poniedziałek, 24 listopada 2014

O naszym weekendzie i kosmetykach z hotelowej półki

W ten weekend powróciliśmy z mężem do korzeni naszej znajomości. Syn został u dziadków, a my udaliśmy się do Cieszyna na ostatnią w tym roku rundę Pucharu PZM. Bo, mimo że świat chyba już o tym zapomniał, a motoryzacja zboczyła w całkiem beznadziejne rejony, my wciąż lubimy rajdy. Oglądać, wąchać, przeżywać. Ostatni raz zawitaliśmy do Cieszyna w tej konkretnej sprawie dziewięć lat temu. Mąż nie był nawet moim chłopakiem, ale pewne rzeczy pozostały niezmienne: przejmujący listopadowy chłód i nasze odmrażanie tyłków na jakimś gliniastym pagórku, w ubłoconych butach, tylko po to, żeby w towarzystwie jednorazowych kibiców z okolicznych wsi zobaczyć pół kilometra przejazdu każdej z załóg. Różnił się za to nasz nocleg. Kiedyś nocowaliśmy u stareńkiej babci, która klucze zostawiała dla nas w równie stareńkim kaloszu – tym razem udaliśmy się wraz ze startującymi załogami do hotelu sieci Mercure, w którym zamiast klucza w kaloszu są karty magnetyczne, a pani recepcjonistka ma komplet zębów i wita nas od progu swym pięknym, śnieżnobiałym uśmiechem. 


Przy okazji wizyty w hotelu odkryłam, że świat poszedł do przodu również w innych tematach. No bo... z czym kojarzą Wam się hotelowe kosmetyki? Mnie z mikrą kostką mydła o zapachu umownie nazywanym „toaletowym” i z równie mikrymi butelkami wypełnionymi marnym szamponem i marnym żelem pod prysznic. Słowem (a nawet trzema): przedmioty prawie nieużywalne. Jakie było moje zdziwienie, kiedy wzięłam się za wyciąganie z kosmetyczki zabranych z domu kąpielowych miniatur i okazało się, że... właściwie nie są mi potrzebne. 

Hotelowe miniatury witają nas miłymi dla oka opakowaniami, z przemyślanymi, nowoczesnymi, etykietami, miłe są również sensowne pojemności: 30 ml szamponu 2w1 i tyle samo żelu pod prysznic. Zupełną nowością okazały się napisy krzyczące z opakowań: „nie mamy parabenów”, „nie wiemy, co to silikony!”. Wywaliłam gały ze zdumienia. Kosmetyki hotelowe chwalą się brakiem konserwantów i silikonów? Przecież nie muszą, i tak będą miały branie. Świat się zmienia, droga Agato, a ty nie zauważyłaś, bo piastujesz małego, słodkiego wrzaskuna i taka z ciebie podróżniczka jak z majtek długopis. 


Składy hotelowych kosmetyków okazały się o połowę krótsze od litanii, jakie możecie znaleźć na drogeryjnych półkach. Zapachy mocno średnie, bo takie jakieś... eko, ale za to moje nędzne włosy po tej szampono-odżywce miały się całkiem nieźle. Żel pod prysznic też był spoko. Licencja Nordic Ecolabel, czymkolwiek jest, również dorzuca łopatkę dobrego wrażenia. I trzymiesięczna data przydatności po otwarciu. I w ogóle tak sobie myślę, że to fajnie, że świat poszedł do przodu. Bo to miłe i tak dalej. Już w maju, w innym hotelu, zwróciłam uwagę na te kosmetyczne przemiany w trendzie eko, kiedy zamiast kostki do mycia rąk znalazłam w łazience tubę z miękkiego ekoplastiku, którą pani z ekipy sprzątającej napełniała w razie potrzeby mydłem z ogromnego opakowania uzupełniającego. Jeśli jednak macie słabość do marnej jakości kosmetyków z minionej epoki, polecam wybranie się do któregoś z ośrodków wczasowych z tradycjami. Jeden z nich odwiedziliśmy trzy miesiące temu i wszystko było na miejscu: mikrokostka toaletowa, szary, równie, a może nawet bardziej toaletowy papier i szklanki z białego szkła do parzenia herbaty. Z plecionką! 

Na koniec kilka obrazków z naszego rajdowego weekendu:


PS Tak, tak, byłam w Czeskim Cieszynie. Tak, w DM-ie też. Mhm, mały konkurs już się szykuje. Bądźcie czujne! 

47 komentarzy:

  1. u la la, pozytywne zmiany, nie powiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To mnie zdziwiłaś :D Jeżdżę co roku za granicę na wakacje, ale raczej korzystamy z domków jednorodzinnych, w hotelu nocowałam dawno temu i wtedy takich cudów nie było :D
    Ciekawe, co ze sobą przywiozłaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jak to co, trochę Balei, trochę Alverde, coś z Dermacolu... jak zwykle ;)

      Usuń
  3. Skroluje, skroluje, czekam na tę tonę Balei i Alverdowych rzeczy, a tu lipka, nieładnie, Agato! ;)
    Fajnie, że udało się Wam wyrwać i wrócić do korzeni ♥ U nas to odpada, bo niestety nie da się wrócić do palenia miliona fajek na balkoni dawno wynajmowanego studenckiego mieszkania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tym razem nie było tony, bo jeszcze mi nie zeszło wszystko z poprzednich dwóch wypadów :D
      i nie mów, że się nie da wrócić – idźcie na Wasz balkon, wypalcie milion fajek, a potem czule podajcie sobie miski na rzyga po tym milionie :D

      Usuń
    2. a co do fotek Balei i Alverde – przecież to już nudne :>

      Usuń
    3. nie mamy balkonu ;(
      tyle stracić.....

      ja tam lubię fotki Balei, dawaj! Założę się, że kupiłaś kolejny półlitrowy słój masła do ciała, prawda? :D

      Usuń
    4. Ja też poproszę tak łaaaadnie. :D

      Usuń
    5. dziewczyny, Wy tak serio? :D dobra, wrzucę fotkę łupów, jak wstawię info konkursowe, choć zupełnie nie wiem, po co ;)

      Usuń
  4. Za granicą wiele hoteli ma w asortymencie kosmetyki znanych firm ;) Nie jest to żaden ewenement, niestety w Polsce nadal wygląda to różnie, nawet w sieciówkach. Dla przykładu, w wakacje pojechałam na kilka dni do Niemiec - pierwszy nocleg w Polsce przy granicy, kolejne już w Niemczech. Polski hotel, wcale nie tani - typowa mini-kostka mydła :P W Niemczech nocowałam w niedużym hoteliku, ale w łazience znalazłam miniaturki Nivei.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo, to tego nie widziałam nigdy za granicą – żadnych znanych firm, ale w sumie też mnie dawno nie było po tej drugiej stronie, chlip chlap chlup :(

      Usuń
  5. no to jestem w szoku, ja w hotelach raczej spotykam jakieś Dove , Nivea, ale takie dobrocie??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nigdy nie spotkałam Dove ani Nivei :O

      Usuń
  6. Wszystko zalezy od hotelu. Ja swego czasu rozbijalam sie po Sharatonach i innych takich, gdzie norma sa peelingi, mleczka do ciala, pilniczki;) ale niskobudzetowe 3* nadal maja mikro kosteczke mydelka;((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rety, to takich cudów jeszcze moje oczy nie widziały, ale też nie przypominam sobie, żebym kiedyś spała w 5-gwiazdkowym hotelu :)

      Usuń
  7. Też nie podróżuję, więc nie jestem na bieżąco, dlatego moja reakcja to WOW :D nie spodziewałam się czegoś takiego, tym bardziej w polskim hotelu :) zmiany na lepsze!
    A na konkursik już czekam :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby jak najwięcej sieci wzięło z nich przykład :)

      Usuń
  8. hah, przeczytałam z przyjemnością hah... tym bardziej, o takich eco w hotelu lol...
    mnie chyba już do tych tradycyjnych domów wczasowych nie ciągnie, no chyba, że ramach jakichś retro wspomnień:P
    no na rajdzie, to nigdy nie byłam...;)

    pozdrawiam serdecznie
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, Pati, coś dla Ciebie :)
      my w domu wczasowym znaleźliśmy się dlatego, że moi rodzice od kilkunastu lat jeżdżą w to samo miejsce... z młodości ;). beton po prostu. no i postanowiliśmy poprzeszkadzać im w urlopie w któryś weekend :)

      a rajdy to niszowe hobby, więc nic dziwnego, że nie byłaś :)

      Usuń
  9. Ostatnio rzadko podróżuję ale cieszę się że są takie przemiany. Zawsze bałam się umoczyć skórę w czymś takim a tu popatrz. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ktoś wreszcie poszedł z duchem czasu! hurra :)

      Usuń
  10. Uwielbiam te Twoje opisy:) ciekawam co tam przytargalaś z dm :)

    OdpowiedzUsuń
  11. tez uzywalam i bylam zadowolona o dziwo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. używałaś kosmetyków z tego hotelu? ciekawa jestem, czy w całej Polsce takie same dają

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. hmm, a czemu? rozbija się po hotelach?

      Usuń
  13. nie mam szczęścia do takich hoteli z takim wyposażeniem łazienkowym - zawsze sie stracis jakas mikro kostka i szampon/żel - nawiasem mówisz dosc dziwne połączenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie lubie słownika w swoim telefonie - miało być „trafi“ i „mówiąc“ ;)

      Usuń
    2. spokojnie, domyśliłam się :>
      niesamowite, że ludzie uwielbiają nawet te głupie kostki zabierać ze sobą do domu, bo "za darmo" :D

      Usuń
  14. właśnie miałam zapytać czy w czeskim cieszynie byliście. hotelarze jak się patrzy, ja też nie wiedziałam, że dają takie #superrzeczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trudno było zdążyć, bo zatrzymały nas wykopki i wypadek, dotarliśmy do DM-u 20 minut przez zamknięciem, więc robiłam zakupy w pośpiechu, ale i tak coś się udało nawrzucać do koszyka ;)

      Usuń
  15. Daj spokój ..gdyby nie Magda nie umiałabym światła włączyć w hotelu :D

    OdpowiedzUsuń
  16. U nas podczas wyjazdowego weekendu, w 4-gwiazdkowym hotelu było mydełko pięknie pachnące zielonym jabłkiem, jednak szampon był niestety w saszetce jednorazowej. Ale te kosmetyki zapierają dech w piersi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem są jeszcze wielkie dozowniki na ścianach i jak tu nabrać miniaturek wtedy?

      Usuń
    2. do domu ciężko nabrać z dozownika, ale Polak potrafi :D

      Usuń
  17. Faktycznie świat poszedł do przodu :) Ostatnio nocowałam w hotelu właśnie w czasach tych kostek toaletowych, taka jestem światowa, ale dobrze wiedzieć, że w końcu coś się w tej kwestii ruszyło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze próbuję sobie wyobrazić, jak dorosły człowiek miałby się swobodnie umyć taką mikokostką. doprawdy zastanawiające...

      Usuń
    2. I najczęściej (w moim przypadku) ta kostka namydlić się nie chciała...

      Usuń
  18. Czekam w takim razie na zakupy z DM ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kosmetyki wyglądaja super, przypominają mi Tołpę

    OdpowiedzUsuń