środa, 10 lutego 2016

The Body Shop – Frosted Plum Body Butter /recenzja/

Noooo, wreszcie The Body Shop w formie! Po wątpliwie przyjemnej dla nosa linii makowej straciłam wiarę w nowe kompozycje zapachowe marki, aż tu nagle stała się jasność i z bodyshopowej taśmy produkcyjnej zeszły ślicznie pachnące kosmetyki śliwkowe. Uff. Co za ulga. No to... smarujemy!


Śliwka jest tu podobno oszroniona cukrem, ale moim zdaniem to wersja fit. Wyczuwam całkiem świeży zapach, może nawet do owoców ktoś dorzucił kwiaty? Nasze nosy zimą przyzwyczajone są do świątecznych otulających aromatów korzennych, z wanilią, karmelem, czekoladą, szarlotką z cynamonem... Ślina cieknie do pasa, ale w gruncie rzeczy to nudne i wtórne. Nie żeby mi ta wtórność przeszkadzała, ale propozycja TBS jest naprawdę miłą odmianą. Okej, przyznaję, kiedy pierwszy raz usłyszałam o śliwkowej serii, miałam nadzieję, że pachnie świątecznym kompotem z cynamonem i goździkami lub może nawet śliwką z marcepanem. Nos był więc zaskoczony tym, co wywąchał, ale z pewnością nie był rozczarowany!

Tym razem smarowania będzie niewiele (właściwie nasza przygoda już dobiega końca), bo moje masło ma tylko 50 ml pojemności. Te kurdupelki dało się kupić przed świętami w jakiejś fajnej-nie-pamiętam-szczegółów-promocji razem z żelami pod prysznic i smarowidłami do ust. Z bólem serca zdecydowałam się na tak małe opakowanie, ale cierpliwie zmierzam ku minimalizacji zapasów (wieczne pitu pierdu blogerek urodowych, nie?), więc muszę się JAKOŚ pilnować.


W składzie zaraz po wodze mamy olej babassu, dalej jest też wygładzający dimethicone. Ekstraktu śliwkowego dolano dosłownie kilka kropel. Masła The Body Shop dzielą się na dwa rodzaje: zbite, przypominające konsystencją stężały olej kokosowy i gładkie, miękkie niczym masło, które od kilku godzin stoi na stole koło wódeczki na imieninach u cioci Gieni. Wersja Frosted Plum pochodzi z imieninowego stołu cioci, co mnie akurat bardzo cieszy.

Nawilżanie oceniam na 4+. Dla mocno wysuszonej skóry będzie pewnie niewystarczające, ale moja normalna, regularnie pielęgnowana (chwalipięta mode_on) jest zadowolona. Masło nie roluje się na skórze, nie bieli i wchłania się szybko, co sprawia, że chętnie po nie sięgam i bezwiednie robię minę basseta, kiedy widzę, jak bardzo go już nie ma w tym malutkim słoiczku.

EDIT: to limitowana seria świąteczna, ale podobno jest duża szansa, że wróci do nas za rok!

Pojemność: 50 ml lub 200 g
Cena: odpowiednio 22,90 zł i 75 zł
Ocena: 5/6

26 komentarzy:

  1. Czy to je limitka, jak wszystko co ładne i dobre?
    Blogerskie pitu pitu - nie pisałam nic od tygodni (tzn. pisałam, ale bezduszne zlecenia), a i tak wtem wpadłam w pułapkę i zaczęłam robić jakieś bezsensowne zapasy "bo mogę" - mam żeli pod prysznic na najbliższe trzy miesiące, olejków do ciała takoż, różu mogę nie kupować pewnie ze dwa lata, a w olejkami do twarzy się polewać od stóp do głów. JAK TO ZATRZYMAĆ?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. limitka, limitka... ale jeśli nawet już ją wymiotło ze sklepów, to najprawdopodobniej wróci za rok :)

      A co do zapasów... witamy w świecie nienormalnych i zapraszamy do dalszego pogrążania się :D

      Usuń
  2. Ślicznie pachnące kosmetyki śliwkowe... nie wiem, dla mnie śliwka równa się pomoc zaparciom i koniec. Ciężko mi się przebić przez to skojarzenie i uwierzyć, że to tak pięknie pachnące cudo, a nie suszona śliwa z foliowej torebki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śliwka = zmiękczacz kupy? Nie przeskoczymy tego, Lu :*

      Usuń
    2. Popsułaś mi wlasnie śliwki wszelkie, dziękuję bardzo.

      Usuń
    3. Kupa ponad wszystko.

      Do usług, Zuzanko!

      Usuń
  3. Bardzo byłam ciekawa tego zapachu, ale w Łodzi nawet nie ma TBS, a w ciemno jakoś nie kupiłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpewniej będzie szansa pod koniec tego roku ;)

      Usuń
  4. szkoda ze tak malo tego masla bo juz Cie chcialam prosic o probeczke:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, to musiałby być wyskrobek ;)

      Usuń
  5. miałam kilka próbek kilku maseł i jakoś się w nich nie zakochałam. ale być może śliwkowy zapach by to zmienił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama nie jestem pewna, czy bym się w nich zakochała od próbek – najfajniejsze jest to grzebanie paluchem w słoju :D

      Usuń
  6. Bardzo lubie TBS. Wszystko poza seria makowa:). Ten zapach był straszny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie on może nie był straszny, ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś świadomie wybrał właśnie ten mydlano-toaletowy aromat po wejściu do sklepu pełnego cudownych, zachęcających zapachów :)

      Usuń
  7. Nie znosze korzennych zapasów wiec mi ślinka nie cieknie ;D miałam ochotę na śliwkę i dobrze ze mieszkam w Wielkopolsce bo zaraz bym pognała do sklepu ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, pewnie już jej nie ma lub zaraz nie będzie, więc możesz być spokojna ;)

      Usuń
  8. Coś dla mnie i konsystencja bardzo mi odpowiada, lubię i sięgam po masła TBS dość często :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie miałam dość długą przerwę i wróciłam z przyjemnością!

      Usuń
  9. Ta seria śliwkowa jest podobno dostępna tylko w czasie wyprzedaży, potem już jej nie będzie. Ja mam też mini masełko jabłkowe - też fajne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Aniu, dziękuję za przypomnienie – zapomniałam dopisać, że to świąteczna, limitowana edycja. Ale podobno jest bardzo duża szansa, że wróci pod koniec tego roku, bo dobrze się sprzedawała :)

      Usuń
  10. obawiam się, że nawilżenie nie byłoby dla mnie satysfakcjonujące

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a polecasz jakiś dobry, intensywnie nawilżający kosmetyk do ciała?

      Usuń
  11. A ja mam dużą wersję :) i jeszcze dużo mam :P nie przepadam za masłami TBS ale zapach mnie ujął..no dobra design tej oszronionej śliwki trochę też :D

    OdpowiedzUsuń
  12. hyhyhy
    już widzę Twoją minę, jak znika... dobrze, że ma silikon, bo mi się konto kurczy:P

    pozdrawiam ciepło
    :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie ma to jak zapasy kosmetyczne - żeli pod prysznic mam już chyba na ponad rok :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś się dorwę do tych balsamów :D.

    OdpowiedzUsuń