sobota, 5 lipca 2014

Dyskretne nawilżanie z Joko: Wet Lips, J56

Dawno mnie nie było, ale miałam dobry, choć męczący powód: remont. Zamieszkaliśmy z Tomaszem u dziadków, a w tym czasie nasza ohydna, stara, rozpadająca się ruda kuchnia zmieniała się w nowoczesne, piękne i przyjemne miejsce, w którym aż chce się tłuc garami i czynić insze swawole. Swawole czynić na pewno będziemy (każdy podług własnych upodobań), ale że nie ma to tamto, przybywam do Was z mokrą od deszczu i od siebie pomadką z Joko.


W porządnym, eleganckim opakowaniu producent ukrył sztyft, który robi to, co uwielbiamy: skutecznie zaraża usta swym kolorem, a do tego nawilża. Nie cierpię wysuszających mocy matowych szminek, dlatego dużo częściej sięgam po tłustsze, pielęgnujące formuły. Joko pod tym względem daje czadu! W składzie mamy ochronne woski i trójcę pielęgnująco-chroniących witamin: A, E i F. Wieść niesie, że pomadki z serii Wet Lips zawierają masło shea, olej rycynowy i peptydy. Mimo że dwa pierwsze składniki potrafią zarówno nawilżyć, jak i wysuszyć – różnie tu bywa u różnych – nie wyobrażam sobie, żeby pomadka Joko miała kogokolwiek skrzywdzić naustną Saharą. Nie ma takiej opcji. Ona naprawdę nawilża, a przynajmniej utrzymuje usta w doskonałym stanie. Kupiłam tę szminkę zupełnie od niechcenia, przy okazji innych kosmetycznych zakupów. Nie miałam pojęcia, że tak mnie zauroczy całym swym pomadkowym jestestwem!


Wspominałam już o tym tu lub gdzieś, że kilka miesięcy temu straciłam głowę dla pomadek z MAC-a. Nigdy wcześniej nie kupowałam smarowideł do ust w zabójczej cenie ponad 80 zł za sztukę, ale gdy poznałam niesamowitą jakość MAC-owych cudeniek, po prostu przepadłam. Mój portfel nie nadążał z produkcją papierków, a ja tylko wrzucałam do koszyka kolejne sztuki, nie mogąc nasycić się mnogością odcieni i wykończeń. W ofercie MAC-a jest kilka dość tłustych formuł, które mimo obniżonej trwałości, wciąż prezentują wysoki poziom. Joko Wet Lips spokojnie może stanąć z nimi w szeregu. 


Odcień J56 na moich ustach staje się typowym my lips but better. Zgaszony, bezdrobinkowy róż, dobrze napigmentowany, gładko sunie nawet po zupełnie nieprzygotowanych na nadejście koloru wargach. Nie podkreśla skórek, daje subtelny efekt zwilżonych ust, wygląda świeżo i naturalnie. Trwałość to żadna rewelacja (Joko jest nieodporna na łakomstwo, gadulstwo i się_całowanie), ale fakty są takie: tłuste pomadki – nawet te ze 86 złotych – nie mają w zwyczaju zostawać z nami na dłużej. Chociaż jeśli moja J56 zostanie bohaterką mejkapu, w którym wyskakuję na miasto samotnie, nie gadam (bo nie mam z kim) i nie jem (bo już za późno), trzyma się ust co najmniej przez trzy godziny, a czy mogłaby dłużej, tego nie wiem – nigdy nie chadzam po mieście samotnie i bez jedzenia przez tak długi czas :P. Aha, schodzi równomiernie. To wspaniale, prawda?

Z serii Wet Lips mam jeszcze odcień J50 – złoty brąz z mnóstwem drobinek. Mimo staroświeckiego zestawu cech (że brązowy, że z drobinkami), na moich ustach prezentuje się dużo lepiej niż w istocie pradawne pomadki Bell w czerwonych opakowaniach, które z lubością kupuje od wieeeeeelu lat moja mama.

Z czyściutkim jak moja nowa kuchnia sumieniem polecam Wam tego Wet Lipsa, a że w kolekcji jest wiele kolorów do wyboru, wierzę, że znajdziecie coś dla siebie. To miła alternatywa dla tłuściutkich, drogich i dla wielu nieosiągalnych pomadek MAC-a. Serio-serio. 

Cena: ok. 20 zł, ja kupiłam za 15 zł gdzieś w internecie. 
Dostępność: drogerie (widziałam w Jasmin), internet.

33 komentarze:

  1. dobra, będę udawać, że nie przeczytałam, i że nie czuję się mocno zaciekawiona. i zapomnę, że ten kolorek taki ładny... jednym słowem: nie było mnie tu :P

    przyjemnego pichcenia w nowej kuchni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, już nie mogę się doczekać pierwszych wypieków (żegnaj, dieto!) :D
      a co do Joko... no wiesz, to taki uniwersalny odcień, na pewno się u Ciebie nie zmarnuje Jakby Co :D

      Usuń
  2. Nie widziałam ich jeszcze, ale przyznam, że mam większa chrapkę na Maca :) Tylko problem w tym, że rzadko używam szmnknek;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na MAC-a można mieć chrapkę z powodu tego, że to MAC, więc rozumiem :)

      Usuń
  3. Kolor podoba mi się bardzo. Lubię takie przygaszone róże.
    Lubie róże, w ogóle :)
    I, podobnie jak Ty, nie przepadam za matowym wykończeniem pomadek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maty często postarzają (niestety), chociaż ostatnio kupiłam ich kilka i oswajam, efekt matu jest jednak bardzo ładny przy niektórych odcieniach, więc nie mówię zdecydowanego nie

      Usuń
  4. no nie wygląda źle ;) choć dla mnie kolor trochę zbyt delikatny nawet ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest bardzo delikatny, a Ty, jak rozumiem, jesteś pomadkowym hardkorem? ;)

      Usuń
  5. "Dyskretne nawilżanie" to znakomity tytuł albo wzruszającego romansu albo pornosa.
    W każdym razie... Twoja stara kuchnia też była piękna! Pani cudustowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z romansem w ogóle mi się nie kojarzy, z pornosem też nie, może jakiś soft porn ewentualnie :)

      Usuń
  6. Fajnie, ze schodzi rownomiernie, kolorek mi sie bardzo podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie odcienie często schodzą ładnie :)

      Usuń
  7. Alternatywa dla pomadek MAC-a? Pora zrobić "rajd" po miejscowych drogeriach - Joko gdzieś sprzedawać muszą. :D
    Ostatnio upatrzyłam sobie kilka pomadek z MAC-a, ale na razie cenowo jest to nieosiągalne - może na święta, bo urodziny dopiero w marcu. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kup sobie chociaż jednego MAC-a, mówię Ci :D tylko weź jakiegoś uniwersalnego, coby nie skisł Ci w szafce :)

      Usuń
  8. hehehe mój portfel też nie nadąża:P
    podoba mi się ten zgaszony róż, naturalnie u Ciebie wygląda...
    jestem ciekawa Twoich opisów macowych pomadek, tym bardziej, że podobnie, celuję w te bardziej nawilżające...

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MAC-owe pomadki mają porobione fotki, ale bez swatchy na ustach. i tak sobie leżą i czekają... :)

      Usuń
  9. Kliknęłabym Ci "Lubię to", ale już się nie mieszczę z mazidłami do ust:) Muszę trochę przystopować z zakupami, a przyspieszyć ze zużywaniem, bo niestety na razie przeprowadzka na większy metraż się nie zapowiada:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, nie wiem, czy da się przyspieszyć zużywanie pomadek – przecież one wszystkie są takie wydajne! ;)

      Usuń
  10. chcialam kiedys kupic ten kolor, ale na stoisku Joko go nie bylo (wykupiony). Ja uwielbiam takie odcienie rozu na ustach!
    Wybralam zatem inny, takie pomaranczowy/koralowy. Niesttety strasznie mi wysuszal usta i musialam sie go pozbyc :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten Twój odcień też był z serii Wet Lips???

      Usuń
  11. Kto by pomyślał, taka udana szminka w niskiej cenie :) Po MACa i tak bym siegnęła, bo to....MAC, co nie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, po MAC-a warto sięgnąć i tak. Bo MAC to MAC :D

      Usuń
  12. Mało mam kosmetyków z Joko, jakoś ta marka mnie nie zachęca do kupna... Twoja pomadka pięknie wygląda na ustach, więc może powinnam kiedyś się na nią skusić? Hmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja lubię ich pomadki i lakiery z serii Find Your Color. inne kosmetyki niespecjalnie zwróciły moją uwagę

      Usuń
  13. Pokaż kuchnię :)
    Sympatyczna pomadka i to porównanie hmm nie powiem - intrygujące

    OdpowiedzUsuń
  14. pradawne pomadki Bell ♥
    Śliczny kolor, ale ja na razie z pomadkami pasuję, cieszę się moimi Maczkami nieustannie :D

    OdpowiedzUsuń