wtorek, 11 marca 2014

Niebieskie niejednoznaczności od L'Oréal: Color Riche nr 610 Rebel Blue

Rzadko noszę na paznokciach naprawdę odjazdowe kolory, chociaż muszę przyznać, że coraz bardziej się z nimi oswajam. Od lat mam jednak słabość do intensywnych niebieskości – chabrowych, kobaltowych – dobrze się w nich czuję, pasują do dżinsów (w których również dobrze się czuję) i zwyczajnie cieszą me gały. Do niedawna w mojej rozrastającej się w zastraszającym tempie kolekcji lakierów był tylko jeden tego typu odcień ze stajni Color Club. Niestety, jest dość nieprzyjemny w obejściu: pigment się oddziela i na dnie mamy soczysty granat, a na górze jasny błękit z białymi przebitkami. Po wymieszaniu lakier dochodzi do siebie, ale umówmy się: to nie jest emalia marzeń, dlatego ostatnio zamieszkały ze mną nowe chabry. Dziś pokażę Wam Rebel Blue od L'Oréal.


Lakiery z serii Color Riche zawierają polimery (lepsza przyczepność), żywice akrylowe (czysty, intensywny kolor) i bazę z płynnego żelu, dzięki której łatwiej rozprowadzić równomiernie lakier. Paleta odcieni w tej kolekcji jest imponująca – kolorów jest wiele, a wśród nich sporo niejednoznacznych, niebanalnych. Mojego zaczepnego niebieszczaka przydybałam online i nie widzę go na polskiej stronie L'Oréal Paris. Nie wiem, czy faktycznie nie ma go w polskiej dystrybucji, ale w sumie nazwa sklepu, w którym dokonałam zakupu: Kosmetyki z Ameryki, daje do myślenia... Jeśli Wam się spodoba, pędźcie na ich stronę (klik), bo mają w sprzedaży parę naprawdę ładnych odcieni Color Riche w Bardzo Dobrej Cenie (8 zł). Myślę, że warto – seria wydaje się udana.


Lubię małe lakiery, bo nigdy nie udaje mi się denkować wielkich butli i ciągle mam to niemiłe poczucie zmarnowanego kosmetyku. Wydaje mi się jednak, że maluchy L'Oréal zużywają się nieco za szybko, co jest szczególnie bolesne, jeśli weźmiemy pod uwagę ich, wcale niemałą, cenę. Bez promocji musimy wydać na taką niewielką flaszkę ponad dwie dychy, tymczasem ona dosłownie znika w oczach. Może mieć z tym coś wspólnego pędzelek, który rozpycha się w niewielkiej butelce – jest naprawdę duży, szeroki, ale płaski i zaokrąglony na końcu. Jeśli lubicie pędzle z nieprofesjonalnej serii Essie, ten powinien przypaść Wam do gustu. Pracuje się z nim łatwo i szybko, chociaż mocno spłaszczona figura sprawia, że z malowaniem naprawdę należy się streszczać – lakier szybko zasycha  na włosiu (co dobrze wróży zasychaniu na płytce paznokcia).


Z top coatem Seche Vite schnięcie poszło gładko, ale wydaje mi się, że i bez niego będzie w tej kwestii całkiem kolorowo. Wielkim plusem jest bardzo dobre krycie – można zakończyć rytuał pędzlowania już po jednej, grubszej warstwie, bo prześwitów brak. Ja dołożyłam kolejną, bo nie lubię widoku jednej warstwy pod światło (widać nieregularne krycie, które zapewniają mi moje  ogromnie zdolne, trzęsące się rączki). Lakier nie smuży, zgodnie z obietnicą producenta dobrze trzyma się płytki, ale po dwóch dniach ściera się na końcach


Bardzo podoba mi się ten nieoczywisty odcień. W zależności od światła jest klasycznie niebieski, waląco po oczach kobaltowy, a w mojej ciemnej łazience wpada nawet w granat. Na paznokciach w ogóle tego nie widać, ale może chociaż w butelce dostrzeżecie dyskretny niebieski shimmer. Ja widzę go tylko po uważnym się_wlepianiu, dlatego absolutnie nie zaliczam Rebel Blue do kategorii błyskotek. W sztucznym świetle wykończenie przypomina zastygły wosk (jak fachowo nazywa się ten efekt?). Mimo że w słoneczny dzień kolor bardzo rzuca się w oczy, nie jest to najbardziej agresywny niebieski lakier, jaki mam w kolekcji. Za jakiś czas pokażę Wam żelkowy Barry M...

Lubicie takie kolory? Podoba Wam się Rebel Blue? 

Pojemność: 5 ml
Cena: ok. 20 zł (zdecydowanie warto polować na lakiery z serii Color Riche w promocjach)

15 komentarzy:

  1. rzadko sięgam po takie odcienie, ale nie mogę powiedzieć, że ich nie lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za niebieskim, ale kurczę - ten odcień mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja się z niebieskościami nie lubię, jakiekolwiek by nie były.
    Zupełnie nie widzę w nich moich paznokci.
    Na Twoich jednak ten kolor podoba mi się bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpadł mi w oko! :)
    Ta seria jest dostępna stacnojarnie, ale nie opłaca się takkupować, niestety... Mam 3 maluszki z tej serii i bardzo je lubię, głównie za kolory :) A co do małej pojemności, to mi się to akurat podoba, bo jest realna szansa, że w końcu zużyję jakiś lakier naprawdę, a nie wywalę gluta ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ogromną słabość do wszelkich niebieskości na pazurkach :-)
    Ten kolorek jest boski!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny jest ten kobalcik, mam podobny, ale chyba jeszcze bardziej dający po oczach :D Muszę go wreszcie na paznokcie nałożyć, bo jeszcze nie doczekał się premiery.
    To 'woskowe' wykończenie to chyba półmat po prostu :D Najczęściej neonowe odcienie dają taki efekt.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nieźle to u Ciebie wygląda :) Osobiście z takimi niebieskościami mi nie po drodze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie na taki odcień niebieskiego poluję! Musze zapisać sobie numerek tego i go poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam lakiery z tej serii, a ten odcień jest boski!

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam te maluchy od Loreal :]
    to jedyny lakier, tóry zużywam do koca ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, tego można zużyć faktycznie :) a że uwielbiasz maluchy, to wiem, ucieszyłam się bardzo, jak niedawno o nich u siebie napisałaś :)

      Usuń
  11. Oj, ja nie lubię takich pędzelków ..

    OdpowiedzUsuń
  12. Kolor super, aż mi się zachciało pomalować też swoje (mam podobny odcień z Hean) ale zapomniałam, że dopiero je ścięłam na krótko ;P

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale piękny kolor, uwielbiam niebieskości na paznokciach i jeansy też na d... :D

    OdpowiedzUsuń