poniedziałek, 16 czerwca 2014

Który balsam do ciała Pat&Rub wybrać?

Długo mnie nie było, a przecież mam Wam tyle do powiedzenia (jak to ja)! Weekend minął zdecydowanie za szybko, bo – jak wiemy – wszystko, co dobre, kończy się, zanim zdążymy się skapnąć, że w ogóle się zaczęło. Mąż wywiózł siebie i Niewielkiego do dziadków, a matka Tomasza rzuciła się w wir towarzysko-nawet-trochę-imprezowy. To do matki niepodobne. Wśród znajomych, kochanych twarzy pojawiły się te, które może i Wy skądś kojarzycie... Słyszałyście o Magdzie na wakacjach? A o Esach, floresach i fantasmagoriach? Przybyły, odwiedziły, nakupowały i pojechały ;).  To świetne dziewczyny i mam nadzieję, że jeszcze nie raz się spotkamy. Dziękuję za weekend pełen uśmiechu!

To tyle moich zwierzeń i radosnego parskania, a teraz do roboty. Dziś zajmiemy się trzema balsamami Pat&Rub, bo tak się kiedyś złożyło, że nagromadziłam ich aż tyle i stały jeden obok drugiego niczym wojsko na defiladzie. Jak do tego doszło? Cóż... jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to zapewne chodzi o promocje.

Po pierwszych udanych eksperymentach z produktami Pat&Rub wpadłam w prawdziwy kiniowy szał. Regularnie odwiedzałam stronę P&R, oglądałam kolorowe obrazki, szukałam promocji. Drugie zakupy nieco ostudziły mój zapał – ekoAmpułka nr 3 do cery naczynkowej zupełnie się u mnie nie sprawdziła (TU recenzja), co wywołało pewną ostrożność. Ale wystarczyła jedna dobra promocja,  dodatkowy kod rabatowy w skrzynce mailowej i już było po mnie. 


Powitajmy oklaskami tę kolorową trójeczkę. Balsamy mieszkają w estetycznych i higienicznych butlach typu airless, etykiety są odporne na ścieranie, za to mają dość irytujące zatyczki (nakładki? nakrętki? zamknięcia? pozostaję bezbronna wobec tego problemu, chodzi o to coś na górze, jeśli wiecie, co to, oświećcie mnie, proszę, bo zaraz mózg mi eksploduje). Ciężko się JE (uff, wybrnęłam) zakłada i jest to problem również innych airlessów Pat&Rub. Mniejsza o nie. I tak najważniejsze to, co niewidoczne dla oczu, jak stwierdził kiedyś pewien znany Francuz.

Pompki chodzą gładko, nie zacinają się od początku do rychłego końca, ale niestety, bat numer dwa należy się za wydajność, która jest słabieńka. Balsamy wyskakują z butelek na tyle ochoczo, że dosłownie znikają w oczach. Najgorzej w tej kwestii spisuje się wersja Hipoalergiczna, co zapewne jest zasługą konsystencji, o czym za chwilę. Poza tym kłamstwo objętościowe wynika z faktu, że trzeba się nieźle napompować, zanim balsamy łaskawie wyjrzą z opakowania ten pierwszy raz. Ale w końcu wyjdą. One zawsze wychodzą. Opakowanie starcza na kilkanaście użyć. 


Konsystencję mają podobną – nielejącą, dość zwartą jak na coś, czemu na imię balsam (Balsam). Wersja Hipoalergiczna jest nieco bardziej puszysta od reszty, bo świstak siedział i pompował ją tym powietrzem. Nie wiem, czy tylko mnie się trafił taki nabąblowany egzemplarz, czy tak mają w standardzie, ale z pewnością pogarsza to wydajność, co przy cenie regularnej 59 zł jest nietęgą wiadomością. Poza tym bohaterzy dzisiejszego odcinka wcale nie rozprowadzają się gładko i przyjemnie – nie ma dramatu, ale są tacy... susi (słowo miesiąca). Dziwne te balsamy. 

Na szczęście każdy z nich ma inny zapach, co w przypadku tej firmy wcale nie jest oczywiste (czy wiecie, że produkty z urodzinowej linii Orzeźwiającej pachną IDENTYCZNIE jak seria Rewitalizująca?). Wszechobecna u P&R cytryna ukryła się tylko w czerwonej butelce żurawinowo-cytrynowej. Zapach jest ładny, rześki, tylko nudny i powtarzalny, ale jeśli ktoś lubi cytrynę z interesującą (nieżurawinową) nutą, będzie zadowolony. Brązowa linia Rozgrzewająca z cynamonem, goździkiem, imbirem i szałwią pachnie bardzo dziwacznie – na pewno nie jest to zapach dla każdego. Mnie się podoba, ale nie oszalałam na jego punkcie. Wyczuwam nuty korzenne bez wyraźnego akcentu cynamonowego. Nie jest to zapach duszący, ale może zbrzydnąć. Linia Hipoalergiczna jest ładna, uniseksowa i nie do opowiedzenia. Ona jako jedyna mi się nie nudzi – od cytryn i goździków na dłuższą metę można osłabnąć, szczególnie że są to zapachy bardzo intensywne. Wszystkie wchłaniają się dobrze, choć pozostawiają na skórze wyczuwalny, na szczęście niewkurzający, film.


Balsam z linii Hipoalergicznej ma „wygładzać i super nawilżać”, z Rewitalizującej – „regenerować i super nawilżać”, a z Rozgrzewającej „ujędrniać i super nawilżać”. Ultradenerwujące językowo supernawilżenie to wspólny mianownik dla tych trzech balsamów i chociaż dla każdego „super” znaczy co innego, to fakt: nawilżają dobrze. Ja jestem z tych, które zawsze wybiorą treściwsze formuły kremów i maseł (tak tak, to widać w tym tekście jak na dłoni...), ale należy oddać sprawiedliwość balsamom: działają. Nie są to najlepsze nawilżacze świata, moim zdaniem nie mają innych właściwości poza nawilżającymi, ale jak zwykle plus za składy i szczytną ideę smarowania się czymś zbliżonym do natury. Nie widzę różnicy w działaniu, więc jedynym sensownym kryterium, jakim można by się kierować przy zakupach, powinien być zapach. 

Jaka jest moja odpowiedź na pytanie: który balsam Pat&Rub wybrać? Wybierz masło do ciała.

Pojemność: 200 ml
Cena: 59 zł
Ocena: 4-/6
Dostępność: www.patandrub.pl, www.merlin.pl i drogerie Sephora

37 komentarzy:

  1. Zawsze mnie czymś zaskoczysz, mateczko.

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam odlewki od Hexx dwóch balsamów. na moje super suche dłonie nie działają. może to i dobrze - przynajmniej nie połknęłam kolejnego bakcyla ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale te są do ciała, a nie do dłoni (zmieniłam tytuł, żeby było jasne), Ty używałaś do rąk tych, które są do ciała, czy zgodnie z przeznaczeniem? ja na razie testowałam tylko wersję do stóp i byłam bardzo zadowolona, właśnie na dłoniach dobrze się też sprawdzał :)

      Usuń
    2. pardon; miałam odlewki kremów do rąk.

      a myślałam, że przeczytałam posta ze zrozumieniem... (f#facepalm)

      Usuń
    3. hahaha, a jak tam Viktoria? ;)

      Usuń
    4. rozszerzam jej dietę, coś tam łyka, reszta ląduje wszędzie naokoło

      nie śpi w nocy, chyba że wezmę ją do nas do łóżka (jeśli nie wezmę, ani ona, ani my nie śpimy, taki z niej mały terrorysta)

      jej uśmiech sprawia, że czuję czyste, stuprocentowe szczęście. mała jest absolutnie cudowna :))

      a jak tam Tomek?

      Usuń
    5. Cieszę się, że córa Cię zachwyca mimo trudnych nocy :). U nas z kolei teraz inny problem – jeśli Tomek idzie na dowolnej długości drzemkę w ciągu dnia, mamy go z głowy na noc dopiero o 22. nie da się odpocząć. Od dwóch dni ma w nosie drzemki i idzie spać o 20 z minutami, przynajmniej tyle dobrego :) Poza tym rehabilituje się dalej, noga jest już sprawna (choć ma poważne wady postawy, ale po tym, co się stało, nikogo to nie dziwi), z rączką dużo gorzej, ale walczymy. Umie nią chwycić, używa płynnie do podporów, ale niestety nie chce sam z siebie z niej korzystać, np. podtrzymywać zabawek czy łapać piłki oburącz. No i weszliśmy gładko w bunt dwulatka :D

      Usuń
    6. jeśli chodzi o drzemki w ciągu dnia, Viki sypia dwa razy po pół godziny, więc niewiele. ona w ogóle bardzo mało śpi jak na niemowlę, nawet lekarz jest zdziwiony...

      cieszę się bardzo, że rehabilitacja przynosi efekty. oby tak dalej! często myślę o Twoim synku i trzymam za niego mocno kciuki!

      ach, bunt dwulatka. ciekawe, czy moja da mi bardzo popalić

      Usuń
  3. Dzięki Tobie miałam okazję używać balsamu rozgrzewającego - świetnie się sprawdzał.
    Absolutnie wszystko mi odpowiadało - może poza wydajnością ;)
    Niedawno zamówiłam wersję otulającą (wcześniej miałam masło z tej serii).
    I jeszcze masło hipoalergiczne wrzuciłam do koszyka - zapachu jestem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. linia Otulająca jest dla mnie cudowna!

      Usuń
  4. Balsamów z Pat&Rub jeszcze nie miałam, natomiast masła tak i je lubię :)
    Ale pewnie kiedyś z ciekawości skuszę się na jakiś balsam żeby go wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. balsamy są w porządku, tylko w porównaniu z masłami moim zdaniem wypadają dość blado - z drugiej strony fajnie, że są w higienicznych opakowaniach :)

      Usuń
  5. Przestraszyłaś mnie trochę tą ampułką, bo właśnie do mnie leci :D Idę zaraz poczytać. Po przeczytaniu tego posta cieszę się, że nie wybrałam balsamu na ostatniej promocji. Dobrze podejrzewałam, że mogą być dla mnie za lekkie, w sensie, że za mało nawilżą, a nie chce mi się już w to bawić, bo to takie męczące :D Za to leci kolejne masło do ciała, otulające sprawdziło się świetnie, mam nadzieję, że hipoalergiczne też.

    Poza tym przyznam, że połknęłam bakcyla P&R. Jak do tej pory prawie wszystko bardzo mi podpasowało dlatego chcę więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi chyba po prostu źle wszedł jakiś składnik, podejrzewałam olejek różany, ale pewna nie jestem. kto wie, może Ty będziesz bardzo zadowolona, wiele osób chwali to serum...

      Usuń
  6. jeszcze nie miałam możliwości poznać ich kosmetyki bliżej, ale jakoś nie zachęcają mnie te balsamy..szkoda, że nie do końca się sprawdziły ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sprawdziły się, tylko za drogie, za szybko schodzą, lepiej inwestować w masło moim zdaniem :)

      Usuń
  7. Szaleństwo które uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubię ich serię żurawinową, całą! a najbardziej balsamy do stóp i rąk, ampułki się u mnie nie sprawdziły, podobnie jak kremy do twarzy, masło wybrałabym żurawinowe, ale te z limitowanych kolekcji ( nie wiem czy jeszcze dostępne)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie naczytałam się niepochlebnych opinii o kremach do twarzy i całkiem przeszła mi ochota na ich testowanie. Miałam też próbki ich kremu koloryzującego i też nic ciekawego.

      Usuń
  9. Wolę masła do balsamów. Stwarzają wrażenie lepszego nawilżenia. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nigdy nie mialam zadnego kosmetyku pat&rub :) moze kiedys sie skuuusze!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ich masła swoimi właściwościami nawilżającymi też nie powalają niestety, przynajmniej przy mojej naprawdę suchej skórze. Mimo to jednak, w piątek 13 zamówiłam masło hipoalergiczne, bo promocja -50% była, to nie mogłam inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że przegapiłam tę promocję, przypomniałam sobie o niej 10 minut po północy ;) pewnie znowu władowałabym coś do koszyka hehe

      Usuń
  12. Wybieram wersję hipoalergiczną, a najchętniej właśnie masło :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam tylko kremy do rąk, balsamy jakoś mnie nie kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Troszkę za drogie - 59 zł za balsam? Nie dla nie niestety ;/
    Może wspomniesz o mnie u siebie? Dopiero zaczynam ;)
    Zapraszam do mnie!
    http://szejkus.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. haha kiniowy szał :P Jeśli o Pat&Rub chodzi zachowawczo wolę tradycyjne cytrynowe zapachy, przejechałam się ostro na jednym kremie do rąk który miała pachnieć chyba cytryną i kokosem, a śmierdział strasznie. Więc choć cynamon, goździk i imbir w innych okolicznościach wywołałyby u mnie odruch ślinienia, tak w przypadku Pat&Rub wolę nie ryzykować :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, ta firma zdecydowanie nie słynie z pięknych aromatów...

      Usuń
  16. Dobry tekst, wybiorę masło. Ja w ogóle nie wiem czy wybiorę z patnrub cokolwiek, bo drogawo. Wolałabym TBS. Tam też drogawo, ale pachnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stri, przecież tam u nich ciągle od promocji aż huczy! właśnie dziś dostałam maila, że na hasło "LATO2014" do poniedziałku rabat 20% ;)

      Usuń
  17. I ja dziękuję za cudny weekend! :*
    P&R jakoś się mnie nie ima, to chyba nawet lepiej ;) Rozważam tonik, ale to w jakiejś dalekiej przyszłości. A kremom do rąk, które działają tak sobie i starczają na kilkanaście użyć, podziękuję ;) Na razie zachwycam się tym Nuxe'owym cudeńkiem ♥

    OdpowiedzUsuń