środa, 25 listopada 2015

Niezwykły elegant: IsaDora – EyePhoria Eye Glow 07 Hazel

Ostatnio wygrzebałam ze zbiorów mój jedyny cień szwedzkiej IsaDory, który kupiłam w Douglasie w zeszłe wakacje po spotkaniu z ichniejszą z-koziej-dupy-wizażystką. Wizażystka wykonała makijaż, który spokojnie mogę nazwać najgorszym makijażem dziennym w historii, ale jakimś cudem nie zraziło mnie to do marki i postanowiłam pogrzebać w isadorowej szafie przed wyjściem z perfumerii. Okazało się, że tusz do rzęs, który jako jedyny z całego make-upu pozytywnie zwrócił moją uwagę, był niedostępny, ale nie poddałam się i węszyłam dalej. Tak ustrzeliłam prawdziwe cudeńko: cień EyePhoria Eye Glow w odcieniu Hazel z kolekcji Sunset In Rio. Typowy przykład miłości od pierwszego wejrzenia. 


Od dłuższego czasu rzadko pozwalam sobie na zakupy cieni mono, szczególnie tych niepaletkowych, bo potem denerwuje mnie szukanie makijażowego szczęścia pośród sterty pudełeczek. Wielbię dobrze przemyślane palety, w tym te... w całości przemyślane przeze mnie, ale czasem nie potrafię się oprzeć czemuś autentycznie pięknemu i kupuję – choćby po to, by w przypływie jesiennego stanu przeddepresyjnego po prostu się na to pogapić. Pomaga. 

Ten okaz zachęca już nawet opakowaniem – klasyczna elegancja, czyli czarny, wypolerowany, porządny plastik, nieulegający zniszczeniom od byle pierdnięcia. Miło jest odnajdować go wśród cieniowego tłumu i miło patrzeć na jego niezniszczone, nieporysowane i niewytarte cieniowe jestestwo. 


Ten przystojniak ma też idealny, jesienny odcień, ale prawdziwie zjawiskowa jest jego pudrowo-żelowa formuła. Cień jest niesamowicie miękki i przyjemny w dotyku, a jedno małe pociągnięcie palcem wydobywa świetnie napigmentowany, lśniący, metaliczny brąz. Mimo że w opakowaniu cień wygląda, jakby miał grube drobiny brokatu, przy aplikacji zostaje tylko piękna, połyskująca tafla. No bajka po prostu. Warto pochylić się jeszcze nad jego cudowną teksturą. Jest jednocześnie suchy i mokry, a przez to bardzo przyczepny, dlatego nie powinno dziwić, że przy przenoszeniu na powiekę nigdy nawet nie miał w planach się osypywać. 


Zdziwił mnie tylko tym, że sporo traci na metalicznym wdzięku przy aplikacji pędzlem. Da się go rozetrzeć do dyskretnego dzienniaka i dzieje się to wręcz za szybko i za łatwo (choć to dodaje mu odrobinę uniwersalności). Całe piękno zostaje zachowane przy rozcieraniu palcem i takie rozwiązanie Wam polecam. Pięknie wygląda zarówno na całej ruchomej powiece, jak i na jej środku i dowolnie wybranych kącikach. Zdarzało mi się aplikować go wąskim kulkowym pędzelkiem na górnej linii rzęs i robił za wcale niegłupi, choć trochę szemrany eyeliner.

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie trwałość EyePhorii. Nawet bez bazy na moich tłustych powiekach trzyma się ładnie przez większość dnia, na koniec trochę blednie, ale nie roluje się, co przy moim nadmiarze skóry na górnej powiece jest godne podziwu. Nałożony na bazę i/lub jasny, matowy cień, pozostaje w stanie niezmienionym aż do wieczornego demakijażu. Przemiło z jego strony.

Jak na zeszłoroczną limitkę przystało, będzie problem z dostępnością. Z Douglasa online dawno wymietli, ze sklepów onlajnowych takowoż, ale sytuacja na szczęście nie jest beznadziejna: kilka tygodni temu widziałam Hazel w którymś ze stacjonarnych Douglasów, na Allegro też czeka na Was kilka sztuk.

Kto się zauroczył? Życzę miłych zakupów!

Ile: 4 g
Za ile: 30–60 zł, cena oryginalna: 59 zł
Ocena: 5+/6
Dostępność: ograniczona (produkt z limitowanej edycji), wciąż dostępny na Allegro

13 komentarzy:

  1. Ja się zauroczyłam - i to bardzo!
    Uwielbiam takie kolory! Świetne są do zrobienia makijażu 1 cieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczny, uniwersalny i chyba każdemu pasujący :)) Buziak :***

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda pięknie! Uwielbiam takie brązy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepiękny! Uwielbiam takie odcienie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda pięknie, ale jak dla mnie byłby zbyt ciepły ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja polowalam na ich pomadke brzoskwiniowa ale wstrzymalam sie, moze za rok sie skusze:) a cien piekny

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny odcień, podobnego używam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. w opakowaniu taki brokatowy się wydaje - a roztarty całkiem inny, spokojniejszy (co akurat wychodzi mu na plus!)

    OdpowiedzUsuń