piątek, 25 lipca 2014

Essence – Cookies & Cream LE: róż bardzo różowy

Kolekcja Cookies & Cream wydarzyła się w świecie Essence w kwietniu, ale z powodzeniem można ją odnaleźć w polskich drogeriach nawet dziś. W pobliskim Super-Pharmie jeszcze w zeszłym tygodniu szafa Essence zachęcała mnie do kupienia resztek edycji limitowanej Ice Ice Baby – hitu tegorocznej zimy, także wiecie. No. A gdybyście nie spotkały Cookies & Cream na żywo, właśnie przydybałam tę limitkę w TYM sklepie online. Także wiecie. No.


Mój egzemplarz przyjechał do domu wraz z ciasteczkowym kremem do rąk z Czeskiego Cieszyna, ale – jak się szybko okazało – żaden z niego rarytas, bo chwilę po moich majówkowych zakupach zobaczyłam tę kolekcję na rodzimych półkach. Wygląda na to, że dystrybucja edycji limitowanych od Cosnovy przynajmniej w niektórych drogeriach ruszyła z kopyta i jest szansa, że będziemy cieszyć się kolekcjami letnimi latem, zimowymi zimą i tak dalej. Beach Cruisers jest tego wcale niezłym przykładem. Wracając do wiosennych ciasteczek, no cóż, znowu przepadłam przez magiczne zaklęcie dla pasibrzuchów. Kolekcja Cookies & Cream spodobała mi się prawie cała, więc oczywistym było, że coś ciasteczkowego do mego domu trafi. Zapach kremu do rąk niezmiennie napawa mnie rozkoszą, miałam cichą nadzieję, że róż też sadzi ciastkami. Niestety. 


Jedyny dostępny odcień różu Cookies & Cream to 01 Cakepop, That's Top! Urzekł mnie ten wypiekany, wypukły okrąglak w prostym opakowaniu – od czasu do czasu miło nacieszyć oko odrobiną minimalizmu. A co tam w środku? Oj, wiele.


Róż jest tak mocno napigmentowany, że to aż nieprzyzwoite. Jest miękki, lekki, a puchaty pędzel, taki jak np. widoczny na zdjęciu Real Techniques, nabiera go jednorazowo tyle, że dałoby się wymalować tą ilością całą familię klaunów i klauniątek. Kolor w wersji nieroztartej jest – z punktu widzenia makijażu-nie-na-wybiegi-oraz-nie-do-cyrku – makabryczny. To jakiś jaskrawy, wściekły, niemalże neonowy koral. Prawdziwy różowy postrach dla niewprawionych dłoni (o, na przykład takich jak moje). Po roztarciu zrobiło się mniej groteskowo, ale wciąż groźnie. Cóż, morał jest jeden: z tym różem z pewnością da się przesadzić


Nawet po otrzepaniu pędzla i ostrożnej aplikacji róż jest bardzo widoczny i – nie chce być inaczej – zwraca uwagę. Jeśli lubicie mocny efekt, będziecie zachwycone, bo kolor jest uroczy i bardzo dziewczęcy. To faktycznie ciepły, koralowy róż z nienachalnym połyskiem i mimo solidnego rumieńca, jaki Wam zafunduje, nie będzie przywoływał skojarzeń z problemami naczynkowymi.  Swoją drogą, czy to nie dziwaczne? Wątpliwej jakości modelka ze zdjęcia ma cerę naczynkową, ogorzałe poliki, które najpierw stara się pokryć szpachlą, by rumieniec był niewidoczny, a następnie bierze do ręki róż i trzaska nowego buraka, tylko w innym odcieniu. Ach, ta babska logika. 

A Cakepop, That's Pop! lubię. Cieszę się, że ze mną zamieszkał. Tylko rzadko się spotykamy przy pędzlu, bo zwykle rano mam na konturowanie twarzy 30 sekund w okolicach 8:27. Także wiecie, no.

Kiedyś mówiłam, że wyleczyłam się z czarnych kresek na linii wodnej i na dolnej linii rzęs. Kłamałam. Poznałam pewną stylistkę, która pomogła mi zrozumieć, że moda na brak czarnej kreski jest bez sensu i powinnam to olać, jeśli dobrze się w niej czuję i dobrze wyglądam. Jej zdaniem moje oko lubi czarne kreski. No to niech sobie ma to oko. Niech się cieszy. I niech ja się cieszę. Wolność dla czarnych kresek!

Ile: 3,5 g
Za ile: 12,99 zł
Dostępność: wybrane szafy Essence, internet

31 komentarzy:

  1. Nawet Ci ta czarna kreska na linii wodnej pasuje ;)
    A róż daje po oczach, ale ładnie na poliku wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hha, no widzisz, chciałam ją pożegnać, a ona wciąż wraca :D:D

      Usuń
  2. Ale czaderski kolor! Ale ja chyba bym się nie zdecydowała na tak intensywny róż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też bym się pewnie nie zdecydowała, gdybym się choć chwilę zastanowiła nad moim zakupem, ale to był klasyczny poryw serca w sklepie pełnym cudów ;)

      Usuń
    2. Jezu...Znam to..Wchodzę po żel pod prysznic a wychodzę z dwiema kredkami, trzema szminkami - ale bez żelu..

      Usuń
  3. Ładny, ale faktycznie trzeba uważać:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, nie nadaje się dla wiecznie spóźnionych amatorów (hmmm, to dlaczego go kupiłam? :>)

      Usuń
  4. świetny kolor na lato!
    podoba mi się, ale róże essence nie są na mnie zbyt trwałe :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tutaj na trwałość nie narzekam – ta moc koloru sprawia, że trzyma się cholera przez cały dzień :D

      Usuń
  5. Ło, mocny kolor! U mnie by wyglądał koszmarnie :D
    A co do czarnej kreski, to dobre kilka lat temu sobie taką maziałam dzień w dzień - może sprawdzę jak teraz bym z nią wyglądała ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj, nie takie straszne czarne kreski, jak je malują (?) :)

      Usuń
  6. ostatnio widziałam nowy róż essence, pomieszanie różu z pomarańczą w kwadratowym opakowaniu i musze Ci się przyznać, że zrezygnowałam tylko dlatego, że chęć kupienia nowości przegrała z rozsądkiem, zastanawiałam się po prostu jak ja to cudo wykorzystam i jak uyskam za jego pomocą w zględnie naturalny efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakby się nad tym zastanowić, wszystko da się rozetrzeć. wracaj do sklepu :P

      Usuń
  7. Moim zdaniem jest śliczny bo na kości poloczkowej prezentuje sie na conajmniej 5 z dużym plusem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam zaskoczona efektem, naprawdę spodziewałam się spektakularnej katastrofy...

      Usuń
  8. bardzo zdecydowany kolor :) myślę , że u mnie latem przy opalonej twarzy móglby się sprawdzić ale jesienią i zimą byłabym bardziej ostrożna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ines, Ty masz taką ciemną karnację, że pewnie i zimą by Ci nie zaszkodził! u mnie za to może być dość cyrkowo...

      Usuń
  9. Mam cień z tej serii i bardzo go lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieni mam za dużo ,więc odpuściłam, ale też mi się podobały.

      Usuń
  10. wolność dla czarnych kresek!:P
    no, a kolor, ło mamo... dla mnie mocny i za ciepły:(
    a szkoda, bo bardzo lubię wypiekane... także ciasteczka:D

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może skusisz się na ciasteczkowy krem do rąk? :D

      Usuń
  11. Tak babska logika niezmiennie zadziwia i mnie, ale jakby to rozłożyć na czynniki pierwsze to nawet ma sens. A róż ma bardzo ładny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko baba może stwierdzić, że to ma sens, wiesz o tym? hehehe :D

      Usuń
  12. Podobają mi się bardzo czarne kreski na linii wodnej szkoda, że moje oczy są małe i nie dają się do tego typu makijażu. Odbijam sobie robiąc letnią, kolorową (np. super turkus) kreskę na powiece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje oczy też są małe (na zdjęciu je akurat wyłupiłam) i nie wygląda to źle – może jednak nie wszystko stracone? :)

      Usuń
  13. Podoba mi się ten kolor, choć z rej limitki największą ochotę mam na krem ciasteczkowy, bo lubię ich kremy so rąk :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być: “do rąk“ ;)

      Usuń
    2. kupuj krem, jest świetny i pachnie nie-sa-mo-wi-cie!

      Usuń
  14. piękny kolor ma, na zdjęciach bardziej wpada w jakiś koral - ale mimo wszystko mega mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisałam, że to koralowy róż, po roztarciu bardziej różowy niż koralowy, ale wciąż robi dobre wrażenie :)

      Usuń
  15. Ej, wygląda ślicznie na Twoim (nie)ogorzałym poliku, Orędowniczko Czarnych Kresek!

    OdpowiedzUsuń