czwartek, 11 września 2014

Moje kosmetyczne pomyłki, odc. 7

Dziś będzie o nędznych przedmiotach związanych z paznokciami. Wszystkie były tanie, więc może nie ma co się dziwić. A jednak trochę się dziwię – może dziwna jestem. 


Essence – Nail Polish Remover Coconut + Papaya – jak to możliwe, że zmywacz do paznokci, który na pierwszym miejscu w składzie ma aceton, a dopiero potem wodę i inne dodatki, działa tak beznadziejnie? Z tego co pamiętam, zaraz po otwarciu szło mu dużo lepiej, ale szybko się skiepścił i pod koniec butelki praktycznie nie dało się go używać. Trę i trę, wacik daje czadu po płytce, a tu nic, lakier ledwo liźnięty acetonowym ozorem. Nie wiem, o co chodzi, ale dawno żaden zmywacz mnie tak nie wkurzył. Ach nie, był jeszcze jeden, w płatkach. O, ten:


Style Pen – Nail Polish Remover – Pachnący zmywacz do paznokci w płatkach bez acetonu – przyuważyłam go kiedyś w Hebe i wzięłam od razu dwa opakowania: cytrynowy i jagodowy. Moim zdaniem idea jest taka, że bierzemy je na wyjazdy lub na co dzień do torebki. Przyjemne, zajmujące mało miejsca dwa w jednym. Tyle że nigdzie na opakowaniu nie było wspomniane, że płatki są nasączone zmywaczem i... jakimś olejkiem. To sprawia, że stają się zupełnie bezsensowne, bo po zmyciu paznokci natychmiast muszę biec do łazienki i szorować dłonie wodą z mydłem. Zresztą: nawet gdyby olejku nie było, płatki i tak można wsadzić sobie w dowolny otwór pogardy, bo są grubości kartki papieru, a zmywanie nimi lakieru to mozolna, męcząca robota. Ale zapachy ładne, jeśli to ma jakieś znaczenie.


Manhattan ProMat Top Coat – miał matować wszystkie niematowe lakiery, a matuje... wybrane metodą losową paznokcie. Wybaczcie starte końce na zdjęciu, ale to był swatch na szybko tuż przed zmyciem czterodniowego Joko. Próbowałam dawać mało Manhattana, dużo Manhattana, a tam, gdzie nie widać matu, dowaliłam kolejną warstwę, która niczego nie zmieniła, może poza tym, że różne fragmenty domu odgniotły mi się na płytce. W każdym razie te paznokcie, które dostąpiły zaszczytu bycia zmatowionymi, wyglądają (delikatnie mówiąc) mało imponująco. Efekt zastygniętego wosku Yankee Candle, w dodatku ze smugami. Oj, Manhattanku, a zdążyłam Cię pochwalić...


Essence – Studio Nails – Nail & Cuticle Butter Stick – sztyft z masełkiem pielęgnacyjnym do skórek wokół paznokci wydał się doskonałym pomysłem dla mnie – tej, która nie cierpi olejować owych skórek płynnymi formułami (no bo co potem robić po tym olejowaniu? leżeć i pachnieć? nie mam czasu, sorry). Zachwycił mnie również poziomkowy zapach. No i to by było tyle – Butter Stick ładnie pachnie, ale guzik pomaga, w dodatku szybko się zużywa. W sumie pewnie nie musicie zawracać sobie nim głowy i obawiać się, że będzie Was kusił, pochlipując z szafy Essence: „Kup mnie, uratuj, nikt mnie nie kocha”, bo prawdopodobnie już go wycofali. Sayonara, tobie i kolegom życzę miłej utylizacji!

40 komentarzy:

  1. Tanie ale świetne: zmywacz Isana z Rosska i ten biedronkowy ;) Nie wszystko co tanie złe :)

    A lakier matujący to porażka pełną gębą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, wiele taniochy jest okej, stąd moje zdziwienie. a Isanę zieloną znam i używam, faktycznie bardzo porządny zmywacz :)

      Usuń
  2. znam tylko ten zmywacz w płatkach i dla mnie to także totalny bubel:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tych produktów mam tylko pro mat z manhattana. Matuje, ale paznokcie, które już są mega wyschnięte. Jak nałoży się na mokre, to jest słaby efekt :/ też jestem nim zawiedziona :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie były bardzo suche, chyba że było za dużo wilgoci na płytce po myciu rąk, hmmm

      Usuń
  4. Same gagatki:) Całe szczęście żadnego nie znam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. mój top matujący rimmela na początku był super, ale kiedy zużyłam połowę, jakimś cudem przestał matowić lakiery :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli lepiej inwestować w lakiery matowe niż w matujące :)

      Usuń
  6. te zmywacze w płatkach to chyba jakaś pomyłka :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam, żadnego z powyższych, ale może to i lepiej :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda tego pisaka, bo wygodne rozwiązanie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po wyschnięciu tłustej, wazelinowej warstwy zostają tak samo twarde skórki, jak wcześniej – regularne używanie też nic nie daje niestety :/

      Usuń
  9. Do smarowania paznokci nieolejową formułą polecam Tisane 2x5 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie jakoś mnie ten zachwalany powszechnie cud ominął... ale można też spróbować z tym balsamem do ust Nuxe – skoro tak genialnie nawilża na wiele godzin, to może i skórkom by pomógł? jesteś moją inspiracją. czy tam inną racją.

      Usuń
    2. Byle nie żywieniową, bo mogę być niesmaczna. Mnie korci i nęci masło do skórek Burt's Bees, ale nie wiem czy z moją regularnością opłaca się wydawać na co cudo kasę.

      Usuń
  10. Nie znam żadnego z wymienionych produktów, ale to i dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  11. dobrze, że nie miałam żadnego

    OdpowiedzUsuń
  12. Losowo wybrane paznokcie mnie powaliły :) ale jaka umiejętność, nie doceniasz go ;)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to produkt wąsko wyspecjalizowany: jeżeli masz ochotę zmatowić paznokcie, ale nie wszystkie i nie umiesz sama zdecydować, które, wybierz Manhattana :D

      Usuń
  13. widziałam ten zmywacz w płatkach w Naturze, albo w Rossmannie, nie zachwycił mnie, więc go nie brałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czasami niestety trafi się na buble :/ Mój ulubiony zmywacz to zielony z Rossmanna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też go bardzo polubiłam, tylko kupiłam w dużej butli (małych nie było) i nie mieści mi się w pionie w szufladzie z lakierami, za to odejmuję pół gwiazdki ;)

      Usuń
  15. nie miałam żadnego z tych produktów

    OdpowiedzUsuń
  16. A gdzie jest TWÓJ otwór pogardy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oh, kochana, Ty akurat nigdy się tego nie dowiesz :)

      Usuń
    2. Strzelam w Ciebie ogromną liczbą serc.

      Usuń
  17. Ostatnio zastanawiałam się nad kupnem lakieru matującego i poważnie rozważałam kupno tego z Manhattanu. Dobrze, że trafiłam na Twój post ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że mogłam pomóc :) może lepiej poszukaj matowego lakieru zamiast matującego...

      Usuń
  18. A ja uwielbiam te zmywacze z Essence :D Zużyłam już z 10 buteleczek i... będą kolejne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten kokosowy też? serio-serio??? może zużywasz je w ekspresowym tempie, zanim przestaną działać?

      Usuń
  19. zmywacz w płatkach miałam i ja - też kompletnie się nie sprawdził niestety :/

    OdpowiedzUsuń
  20. Jejku jaki piękny tytuł :) mogę się od gapić i zrobić sobie podobną serie u siebie ?;)

    OdpowiedzUsuń
  21. zmywacz do paznokci z FM mam wrażenie, że bardzo podobnie działa do tego co opisałaś z essence :D
    ja te płatki kupiłam w Biedronce na promo - też dwa opakowania :D jedno wymeczyłam, drugie leży a ja od czasu do czasu patrze na nie z pogardą :D jasne lakiery zmywa jako tako... ale te ciemne - o litości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no jasne to każdy byle jaki zmywacz zdejmie, a ten jest wyjątkowo byle jaki... ciemne lakiery rozmazuje ślicznie po palcach :/

      Usuń
  22. Zmywacz w płatkach dorwałam kiedyś w Biedronce, poza zapachem reszta mnie mocno denerwuje.. Niestety. Nad tym sztyftem z Essence kiedyś się zastanawiałam, jednak zrezygnowałam, bo stwierdziłam, że moja systematyczność i tak wszystko zwali ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja też nie jest oszałamiająca, ale akurat udało mi się smarować skórki tym cudem po kilka dni bez przerw. no cóż, nic nie straciłaś :)

      Usuń