebie kupił tusz Lancię hypnose zatkało mnie nie powiem, a z ta cena Mac przesadził 👀 Choć kolor ładny to fakt;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lancome ach ten telefon ;) lanci nie kupił hehe

      Usuń
    2. Lancii nie kupił? A to łobuz ;)

      Usuń
  15. Mąż idealny! I idealny kolor!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wioooosno, choooooooodźźźźźźź!!!

      Usuń
  16. Bardzo podoba mi sie ten odcien, wlasnie tego typu koralowce-brzoskwiniowce najbardziej lubie :) P.S. Tez mam imieniny 5ego ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mąż mężem, kolorek kolorkiem, ale JAKIE ŁADNE WŁOSY! Aż chyba się umówię do fryzjera i też się utnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są ładne włosy?! Boże, jesteś jedyną istotą na tym świecie, która uważa, że mogłabym mieć choć przez chwilę ŁADNE WŁOSY. Idź, utnij, to pomaga (jak widać)!

      Usuń
    2. Kolor ładny, podkręt ładny, końcówki wyglądają gęsto, żyć nie umierać.

      Usuń
  18. Ej, ja nie wiem. Ten kolor przypomina mi trochę... srakę. Chyba musiałabym zobaczyć Cię na żywo. Na zdjęciach wyglądasz w nim zacnie (tylko Agata zrobi skarb ze sraki), ale nie mogę uwierzyć w jego Autentyczne Piękno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Srakę? To chyba powinnaś się skontaktować z gastrologiem, moja droga :D:D:D

      Usuń
  19. Tacy mężowe to prawdziwy SKARB <3 coś wiem o tym tzn. o mężu :D U nie jeszcze często bawi się w niekonwencjonalne schowki np. perfumy potrafiłam znaleźć szafce w obok cukru ;)

    Z MAC mam jakoś nie po drodze, od wielu tygodni kupuję pomadkę Syrup i jakoś nie mogę tego zrealizować. Za to pewnie tam zajrzę bo kończy się jeden z ulubionych balsamów do ust, właśnie z MAC. Poza tym od czasu przedświątecznej euforii jeszcze nie zdążyłam się dobrać do zestawu kredek Patent Polish Lip Pencil :DDD Leżą i czekają.

    OdpowiedzUsuń
  20. Chciałabym otworzyć swój salon kosmetyczny i zastanawiam się nad tym gdzie kupić kolorowe degażówki . Wiem jednak, że jest to bardzo duża inwestycja i sporo pieniędzy musiałabym wydać za jednym razem. Z drugiej strony i tak wyjdzie mi to taniej, niż miałabym kupować każde urządzenie z osobna... Gdzie najlepiej szukać takich sprzętów? Czy możecie polecić jakąś hurtownie? Czy warto zamawiać przez Internet?

    OdpowiedzUsuń