środa, 22 października 2014

Czy ktoś jeszcze coś takiego nosi?! L'Oréal Color Riche nr 818 Sweet Amethyst

W naszym życiu wciąż zamieszanie i bardzo wiele trudnych zmian, ciężko mi znaleźć czas na pisanie do Was kilometrowych kosmetycznych listów o zabarwieniu humorystycznym, dlatego wybaczcie, ale dziś będzie krótko, łatwo i nieśmiesznie. Bywa i tak.

Czy wspominałam już o tym, jak bardzo lubię serię miniaturowych lakierów do paznokci marki L'Oréal? Na pewno nie raz o tym klepałam, bo są łatwe w użyciu, dobrze trzymają się płytki i zwykle już jedna warstwa daje satysfakcjonujące krycie. Nie inaczej jest w przypadku dziwacznego kurdupla o jakże uroczej nazwie: Sweet Amethyst


Gdybym miała kupować go w drogerii, w niepromocyjnej cenie, nigdy nie zdecydowałabym się na wrzucenie tej miniflaszki do koszyka. Nie wygląda zbyt urodziwie i zachęcająco, a ja od dawna nie kupuję lakierów perłowych czy metalików, bo ani to specjalnie modne, ani specjalnie urodziwe, szczególnie jeśli zestawimy je ze świeżym, kremowym wykończeniem. Moją sztukę kupiłam online, tradycyjnie już w jednym z kosmetycznych outletów, i zapłaciłam za nią tylko 8 zł (cena regularna waha się w granicach 18-25 zł). Miałam ochotę na coś bardzo metalicznego – metalicznego_jak_nigdy_dotąd. I oto jest. Połyskujący na różowo, walący po oczach efekt aluminium.


Bardzo kojarzy mi się z Blaszanym Drwalem ze słynnej filmowej adaptacji „Czarnoksiężnika z Oz” z 1939 roku. Zobaczcie same: KLIK. Sweet Amethyst nie odbiega jakością od pozostałych lakierów z serii Color Riche: Schnie szybko, na zdjęciu widzicie jedną warstwę, a jasny odcień sprawia, że starte końcówki w ogóle nie rzucają się w oczy. Ja nosiłam taki wytarty przez tydzień i nie wzbudzał odrazy ani politowania wśród społeczeństwa. Czyli w porządku. Wiadomo, widać smugi, ale nie wiem, czy możliwe jest (przynajmniej w moim wykonaniu) pomalowanie paznokci metalicznym lakierem w taki sposób, żeby nic a nic nie było widać pociągnięć pędzlem.

Wbrew wszelkiej logice lubię ten lakier i od czasu do czasu do niego wracam. Pewnie wracałabym częściej, gdyby nie fakt, że lakierów mam dużo za dużo i staram się używać wszystkich po trochu, coby im nie było przykro. No i ten kolor mimo wszystko nie jest zbyt codzienny, może nawet jest zbyt niecodzienny, by używać go codziennie. Czy jakoś tak.

Ciekawy eksperyment. 

Pojemność: 5 ml
Cena: różna, 8–25 zł
Dostępność: po taniości w sklepach internetowych, po drogości w drogeriach Natura, Super-Pharmach i wszelkich innych miejscach zaopatrzonych w szafy L'Oréal. 

52 komentarze:

  1. Jeju, on jest cudowny! Swego czasu szukałam takiego metalicznego koloru, a on tuż pod nosem! Poszukam go jutro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama byłam bardzo zdziwiona, jak go zobaczyłam na paznokciach – nie spodziewałam się takiego ładnego efektu :)

      Usuń
  2. miałam kiedyś lakier z tej serii, nazywał sie Divine Indygo, czy jakoś tak - kiedyśtam pisałam jego recenzje, ale już nie pamiętam :) zgadzam sie w 100%, te lakiery są naprawdę warte uwagi, choć ich cena odstrasza, a ten który masz podoba mi sie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w outletach są naprawdę tanie, no i od czego mamy częste promocje -40% w drogeriach!

      Usuń
  3. też lubię te liliputy od L'Oréal )
    ja tam lubię od czasu do czasu nałożyć takie metaliki :> a ten bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamiętam, że je lubisz, z przyjemnością obejrzałam Twoją kolekcję :)
      metalików na co dzień bym nie nosiła na pewno, ale właśnie od czasu do czasu są miłą odmianą.

      Usuń
  4. miałam kilka tych liliputków :) są całkiem niezłe :) ale na metaliczny chyba bym się nie skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co kto lubi, u mnie znalazł się niemalże przypadkiem, ale nie żałuję :)

      Usuń
  5. Miałam jednego konusa z tej serii i zużyłam do końca :). A ten kolor, hmmm, dość interesujący, ale nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow, mnie się ta sztuka jeszcze nie udała, ale niektórym maluchom już niewiele kolorowego życia zostało, więc może i ja coś zdenkuję :D

      Usuń
  6. Fakt, wygląda nieco oldschoolowo, zwłaszcza w buteleczce, ale efekt mi się bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oldskulowe wykończenia to czasem miła odmiana od kremów i wszechobecnych piasków, których akurat nie lubię :)

      Usuń
  7. Świetny, choć nie wiem, czy chciałabym go nosić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie byłam pewna, a okazało się, że całkiem dobrze się w nim czuję!

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. :) choć nie da się ukryć, że trąci myszką ;)

      Usuń
  9. Blaszany Drwal w istocie był inspiracją do stworzenia tego lakieru ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ładny, nosiłabym. Dzisiaj żeby smutno nie było jednej z moich butelek, sięgnęłam po lakier tak dawno nieużywany, że essence zdążyło go wycofać i zapomnieć. A taki ładny.
    Czarnoksiężnika z Oz nie pamiętam ani trochę, ale na samą myśl o tej historii jest mi smutno i przykro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten, kto zarządza asortymentem Cosnovy, powinien dostać lanie na goły tyłek za wycofanie wieeeeeelu produktów!

      Usuń
    2. Lakier łatwo odpryskiwał, wycofanie boli trochę mniej. Z reeeesztą... zaczęłam mieć bardzo obojętny stosunek do cosnovy i lżej mi się żyje dzięki temu ;)

      Usuń
  11. podoba mi się, wygląda odjazdowo!

    mam nadzieję, że w życiu prywatnym wkrótce będzie dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kciuki nie zaszkodzą, od zwrotu akcji dzieli nas kilka tygodni...

      Usuń
  12. SHINING BRIGHT LIKE A DIAMOND

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam jeszcze żadnego lakieru z tej serii. Decyzja świadoma, bo gdyby mi się spodobały to wiadomo jakby to się skończyło- ciągłym dokupywaniem nowych kolorów ;)
    Metalik mi się podoba, a jeszcze bardziej porównanie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwetto, może chociaż skusisz się na jakiś odcień w drogeriach online? 8-9 zł za sztukę, tak na próbę :P

      Usuń
  14. lubię takie efekty na pazurkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wstyd się przyznać, ale nigdy nie miałam takiego metalicznego lakieru ;) nie wiem, czy by się u mnie sprawdził i jak sama czułabym sie z nim na paznokciach ;) chociaż na zdjęciach robi wrażenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlaczego wstyd? trudno mieć i próbować wszystko, co istnieje! na paznokciach też się rzuca w oczy, ciągle się na nie gapiłam, jak były pomalowane tym lakierem :)

      Usuń
  16. Aaaa. Straaasszny;) wole jednak kremy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, no wiesz, w moim wieku nawiązania do czasów pradawnych to normalka ;)

      Usuń
  17. jaki piękny :) nie mam żadnego lakieru loreala, ale na ten bym się z chęcią skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kolor ma cudny <3 Muszę przyznać, że trochę mnie pocieszyłaś z tymi smugami :) Kiedyś uwielbiałam takie lakiery, ale nigdy nie umiałam osiągnąć na tyle schludnego efektu, żeby nadawał się na wyjście do ludzi ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, nie wiem czy zauważyłaś, ale przynajmniej ja się na tym złapałam: od kiedy istnieją blogi beauty i te wszystkie idealne zdjęcia idealnie pomalowanych paznokci, bardzo łatwo złapać doła z powodu własnego manikiuru. Gdybyśmy nie oglądały paznokci w takim przybliżeniu, naprawdę nikt nie zwróciłby uwagi na żywo na jakieś smugi :D

      Usuń
  19. Może już prawie nikt takich nie nosi, może u mnie wyglądałby tanio, ale u Ciebie daje wspaniały efekt, nawet mimo smug - po prostu nie mogę się napatrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wydaje mi się, że on fajnie wygląda na trochę dłuższych paznokciach. na ściętych na krótko faktycznie może być nieco tanio/tandetnie :)

      Usuń
  20. Kiedyś nie mogłam oderwać oczu od takich lakierów, z czasem mi przeszło. Wszystko się zmienia ;)
    Kolor ładnie koresponduje z odcieniem Twojej skóry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już dawno na takie nie spoglądam, ten wpadł do koszyka prawie przypadkiem, w ramach eksperymentu po latach :)

      Usuń
  21. Mi się podoba;) przyjrzę im się

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja tam retro jestem i dla mnie jest przepiękny :)
    Serio, serio - świetny efekt :) pamiętałam Blaszanego Drwala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, jasne, że pamiętasz Blaszanego Drwala, rocznik '39, toć to nasza młodość :P

      Usuń
  23. podoba mi sie ten blaszany drwal:) zapraszam

    OdpowiedzUsuń