środa, 28 grudnia 2016

I jeeeeeeeeeeszcze jeden, i jeeeeeeeeeeeeszcze raz: Benefit, Gimme Brow

Od kiedy poznałam żel do brwi marki Benefit, w moim życiu jest tylko on, a potem dłuuugo, długo nic. Do ogarniania brwi używam też innych kosmetyków, ale do Gimme Brow wracam ciągle i ciągle, i jest on moim zdecydowanym faworytem. Do niedawna używałam odcienia light/medium (tu recenzja) i myślałam, że już nic lepszego mnie nie spotka. Wtedy pojawił się nowy Gimme Brow: w innym kubraczku i z trzecim kolorem do wyboru.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Owczy pęd, odc. 3: ziarnko do ziarnka...

Kule, kulki, kuleczki... pudrują, rozświetlają, wykańczają makijaż. Pełno ich na rynku, ale dobrze wiemy, kto dzierży kulkowe berło w dłoni! 


wtorek, 13 grudnia 2016

A miało być tak pięknie... L'Oréal – True Match, odcień 2.N Vanilla

(uwaga, spojler) No nie, nie mogę z nim, niestety. W starej wersji nie poznałam, a z nową mojej skórze zupełnie nie po drodze. Od kilku dni podkład mieszka u mojej Mamy i nawet w trakcie transportu okazał się nieznośnym dziadem – sam się otworzył, sam nacisnął i narobił w maminej torebce niezłego bałaganu. Przed Państwem True Match, którego nie lubię, lub który nie lubi mnie.

czwartek, 8 grudnia 2016

Max Factor Lipfinity Lip Colour, czyli usta zalane betonem

O pomadkach, które zastygają na ustach i są nie do ruszenia, usłyszałam wcale nie od blogerek czy vlogerek, tylko od mojej koleżanki Sammy. Kiedy rozmawiałyśmy o trwałych produktach do ust, ja wskazywałam jako swoje typy MAC-owe Pro Longweary, a ona nagrała mi w domu krótki film, na którym pokazała, jak bardzo jej pomadka jest nieścieralna. „Co to jest? Lakier do ust???” – pytałam, zamiatając szufelką szczękę z podłogi, a Samanta tłumaczyła, że to „taki zastygający Max Factor”, że jest matowy i że koniecznie muszę go wypróbować. 


wtorek, 6 grudnia 2016

Żele pod prysznic Dermacol: ciekawe zapachy za kilka złotych

Prawie tydzień bez pisania do Was... Najwyraźniej ostatnie, pokaźne denko wykończyło moją wenę. Dziś, zgodnie z obietnicą, przybywam z postem o żelach pod prysznic czeskiego Dermacolu. Warto zwrócić na nie uwagę, bo są tanie i (w większości przypadków) bardzo ładnie pachną.

czwartek, 1 grudnia 2016

Projekt denko, odc. 44

U mnie przez ostatni miesiąc nic się nie zmieniło: zbieram kosmetyczne śmieci i... byle do wiosny. 


wtorek, 29 listopada 2016

Aaaaaby przetrwać do wiosny: Caudalie – Divine Oil – olejek do ciała, twarzy i włosów

Suchych olejków do ciała używam przez cały rok, z ogromną przyjemnością. Bardziej niż do pielęgnacji, służą mi do rozpieszczania zmysłów. Przydają się też na randki z mężem! :) Przez kilka lat byłam wierna Nuxe Huile Prodigieuse, ale gdy dostałam w prezencie od Magdy olejek Caudalie, na podium zrobiło się jakoś ciaśniej.

piątek, 25 listopada 2016

Co znalazłam w najnowszym Sephora BOX i jak to wszystko działa? /uwaga: dużo zdjęć/

Publikując ten wpis, właśnie strzelam sobie w kolano, bo jeśli ktoś z Was jeszcze nie wie o istnieniu Sephora Boxów, po tym, co zobaczy, najpewniej dołączy do wyścigu o kolejne pudełka. No ale nic, zakładam, że i tak wiedzą już wszyscy i właśnie dlatego pudełka rozchodzą się jak ciepłe bułeczki w chwilę po tym, jak Sephora roześle mailing z radosną nowiną...


wtorek, 22 listopada 2016

Norel dr Wilsz – V MultiVitamin – Rozświetlający krem pod oczy /recenzja/

Testy kosmetyków Norel trwają u nas w najlepsze. Najpierw mąż podkradł mi Hialuronowy krem nawilżająco-normalizujący (potem oddał, bo jednak nie dla jego ŁZS takie cuda), a kiedy byłam w połowie opakowania Rozświetlającego kremu pod oczy z serii MultiVitamin, stwierdził oburzony, że przecież on też potrzebuje kremu pod oczy i jak to możliwe, że nie ma swojego. Akurat miałam pod ręką miniaturę Shiseido z serii Ibuki, którą chciałam sprawdzić (lekki, nic nie robi, nie polecam, ile tam alkoholu!), więc zdziwiona odstąpiłam małżonkowi połówkę Norela, a on ochoczo zabrał się do pielęgnacji. Cywilizowany samiec, prawda?

sobota, 19 listopada 2016

Last minute na niedzielę: Ekocuda – Targi Kosmetyków Naturalnych

Dziś przyszłam tu tylko na chwilę, po to, żeby Was pokusić. W Warszawie trwają właśnie Ekocuda –  pierwsze targi kosmetyków naturalnych w Polsce


środa, 16 listopada 2016

Dr Irena Eris – ProVoke Matt Fluid w odcieniu 210 Ivory – dlaczego nam nie wyszło?

To była miłość od pierwszego wejrzenia! Kolekcja Dr Ireny Eris ProVoke oczarowała mnie wyglądem i wiedziałam, po prostu wiedziałam, że muszę się z nią poprzytulać. To, że nie wykupiłam w pierwszych tygodniach po premierze połowy szafy, zawdzięczam wyłącznie swojej pudzianowej woli. A wolę zawdzięczam porządkom w kolorówce, które dały naprawdę dużo do myślenia... 

poniedziałek, 14 listopada 2016

The Body Shop – Vineyard Peach Body Butter, czyli... turbobrzoskwinia /recenzja/

Oj, dawno nie taplałam się w masłach do ciała z TBS... Moja ostatnia maślana miłość zdarzyła się ubiegłej zimy, kiedy do sprzedaży weszła świąteczna, śliwkowa edycja. Świeża, niemarcepanowa śliwka bardzo miło mnie zaskoczyła i do dziś żałuję, że nie zrobiłam zapasów na później. Miałam nadzieję, że w tym roku Frosted Plum wróci do oferty, ale niestety, wśród świątecznych propozycji jej nie widzę. A jak się nie ma, co się lubi, to się lubi... brzoskwinie zamiast śliwek. 

sobota, 12 listopada 2016

Moje kosmetyczne pomyłki, odc. 10

To już połowa listopada? Naprawdę? Wygląda na to, że pierwszy raz od lat listopad postanowił się streszczać i iść w cholerę jak najprędzej. Doskonała wiadomość, albowiem nie cierpię jego temperatury, wietrzności i wrodzonego ponuractwa. A skoro już jesteśmy w klimatach wściekle ponurych, przyjrzyjmy się wspólnie trzem kosmetykom do paznokci, które z różnych względów mi podpadły. 


wtorek, 8 listopada 2016

Secrets Of Beauty VI, czyli porozmawiajmy o urodzie... w górach!

Piękny Beskid Żywiecki, wiele kobiet, kilku mężczyzn, dwa jamniki, komfortowy hotel, inspirujące warsztaty, tona kosmetyków, a w tym wszystkim ja!


środa, 2 listopada 2016

Projekt denko, odc. 43

Październikowe zużycia wreszcie przypominają standardowe kosmetyczne śmieciowisko ludzi zrównoważonych. Dobra moja.


czwartek, 27 października 2016

Pierre René – Hi-Tech – eyeliner w pisaku

To, jak bardzo nie potrafię zrobić sobie pięknych kresek, zakończonych efektownymi jaskółkami, jest niewiarygodne. Mam opadające powieki (w dodatku każda opada inaczej), więc obiektywnie nie jest to łatwe, ale obejrzałam wiele youtube'owych tutoriali, wypróbowałam kilka rodzajów eyelinerów i nadal wszystko marność. Powiedzieć, że mam dwie lewe ręce, to jak nic nie powiedzieć. W związku z moją kreskową dysfunkcjonalnością dawno temu postanowiłam, że będę ograniczać się do rysowania kresek wzdłuż linii rzęs. Tak jest lepiej i dla mnie, i dla każdego, kto zapragnie spojrzeć mi głęboko (lub płytko) w oczy.


piątek, 21 października 2016

Blogerki urodowe i ich dewiacje

Dzisiaj będzie mały hall of shame. Prawdziwa gratka dla tych, którzy mają na końcu języka: potrzaskało je. Cóż, spójrzmy prawdzie w oczy: blogerki urodowe bywają poważnie uszkodzone. Blogosfera pozytywnie odmieniła moje życie, ale poczyniła też pewne trwałe szkody w mózgu. I o tych szkodach chciałam Wam tu dzisiaj w kilku zdaniach...

przykładowy zbiór kosmetycznych śmieci z 2014 roku

sobota, 15 października 2016

Ot, ciemniak: Lirene – No Mask – płynny fluid + serum /recenzja/


Powoli kończy się ostatnia tura promocji w Rossmannie, a ja ze zdziwieniem odkryłam, że w tym roku przetestowałam kilka podkładów i o żadnym Wam jeszcze nie opowiedziałam. W ostatnich miesiącach obrodziło w mojej podkładowej szufladzie i zaczynam się zastanawiać, czy one przypadkiem nie rozmnażają się drogą kropelkową lub może jakoś... międzytubkowo? Zdecydowałam się na zakupy podkładowe w trakcie poprzedniej, wiosennej edycji rossmannowych przecen, kilka nowości dostałam też na konferencji Meet Beauty. Szaleństwo, ale pozytywne – moja skóra w temacie podkładów wybrzydza, a ja wciąż nie odnalazłam takiego, do którego nie miałabym się o co przy...czepić.


poniedziałek, 10 października 2016

Norel dr Wilsz – Serum żelowe intensywnie nawilżające z kwasem hialuronowym /recenzja/

W sierpniu opowiadałam Wam o kremie nawilżająco-normalizującym Hyaluron Plus, który pozytywnie mnie zaskoczył. W tym samym czasie zaczęłam używać serum hialuronowego. Spodziewałam się, że kosmetyki stworzą duet idealny, a tu niespodzianka. Serum hialuronowe zmieniło status związku na: w związku, ale z zupełnie innym kosmetykiem... 

piątek, 7 października 2016

Owczy pęd, odc. 2

Pierwszy odcinek mojego nowego cyklu przyjęliście z dużą sympatią, co doskonale rozumiem – jakże miło jest wspólnie ponabijać się z głupich zakupów (szczególnie cudzych!). Czasem jednak to, co Wam pokażę, nie będzie kosmetykiem jednoznacznie dla mnie beznadziejnym. Dziś mamy właśnie taki przypadek. Przed Państwem makijażowa gwiazda marki Maybelline. Tam ta daaaaaam.


wtorek, 4 października 2016

Projekt denko, odc. 42

Mam wrażenie, że poprzednie kosmetyczne śmieci opisywałam w zeszłym tygodniu. Czy to możliwe, żeby czas leciał tak szybko? 


czwartek, 29 września 2016

Warta uwagi: Maybelline – Color Sensational nr 250 Mystic Mauve

Dzisiaj, bez zbędnego gadania (Agato, tyy?? aaaale jak to?!), pokażę Wam moją ulubioną pomadkę Maybelline, która nadaje się i na jesień, i na wszystko – jest wyjątkowo uniwersalna. Jeśli z okazji rabatu -49% (start już jutro!) będziecie szukać w Rossmannie kremowej pomadki na co dzień, koniecznie zerknijcie na Mystic Mauve. 


wtorek, 27 września 2016

Tołpa dla leniwych: Dermo Face, strefa T – Matujący płyn micelarny-tonik 2w1 do mycia twarzy

Do Tołpy od lat podchodzę jak kot do jeża. No dobrze, tak naprawdę nie bardzo wiem, jak kot podchodzi do jeża, bo nigdy nie widziałam kota i jeża razem. EDIT: już zobaczyłam, YouTube forever. Wszystko się zgadza: ja to kot, a jeż to Tołpa. Obserwuję markę, interesują mnie różne produkty, ale z organoleptycznymi sprawdzianami już gorzej. Dlaczego? Nie mam pojęcia.

piątek, 23 września 2016

Aaaale gdzie to błoto? Sephora – Błotna maseczka oczyszczająco-matująca /recenzja/

Kiedy blogosfera oszalała na punkcie błotnych, absurdalnie drogich masek Glamglow, wzruszyłam ramionami, przeliczyłam w głowie, ile bym za to kupiła pomadek MAC-a*, a potem zupełnie olałam temat. Ale gdy pojawiły się pierwsze zachwyty nad maską Sephory, a wraz z nimi teoria, jakoby sephorowe bagienko miało równie wyborne działanie co Glamglow, grzecznie udałam się do perfumerii na zakupy.


niedziela, 18 września 2016

Nude za kilka złotych: Wibo – Juicy Color Lipstick numer 6

Juicy Color Lipstick to jednocześnie pomadka i balsam do ust, czyli kolor plus nawilżenie. Kusząca perspektywa, szczególnie po kilku tygodniach nierozstawania się z zastygającymi na beton matami z Milani. A czy coś wyszło z tego balsamowania, to już całkiem inna historia. 


piątek, 16 września 2016

Coś nowego, coś starego, coś ulubionego...

Czas spojrzeć prawdzie w oczy: na blogu nie ma tekstów obnażających moją kochliwą kosmetyczną naturę. Sama z przyjemnością czytam i oglądam Wasze zestawienia ulubionych kosmetyków, a potem otwieram plik kosmetyki.xls i skrupulatnie zapisuję, na co w przyszłości puścić kasę. Pomyślałam, że może choć raz zrewanżuję się tym samym. Więcej razów nie obiecuję, bo moje obiecanki często można wsadzić sobie w... kolano.


wtorek, 13 września 2016

Kosmetyki do makijażu Topshop – czy warto zawracać sobie nimi głowę?

Już dawno miałam Wam pokazać kolorówkę Topshopu w akcji, ale ciągle było coś ważniejszego. Mam nadzieję, że pomogę w ewentualnym wyleczeniu chciejstw u tych z Was, które czują się pokrzywdzone brakiem dostępu do brytyjskiej marki. Przysięgam, jeśli chodzi o kosmetyki, nie macie czego żałować. 


środa, 7 września 2016

M・A・C – Cleanse Off Oil / Tranquil – olejek do demakijażu

Za co można pokochać MAC-a, to chyba wszyscy wiemy. Cudowne pomadki i kosmetyki do szeroko pojętego tapetowania twarzy, nieco za drogie, ale dobrej jakości cienie, kredki i tak dalej, dalej... Ale czy można pokochać MAC-a za pielęgnację? To już wcale nie takie pewne. 

wtorek, 6 września 2016

Pocztówka z Gdyni / chodźcie na Instagram!

Pozdrawiam Was z pięknej Gdyni, w której zajmuję się głównie nadrabianiem zaległości (czytam blogi, piszę, byliśmy w kinie), podziwianiem widoków i... tyciem. Tym ostatnim będę się martwić później. Tymczasem: chwilo, trwaj!

Widok z okna na industrialną część wybrzeża po jednej stronie pięknego apartamentu w Sea Towers, w którym się byczymy i trochę też pracujemy. Druga strona z balkonem pozwala gapić się na miasto.

sobota, 3 września 2016

Projekt denko, odc. 41

Wrzesień? Niech będzie. Młodzież wraca do szkół i przedszkoli, a my... wreszcie mamy kilka wolnych dni. Ciągiem. Bez Tomasza. Urlop we wrześniu to już prawie jak wagary, a ja... postanowiłam zacząć, jak na matkę Polkę przystało, od porządków. Na szczęście te akurat są przyjemne. 

środa, 31 sierpnia 2016

Jesień według Kobo: Matte Lips w odcieniu 408 Brownie /swatche/

Kiedy wiosną polecałam Wam piękną, żarówiastą pomadkę Matte Lips w odcieniu Saint Tropez od Kobo, nie miałam pojęcia, że kolory tej serii będą pojawiać się w sprzedaży sezonowo. Kilka tygodni temu odwiedziłam Naturę i wyszczerzyłam się na widok opakowań serii Matte Lips – w końcu wróciły do sprzedaży po dłuższej przerwie! Popędziłam do testerów i nagle: upsi. Gdzie jest Saint Tropez??


poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Nie wszystko złoto, co... złote. Becca – Shimmering Skin Perfector w odcieniu Rose Gold

Od kiedy przeczytałam na blogu Urban State Of Mind o niedostępnej u nas marce Becca i o tym, jak u Marty te kosmetyki fantastycznie się sprawdzają, stało się to, co zwykle: musiałam je mieć. Już, teraz, zaraz. To było dawno temu*, w polskich sklepach internetowych naprawdę nie było czego szukać. Odnalazłam bardzo niewielkie coś w postaci pięknie wyglądającego rozświetlacza Shimmering Skin Perfector w odcieniu Rose Gold. Był nawet w promocji! No to wzięłam. Szlag by cię, promocjo. 


czwartek, 25 sierpnia 2016

Przegląd produktów theBalm dzięki palecie In theBalm Of Your Hand

Paleta... wszystkiego od theBalm już zniknęła ze sklepowych półek, bo była edycją limitowaną (jasne, jasne, po co komu takie rzeczy w stałej ofercie), ale postanowiłam Wam ją pokazać, bo została złożona z kosmetyków, które są dostępne w ciągłej sprzedaży w pełnych wymiarach. Nie ma już sensu jarać się faktem, że coś tak wybornego pojawiło się na rynku (bo przecież to było dawno i już prawie nieprawda), ale pomyślałam, że pokażę Wam mój mały theBalmowy skarb i przy tej okazji omówimy pokrótce, co fajnego (lub niefajnego) oferuje ta wesoła, młodzieżowa marka. 


poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Pędzle GlamBrush: jakość, trwałość, użyteczność

Nie śledzę YouTube'a zbyt namiętnie, bo brakuje mi na to życia. I tak ledwo ogarniam ulubione blogi i w ogóle... blogi. Czasem podglądam jednak nasze czołowe beauty-vlogerki, żeby nie być całkiem w tyle. Jedną z nich jest Hania Knopińska, znana na YT jako digitalgirlworld13 /klik/. Kiedy zaczęłam oglądać Hanię, szybko zauważyłam, że używa pędzli, które sama zaprojektowała. Oczywiście od razu musiałam się dowiedzieć, co to za pędzle, bo inaczej nieprzyjemnie gniotłoby mnie w boczku. 


czwartek, 18 sierpnia 2016

Już nie pielęgnuję stóp, czym popadnie. Podopharm – Regenerujące serum do stóp /recenzja/

Przyznaję: nigdy nie chciało mi się opiekować stopami. Pielęgnowanie ich to takie typowe syzyfowe prace, bo co z tego, że wypoleruję na błysk i intensywnie nawilżę, skoro potem pakuję je w sportowe buty i każę zapitalać 30-parę kilometrów w upale, w górę i w dół, po kamieniach. Po co robić cokolwiek, skoro od lat nie wpadłam na to, żeby ufundować im parę kapci i biegam po mieszkaniu boso, a gdy przymarzają, wtedy łaskawie raczę skarpetami? Tak, zazwyczaj mam słoniowe podeszwy i naprawdę ciężko cokolwiek z tym zrobić.


środa, 17 sierpnia 2016

Kiedy twoja przyjaciółka wyprowadza się na drugi koniec świata, przysługuje ci... nagroda pocieszenia!

Martę znam od pierwszego dnia w szkole. Chodziłyśmy do jednej klasy, mieszkałyśmy w tym samym bloku, potem poszłyśmy nawet do tego samego liceum i tej samej klasy dziennikarskiej. Nasza przyjaźń miewała wzloty i upadki, czasem wybierałyśmy inne kręgi znajomych, ale nigdy nie urwał nam się kontakt. Ani wtedy, gdy Marta wyjechała na studia do Krakowa, ani później, gdy wyprowadziła się do Japonii i założyła tam rodzinę. Do dziś jesteśmy ze swoimi sprawami w miarę na bieżąco, dlatego kiedy dwa lata temu wybrała się do Polski, przywiozła mi różne dziwne kosmetyczne gadżety. Po co? Wiadomo: żebym mogła pokazać je Wam na blogu!


piątek, 12 sierpnia 2016

Norel dr Wilsz – Hyaluron Plus – Hialuronowy Krem nawilżająco-normalizujący /recenzja/

Markę Norel dr Wilsz poznałam dzięki spotkaniu Secrets of Beauty*. Wykład o nowoczesnych strukturach lamelarnych był tak zachęcający, że chyba większość uczestniczek SoB, które dotychczas nie znały oferty marki, natychmiast zapragnęła wytaplać się w jej kosmetykach. 


wtorek, 9 sierpnia 2016

Wywalam dalej: kolorówka

Obiecałam, że pokażę Wam resztę kolorowych śmieci, które nie zmieściły się w poście ze zużyciami. Musiałam pożegnać kilka ciekawych kosmetyków, ale większość to cieniasy, które zalegały w szufladzie i czekały, aż wpadnę na to, że czas się ich pozbyć. 


niedziela, 7 sierpnia 2016

Essie – Naughty Nautical: kolor, któremu latem nie umiem się oprzeć

Rzadko pokazuję na blogu lakiery – ten temat nie jest mi szczególnie bliski. Maluję paznokcie, bo bez malowania wyglądają raczej wstrętnie, a poza tym lubię sobie czasem poprawić humor jakimś kolorem, który jest szalony. Nie to, co ponura ja. 


wtorek, 2 sierpnia 2016

Projekt denko, odc. 40

Co miesiąc, gdy zaglądam do mojej torby z kosmetycznymi śmieciami, nie mogę uwierzyć, że żegnam aż tyle kosmetyków. Wciąż w tle jest projekt pt. „uszczuplam zapasy”, ale z radością odkrywam, że w szufladzie z kosmetykami na później już prawie nie ma tych wszystkich ultrastaroci, które straszyły mnie przez długie miesiące krótkimi datami ważności. Początki blogowania i związanego z tym szału zakupowego do dziś odbijają mi się czkawką, ale wreszcie dochodzę do momentu, na który bardzo długo czekałam: zaczynam kosmetyków używać, zamiast je... zużywać. W lipcowej torbie zobaczycie jeszcze kilka zawieruszonych gdzieś staruszków, ale oprócz nich jest całkiem sporo smarowideł kupionych współcześnie, których zaczęłam używać od razu, zamiast bezsensownie wtrynić do szafki i czekać, aż zestarzeją się niegodnie.


piątek, 29 lipca 2016

it'S SKIN – Prestige Crème d'Escargot B.B /recenzja/

Krem BB Prestige Crème d'Escargot towarzyszy mi już drugi rok i wciąż uwielbiam go tak samo. Myślałam, że kiedy moja skóra złapie trochę słońca, zmienię zdanie i wrócę do niego w okolicach listopada, ale nie. Zapomniałam, że nie ma potrzeby.

niedziela, 24 lipca 2016

Z cyklu: don't judge! Moja kolekcja MAC-owych pomadek

Moje pomadki MAC-a. Temat poniekąd wstydliwy, bo jeśli podliczymy, ile kasy poszło na te cuda, nie pozostaje nic innego, jak tylko usmażyć się w piekle i rozsypać swe prochy w celu użyźnienia matki Ziemi. Tak się jednak składa, że przez ostatnie trzy lata wpadłam po uszy i naprawdę nie mam pojęcia, co się stanie, gdy moje skarby zaczną się psuć, śmierdzieć lub w inny sposób niedomagać. Część z nich to prezenty od najbliższych – tylko tyle mam na swoje usprawiedliwienie. Aha, nie żałuję ani trochę.


czwartek, 21 lipca 2016

Musy do ciała z Biolove i Nacomi. Co je łączy?

Mus do ciała Biolove po raz pierwszy zobaczyłam w drogerii Kontigo (a nie na blogach – zaskoczeni?). Zakochałam się, kupiłam, przepadłam i nawet szybko zrecenzowałam: klik. Kiedy zaczęłam węszyć wokół marki Biolove, okazało się, że cały jej asortyment powstaje... w fabryce Nacomi. To oczywiście rozczarowujące, bo zawsze milej jest, kiedy pojawia się całkiem nowa firma, z nowymi pomysłami, formułami, zapachami, działaniem... W tej sytuacji powinnam więc zapytać nie o to, co te musy łączy, tylko o to, czy da się je w ogóle odróżnić.


poniedziałek, 18 lipca 2016

Owczy pęd, odc. 1

Tam tada daaaaaaam! Niestety, już po urlopie, ale żeby nie było smutno, postanowiłam zainicjować serię wpisów pod wspólnym hasłem: Owczy pęd, w której będę Wam pokazywać moje zakupy poczynione wyłącznie pod wpływem. Pod blogerskim wpływem. Przez blogosferę przeszło wiele mód, dzięki którym producenci zapewne niejednokrotnie dziwili się nagłemu wzrostowi sprzedaży tego-konkretnego-hmm-to-bardzo-dziwne-produktu. Powspominajmy!


czwartek, 14 lipca 2016

Pierwsze spotkanie z Origins – Starting Over – odmładzający krem pod oczy z mimozą /recenzja/

Piszę do Was z Zakopanego, choć niestety – wszystko, co dobre, kończy się migusiem i już niedługo przywita mnie ursynowskie blokowisko oraz balkon udający kurort. Cóż, cieszmy się chwilą (i balkonem w sumie też). Korzystając z deszczowego dnia, postanowiłam dać odpocząć mięśniom i przysiąść nad recenzją kremu pod oczy Origins, którego używam od kilku tygodni i który zabrałam ze sobą na mój tatrzański wyjazd. 


czwartek, 7 lipca 2016

Koreańskie zakupy z W2Beauty

Nieczęsto robię zagraniczne zakupy, bo i potrzeby tego typu u mnie niewielkie, i dużo zachodu (a nawet wschodu – jak w tym przypadku). Czasem jednak człowiek coś przeczyta na innym blogu i... po prostu musi. Bo inaczej coś w nim pęknie. Lub coś mu pęknie.


sobota, 2 lipca 2016

Projekt denko, odc. 39

Czerwiec upłynął mi dość nieprzyjemnie, bo już trzeci tydzień zmagam się ze swoim podejrzanym statusem zdrowotnym i wciąż nie wiem, co mi jest (lekarze, skierowania, terminy, 12 prac Asteriksa). W tym wszystkim mniej było czasu na dopieszczanie ciała, dlatego moja pielęgnacja okazała się nieco chaotyczna, ale za to zupełnym przypadkiem zajęłam się kolejnymi butelkami i tubkami, które leżą otwarte trochę za długo i zmęczyły mnie nawet swym widokiem. Mówię: papa & buziarrr również kilku ulubieńcom – jednemu, niestety, bezpowrotnie.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Coś dobrego dla skóry: tonik Pat&Rub – Smoothing Toner /recenzja/

Wiele napisano na blogach na temat tego toniku Pat&Rub, a znakomita większość opinii była połączeniem miłości i szalonego zachwytu. Jak to możliwe, ze tak mało zobowiązująca część pielęgnacji, jaką jest tonik, może wywołać takie emocje? 


środa, 22 czerwca 2016

Jest moc! Yves Rocher – Mango & kolendra – Energizujący żel pod prysznic i Energizujące mleczko do ciała /recenzja/

Najpierw mnie wkurzyli. Linia Les Plaisirs Nature była fajna i ją lubiłam, a oni znowu coś namieszali. W ogóle łatwo się przyzwyczajam i równie łatwo złoszczę, kiedy świat każe mi się odzwyczajać. Poprzednie zapachy odchodzą w zapomnienie, resztki magazynowe możecie jeszcze promocyjnie kupić online (a czy stacjonarnie, to nie wiem). Słowem: pozamiatane. 


Tylko czy to naprawdę takie złe? 

sobota, 18 czerwca 2016

M・A・C – Versicolour Stain: Tattoo My Heart & Last Minute /swatche/

Wielkimi, słoniowymi krokami zbliża się dawno obiecany wpis, prezentujący kolekcję produktów do ust z MAC-a, jakie udało mi się uzbierać przez niecałe trzy lata. Moja słabość do MAC-owych pomadek nie bierze się znikąd – mnogość odcieni, wykończeń i formuł w połączeniu z dobrą jakością sprawia, że naprawdę można dla nich stracić głowę wraz z kawałkiem szyi. Moim (prawie...) najnowszym zakupem są dwa odcienie z kolekcji błyszczyko-pomadek Versicolour Stain, która polską premierę miała w kwietniu.