niedziela, 17 sierpnia 2014

Manhattan – Intense Lip & Cheek Balm – 003 First Class, czyli moje małe szaleństwo

To, że uwielbiam szminki, dla stałych bywalców bloga nie powinno być niczym nowym. W ciągu roku zebrałam więcej pomadek, kredek, balsamów i błyszczyków, niż przez całe dotychczasowe życie. Jeszcze parę lat temu używałam wyłącznie pomadek ochronnych i błyszczyków lub całkiem pomijałam ten element makijażu. Bo po co mam malować usta, skoro zaraz wciągnę śniadanie/obiad/kolację/coś_pysznego i po kolorze nie będzie śladu? Albo jak się swobodnie całować, gdy usta upaćkane? Teraz to wszystko nie ma już znaczenia – dołączyłam do grona słodkich pipek, które noszą pomadkę w torebce i robią poprawki w samochodowym lusterku. I wiecie co? Czuję się z tym kobieco i fantastycznie!

Moja kolekcja jest mało odjazdowa – brudne, zgaszone róże, beże, brązy, kilka odważniejszych, dziewczęcych jasnych różyków i od czasu do czasu koral, śliwka lub jakaś vintage perła. Czerwienie mam tylko z przypadku, bo niedobrze się w nich czuję i raczej kiepsko wyglądam. Niezwykle rzadko decyduję się na coś naprawdę walącego po oczach. Tym razem zrobiłam wyjątek, co było dość łatwe, bo w internetowym outlecie widniała zawrotna cena: 3,88 zł. Niewiele myśląc, dorzuciłam kredkę Manhattanu do zakupowego koszyka, bo moim zdaniem za taką kasę zawsze warto przymierzyć nowy odcień.


Intense Lip & Cheek Balm to część zeszłorocznej limitowanej kolekcji Manhattan Beauty In The Air. Ma modną i niezwykle wygodną formułę balsamu koloryzującego. Producent twierdzi, że można smarować nim również policzki, ale od razu Was rozczaruję – nigdy się na to nie odważyłam. Nie mam pojęcia, jak używać różu w sztyfcie, a do tego marne szanse, żeby ten odcień pasował do mojej karnacji i prześlicznych plam naczynkowych. Odpuściłam więc stylizację na klauna, a Was zostawiam ze swatchem na dłoni. Po roztarciu nie wygląda groźnie, zatem... kto wie, kto wie, może kiedyś?


Nie wiem, czy widać to na zdjęciach ust z kawałkiem twarzy, ale na żywo i w pełnym kontekście efekt jest... hmmm... niecodzienny. Szczególnie dla kogoś, kto mnie zna i opatrzyły mu się moje brudne róże, korale i brązy (pozdrawiam koleżankę z lustra!). First Class to waląca po oczach fuksja, która sprawia, że wszyscy gapią się na Wasze zmalowane usta i spijają z nich każde fuksjowe słówko i uśmiech. Nie gwarantuję, że przy tym sami się nie podśmiewają, szepcząc po kątach: „a tej co odbiło?”. Odcień jest chłodny, więc pięknie wybiela zęby. Świetny na letnie klubowe imprezy, na które nie chodzę, ale przecież bym mogła, bo jestem dużą dziewczynką i kto mi zabroni, hę? Tomaszu, pozdrawiam i Ciebie! Na pewno nie nadaje się na co dzień – przynajmniej nie dla jasnych blondynek, które w towarzystwie swoich pociech udają się w różne poważne miejsca w bardzo poważnych sprawach.
W sumie to mógłby być tani i sensowny odpowiednik szalonych kolorystycznie pomadek Lime Crime.

Nie wiem, jak się sprawują pozostałe odcienie z tej minikolekcji, ale numer 003 jest mocno napigmentowany, a przy tym nie wysusza. Z uwagi na balsamową konsystencję gładko sunie po ustach, łatwo się rozprowadza, nie podkreśla suchych skórek. Bez jedzenia i picia wytrzymuje kilka godzin, przy czym schodzi równomiernie, gasnąc po cichu i bez rozpaczy. Swój imprezowy charakter podkreśla za każdym razem, gdy dotknie jakiejkolwiek powierzchni (szklanki, dłoni, rękawa, nowo poznanych ust). Użyty nielegalnie przyczynia się do rozwodów i rozstań, jest też miłym dodatkiem do numeru telefonu pozostawionego na serwetce.

Trochę go sobie poużywam w zaciszu domowym, nim stanę się Naprawdę Poważną Panią, Której Nie Przystoi Oraz Nie Pasuje. W optymistycznym scenariuszu skitram First Class do czasów emeryckich, kiedy to w domu spokojnej starości będę robić szał na okolicznościowych dansingach.


Pojemność: producent nie podał
Cena: mój egzemplarz kosztował 3,88 zł
Dostępność: tylko w kosmetycznych outletach.

36 komentarzy:

  1. Fantastycznie Ci w tym kolorze! ♥
    Ja bym i na poliki spróbowała, ale wiesz, że ja lubię mocne róże ;)
    Chcę razem z Tobą do domu starości! Będziemy wymiatać makijażami ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak naprawdę to trochę.. dziwacznie, ale lato jeszcze jest, więc sobie podziwaczeję w spokoju ;))
      dobra, w domu emeryckim będziemy w jednym pokoju!!! :*

      Usuń
    2. Nie wiem, czy się pomieścimy z naszymi wszystkii kosmetykami! ;)

      Usuń
  2. wow! kolor jest naprawdę godny uwagi!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. o wow! jaki cudny kolor! :)
    nie widzialam tych kredek Manhattan nigdy!
    ciekawe czy maja jakies moje kolory? czytaj stonowane roze i nudziaki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy one były dostępne w Polsce, w każdym razie bez problemu można je dostać w polskim outlecie online :)
      tam są tylko trzy wyraźne odcienie: pomidorowy (tak ma w nazwie), ten, który pokazałam i całkiem twarzowy róż.

      Usuń
  4. Przepiękny kolor! Uwielbiam takie mocne, przyciągające spojrzenia odcienie! A za taką kasę to aż grzech nie kupić!!

    OdpowiedzUsuń
  5. ja wolę siebie w czerwieni niż w fuksji :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja wolę siebie w beżach, różach i brązach hyhyyh

      Usuń
  6. Ja mam bardziej marchewkowy kolor i przez to nie mogę się nim w pełni cieszyć ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak oglądałam swatche, to ten marchewkowy faktycznie jakoś najmniej mnie urzekł

      Usuń
  7. Moja kolekcja jest mało odjazdowa – brudne, zgaszone róże, beże, brązy, kilka odważniejszych, dziewczęcych jasnych różyków i od czasu do czasu koral, śliwka lub jakaś vintage perła.
    No a ta PIĘKNA CZARNA SZMINKA? He, he, he.

    Ślicznie wyglądasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, zapomniałam o czarnej! :D:D:D
      wcale ślicznie nie wyglądam ostatnimi czasy, ale i tak Cię kocham za podtrzymywanie na duchu :)

      Usuń
  8. Do Ciebie pasuje idealnie - przynajmniej tak wnioskuję po tym skrawku zdjęcia. :D
    Ale podlinkowałaś kolorowe pomadki. :D Ciekawe jakbym wyglądała np. w niebieskiej... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te Lime Crime'y kiedyś mnie bardzo zaintrygowały. oglądałam i nie mogłam uwierzyć, że takie cudaki powypuszczali. One chyba tylko na sesje foto się nadają ;)

      Usuń
    2. Na co dzień w życiu bym ich nie użyła. :D

      Usuń
  9. kolor cudo :) mnie by się taki wybielający zęby przydał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szkoda, że tak niewiele pomadek skutecznie wybiela zęby, nie? ;)

      Usuń
  10. Na co dzień noszę nieco ciemniejszy, polecam! Nawet (zwłaszcza) na dansingi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale masz ciemniejsze włosy, więc pewnie na dansingach robisz furorę!

      Usuń
    2. Faktycznie, pominęłam wstawkę o blondzie. Pytanie, czy masz rację, czy tylko Ci się tak wydaje :P
      Na dansingach jestem wyjątkowo nieprzystępna i to nie w ten zachęcający sposób. Raz, żem od trzech lat zajęta, a dwa, że jak ktoś myśli o udanym podrywie i zabiera się z łapami za różne części mojego ciała, to ma niespodziankę.

      Usuń
  11. o wow, jaki cudny odcień! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie wiem, czy bym się odważyła na taki kolor, ale zawsze podobały mi się takie odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo ładny, choć fakt sama bym się krepowala używać go na dzień: )

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny kolor!! Jak dla mnie typowo codzienny kolor :p

    OdpowiedzUsuń
  15. podoba mi się, super kolor, nie boję się intensywnych ust !

    OdpowiedzUsuń
  16. Absolutnie przepiękny kolor ! Uwielbiam takie odcienie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. piekny, no! czesto takie szalone odcienie bardziej mi pasuja niz tzw. nudzaki, ale prawda-prawda nie wszedzie da sie wyskoczyc:P w takim kolorze:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Śliczny kolor, choć osobiście bym go dla siebie nie wybrała, jednak ciut za intensywny.

    OdpowiedzUsuń
  19. Na ustach mi się podoba ale zupełnie nie wyobrażam sobie takiego odcienia na policzkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kolor na ustach pieknie sie prezentuje, takze szkoda go chowac na "lepsze czasy" :) Czasem trzeba zaszalec! :)

    OdpowiedzUsuń