poniedziałek, 2 listopada 2015

Nie taki łagodny, jak go malują: Organique – Basic Cleaner – Mild Cleaner Gel

Ach, ech. Robiłam fotki tego żelu, kiedy jeszcze świat był ciepły, miły i niezawirusowany. Kto by pomyślał, że ja – niegdyś zdeklarowana miłośniczka jesieni – będę marzyć o tym, by pot znowu spływał mi po tyłku, a strefa T oblewała się tłuszczem w godzinę po wykonaniu makijażu. No ale: od kiedy jestem mamą Tomasza, jesień częściej mnie wkurza, niż raduje. Wszystko przez mikroby


Nad zakupem żelu myjącego Organique nie zdążyłam się zastanowić, bo decyzja podjęła się sama – przybył do mnie dawno temu wraz z ShinyBoxem (po raz kolejny: uff, jak dobrze, że już tego nie subskrybuję). Ucieszyłam się, bo markę Organique bardzo lubię, a tego żelu nie znałam. Spróbujmy więc.

Opakowanie na dzień dobry robi dobre wrażenie i zachęca do wypróbowania szronionym plastikiem, a także – jak to bywa u Organique – estetyczną etykietą. Owa etykieta, nie dość, że zwyczajnie ładna, śpiewa radosną pieśń o bezpiecznej recepturze kosmetyku: a że bez parabenów i PEG-ów, parafiny i wazeliny, silikonów, SLS-ów, SLES-ów i wszelkich innych nielubianych pierdelesów. Skład rzeczywiście porządny i ciekawy, a najciekawsze jest to, że myje nas głównie... jabłko. Konkretniej: (amino)kwaśne jabłko, które – mimo że producent przeznacza swój produkt dla wszystkich cer, w tym wrażliwych – potrafi nieźle skopać co delikatniejsze twarzyczki


Sodium cocoyl apple amino acids – ten wpis na kosmetycznej liście INCI to dobry znak. Łagodna substancja myjąco-pielęgnująca, która wraz z resztą przyzwoitych składników powinna wyczyścić i wypielęgnować nawet podrażniony tyłek niemowlaka. W ogóle w składzie nie widać tu niczego, co mogłoby kąsać, a jednak. Mnie kąsa. Trochę, ale wystarczyło, żebym zauważyła, walnęła focha i podzieliła się tym z Wami. Sprawa wyglądała tak, że przez pierwszych kilkanaście użyć w duecie z miękkim dyskiem Sephory twarz lekko mnie piekła w czasie mycia i krótko po nim. I tyle. Nie zauważyłam zaczerwienień ani innych trwałych uszkodzeń, a jednak to pieczenie sprawiło, że żel automatycznie stał się moim nieulubieńcem, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę zapewnienia producenta o jego wszechstronnej łagodności. Później pieczenie jakby zelżało – może skóra przyzwyczaiła się do tego, co oferuje żel? Nie wiem, czemu tak na niego reaguję, ale jeśli miałabym zapłacić 76 złotych w sklepie, a potem skazać się na to pieczenie, zdaje się, że byłabym nieźle wkurzona.

Poza tym Mild Cleaner Gel ma lejącą konsystencję, więc ucieka z butelki zdecydowanie zbyt ochoczo, ale za to dobrze się pieni i ma ładny, owocowo-kwiatowy zapach. Całość absolutnie mnie nie zachwyciła, mimo że twarz domywa dobrze (nie traktuję tego żelu jako celowanego środka do demakijażu, dlatego rozmawiamy o szorowaniu skóry z codziennych nieczystości, resztek podkładu i łoju). Jeżeli zaraz po umyciu nie zaaplikuję kremu, skóra jest lekko ściągnięta, co też niekoniecznie mi odpowiada.

No po prostu coś z nim jest nie tak. Szukajmy szczęścia gdzie indziej.

Pojemność: 200 ml
Cena: 76 zł
Ocena: 3+/6
Dostępność: sklepy stacjonarne Organique, sklep internetowy

20 komentarzy:

  1. Nie miałam przyjemności poznać tego pana, ale jak może podrażniać, to raczej odpuszczę. Co jak co, ale z twarzą mam wystarczająco dużo problemów, by nie mieć ochoty ryzykować kolejnych...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie najdziwniejsze, że nie powinien tego robić, a jednak... pieczenie kilkanaście razy to nie jest przypadek. okej, szoruję nim twarz w asyście dysku z miękkimi wypustkami, ale inne żele mi takich numerów nie wywijały, stąd rozczarowanie :(

      Usuń
  2. Szkoda, ze nie do końca przypadł Ci do gustu bo w tej cenie to powinien spełniać wszystkie oczekiwania ;) skład faktycznie całkiem przyjemny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, w tej cenie powinno być super. przed napisaniem tego tekstu czytałam o nim wiele pozytywnych opinii na Wizażu, tym większe zdziwienie, że u mnie taki niefajny efekt

      Usuń
  3. u mnie też dostałby 3+ :D niestety, przy skórze tłustej słabo oczyszcza :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, ja do oczyszczenia się nie przyczepię, ale mam tłustą tylko strefę T, więc nie mam pełnego obrazu.

      Usuń
  4. Używam tego żelu od 1,5 tygodnia i na mojej mieszanej cerze bardzo dobrze się spisuje. Hm konsystencja dla mnie taka bardziej galaretkowata niż lejąca, ale opakowanie nie sprzyja wydobywaniu kosmetyku, bo tak udziwnionego jeszcze w życiu nie widziałam. Dodatkowo do pielęgnacji włączyłam szczoteczkę soniczna Foreo luna (prezent urodzinowy od męża;)) i jestem bardzo zadowolona, moja cera jakby odżyła, dostała takiego naturalnego blasku i wszystko co na nią aplikuję wygląda korzystniej i niedoskonałości - znacznie mniej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurczę, u mnie konsystencja zdecydowanie rzadka... może trafiła mi się jakaś felerna seria??

      Usuń
  5. a ja go miałam i mi ogromnie pasował

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fajnie, że Ci pasował, bo przy takim składzie powinien pasować każdej cerze, nawet wrażliwej. Lucky You!

      Usuń
  6. Nie miałam jeszcze okazji używać, ale na mojej mieszanej skórze, z mocno przetłuszczającą się strefą T mógłby być całkiem w porządku. Akurat w kwestii żelu do twarzy niewiele jest mnie w stanie podrażnić :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
  7. W takim razie to produkt nie dla mnie, zdecydowanie nie lubię jak piecze i pieni się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak to, nie lubisz pieniących się żelów do twarzy??

      Usuń
  8. uuu, nieładnie Organique, nieładnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że za butelczyną tej piekącej substancji kryje się ulubienica i faworyta Viktorii - Peppa. Mała co 5 minut prosi mnie, abym jej "cinkę" włączyła :P

      Usuń
    2. :D u nas Peppa już jest passe ;)

      Usuń
  9. Miałam ten żel swego czasu, podobnie jak tonik i oba wspominam bardzo dobrze, kupiłabym ponownie, gdybym tylko miała jakiś lepszy dostęp :)
    Szkoda, że Tobie nie do końca przypadł go gustu, ale to tylko potwierdza, że nie każdemu to samo pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonik chętnie bym wypróbowała, nie zrażam się nieudanym romansem z żelem!

      Usuń