niedziela, 7 lutego 2016

Rozczarowująco nieukochana: szminka M・A・C w odcieniu Lustering

Pomadki MAC-a kocham, mam ich o wiele za dużo i niebawem pokażę mój zbiór, niech no tylko wyjdzie słonko, zakwitną jabłonie... czy coś tam. Dziś, zupełnie przewrotnie, zostawię Was z MAC-ową szminką, do której nie czuję ni mięty, ni rumianku (ach, taki czerstwy żarcik na koniec weekendu). To nie jest zła pomadka, ale czegoś jej brakuje (hmmm, na przykład pigmentu?). Zupełnie nie wiem, dlaczego wyszła z tego aż tak mało emocjonująca znajomość, bo lubię malinowe pomadki. Ta jest jednak źle-malinowa. Nic nie poradzę. 

Po wykręceniu wydała mi się śliczna. Pachniała jak zawsze waniliną i uśmiechała się zachęcająco. Dostałam ją przy okazji zakupów w galerii handlowej, które to zakupy poczyniłam z czasopismem kobiecym, wypełnionym po brzegi kuponami rabatowymi. Znacie to, prawda? No więc raz skorzystałam, perspektywa darmowego maczka wydała mi się absolutnie doskonała i nie zniechęcił mnie nawet fakt, że to MAC decyduje, jaką szminkę dostanę. Do wyboru były tylko trzy kolory, wybrałam jedyny dla mnie sensowny, a potem radośnie przebierałam kopytkami w drodze do domu. Na miejscu okazało się, że nie jest aż tak pięknie, jakbym tego chciała, załkałam więc żałośnie, po kilku godzinach zmyłam makijaż, a Lustering trafiła do drewnianego pudełka z resztą MAC-owego towarzystwa i z jakiegoś powodu nie cieszyła się zainteresowaniem przez kolejne długie miesiące.  Wróciłam do niej niedawno, bo pomyślałam, że pewnie jest jej przykro tak ciągle przegrywać z innymi kolorami. Wyobraziłam sobie, jak otwieram pudełko z MAC-owymi szminkami, a one wszystkie przekrzykują się: „weź mnie!”, „ja jestem piękniejsza!”, „nie bierz tamtej, ten kolor był modny w latach 90.”. Użyłam więc Lustering kilka razy i może nawet trochę bardziej ją lubię, ale wielkiego uczucia nigdy z tego nie będzie. 


Na zdjęciu kolor wyszedł nieco ciemny (tak wygląda w ponury dzień). Lustering to żywy, malinowy róż, który prezentuje się na moich ustach dość... byle jako. Podejrzewam, że wszystkiemu winne jest wykończenie lustre – mało przebojowe, bo pigmentację mamy tu średnią, a całość nosi się jak balsam koloryzujący. Ma to oczywiście pewne zalety: dyskretnie ściera się z ust, nie wysusza, jest komfortowa. Niestety, ja w niej czuję się mało komfortowo, bo – mimo że odcień jest całkiem urokliwy – nie jestem w stanie precyzyjnie go zaaplikować, a tłusta, nieco świecowa formuła utrudnia dotarcie do zakamarków, które przynajmniej do zdjęcia chciałabym wypełnić kolorem. W związku z mało zobowiązującą formułą przypominającą kredki do ust, nie ma co liczyć na dobrą trwałość. Lustering ściera się szybko, zostawia ślady na szklankach, policzkach Tomasza i wszystkim, co tylko. Uwielbiam pomadki MAC między innymi za trwałość i pigmentację. Tym bardziej Lustering wydaje się rozczarowująca i niewarta 86 złotych. Na szczęście w stałej ofercie jest tyle kolorów i wykończeń do wyboru, że nie wyobrażam sobie, aby ktoś miał problem ze znalezieniem idealnego dla siebie rozwiązania. Lub kilku. Kilkunastu?

...tylu, ile potrzeba.

Ile: 3 g
Za ile: 86 zł
Dostępność: salony MAC, sklep internetowy producenta

43 komentarze:

  1. Faktycznie... taki efekt można uzyskać pomadką za kilka zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tylko o to mi chodzi! nie ujmuję jej całego uroku, ale od MAC-a wymagam więcej :)

      Usuń
  2. Nie miałam jeszcze nic z Mac-a. Ale ten kolor to faktycznie - nic specjalnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na szczęście mam w kolekcji jeszcze kilka innych, bardziej wartościowych egzemplarzy ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. A u Ciebie to akurat może całkiem spoko wyglądać. Jak będzie ładna, to bierz!

      Usuń
  4. Mam identyczne zdanie na temat tej pomadki jak ty. Coś jej brakuje;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba szukać dalej, również wśród tańszych produktów!

      Usuń
  5. Jeszcze nie dojrzałam do kupna swojej pierwszej szminki MAC, ale jak już się zdecyduję - na pewno wybiorę kolor, którego nie da się kupić w byle drogerii za 10 zł. Jeden z tych cudownych brudnych róży, albo Tę Idealną Czerwień. Ta szminka niestety wygląda właśnie "dziesięciozłotowo", nie ma w niej ani wyrafinowania twig, ani szaleństwa candy yum yum.
    (może określenie "dziesięciozłotowa" jest trochę krzywdzące, GR ma w ofercie kolory prawie identyczne jak MAC Russian Red)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brudne róże MAC-a rządzą! Idealne czerwienie też robią wrażenie, ale ja akurat nie używam, bo źle wyglądam w takich klasycznych czerwonych ustach. Ale już np. nieoczywisty, czerwono-brązowy On Hold... zupełnie inna historia :)

      I zgadzam się w kwestii GR – bardzo porządne pomadki za niewiele. Ich Velvet Matte nie ustępują MAC-om o wykończeniu satin.

      Usuń
  6. kolor mi się podoba. wykończenie łykam. jedynie opis właściwości tej pomadki mnie zniechęca :)

    ja mam jedną MACową pomadkę na wish-liście: Relentlessly Red. nic to, że ponoć straaasznie wysusza (wykonczenie retro matte), ale ten kolor! ten kolor do mnie woła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Retro matte to faktycznie prawdziwe suchary. Ale przynajmniej trzymają się ust przez pół dnia ;). U Ciebie na pewno będzie wyglądać bosko!

      Usuń
  7. Faktycznie wygląda na ustach dość nieciekawie, ale wiesz... to w końcu gratis i z jakiegoś powodu na gratis został przez MACa wybrany - może nie schodził? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym ciągle myślę, gdy na nią patrzę ;)

      Usuń
  8. No nie, zdecydowanie ta malina do mnie nie przemawia :) Ale Twój opis jak ZAWSZE poprawia humor <3

    OdpowiedzUsuń
  9. a mi się właśnie podoba :) lubię takie dzienne kolory :D PS.Ze zniecierpliwieniem czekam na post o wszystkich Twoich pomadkach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama na niego czekam, tylko zrobić zdjęć i opowiedzieć nie ma kto ;)

      Usuń
  10. Kolor ma piękny, ale jak na Mac to chyba słabe krycie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ono ma takie być przy wykończeniu Lustre, ale jakoś z tym kolorem nie gra tak słaba pigmentacja :/

      Usuń
  11. Tez mam ta pomadke :) Acz u mnie troszke inaczej sie prezentuje na ustach. Szkoda, ze Tobie nie do konca pasuje :( Ja wlasnie wykonczenie Lustre z MAC lubie, bo nie wysusza mi ust i schodzi rownomiernie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę te masełkowe Amplified Creme i Cremesheen.

      Usuń
  12. ja dość niedawno zdenkowałam tą pomadkę. U mnie kolor na ustach zupełnie inaczej wyglądał, i w ogóle pigmentację pomadkę miała mega! Twoja jakas taka, hmmm.. jak zupełnie inna pomadka, serio!

    OdpowiedzUsuń
  13. eeee, ladna w sumie, ale nie za takie piniondze. ja to w ogole maliny nie nosze, wiec moze bym sie przekonala kiedys. do maliny i maca. bo szminki maczkowej nie mialam NIGDY ZADNEJ, cien JEDEN (ale idealny do brwi, lece z drugim opakowaniem juz), eyeliner w sloiczku JEDEN. i byloby to na tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, właśnie tyle możemy o niej powiedzieć: "ładna. w sumie" :>
      Weź sobie kup jakąś ich pomadkę o fajniejszym wykończeniu. Zakochasz się.

      Usuń
  14. a jakaś taka nijaka, to wykończenie nie jest najpiękniejsze, a i pigmentacja jak na Maca cieniutka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pigmentacja musi być przy wykończeniu Lustre słabsza – takie są założenia tej formuły. No ale z tym odcieniem jakoś nieciekawie to wszystko się zgrywa i w tym właśnie problem.

      Usuń
  15. szkoda, ze u Ciebie się nie sprawdziła

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj, oj dobrze, że piszesz..miałam ją na liście ..
    Swoją drogą wczoraj mi się kliknęła Kinda Sexy, bo potrzebowałam tuszu do rzęs..Ty to rozumiesz, prawda?prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że rozumiem, Esku ;)))) też mi się podoba Kinda Sexy, ale myślę też o Velvet Teddy :D trudny wybór! Tusz do rzęs to dobry dodatek do Kinda Sexy :P

      Usuń
    2. Głasku, głasku! A możesz mi przypomnieć co miałaś na ustach i czego szukałyśmy jak nie było :) coś pro miałaś extra - hiperowego ale zapomniałam nazwy :)

      Usuń
    3. Ależ naturalnie, że mogę :D. To był Pro Longwear o nazwie Unlimited! Tylko nie patrz na swatche Temptalii, bo totalnie przekłamała ten kolor.

      Usuń
  17. Mnie kuszą tylko matowe wersje pomadek z MACa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozważ jeszcze wykończenie Satin! Efekt podobny jak w Golden Rose Velvet Matte, a nie wysuszają tak bardzo ust jak maty

      Usuń
  18. trolololo, ja to bym raczej maty, ale maty trudne są, a ja mam nadmiar i jakoś tak się nie składa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hyhy, no wiesz, masz pewnie nadmiar ZE SPOTKANIA BLOGEREK od PRZEMIŁEJ PANI z GR :D

      Usuń
  19. wyglada pieknie w opakowaniu ale na ustach juz gorzej, to wykonczenie jest nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja choruję na pomadki Mac (no może nie na tę :P), ale wydaje mi się, że nie jestem jeszcze na nie gotowa, choć kasa by się znalazła :D

    OdpowiedzUsuń