środa, 13 sierpnia 2014

Yves Rocher – Elixir 7.9 – krem na noc [recenzja]

Zupełnie nie wiem, co o nim powiedzieć. Krem Yves Rocher, jeden z wielu. Na noc, a czego spodziewamy się po kremach na noc? Tego, że będą treściwe, tłuste, że zostaną z nami do rana? A może, że uczynią cuda, kiedy będziemy zawiązywać sadełka i śnić o lataniu i wiecznym uciekaniu, i w windzie się zatrzaskiwaniu, i matmy niezaliczaniu (wszystko prawda)? Ja na noc aplikuję albo coś treściwego, co ma solidnie nawilżać i odżywiać, albo naprawiacze sytuacyjne: coś na trądzik, jeśli występuję w przyrodzie ze zbyt wieloma wypryskami; coś na zmarszczki, jeśli jestem w trakcie okresu i mam haluny, według których jestem pomarszczoną staruszką... Czasem próbuję też z uspokajaczami naczynek, gdy światło wieczorne zbyt źle pada i widzę siebie jako ani trochę słodkie prosiątko chrum chrum. Ten tutaj delikwent z Yves Rocher jest jakiś inny. I ma dziwne zadania. Ja naprawdę nie wiem, no ale... spróbuję.


Lubię Yves Rocher za to, że foliuje wszystkie swoje kremy do twarzy. Nie wiem, po co mi to, bo wysyłane są do mnie z magazynu (w salonach nie bywam, omijam świątynie sekty), więc raczej proste, że nikt ich nie wącha i nie maca przede mną, a jednak to miłe i fajne, i tak dalej. Sam słoik jest ciężki i solidny, a do tego bardzo eko, bo wielorazowy. Nie przypominam sobie innych wielorazowych słoików z kremami, więc dziwność Elixiru 7.9 tylko się pogłębia. W sklepie można dokupić wkład za 79 zł w cenie regularnej, jeśli ktoś ma ochotę.
Próbowałam zbadać, czy w błyszczącym słoju na zdjęciu poniżej nie odbiła się autorka z – dajmy na to – gołymi cyckami lub nietęgą miną, ale widzę tylko dłonie i aparat, więc trzymajmy się tego, że to SĄ tylko dłonie i aparat. Tak, zdjęcia wykonałam w doniczce – to było dawno, a ja nie miałam weny. 


Elixir 7.9 to seria przeznaczona dla cer, które wykazują pierwsze oznaki starzenia się skóry: zmarszczki mimiczne, bruzdy i szary, niezdrowy koloryt. Moce sprawcze poszczególnych kosmetyków skupiają się na rewitalizacji skóry i usuwaniu oznak zmęczenia.

Krem w wersji nocnej jest tylko jeden, ale seria ma też bliźniacze słoiki na dzień (w sumie trochę to głupie, bo można je rozpoznać tylko po małym półksiężycu i równie małym słoneczku, co jest dość niekomfortowe). Jakimś rozwiązaniem jest stawianie jednego w szafce łazienkowej, drugiego w sypialnianej albo używanie tylko jednego z nich (co niniejszym czynię). Najłatwiej nie używać żadnego. Wśród dziennych znajdziecie jeden do skóry suchej i jeden do normalnej lub mieszanej.

Elixir na noc ma pobudzać pracę komórek, które produkują energię niezbędną do zachowania młodego wyglądu. Producent obiecuje: intensywną regenerację naskórka, przywrócenie skórze miękkości i komfortu, a także odpowiedniej gęstości, dodanie energii i blasku, a na deser zmniejszenie pierwszych zmarszczek i bruzd.

„Formuła wzbogacona masłem karité dodaje skórze delikatności i jedwabistości. Elixir 7.9 to siedem aktywnie działających roślin i dziewięć patentów przeciwstarzeniowych zawartych w kosmetykach należących do tej gamy.”


Krem jest bardzo gęsty, a jednocześnie ma w sobie coś lekkiego (mówiłam, że dziwny?). Jego zbita formuła dobrze i łatwo się rozprowadza, gorzej z wchłanianiem, więc jeśli macie w planach dziką noc z ukochanym, odpuśćcie smarowanie się Elixirem. Nie dość, że pozostawia ochronną powłoczkę na wiele godzin, to jeszcze łatwo o mało efektowną maskę na twarzy – nałożony od serca ani myśli schować swe białe jestestwo do komórek skóry. Inne kremy na noc nakładane w podobnej ilości nie robią mi takich numerów, po prostu twarz świeci się i połyskuje. Tu mamy gratisową biel plackowatą. Za to zapach ogromnie mi się podoba. Jest rześki, tym razem bez zjełczałej nuty, którą mój nos odnalazł w koncentracie nawilżającym z serii Hydra Vegetal. Tu jest świeżo, może trochę ogórkowo, na pewno bardzo ładnie i przyjemnie.

A teraz wisienka na torcie: działanie. Samo słowo rewitalizacja oznacza ponowne ożywienie. Czy moja cera jest o(d)żywiona? No jasne – przecież jest lato, a ja nie palę, nie piję, tylko dużo przeklinam. Skóra jest miękka i ładnie napięta – i tutaj mogłabym przyznać zasługę kremowi Yves Rocher – jego formuła i zachowanie na skórze pozwalają domniemywać, że ma udział w zachowywaniu jędrności. Na pewno krem przeszedł test skuteczności w nawilżaniu – w ostatnich tygodniach stosowałam mało konkretnych nawilżaczy na dzień, dlatego całą robotę z nawilżaniem musiał odwalić mój krem nocny. Nie powiem Wam, jak działa na zmarszczki, bo stosuję go razem z 16-procentową witaminą C z Aurigi. Zmarszczki z czoła oczywiście nie zniknęły, ale chyba faktycznie minimalnie się spłyciły. Ale wiecie, witamina C to podobno cud natury, a ja mam ponoć dużo kolagenu w skórze, więc to mi na pewno pomaga w wizualnych zmianach metryki.

Czy ten krem jest ósmym cudem świata? Pewnie nie, nie zauważyłam też po nim jakiegoś szczególnego blasku, ale może bije ode mnie naturalne piękno i eliksiry mi niepotrzebne? ;)
Krem jest dobry na noc, nie zapchał mnie, a ładny zapach zachęca do używania. W cenie regularnej wydaje się drogawy, ale uwierzcie, parę tygodni z newsletterem Yves Rocher i zapomnicie o wszystkich ich cenach katalogowych. Jeśli któraś z Was potrzebuje kodów rabatowych, służę pomocą :).

PS Wybaczcie, że nie podaję składu, ale zaginęło mi foto z INCI, pudełko dawno w koszu, a strona YR milczy w tej sprawie :(. Przeklejam skład z kanadyjskiej strony, wierząc, że to ten sam:

Ingredients: aqua/water/eau, glycerin, methylpropanediol, isopropyl palmitate, caprylic/capric triglyceride, aloe barbadensis leaf juice, betaine, stearyl alcohol, glycine soja (soybean) oil, sesamum indicum (sesame) seed oil, pyrus malus (apple) fruit extract, peg-100 stearate, cetearyl glucoside, aphloia theiformis leaf extract, dimethicone, phenoxyethanol, inositol, glyceryl stearate, parfum/fragrance, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, xanthan gum, dimethicone crosspolymer, tocopheryl acetate, retinyl palmitate, caesalpinia spinosa gum, sodium hydroxide, hippophae rhamnoides kernel extract, tetrasodium edta, potassium sorbate

Pojemność: 40 ml
Cena: 99 zł (cena regularna, którą bardzo trudno zapłacić, nawet jeśli ma się dobre chęci)
Ocena: 4+/6 

18 komentarzy:

  1. Ja uwielbiam ten elixir! Moja skóra na buzi była po nim gładka i miękka. Osobiście gdyby nie cena, na pewno kupiłabym go nie raz nie dwa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jakoś nie jestem przekonana do kosmetyków YR, zniechęciło mnie okropne podrażnienie po użyciu tuszu ;) Kremów na noc też nie stosuję - zawsze rano budzę się z okropnymi wypryskami :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam okazji go używać :) Powiem szczerze, że znam bardzo mało kosmetyków z YR, jakoś ciągle mi z nimi nie po drodze ale słyszałam o ich kremach sporo dobrego ;) Fajnie, że ten krem nieźle się spisał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam wersję na noc i na dzień i obie lubiłam, nie ukrywam, że bardzo przypadł mi do gustu zapach, świeży, jakby ogórkowy, ale nie nachalny. Oba kremy do bardzo ciężkich nie należały i faktycznie zostawiały delikatną warstewkę na twarzy, ale wyjątkowo milo mi się je stosowało :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamietam, ze jak bylam mala mama czesto dostawala wielkie kartowy z kolorowymi buteleczkami i sloiczkami YR :) niedawno wpadlam do sekty i kupilam kilka zeli do mycia ciala i krem do rak :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Za niedługo się za niego zabieram :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. moja mama go używa ale nie przepada za nim ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie wiem, czy potrzebuję tego kremu w swoim życiu, ale notkę czytało się bardzo miło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie kusi mnie nic z Yves Rocher, moze coś do włosów :) na ten krem miałam kiedyś ochotę, ale...później o nim zapomniałam....podoba mi się jego design!

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze jesteś śliczna. Wyrzuć te kremy i nacieraj się błotkiem z Wisły.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś nie jestem do nich przekonana.. Sama firma mnie nie przekonuje, ale może dlatego, że nigdy jeszcze nie miałam ich kosmetyku, który by DZIAŁAŁ?

    OdpowiedzUsuń
  12. ja bym chciała sobie wyprasować zmarszczkę. Szczki.

    OdpowiedzUsuń
  13. bardzo ciekawi mnnie ten krem, lecz jego cena bez promocji jest dla mnie za wysoka, ale na promocji moze go w koncu wrzucę do koszyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dlatego właśnie z powodu wielu, wielu promocji w YR jeszcze stamtąd nic nie zamówiłam - wiem, jak to się skończy. :D Nie dam się (na razie). :D
    Wspominałaś coś o witaminie C - swego czasu miałam jakiś krem z tą witaminą i byłam zadowolona. Nawet bardzo ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. No jasne, że nie ósmy cud świata, bo to tylko 7.9 ;)

    Zastanawiam się nad nim.

    OdpowiedzUsuń
  16. Brzmi fajnie, może się skuszę, jak wykończę zapasy wycofanego kremu CS, tego masełkowatego :)

    OdpowiedzUsuń