środa, 23 września 2015

Bioderma Sensibio AR BB Cream: to byłby dobry krem BB, gdyby...

...ktoś przy kasie uprzedzał, że kolor ma zwalony. Ja rozumiem, że jeżeli coś jest kremem BB i ma tylko dwa odcienie w gamie, to ten jaśniejszy nie może być taki całkiem blady. To znaczy może, ale nie musi. Rozumiem też, że krem BB, który ma filtr SPF 30, sam się prosi o to, by nakładać go latem, a więc na cery nieco już muśnięte słońcem. Zrozumiałabym jeszcze wiele innych rzeczy, gdyby nie fakt, że po nałożeniu Biodermy Sensibio AR BB Cream w odcieniu clair/light, wyglądam jak Marchewkowa Księżniczka, mimo że nawet zimą nie mam trupio bladej cery. 


Tak, tak. Bioderma. Firma, którą lubię, szanuję i chętnie wracam do. Ten krem BB w naszym związku nigdy nie powinien był się wydarzyć. Wiesz o tym, Biodermo, prawda? Ciężko mi będzie przekazać Wam skalę problemu poprzez zdjęcia, bo i monitory różnie widzą świat, i aparat miał problem z oddaniem prawdy w 100%. No ale przyznacie chyba, że już na pierwszy rzut oka widać, jak bardzo nie-light jest ten fluid:


Halo, potem było jeszcze gorzej. Nie wiem, czy ciemnieje na twarzy, czy może dziksze wymyśla swawole, ale ostatecznie u mnie zaprezentował się tak oto. Pięknie marchewkowo, z – idealnym do przetłuszczającej się w strefie T cery – mokrym wykończeniem. Dla chętnych pozostawiam zakręcony jak domek ślimaka skład (nawet nie zamierzam się wczytywać) i spieszę donieść, co w tym BB jest dobre.

Ładnie pachnie, ładnie się rozprowadza i ogólnie ładnie wygląda na skórze, tylko nie na mojej (w lipcu moim odcieniem było NW15 z MAC-a, pod koniec lata lepiej wyglądałam w 52 Vanilla Healthy Mix z Bourjois, a i tak daleko było Biodermowej marchewce do mojego odcienia). Krycie zgodne z ideą BB – niezbyt mocne, ale i nie za lekkie. Mimo wszystko nie maskuje zaczerwienień (chyba że przez zaoranżowienie...), więc dla cer naczynkowych też do bani. Brawo za filtr trzydziestkę.

Przekazałam go koleżance, która ma dużo ciemniejszą karnację ode mnie, i na niej wreszcie wyglądał dobrze. Także sorry, ale nie dla Was, bladolice damy, ten prześliczny kremik. 


33 komentarze:

  1. "nie maskuje zaczerwienień (chyba że przez zaoranżowienie...)" ehehehehe.
    Jak nieszczęsna ofiara losu omamiona reklamowym bełkotem zużyłam więcej niż jedną tubę BB Garniera, zanim się opamiętałam, że jest równie słabym produktem. A później, w ogóle nie ucząc się na błędach, kupiłam (na jakiś letni wyjazd z intencją "użyć i wywalić, albo mieszać z czymś cięższym po powrocie") BB z Miss Sporty. To dopiero był hit kolorystyczny. Polecam serdecznie wizytę w Rossmanie i sprawdzenie. Cudownie ściemniał po nałożeniu na twarz, dobrze, że wszystko macam od razu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba kiedyś macałam ten BB z Miss Sporty, coś mi się tli, że nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam :D. A o którym Garnierze mówisz? Bo jeśli o tym w wąskiej tubie, który capi alkoholem, to ja go używałam i wciąż mam resztkę w domu i powiem Ci, że mimo całej alkoholowej beznadziei, jaką w sobie ma, sprawdzał się u mnie dobrze :). Nie mogę go po prostu używać regularnie, bo wiadomo, że dziad wysuszy i jeszcze więcej smalcu na gębie się narodzi.

      Usuń
    2. Chyba pierwszą wersję Garniera, zanim pojawił się specjalny do cery tłustej. Powiedzieć, że nie robił nic, to mało. W swej nie(s)krytości smużył, pomarańczowił i w ogóle dziwne rzeczy. Cieszę się, że mam to już za sobą i dopóki żyje Anabelle Minerals,dopóty mam luz.

      Usuń
    3. a to nie, to pierwsza była całkiem gówniana :D
      ja jeszcze nie próbowałam podkładów Anabelle, choć tyle dobrego się naczytałam! pewnie dlatego, że mam słój LilyLolo i wciąż nie mogę pojąć, jak puder można nazywać podkładem ;)

      Usuń
    4. MOŻNA! Masz sklep stacjonarny Annabelle w Warszawie, kopnij się kiedyś nabyć próbkę za niecałą dychę, polecam. Dla mnie to jest kosmos i cudawianki (za to z korektorami się nie pokochałam, choć Czarszka robi nimi jakieś niebywałe rzeczy: https://www.youtube.com/watch?v=Wedf09FrEkA).

      Usuń
  2. Często jest taki problem z tymi kremami typu BB, CC itd. Ja dostałam DD Mixa i to samo, pomarańczowa, ciemna marchewa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DD, to już wyższa szkoła jazdy, ja przestałam to ogarniać jakiś czas temu ;).
      Ale widzę, że wstępnie nie ma się czym podniecać.

      Usuń
  3. Niestety mam wrażenie, że producenci często szaleją z kolorystyką tak, że mało komu pasuje najjaśniejszy kolor :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież my blade Europejki, co oni! ;)

      Usuń
  4. bardzo lubię Biodermę, ale widzę, że ten kremik serio im nie wyszedł :D dobrze, że nie pałam miłością do kremów bb i nie wpadłam na pomysł, abym w przypływie pozytywnych uczuć do firmy, go zakupić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kiedyś zostałam namówiona do zakupu w Hebe, była łączona promocja typu: kup dwa produkty z linii różowej i za jeden zapłać złotówkę. uznaję, że to ten kosztował złotówkę i dlatego mi nie żal ;)

      Usuń
  5. O mamo, co za kolor! Nic tylko spiec się na buraka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to na mnie tak wygląda! bo za ciemne! na koleżance, która jest od jakieś dwa, trzy tony ciemniejsza, jest okej.

      Usuń
  6. Ja tam do bladziochów nie należę, ale rzeczywiście na taki light to ten BB nie wygląda, zaszaleli;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy kojarzysz numerację MAC-a, ale M., której przekazałam Biodermę, latem nosi NC albo NW 20, także trochę już daleki numer od bladego light/clair

      Usuń
    2. No ja z Maca noszę też NC20 jak nie jestem opalona, ale wiem, że najjaśniejszy odcień to nie jest;)

      Usuń
  7. pf, to się nazywa dopasowanie do oczekiwań klienta (not)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nic, to nic, teraz testuję BB Flormaru i jest o niebo lepszy :)

      Usuń
  8. Marchewkowa Księżniczko ;) cóż, u mnie było tak samo :) Ja też lubię i szanuję Bioderme za wiele, ale to jest nawet nie małym przegięciem! Ten krem to jakaś paranoja, i pomyśleć, że polecają go na naczynka jeszcze.. 😉 Kogoś niezdrowo poniosło :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Była Marchewkowa Księżniczko! (po angielsku brzmiałoby to: The Former Carrot Princess hyhyhy) myślę sobie, że po prostu marki dermokosmetyczne nie powinny się zabierać za kolorówkę, bo potem z tego wychodzą takie kwiatki, ceglaste bronzery i inne pomniejsze cuda... (zdaje się, że Caudalie i Avene takie cegiełki popełniły).

      Usuń
  9. Kolor rzeczywiście nie jest jasny a na twarzy wygląda coś osobliwie :D
    Nie wiedziałam że Bioderma ma taki produkt, ale z tego co piszesz niewiele straciłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli jesteś ładnie opalona, to jak najbardziej polecam :)

      Usuń
  10. Krem Bioderma "dziksze wymyślał swawole". Będę nudna, ale już trudno - kocham Twoje skojarzenia i lekkie pióro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D dziękuję, Magdo, za przemiłe słowa :)

      Usuń
  11. brr, marchewkowa księżniczka to trafne określenie :D ja właśnie dlatego stronię od BB, bo mało który w rozsądnej cenie nie dawałby takiego paskudnego koloru :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. producenci optymistycznie zakładają, że Europejki ze Wschodu są wszystkie zacnie usmażone :)

      Usuń
  12. Mnie te kosmetyki z wyższych półek aptecznych generalnie nie zaspakajają, bo albo uczulają, albo zapychają. Biodermę wrzucam do tego samego worka, a ten kolor to już w ogóle masakra! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj szkoda, ja lubię testować marki apteczne, chociaż już ostrożniej niż kiedyś, bo się okazało przy bliższym przyjrzeniu, że wiele z nich ma w bazie parafinę (no właśnie, zapychanie!), miliony konserwantów i inne cuda na kiju.

      Usuń
  13. Mogłabyś sobie jeszcze przetestować krem BB do cery tłustej i mieszanej z Maybelline, w beżowo - niebieskiej tubce. Dla mnie odkrycie odblogowe ;) Lepszy niż podkłady tej firmy. Krycie średnie, wykończenie matowo - satynowe. Cena niska. Tylko jeśli się ma suche skórki, to trzeba je zlikwidować. Przy suchych skórkach wyglądał szka-ra-dnie. Gdy się rozprawiłam ze skórkami krem / podkład zrobił fiku miku i wyglądał zjawiskowo. Aż zatęskniłam. Chyba sobie znowu kupię, tak do zapasów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i zapomniałam, jest rzeczywiście jasny, chociaż oczywiście nie jest porcelanowy.

      Usuń
  14. Mnie bardzo odpowiadała standardowa wersja tego kremu na dzień. Bardzo dobrze się spisywał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale wersja Light czy zwykła? Light uwielbiam!

      Usuń