czwartek, 3 kwietnia 2014

To już rok!

W tym tygodniu minął rok od mojego pierwszego wpisu na tym blogu. Tak naprawdę bloga beauty zaczęłam pisać dwa lub trzy tygodnie wcześniej, tyle że na platformie Wordpress. Szybko się stamtąd wyniosłam, kiedy odkryłam, że to właśnie na Blogspocie toczy się blogowe życie, istnieje prężnie działająca społeczność blogerek, można używać podręcznego blogrolla. Zostałam tutaj i... przepadłam! 

Dlaczego blog beauty?

Blog dlatego, że chciałam wrócić do pisania. Kocham pisać, a życie tak mi się ułożyło, że coraz rzadziej miałam ku temu okazję. Potem ciąża i małe, wrzeszczące stworzenie w domu... tęskniłam za pisaniem. Musiałam zacząć pisać. Musiałam odnaleźć kawałek siebie w momencie, gdy wraz z pojawieniem się Tomasza świat wywrócił się do góry nogami. A dlaczego o kosmetykach? Bo chciałam pisać o czymś niemęczącym, przyjemnym i... kobiecym – od kilku miesięcy działałam jak automat: mleko, pielucha, grzechotka, podkrążone oczy... Pisanie o czymkolwiek innym prawdopodobnie by nie wyszło. No chyba że o dzieciach, ale tego tematu miałam po dziurki w nosie.

Co się zmieniło przez ostatni rok? Bardzo wiele!

Po pierwsze: nigdy wcześniej nie uskuteczniałam tak zaawansowanej pielęgnacji! Krem na dzień, na noc, peelingi, maseczki, olejki, serum... Rok temu moje wieczorne rytuały trwały kilka minut (włącznie z myciem zębów), a teraz... same wiecie.
Po drugie: nigdy nie miałam tylu kosmetyków. To chyba dotyczy każdej blogerki urodowej, która nie tylko regularnie pisze, ale też czyta blogi o tej tematyce. Pokusy czyhają za każdym rogiem, kupony promocyjne wypadają nawet z lodówki, a uprzejmi marketingowcy ze sklepów, w których Już Zrobiłam Zakupy, natychmiast po zrealizowaniu zlecenia służą wybornym rabatem i propozycjami nie do odrzucenia... 
Po trzecie: zaczęłam komentować to, co czytam. Nie pod nosem, nie w kierunku męża, tylko normalnie, w internecie, pod swoim pseudonimem. Kiedyś nie mieściło mi się to w głowie, po prostu czytałam coś i przechodziłam nad tym do porządku dziennego, a teraz... to przecież są rozmowy ze znajomymi, nie jakieś zwykłe komentarze. A jeśli piszę do nieznajomej, to ze świadomością, że na pewno będzie jej miło. Bo mnie zawsze jest miło, gdy do mnie piszecie. Słowem: zużywam swój bezcenny wolny czas na pisanie komentarzy, co jeszcze dwanaście miesięcy temu wydawało mi się absurdalne, pozbawione sensu i zwyczajnie głupie.
Po czwarte: zaczęłam czytać składy i wiem, co oznacza hasło INCI. Wcześniej wierzyłam temu, co producenci pisali na przodzie wielkimi literami, i nie miałam pojęcia, że jeśli ktoś fatyguje się na tyle, by opisać swój szampon jako ten „z olejem arganowym”, wspomniany olej może być również na samym końcu składu. 
Po piąte: zmieniłam makijażowe obyczaje. Nie maluję już na co dzień mocnej, czarnej kreski na dolnej linii rzęs (niech Wam będzie, że to wiocha, że passe i że tak malują się licealistki) i zmywam makijaż oczu do zera przed pójściem spać. To wielka zmiana, bo wcześniej tylko dokładałam kolejne warstwy tuszu do mojej tuszorzeźby, która się przez noc nadkruszała. Pełen demakijaż oczu odbywał się dopiero, gdy następna warstwa źle siadała na poprzednich ;). 
Po szóste: mam zawsze pomalowane paznokcie i szufladę pełną kolorowych lakierów. Rok temu byłam wierna wyłącznie beżom, brązom i szarościom. To dopiero było nudne...
Po siódme: pamiętam o tym, żeby przypudrować nosek, gdy się świeci (lub użyć czegoś tak zaawansowanego jak bibułka matująca!) i coraz częściej poprawiam zjedzoną pomadkę. Zwykle moje usta były pomalowane do pierwszego gryza lub przedostatniego łyku herbaty. 
Po ósme: przestałam nosić bojówki, polary i inne podobnie młodzieżowe sztuki odzieży, bo przestały pasować do przypudrowanego noska i poprawionych pomadką ust. Tego typu outfity zostawiam na wakacje w mazurskiej chacie i na inne, bardziej sportowe momenty mojego życia.
Po dziewiąte: w całkiem naturalny i przyjemny sposób rozwijam się w jakiejś dziedzinie. Dotychczas moje próby zgłębiania innych tematów szybko kończyły się niepowodzeniem – brakowało systematyczności, zapału, żywego zainteresowania. Lubię wiedzieć tak dużo o czymś. Lubię wiedzieć o tym czymś coraz więcej i więcej. I wcale nie uważam, że „pisanie o kosmetykach jest głupie”. 
Po ostatnie: mam swoje miejsce w sieci, które jest dla mnie bardzo ważne i wracam do niego regularnie. Z ogromną przyjemnością. No i poznałam wiele innych, fantastycznych miejsc w sieci, bez których nie wyobrażam już sobie codzienności. To również jest ogromnie przyjemne.

Co to wszystko oznacza? 

Koło trzydziestki wreszcie zaczęłam czuć się kobieco. Jestem mamą prawie dwuletniego Tomasza, najdzielniejszego chłopca świata, i wcale nie wyglądam jak zapuszczona matka Polka, bez makijażu, w dresie czy poplamionej bluzce. Nie jestem matką, która wygrywając dziecko, przegrała siebie. Nie jestem i nie chcę być! Mimo wielu kompleksów czuję się ze sobą coraz lepiej i mam nadzieję, że już niedługo spojrzę w lustro i powiem z pełnym przekonaniem: Hej, jesteś piękna!

Dziękuję Wam za ten rok i obyśmy spotykały się tu przez kolejny. I kolejny. I może nawet jeszcze jeden! To miejsce żyje dzięki Wam, a ja tak zwyczajnie, po ludzku cieszę się, że mam do kogo pisać „o tych głupich kosmetykach”. 

To co, kielony w górę? 

73 komentarze:

  1. Najlepszego! Życzę kolejnych owocnych lat blogowania :)
    Ja też dzięki blogowaniu zaczęłam zwracać ogromną uwagę na to, co nakładam na swoje włosy, twarz i ciało. nie wierzę ślepo w obietnice producenta i nie boję się próbować nowych kosmetyków. Te drogeryjne często schodzą na drugi plan, bo udało mi się znaleźć wiele perełek o cudownym składzie, które z powodzeniem mi je zastępują...i to bez szkody dla mojego organizmu :) W końcu nikt nie lubi faszerować się chemią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, nuneczko! i faktycznie, miło jest stosować świadomą pielęgnację, chociaż u mnie z kolei najważniejsza zmiana jest dostrzegalna dzięki systematyczności, której kiedyś mi brakowało!

      Usuń
  2. Szybko zleciało i jak widzę same korzyści przyniosło ci blogowanie. Oby nigdy nie zabrakło c pomysłów na nowe wpisy.
    100lat blogowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomysłów mam dużo, bo i całe szafy zawalone kosmetykami, ważne, żeby nie zabrakło weny. dziękuję za życzenia :))

      Usuń
  3. Głupie, nie głupie, kosmetyki "łączą" ludzi :D:D. Życzę kolejnych, owocnych w odkrycia, lat ;D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no pewnie, że łączą! nie miałam pojęcia, że to tak świetnie może działać :D

      Usuń
  4. Czyli dużo zmian:) oby tak taniej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taniej też może być, na urodziny bloga życzymy zniżek na kosmetyki :D

      Usuń
    2. haha, Króliczkowa, może już starczy tych zniżek na razie ;)))

      Usuń
  5. Gratuluję roczku, Agatku! :*
    Fajnie, że jesteś :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się cieszę, że tu jestem, bo dzięki temu odkryłam Ciebie :))

      Usuń
  6. Gratuluje kochana i obyś była z nami jak najdłużej :*

    OdpowiedzUsuń
  7. gratuluję i wielu takich rocznic życzę :)

    blogowanie wciąga, prawda? ja też lubię pisać i kocham komentarzowe pogaduchy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, bardzo wciąga, teraz pochłania naprawdę ogromną część mojego wolnego czasu. kto by pomyślał? ;)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. hehe, do sexy jeszcze trochę brakuje, ale staram się ;) :*****

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. :D jamapi, tylko na Ciebie można liczyć, reszta o suchym pysku została ;)

      Usuń
  10. Brawo! Kolejnych, równie pięknych, rocznic życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. gratuluje roku i oby było jak najwiecej ; ***

    OdpowiedzUsuń
  12. I to się nazywa przyjemność i korzyść w jednym :)
    Gratuluję roku i życzę dalszych sukcesów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! połączenie przyjemności i korzyści jest idealne :)

      Usuń
  13. Smarujący blogu, życzę Ci wielu wytrwałych lat. Fajnie że tak jak Agata ostatnio wypiękniałeś i stałeś się sexy blogiem, a nie internetowym miejscem wózkowego potwora. W przyszłości, gdy nadejdzie czas rozrodu mojej prowadzącej, mam nadzieję że i ja, Króliczek-blog, nie zostanę zaniedbany i dalej będę się rozwijał.

    _____
    Jak mój blog się wypowiedział, to teraz wiadomość ode mnie: Agato, fajnie, że jesteś w tej blogosferze i chciałam Ci tylko powiedzieć że choć nie zawsze mam czas czy siłę skomentować, to zawsze cieszy mi się mordka kiedy czytam Twoje ociekające zajebistością kosmetyczne historie :) Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hyhyhy, ale świetne podwójne życzenia! Króliczkowa, Ty to jesteś... :))) dziękuję Ci bardzo za te przemiłe słowa, przywdziałam na lico rumianek!

      Usuń
  14. Kielony w górę jak nic. Bądź tu kolejne 1000 lat. I pisz więcej o sobie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o sobie to gdzieś tam między wierszami. wiadomo. :)

      Usuń
  15. Serdecznie gratuluję rocznicy blogowania, widzę, że przeszłaś naprawdę sporo bardzo pozytywnych zmian! Mi niedługo minie 2 lata blogowania i teraz już sobie nie wyobrażam dnia bez zaglądnięcia na swoją stronę i ulubione blogi. Blogowanie niewątpliwie uczy wielu rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oo, dwa lata to już w ogóle piękny wynik. fajnie, że po kolejnym roku blogowanie nie brzydnie :)))

      Usuń
  16. "tuszorzeźba" :D

    Czekam na wódkę rocznicową :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. As, wódka jest cała Twoja, ja jej nie piję od osiemnastki, gdzieś już o tym wspominałam ;)

      Usuń
  17. I wspaniale, że tyle pozytywnych zmian pojawiło się w Twoim życiu:) Niech Polski, matki, będę szczęśliwe i piękne;) Ja swoje blogowe marzenie realizuję od zeszłego miesiąca i już mnie to uszczęśliwia bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to powodzenia na Twojej nowej, blogerskiej drodze życia :)

      Usuń
  18. Gratuluję roki, i życzę kolejnych lat :))
    Również cieszę się, że zaczęłam pisać bloga - fajnie jest bardziej świadomie o siebie dbać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, luthienn! a blogi są kapitalne, kto by pomyślał ;)

      Usuń
  19. po pierwsze: hepi berzdej, oby tak dalej ;)
    po drugie: mam szczerą nadzieję, że u mnie bycie mamą, tak jak u ciebie, nie zastąpi bycia mną.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdrówko;)

    Gratuluję pierwszego roczku i życzę wielu kolejnych, a każdy następny żeby był lepszy od poprzedniego:*

    OdpowiedzUsuń
  21. Wszystkiego dobrego z okazji pierwszego roczku!!!
    Właściwie to wszystkie punkty, które wymieniłaś odnoszą się i do mnie :)
    Blogowanie wiele zmienia - i to na lepsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, te blogowe prawdy są chyba dość uniwersalne... cieszę się, że Ciebie blogowanie też zmienia na lepsze!

      Usuń
  22. W takim układzie.. piję dziś Twoje zdrowie! Życzę dalszych sukcesów :)
    Dopiero dziś trafiłam na Twojego bloga, ale wiem, ze zostanę tu na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozgość się, sietku :) i dziękuję za toast hehe

      Usuń
  23. Gratuluję i życzę kolejnych lat blogowania :)
    Pod wieloma punktami przez Ciebie napisanymi mogłabym się podpisać rękoma i nogami. Czytając je miałam wrażenie, że czytam o samej sobie. Ja także zaczęłam pisać bloga jakis czas po urodzeniu dziecka, kiedy zdałam sobie sprawę, że muszę coś zacząć robić bo zwariuję. A przede wszystkim dzieki temu zaczęłam o siebie dbać bo wcześniej wszystko było ważniejsze. Wsmarowywanie balsamów, peelingi do ciała i inne tego typu kosmetyki? Wiecznie było "nie mam czasu bo dziecko się obudzi", "jestem zmęczona" itd. W życiu nie miałam tylu kosmetyków co teraz... te kilka chwil wieczornych przyjemności dla siebje samej sprawia, że czuję się szczęśliwa i atrakcyjna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje punkty są dość uniwersalne... ale wszystko, co napisałaś, jest prawdziwe - blogowanie o kosmetykach, a w związku z tym również regularne ich używanie, to świetny sposób na znalezienie czasu dla samej siebie.

      Usuń
  24. Życzę ci, Kochana, jeszcze wielu tak pomyślnyc lat w blogowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Raz jeszcze gratuluję, tak się przyzwyczaiłam zaglądać i sprawdzać czym aktualnie się smarujesz, że aż dziwię się jak żyłam wcześniej. Buziaki i powodzenia :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, dzięki, Asiu :) ja się bardzo cieszę, że Ty też zdecydowałaś się założyć bloga – oby Ci starczyło zapału, bo bardzo lubię Cię czytać!

      Usuń
  26. Do dona Kochana!

    Świetne podsumowanie, bardzo osobiste, ale też inspirujące :) Życzę Ci kolejnych lat blogowania i niesłabnącej przyjemności płynącej z pisania i tworzenia bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! podsumowanie rzeczywiście dość osobiste. no ale takie są fakty! :)

      Usuń
  27. Trzymam kciuki, aby wena i zapał Cię nie opuszczały:) Gdy rozpoczynałam swoją przygodę z blogowaniem, nie wiedziałam, jak długo ona potrwa. O dziwo, od kilku lat prowadzę bloga i jestem dumna ze swojej systematyczności i zaparcia. Doskonale rozumiem, jak wielką frajdę daje Ci blogowanie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. blogowanie wciąga. rok temu nie wiedziałam po prostu, że aż tak... :)

      Usuń
  28. Gratuluję okrągłego roczku :) Ja jestem w trochę innym miejscu, bo bloga zaczęłam prowadzić jakoś w lecie i krótko po tym dowiedziałam się, że jestem w ciąży, obecnie czekam na pojawienie się córeczki :) Przypuszczam, że przez jakiś czas zaniedbam moje małe internetowe podwórko, ale podobnie jak Ty, myślę, że dzięki blogowaniu nie zapomnę całkiem o dbaniu o siebie. Uwielbiam makijaże, pielęgnację i wszystkie te babskie sprawy :)

    W moim przypadku blogowanie zmieniło nieco moje podejście do pielęgnacji włosów,które wcześniej były dla mnie na ostatnim miejscu (przypadkowy szampon, jakaś odżywka i pianka do włosów).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzymam kciuki za Ciebie i małą, ale nie uciekaj z blogosfery, fajnie mieć swój kąt, do którego można uciec od pieluch, płaczu i ulewek... :)

      Usuń
  29. Same pozytywy! :) Tak, czytanie blogów sprawia, że automatycznie zaczynamy bardziej o siebie dbać - i bardzo dobrze :)

    Gratuluję roczku i dalszych owocnych lat blogowania życzę!

    OdpowiedzUsuń
  30. Gratki, a czy kosmetyki łączą ludzi? Trudno mi się donieść. Czasami miałam inne doświadczenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiadomo, w babskim świecie łatwo o zadymę... ;)

      Usuń
  31. kurcze świetny wpis! sama zaczynam tworzyć swojego bloga i takie słowa utwierdzają mnie w tym, żeby nie porzucać mimo, że jak zawsze na początku jest ciężko :) życzę wytrwałości na kolejne lata pisania!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za życzenia, a Tobie powodzenia i wytrwałości w blogowaniu, to naprawdę fantastyczna przygoda!

      Usuń
  32. Nie tylko kielony w górę :)))
    Cieszę się Twoim szczęściem a z tekstu bije niesamowita energia. Życzę Ci abyś zawsze ją czuła i nie utraciła "siebie".

    Ciekawe są Twoje zmiany, u mnie one nastąpiły długo przed blogiem. To była MOC Wizażu :))) Dlatego pewnie wiele wydarzeń/spraw itd. odbieram inaczej. Wtedy też miałam dzieścia lat i moje kosmetyki wszystkie razem mieściły się w malutkiej szafce :D A z kolei początek blogowania wpłynął na zasoby lakierowe, bo nagle koszyczek przestał wystarczać.
    Na Wizażu zawarłam wiele ciekawych znajomości i nagle sieć stała się świetnym miejscem na pielęgnowanie i rozwijanie wielu pasji, bo.... spotkałam ludzi zainteresowanych tym samym. Nagle nikogo nie dziwiło, że kupuję w ciemno perfumy i jest to n-ta flaszka. Poszczególne wydarzenia nauczyły mnie wielu rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie właśnie Wizażowa moc ominęła, bywałam tam tylko z doskoku, głównie w dziale KWC. no ale nie można być wszędzie, plątałam się w tamtych latach w zupełnie innych miejscach dotyczących zupełnie innych rzeczy :).

      a blogowanie faktycznie dodaje energii! no ale czymże byłoby to pisanie bez Was?

      Usuń
    2. Racja, nie sposób bywać wszędzie :)
      Dla mnie KWC to był jakby ostatni człon i w sumie jakoś coraz rzadziej tam zaglądam. Kiedyś to były inne czasy :)))

      Wiesz, by mogło zaistnieć pojęcie "WAS" musisz pojawić się "TY". Początek, a cała reszta to Twoja zasługa :)

      Usuń
  33. Życzę kolejny owocnych lat w blogosferze :)
    Niesamowite jest to jak blogi zmieniają nasze życie..Od świadomej pielęgnacji po znaczące powiększenie się zasobów kosmetycznych.

    OdpowiedzUsuń