wtorek, 21 kwietnia 2015

Puchaty olbrzym: Elite Models – Kabuki Professional Powder Brush

Ten pędzel kupiłam nieco ponad dwa lata temu, czyli w czasach, kiedy o malowaniu wiedziałam minus zero*, jak mawia dziecię me jedyne, popularnie zwane Tomaszem. Chciałam „jakiś pędzel do pudru”, bo „te puszki coś nie bardzo”. Puszki-nie-bardzo do dziś uważam za nie-bardzo i nie bardzo umiem ich używać. Kiedy chcę w ciągu dnia dokonać poprawek tym czymś, czyli w praktyce przejechać po tłustym nosie, czole i poliku, aplikacja przypomina szpachlowanie butelki oleju, z której... wyciekło trochę oleju. Po ściankach. No bez sensu – w najlepszym razie mój nos zawsze wygląda jak posypany talkiem, potem poprawiam poprawki nieszczególnie czystymi palcami i dopiero wtedy jakoś to wygląda. Z naciskiem na „jakoś”. Nie mam pojęcia, jak Wy tego używacie. W tym miejscu zdradzę Wam pewien ściśle strzeżony sekret: noszę w torebce puder, ale kiedy pomyślę o puszku, nagle okazuje się, że świecąca gęba nie jest problemem. Czasem miewam w torebce również bibułki matujące i to one wykonują najlepszą na świecie robotę przy usuwaniu sebum. Ale nie zawsze mam bibułki. Zawsze mam za to puder, którego i tak nie używam. Tylko że miałam mówić o pędzlu.


Jest wyborny! To niesamowicie miękki, delikatny, doskonałej jakości syntetyk, który przez ponad dwa lata nie gubił włosia i nigdy nie robił problemów w kąpieli. Dopiera się bardzo elegancko, schnie szybciej, niżby się można spodziewać po jego wymiarach, a do tego jest najlepszym znanym mi pędzlem do pudrów sypkich i do delikatnego omiatania twarzy czym tam sobie chcecie. Nie jestem miłośniczką kolorówki w formie sypkiej, bo naprawdę dużo łatwiej kontrolować stan własnego makijażu na jeszcze bardziej własnej twarzy przy użyciu kosmetyków w kamieniu. Puchaty wielkolud z Elite zupełnie zmienił moje nastawienie do wszystkiego, co ma w nazwie „loose powder”. Zamiast sypać na pokrywkę zwykle i tak za dużą odrobinę pudru, zamiast pylić wszystko dookoła, a przede wszystkim siebie i swoje idealnie wyszczuplające, czarne ubrania, przykładam ten super extra large kabuki do sitka, odwracam opakowanie do góry tyłkiem i potrząsam. W ten sposób mam odpowiednią ilość pudru na pędzlu – odpowiednią do tego, żeby nie wyglądać jak baletnica na etacie w cyrku, jak również do tego, by nie razić blaskiem sebum przypadkowych przechodniów. 

Pędzel nadaje się oczywiście do produktów prasowanych – jego średnica jest porównywalna ze średnicą standardowego pudru, więc wszystko się pięknie komponuje. Włosie nie jest zbite jak w  Hakuro H55 czy kabuki z Lily Lolo – futrzaka jest dużo, ale rozkłada się jak tiulowa spódnica. Albo jak coś innego. Jedynie uchwyt okazał się średnio wygodny: przydałoby się coś dłuższego i łatwiejszego do trzymania. 

Jeżeli szukacie ogromnego, dobrej jakości pędzla do pudru, koniecznie wypróbujcie puchacza z Elite!

Cena: 35,99 zł
Ocena: 5+/6
Dostępność: drogerie Rossmann (tylko tam go widziałam)


*Dziś o malowaniu wiem plus zero, co upoważnia mnie do podzielenia się z Wami wrażeniami z ponaddwuletniego użytkowania tego pędzla olbrzyma.

26 komentarzy:

  1. Wygląda intrygująco, choć ja ostatnio przerzuciłam się na płasko ścięty pędzel do pudru z Eco Tools i kocham go prawie jak Ciebie. Ale będę o Elite pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mój sobie obczaisz na żywo, bo nie każdemu pasuje takie ROZŁOŻYSTE, DZIĘKI, EWELINA, coś.

      Usuń
  2. Też uważam, że puszki jakieś takie nie bardzo;) Fajnie wyglada ten pędzel, taki puchaty i rozłożysty;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, rozłożysty, tego słowa mi brakowało!!! :D

      Usuń
  3. Ja uznałam kij z bibułkami. Przed przypudrowaniem "na mieście" biorę zwykłą chusteczkę albo ręcznik papierowy (te zielone też są miodzio) przyciskam do twarzy w celu pozbycia się smalcu i dopiero pudruję :D efekt ten sam co bibułki a ja bibułek już nigdzie nie wcisnę. A chusteczki mam zawsze :D
    I częste pranie tych gąbeczek oj częste...

    OdpowiedzUsuń
  4. łaaał! przydałby mi się taki rozłożysty pędzel! :D
    nie martw się, też nie umiem się obsługiwać puszkami :P

    OdpowiedzUsuń
  5. wydaje mi się, że dla Ciebie idealnym rozwiązaniem byłoby wrzucenie do torebki jakiegoś pędzla do pudru w wersji podróżnej :] albo np. w jakimś futerale, co by go nie uszkodzić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam małego kabuki z Lili Lolo i jest świetny – zabieram go w podróże, tylko właśnie brak futerału zniechęca mnie do noszenia na co dzień w torebce.

      Usuń
  6. Bibułki w sytuacjach awaryjnych można zastąpić rozwarstwioną chusteczką higieniczną, potrzebujemy jedną warstwę i obchodzimy się z tym ostrożnie:) A do poprawek w ciągu dnia polecam nieduży pędzel, taki wysuwany i z zatyczką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dobry pomysł z tymi chusteczkami! trzeba tylko... nosić chusteczki ;)

      Usuń
  7. Nigdy nie odczuwałam potrzeby zakupienia takiego pędzla.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam jeden taki duzy pedzel, ale do pudru wole jednak mniejsze:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uchwyt faktycznie wygląda na bardzo nieporęczny. Ja zazwyczaj wybieram mniejsze pędzle, bo przy takich olbrzymach mam tendencje do nakładania zbyt dużej ilości pudru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten właśnie daje odwrotny efekt – dużo pudru znika w gąszczu włosia i twarz jest lekko przypudrowana

      Usuń
  10. Niby fajny, ale chyba nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ostatnio zaopatrzyłam się w puder ryżowy Pierre Rene i zastanawiam się, jak mam go niby używać. :D Przez dziurki chyba nic nie leci, a jak do odkręcę to wszystko jest jakieś takie... białe. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz, może taka płaszczka to coś dla Ciebie :)

      Usuń
  12. moim ukochanym jest pedzel z sephiry do pudru mineralnego. uzywam zwykle do podkladu i zastanawiam sie nad drugim identycznym zeby miec na zmiane jak mi się nie bedzie chciało go od razu myc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, nie znam go, muszę się przyjrzeć.

      Usuń
  13. Fajny ten puchacz :)
    Ja mam do pudru deluxe fan z ecotools i przy takim w kamieniu sprawdza się bardzo dobrze, ale ostatnio zakupiłam puder sypki i właśnie się zastanawiałam jak go będę nakładać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy mój sposób jest idealny, ale u mnie działa dobrze – najważniejsze, że nie ma pudrowej mgły w całym pokoju :)

      Usuń
  14. Mój ulubiony pędzel ! ;) Mam wersje czarną ze srebrnym uchwytem. Najstarszy pędzel w mojej kolekcji! Nie do zdarcia. Do sypkich produktów niezastąpiony :))

    OdpowiedzUsuń