niedziela, 28 września 2014

Pat&Rub – Odświeżająca Bocheńska Sól do Kąpieli [recenzja]

Ponadkilogramowy słój soli bocheńskiej to druga część prezentu od Pat&Rub z okazji Dnia Blogera. O olejku do ciała z linii Hipoalergicznej, który również wyciągnęłam z niebieskiego, filcowego worka, możecie poczytać tu: klik. Sól do kąpieli sprawiła mi nieco więcej kłopotu, bo tak się składa, że do jedynej wanny, jaką mamy w domu, mieści się tylko Tomasz. My kąpiemy się pod prysznicem. Skoro jednak nasi dzielni bocheńscy górnicy wykopali dla mnie te kilo dziesięć soli i jest to nowy produkt w ofercie Pat&Rub, postanowiłam podzielić się z Wami wrażeniami. Z uwagi na brak wanny w odpowiednim rozmiarze, a tym samym niemożności osobistego przetestowania soli w warunkach kąpielowych, poprosiłam o pomoc dwie młode damy, a sama wsypałam porcję soli do miski i postanowiłam uszczęśliwić kąpielą przynajmniej moje stopy. Na pewno znacie to staropolskie przysłowie: jak się nie ma, co się lubi, to się miskę spod umywalki wyciąga.


Sól bocheńska to sól jodowo-bromowa. Wsypuje się ją do wanny po to, by relaksowała, zmiękczała skórę i koiła nadwerężone mięśnie i stawy. Działa też antyseptycznie, więc może pomagać w leczeniu różnych skórnych problemów. Do soli dolano trzy olejki eteryczne: grejpfrutowy (oczyszcza, poprawia krążenie, łagodzi stany zapalne), z mięty pieprzowej (orzeźwia, pobudza, łagodzi podrażnienia) i eukaliptusowy (działa przeciwbólowo i przeciwzapalnie, no i mocno sadzi, więc jest polecany przy katarze i innych górnooddechowych francach). Miś koala byłby zachwycony. Tę ogromną pojemność producent przewidział na pięć dużych kąpieli, ale myślę, że w małych, miejskich wannach spokojnie starczy na dłużej. Tyle słowem wstępu, a teraz oddaję głos moim recenzentkom.

Eksperyment laika

Kasia, lat 29 (przepraszam, dwadzieścia osiem!):

Nigdy nie wiedziałam (i w sumie nie interesowałam się tym), do czego służy i jak działa sól do kąpieli. I nadal nie wiem, mimo że bardzo porządnie podeszłam do testu. Pierwsze wrażenie: Zapach – sól intensywnie pachnie, ale nie tak, jak można się spodziewać po kosmetyku. Jest to raczej zapach kojarzący się z apteką, a dokładniej z maścią VapoRub, którą wsmarowuje się w dekolt, jak się ma katar, by udrożnić nos. Wygląd – ot, biała sól w stanie sypkim, trochę grubsza niż sól kuchenna; jest lekko wilgotna, ale nie zbija się w grudki.
Test właściwy: Jak już wspomniałam, na solach do kąpieli się nie znam, więc postanawiam poddać ją wszelkim możliwym testom. Najpierw test piany – wsypuję garść soli do wanny i odkręcam wodę. Pierwszy wniosek: sól piany nie wytwarza. Czyli nie zastąpię nią płynu do kąpieli. Test drugi: peeling – biorę kolejną garść soli i masuję nią lewą łydkę. Sól rozprowadza się ciężko, nie trzyma się skóry, trochę drapie, a w końcu się rozpuszcza. Czyli peelingu też z tego nie będzie. W międzyczasie zauważam, że ziarenka soli, które wpadają do wody, momentalnie się rozpuszczają. Może więc sól posiada inną cechę płynu do kąpieli, jaką jest tworzenie delikatnej powłoki na skórze, podobnej do filmu, jaki zostawia wchłaniający się balsam? Niestety, skóra po wyjściu z wanny nie jest ani jędrna, ani nawilżona. Nawet nie pachnie wtartymi w nią garściami soli. Znowu pudło. Do czego więc nadaje się ta sól? Decyduję się przeprowadzić dodatkowe, mniej konwencjonalne próby. Wynika z nich co następuje: – sól nie zmyła małych plam po farbie w sprayu, jakie miałam na rękach; – sól niespecjalnie nadaje się jako dodatek do inhalacji (na zatkany nos, na przykład); bo za szybko się rozpuszcza i wtedy już wcale nie pachnie jak VapoRub; – soli tej nie można dodawać do potraw – tego akurat nie testowałam, ale tak się jakoś domyślam; Wniosek – sól do kąpieli nie jest kosmetykiem/dodatkiem, który znajdzie się w mojej kolekcji. Mimo, że lubię kąpiele. I sól.


Robótki ręczne, robótki nożne, czyli praca od podstaw

Luiza, lat 23:

Droga Agata podrzuciła mi soli nieco do testów i powiedziała: spróbuj i daj znać! Tak też uczyniłam, bo jestem niezdolna do odmawiania Agacie. Od razu zaznaczam, że kąpieli w wannie wręcz nie znoszę, więc sól posłużyła mi do – jakże pracochłonnych – manikiurów i pedikiurów.
Niewątpliwie sól pachnie wspaniale! Bałam się, że eukaliptusowa woń sprawi, że poczuję się jak na odległej Alasce, ale tego mi oszczędzono. Zapach jest mocny, ale bardzo przyjemny i relaksujący. Kiedy wrzucimy sól do ciepłej wody, możemy rozkoszować się mini norweskimi termami, za co plus.
Sól wywiązuje się odpowiednio ze swoich zadań: odpręża i zmiękcza ciało (skórki odchodziły z przyjemnością). Sól nie nawilża ani nie zostawia żadnej nieprzyjemnej powłoki na ciele.
Choć zapach soli jest niesamowicie miły – wyczuwam tam też nieco kołobrzeskiej plaży, ale rankiem, gdy nietknięta i świeża, choć sól robi to, co sól do kąpieli robić powinna, zadaję Państwu pytanie jedno: czy tego samego nie zrobiłaby pierwsza lepsza mentolowa sól z drogerii?


Operacja: stopy

Agata Smarująca, wciąż młoda:

No a ja, jak to ja. Poczytałam, podumałam, a potem wsypałam sól do miski i wsadziłam weń stopy, które – ku mej nieskończonej radości – doszły wreszcie do siebie po okropnych przygodach ze skarpetami kwasowymi (wpis grozy przeczytacie TU). Przy tej okazji muszę Wam zdradzić wielki sekret: moje kończyny dolne, mimo że na co dzień pracują prawidłowo, mają jedną wadę fabryczną – regularnie się przegrzewają. Mówiąc: przegrzewają, mam na myśli iskry i płomienie. Piotr, znany w pewnych kręgach jako mój małżonek, często widywany jest wieczorami ze spryskiwaczem wypełnionym zimną wodą lub z lodowymi kompresami. Miłość to piękna sprawa, gdyby nie ona, już dawno spłonęłabym żywym ogniem, przynajmniej do kolan. Kiedy więc zobaczyłam, że Odświeżająca Bocheńska Sól do Kąpieli zawiera olejki eukaliptusowy i miętowy, zabłysnął w mej głowie promyk nadziei. No a potem umoczyłam. Dziewczęta wszystko Wam już powiedziały: sól jest sypka i nietłusta, rozpuszcza się łatwo, zapach ma apteczny, ale to można łatwo ocenić przed zakupem, bo trzy słowa klucze: grapefruit, mięta i eukaliptus, widnieją na etykiecie. Jeśli lubicie mentolowo-eukaliptusową jazdę bez trzymanki, będziecie zachwycone. W przeciwnym razie polecam wybrać inną wersję zapachową, a jest ich kilka: wanilia i pomarańcza z bergamotką lub pieprzem, mandarynka z bazylią i trawą cytrynową (a jakże!), a nawet paczula z szałwią i ylang-ylang. W mojej misce pływa jednak eukaliptus i czuć go z daleka. Nie mam nic do eukaliptusa, nie żywię do niego urazy, a w kontekście odświeżającej kąpieli stóp ten zapach wydaje się nawet pożądany. Ja jednak chciałabym przekazać Wam coś innego: co tam zapach, ta sól naprawdę chłodzi! Moje – jak zwykle zbyt ciepłe – stopy po osuszeniu były przyjemnie miękkie i orzeźwione, a efekt orzeźwienia utrzymywał się całkiem długo. Ten właśnie efekt jest dla mnie wart grzechu, bo takiego chłodzenia nie dał mi na razie żaden krem do stóp. Lepszy od solnej kąpieli jest tylko mąż z mrożonym okładem i spryskiwaczem w ręku, ale domyślam się, że nie każda z Was może sobie pozwolić na takie luksusy. 

Na sezon jesienno-zimowy (i gdybym miała wannę) wybrałabym dowolną inną wersję zapachową z oferty Pat&Rub, ale myślę, że w ciepłe dni taka sesja z eukaliptusem mogłaby okazać się bardzo przyjemna. 

Pojemność: 1,1 kg
Cena: 60 zł
Ocena: niejednoznaczna
Dostępność: patandrub.pl 

PS Pat&Rub postanowiło przedłużyć ważność kodu blogerskiego, uprawniającego do dowolnych zakupów w sklepie internetowym z rabatem -15%. Kod: EkoBlog, ważny do 5 października 2014. Przypominam, że zniżki w Pat&Rub łączą się. Obecnie w promocji -20% jest m.in. pielęgnacja męska i seria Sweet.

27 komentarzy:

  1. Fajnie napisane, przyznam szczerze, że jeszcze nie słyszałam o tym produkcie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pat&Rub wprowadził go niedawno do oferty razem z pudrami do kąpieli (naprawdę wielka szkoda, że nie mam wanny!) i dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  2. Nadal nie potrafię zdecydować, czy chcę ją kupić, czy też nie ;) Do kąpieli soli nie używam, wyjątkiem jest sól z Morza Martwego ale wyłącznie z konieczności, pod kątem leczniczym i też muszę z nią uważać. Do stóp używam różnych mieszanek, a najchętniej kupuję Farmonę i Flos-Lek (cynamonowe warianty) aczkolwiek lubię od czasu do czasu swoje zbolałe stopy zamoczyć w orzeźwiającej kąpieli :D Jakiś czas temu dostałam pewne lawendowe cudo od znajomej, niestety problem z zakupem oraz dostępnością stał się dużym minusem. Do P&R jest bliżej i łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta jednak kosztuje niemało, no i nie wiem, czy lubisz takie mocne eukaliptusowe aromaty. ciekawa jestem, jak pachną pozostałe wersje, one są z różnymi solami, więc może coś by się znalazło dla Ciebie. Flos-Lek do stóp znam, ale tylko imbirowy - bardzo fajny jest!

      Usuń
  3. Ja mam jedna sól do kąpieli, ale jakos nie jest mi niezbędna do życia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja ostatnio korzystałam z takich dobrodziejstw w kąpieli wiele lak temu, jak jeszcze mieszkałam z rodzicami :)

      Usuń
  4. Myślę, że dla mnie bardziej odpowiednia będzie wersja z wanilią i pomarańczą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno nie chcę :) groza vic czy vaporub cz jak to się tam pisze - grunt ze kazdy wie o chodzi - absolutnie przekresla u mnie ten zapach ;)
    Od soli wolę płyny, babeczki i inne umilacze a jesli sól to uwielbiam te z Balea ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, no mówiłam, tylko dla wielbicieli mocnych doznań :) też bym pewnie z przyjemnością używała babeczek i płynów i innych, ale wiadomo, bez wanny nie poszaleję :/

      Usuń
    2. soli Baleowej też nie próbowałam, cholera ;)

      Usuń
  6. jeśli miałabym wybrać, to nie byłby to eukaliptus;) A eksperymenty genialne...:D

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eukaliptus w kąpieli to dość odjazdowy pomysł, trzeba przyznać ;)

      Usuń
    2. ale do kąpieli stóp - już jak najbardziej:)

      Usuń
  7. wypraszam sobie, jeszcze nie mam 29lat :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Wersja waniliowa mnie zainteresowała :) Niech no tylko skończą mi się dodatki do kąpieli i pędzę na zakupy do Pat&Rub.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe, czy te sole są w stacjonarnych Sephorach – można by najpierw powąchać na miejscu, sama mam taki plan :)

      Usuń
  9. Również nie mam wanny, więc soli używam tylko do pedikiuru. Jednak sól za 60 zł to lekka przesada. Oczywiście jeśli pomaga (chłodzi) to jak najbardziej, ja jednak mam problem w drugą stronę, więc wole rozgrzewające preparaty. Tylko zapach mnie ciekawi, bo lubię takie aromaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozgrzewające? Moje stopy by umarły :D masz rację, 60 zł za sól do kąpieli to sporo - moim zdaniem jej zakup ma sens wyłącznie przy sprzyjającym układzie promocji i kuponów rabatowych :)

      Usuń
  10. Super recenzja, przeczytałam z ogromną przyjemnością, też mam " taki luksus " jak ty, więc nie do końca jestem pewna, czy chciałabym go zastępować tą solą :)
    Ale kąpiele uwielbiam. I sól też :) Wybrałabym pomarańczę i wanilię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, bardzo mi miło :D
      codziennego Luksusu nie warto zastępować solą, jasna sprawa, ale ja czasem mojemu Luksusowi daję odrobinę wytchnienia ;))

      Usuń