niedziela, 1 marca 2015

Projekt denko, odc. 23

Sama w to nie wierzę, ale stało się. Mój lutowy worek kosmetycznych śmieci jest MAŁY. W tym miesiącu zaczęłam walkę z zapasami i wciąż trwam w noworocznym postanowieniu niekupowania nowych pudełeczek z pielęgnacją, dopóki szafki nie zaczną uśmiechać się do mnie swymi pustymi wnętrzami, prosząc o dostawę. Nie zanudzę Was wywodami na temat pustych plastików, więc możecie odetchnąć z ulgą. Zaczynajmy więc.


PS Udanego marca!


Johnson's Baby – Łatwo spłukujący się szampon w piance – Tomaszowi służył do mycia włosów (z powodzeniem), a mnie do prania pędzli (z powodzeniem jeszcze większym, bo pędzle się nie wyrywają i nie lamentują w trakcie kąpieli – przynajmniej moje tego nie robią). Do mycia pędzli pianka nadaje się świetnie, bo jest odpowiednio delikatna i całkiem skuteczna w przywracaniu włosiu naturalnego koloru. Bardzo miłe spotkanie, do powtórki.

Bioderma – Sensibio H2O AR – kolejna pusta butelka słynnego micela leci do kosza. Przetestowałam już wiele płynów micelarnych i dopiero różowy Garnier zbliżył się skutecznością demakijażu do Biodermy. Zaletą Garniera niewątpliwie jest brak gorzkiego smaku – mimo że nie zwykłam popijać Biodermy do obiadu, jej gorycz wokół ust często mi przeszkadza (na przykład w piciu wieczornej herbaty!). Pewnie jeszcze nie raz wrócę do pękatej butli Sensibio, co nie zmienia faktu, że nie przestaję szukać micelarnego ideału.

Bioderma – Sébium Pore Refiner – krem, który ma służyć zmniejszaniu widoczności porów, a ja doceniam w nim przede wszystkim świetne właściwości matujące. Kratery jak były, tak są, ale za każdym razem, gdy go wklepię, nie muszę pamiętać o pudrowaniu świecącego kinola. To miłe. Szkoda tylko, że tubka ma 30 ml. /recenzja/

Balea – Beauty Effect – żel pod oczy z kwasem hialuronowym – solo nie nadaje się do pielęgnacji delikatnej okolicy wokół oczu, bo po wchłonięciu pozostawia skórę napiętą i niedostatecznie napojoną. W duecie z kremem sprawował się dobrze, ale nie ma powodu, bym miała do niego wrócić. Aha, piekielnie wydajny! /recenzja/


Balea – Cocos & Nektarine – antyperspirant 48h – przykład bardzo złego antyperspirantu. W składzie aluminium, a przed potem chroni nędznie. Zapach taki sam jak w żelu pod prysznic z tej serii, ale na co mi on?

Nivea – Dry Comfort Plus – antyperspirant 48h – przykład bardzo dobrego antyperspirantu. W składzie aluminium, a dzięki niemu potu ni widu, ni słychu. Nie sprawdzałam, czy po 48 godzinach pachy pachniałyby tak samo wspaniale, ale wystarczy, że od rana do wieczora Nivea chroni mnie przed obciachowym smrodkiem. 

The Body Shop – Arganowe masło do ciała (miniatura) – jeden z nowszych produktów w ofercie TBS, który aromatem mnie nie zachwycił, ale i tak pachnie zacnie w porównaniu z najnowszą makową linią Smoky Poppy. Masło jest zbite i treściwe, moja skóra lubi takie formuły, dlatego gdy kaloryfery za bardzo dawały czadu, sięgałam po TBS-owy argan i sucha skóra, szczególnie na ramionach, szybko odczuwała ulgę. 

Versace – miniatura żelu pod prysznic – ładnie pachnący, perfumowany żel, którego nijak nie da się pewnie odkupić, więc nawet nie będę zawracać Wam głowy opowieściami na jego temat.


Essence – Mattifying Compact Powder nr 10 light beige – niezły i niedrogi puder, który jakością bardzo przypomina mi Rimmel Stay Matte. Czy to źle, czy dobrze, oceńcie same. Według mnie nie nadaje się do cer tłustych i przetłuszczających w strefie T jako puder matujący, bo już po dwóch-trzech godzinach twarz zaczyna się świecić. Bardzo go za to lubiłam zimą jako puder wykańczający – nie zbiera się w zmarszczkach, nie uwydatnia naszego szczątkowego owłosienia twarzy (matko, znacie te cholerne pudry, które po aplikacji sprawiają, że czujecie się jak puchaty, świeżo narodzony szczeniaczek?). Pod koniec się pokruszył, a że mam kilka innych pudrów w domu, wyrzucam, bo nie chce mi się bawić w nakładanie czegoś tak mało estetycznego. 

Alverde – Augenbrauengel 01 Blond – pisałam o nim niedawno. Fajny żel do brwi, który blondynki powinny polubić. Nie jest rudy, ma miękką szczoteczkę, ładnie pachnie. /z żelem Catrice porównałam go tu: klik/

Catrice – Precision Eye Pencil (czarny) – kupiłam go półtora roku temu na wyprzedaży w Naturze za 2,99 zł, więc z pewnością już go nie znajdziemy w Catrice'owej szafie. Jak zwykle żal dupę ściska, bo ta automatyczna kredka była równie dobra co moja ulubienica z Yves Rocher. 


A o Barwie powiem tyle, że jest przemiłym zaskoczeniem. Zarówno różana, jak i oliwkowa wersja pachną bardzo przyjemnie, a formuła olejku pod prysznic w tym wypadku działa wyśmienicie – i się pieni, i pielęgnuje. Cielsko matki Tomasza czuje się zadbane i chętnie powita pełnowymiarowe opakowanie.

Widzicie, jak szybko nam poszło tym razem? :)

40 komentarzy:

  1. Ten żel do brwi bardzo bym chciała mieć;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Smoky Poppy to śmierdzielki? Ciekawa jestem tego zapachu, bo mi się opakowania nanrawiłsja :)
    Nie obfociłam jeszcze swoich wyrzutków :)
    Ps. Bardzo udanego marca :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czy mak pachnie? :P
      to wali nie wiadomo czym, mydlany, duszący zapach, naprawdę bardzo nie w klimacie TBS :/

      Usuń
  3. Biodermę Sebium wpisuję na listę zakupową :) Mam ogromny problem z "kraterami" (prawie do nich przywykłam :P) i błyszczeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tam jest kilka kremów w serii, zwykły matujący też jest okej, ale mam wrażenie, że Pore Refiner matuje najlepiej z całej gromady.

      Usuń
    2. Już zapomniałam o tym kremie z Biodermy.
      Zużyłam kilka opakowań. Ale skóra mi się przyzwyczaiła :(

      Usuń
  4. Balei kulki to tyłka nie urywają chodź zapach mają bardzo przyjemny.

    OdpowiedzUsuń
  5. antyperspirant z Dove miałam i pewnie do niego wrócę:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję zużyć :) Mam inną wersję kulki z Balei, ale też tyłeczka nie urywa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię linię Sebium z Biodermy - krem często u mnie gości w cieplejsze miesiące

    OdpowiedzUsuń
  8. puchaty, świeżo narodzony szczeniaczek.... Pamiętam, jak Kebsu taki był słodki na początku...♥
    Kulkę kocham, wczoraj kupiłam następną niwejkę, to chyba jedyny produkt od nich, który mi się sprawdza :)
    A w ogóle to nie wiem, co wszyscy się tak zerwali z tym denkiem, ja nawet do pudła nie podeszłam :P
    Świetnego marca! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałaś go jako takiego superświeżego malucha? :)))
      podchodź do pudła, rób fotografie, opisuj. do roboty, leniwa blogereczko :P

      Usuń
  9. Też cenię Ten krem z Biodermy głównie z matujące właściwości.

    OdpowiedzUsuń
  10. czyli Tomasz nie przepada za kąpielą? czy tylko mycia włosów nie lubi? Viki uwielbia się kąpać, ale rzeczywiście nienawidzi płukania czuprynki. myję jej włoski co 2-3 dni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomasz nie lubi tylko mycia głowy, resztę znosi dzielnie. kiedyś uwielbiał się kąpać, ale potem pewna przygoda wywołała kąpielową panikę na kilka tygodni. dziś mamy status quo, ale wielbicielem już chyba nieprędko zostanie... Tomek myje głowę raz w tygodniu i wyobraź sobie, że w ogóle źle nie wygląda po tych siedmiu dniach (nie mogłam uwierzyć, ale najpierw moja przyjaciółka powiedziała, że jej córki myją co tydzień albo jeszcze rzadziej, a potem gruba schiza Tomka zmusiła nas do rzadkiego mycia. Pewnie latem będzie częściej, bo jednak głowa się poci :)

      Usuń
    2. ja też w zasadzie mogłabym myć małej włoski rzadziej, ale po 3 dniach jej loczki zaczynają zbijać się w strączki i nie wyglądają już tak ładnie ;)

      Usuń
  11. Znam jedynie micel bioderma, który mnie jakoś szczególnie nie zachwycił ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Tez sie biorę za swoje denko ale tak jakoś mało ochoczo 😜
    Ten antyperspirant Nivea taki wszędzie zachwalany, muszę go poszukać ;))

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie w roli antyperspirantu wygrywa zielona kula Vichy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze nigdy nie próbowałam, bo nie widzę potrzeby, skoro Nivea działa dobrze :)

      Usuń
  14. E, panienko, a co z tym It's Skin?
    Wypróbuj kiedy micela z La Rosza. Moim zdaniem jest genialniejszy od Biodermy - w tym brak gorzkiego posmaczku - ale droższy, niestety, Bioderma jest korzystniejsza cenowo. Zawsze wyciągam próbki La Rosza, kiedy kupuję Effaclar ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cwaniara.
      La Rosz u mnie tanszy i ostatnio, gdy robilam coroczne zapasy Biodermy, reka mi poszla w jego strone... Ale mowie sobie, "Nie, tanizna, nie ma na co liczyc, nie mialam od nich nic nigdy i na pewno szit". A tu widzisz, ja to jednak mam intuicje!
      (Czesto kupuje intuicyjnie, bez zadnego wsparcia internetowych czy kolezenskich opinii. A potem sie okazuje, ze serio trafiam na kultowe perelki ratujace mi zycie/twarz/reputacje. SERIO. Serio serio.)
      Sprobuje La Rosza za rok.

      Usuń
    2. a co ja mogę powiedzieć o It's Skin po jednej gównianej próbeczce? chyba tylko tyle, że mnie nie uczulił. no proszę, La Rosza wypróbowałam już z połowę asortymentu, a micel mnie ominął.

      Zuzanno, pisałam Ci poprzednio, że mogę Ci wysłać odlewkę mojego ukochanego BB It's Skin Prestige d'Escargot – teoretycznie powinien Ci się spodobać. Ew. możesz poszukać gdzieś u Was miniatury online, bo są takowe.

      Usuń
    3. Przegapilam? Jak ja to przegapilam? Slij, plissska, slij! ja sie pieknie odwdzieczam, ino adresowo sie dogadamy.
      (Jutro do Cie zamejluje)

      Usuń
  15. Mi jest bardzo trudno zmotywować się do denka :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Johnson's Baby, uwielbiam do prania pędzli :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Całkiem sporo tego, więc nie narzekaj ;) Pore Refiner bardzo lubię i regularnie wracam. Kolejna tuba czeka w szufladzie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten puder mnie zaciekawił. I szampon w piance. Szkoda, że mi te dziecięce robią chyba nawet większe kuku niż zwykłe.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ładnie, ci poszło, ja w lutym miałam trzy produkty na krzyż :D Naprawdę tak tragicznie pachnie ta nowa makowa wersja TBS?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem tak: nie wiem, czy tragicznie, bo co nos, to opinia, ale TOTALNIE nic ciekawego. nie widzę żadnego powodu, żeby w trakcie odwiedzin TBS, w którym tyle jest pięknie pachnących kosmetyków, zdecydować się akurat na ten.

      Usuń
  20. Oj wcale nie taki maly :) Ciekawe jak Pore Refiner by sie u mnie sprawdzil :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Właśnie się zastanawiałam, jak pachną kwiaty MAKU! :D I nie wiem. :( Dzisiaj trzymałam w dłoni piankę Johnson's Baby właśnie z myślą o myciu pędzli, ale wybrałam Białego Jelenia i teraz żałuję po Twojej recenzji. :( Mam też żel do brwi Alverde i również baaardzo go lubię, ale zmieniłabym szczoteczkę na mniejszą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a Biały Jeleń zły? nie próbowałam. co do szczoteczki Alverde, to prawda, mogłaby być mniejsza, a już w ogóle widzę, jak bardzo jest za duża, od kiedy kupiłam Gimme Brow Benefitu z maciupkim, niesamowicie wygodnym aplikatorem.

      Usuń
  22. U mnie bardzo cienko z denkiem - wyłożyłam wszystkie kosmetyki po przeprowadzce i w sumie większość nie wiem gdzie jest wiec doszło do tego ze myje sie cała mydłem do rak :)

    OdpowiedzUsuń