wtorek, 4 marca 2014

Auriga – serum Flavo-C [recenzja]

Mijają moje trzy pierwsze miesiące z witaminą C na twarzy, dlatego czas na zwierzenia. Aurigę kupiłam, bo egri.hempe bardzo ją zachwalała. Ewa pisze rewelacyjnie, ma pasujące do moich standardów poczucie humoru i nie krępuje się rzucać mięsem na lewo i prawo w swojej blogerskiej przestrzeni, co niektórym może się nie spodobać, więc uprzedzam. Lubię ją bardzo i bardzo Wam polecam. Miała pisać o butach, ale na szczęście pisze też o kosmetykach. Oby jej się nie odmieniło. KLIK


No ale rzecz jest o witaminie C. Ta rzecz to Flavo-C w wersji dla cieniasów, czyli z 8% stężeniem witaminy C (jest jeszcze wersja 15-procentowa – wyłącznie dla gruboskórnych twardzieli i miszczów). Na początek ustalmy kilka faktów: to serum jest preparatem regenerującym o silnym działaniu przeciwzmarszczkowym i rozświetlającym skórę. Zawiera jedyną aktywnie działającą w skórze postać kwasu askorbinowego – formę lewoskrętną. Tako rzecze producent, a ja nie jestem pewna, czy chcę wnikać w temat skrętności witaminy C w dobre lewo bądź złe prawo. Biorę te rewelacje na klatę bez zbędnego zagłębiania się w szczegóły i Wam radzę to samo. Witamina ma być lewoskrętna, ta jest, więc cieszmy się i klaszczmy wesoło w dłonie. Oprócz kwasu askorbinowego wcale-nie-gratis otrzymujemy jeszcze 30-procentowy wyciąg z Ginkgo biloba, znanego również pod pseudonimem miłorząb japoński. Efektem regularnego stosowania Flavo-C ma być: „spektakularne rozświetlenie skóry, dodanie skórze blasku, wygładzenie i spłycenie zmarszczek, prewencja przeciwzmarszczkowa dzięki ograniczeniu działania wolnych rodników, wzmocnienie naczyń krwionośnych”. Brzmi świetnie, a co na to moja ultrakapryśna buziunia? (jak bardzo widać, że dziś jej nie cierpię?).


Dalsza część reality show o mojej zszarganej życiem twarzy za chwilę, a tymczasem zajmijmy się przez chwilę walorami estetyczno-użytkowymi. Opakowanie i nowa szata graficzna podobają mi się bardzo (mimo że na pudełku brakuje „ę” w słowie „pielęgnacja”), a najbardziej ze wszystkiego urzekła mnie szklana pipeta, która wsysa płyn do ostatniej kropli (precz, za krótka pipeto z ekoAmpułek P&R!), nie zmusza mnie do posapywania nad końcówką flaszki i sprawia, że serum używa się przyjemnie. Mniej przyjemne są konsystencja i zapach, ale przecież bywało duuuużo gorzej. Serum jest zdatne i przydatne przez trzy miesiące od otwarcia, ale – używane raz dziennie – dokładnie na tyle starcza

Flavo-C ma postać rzadkiego, tłustego płynu, który ucieka z palców i twarzy szybciej niż stonka z ziemniaka przyłapana na gorącym uczynku. Da się to ogarnąć, ale na pewno byłoby milej stosować formułę lekko żelową. Pachnie niezbyt zachęcająco, ale też niezbyt intensywnie – jestem przekonana, że tak pachnie zdrowie i natura. Oczywiście tylko ta lewoskrętna. Wszystko da się przeżyć, byle działało, prawda?


Spokojnie, działa. Całkiem fajnie działa, ale i tak jestem rozczarowana, bo spodziewałam się naprawdę dużej zmiany, a ta jest zbyt mała. Tupnę dwa razy niczym rozżalona małolatka i do Was wracam. Tup, tup. No już. Po pierwsze, czytając etykietę, kompletnie zignorowałam informację o „spektakularnym rozświetleniu skóry”. To był błąd. Moja tłusta strefa T nie potrzebuje być rozświetlana, a Flavo-C kocha rozświetlać. Moim zdaniem to głównie zasługa tłustej formuły, ale co ja tam wiem o chemii i kosmetycznych czarach marach? W każdym razie na Auridze rozświetlający podkład Healthy Mix Bourjois wygląda, jakby był mokry – bez pudru ani rusz. Lekki Benefit Hello Flawless Oxygen Wow! to samo – żarówa na całego. Nie gniewam się, nie powinnam rozświetlać w ten sposób tłustej miejscowo skóry, no ale przecież nie dla tego efektu kupiłam serum z lewoskrętną witaminą! Chodziło o działanie przeciwzmarszczkowe i spłycanie tego, co jest, a już całkiem to chodziło o wzmocnienie naczynek. Tutaj właśnie mam mały zgryz – serum nie uspokoiło wystarczająco moich cierpiących na wściekliznę naczyń krwionośnych. Plamy są, pojawiają się i mają dobrze. Zdecydowanie za dobrze :/. A teraz o niewątpliwych plusach. Serum ładnie wyrównuje koloryt skóry, dobrze radzi sobie z przebarwieniami słonecznymi. Moja cera stała się przez trzy miesiące widocznie jaśniejsza, wygląda zdrowiej. Opowiadanie o działaniu przeciwzmarszczkowym jest nieco abstrakcyjne. Wierzę w zbawienny wpływ witaminy C na skórę i w to, że wyraźnie opóźnia proces jej starzenia – tylko na tej wierze mogę się oprzeć, póki zmarszczki nie zadomowiły się na dobre. Nie stosuję serum na delikatną skórę pod oczami, dlatego nie powiem nic o spłycaniu zmarszczek, chociaż niewykluczone, że Auriga spłyciła trochę te na czole – nie pamiętam, jak było wcześniej, ale wydaje mi się, że gorzej.

Na pewno warto wcierać takie serum – pamiętajcie, że zmarszczkom należy przeciwdziałać, a nie czekać, aż wylezą, a potem psioczyć na blogach na kolejne kremy, które nie potrafią zatynkować bruzd na twarzy, a więc „nie działają!”. Kolejna butelka Aurigi już czeka, a ja chętnie ją otworzę. Kto wie, może nawet w przyszłości pójdę na całość z wersją 15%?

Pojemność: 15 ml
Cena: bardzo różna, w Super-Pharmie i na doz.pl dochodzi do 100 zł, a ja kupiłam w Aptece Gemini za niecałe 50 zł. 
Ocena: 4+/6

40 komentarzy:

  1. Świetny post, dopisuję do chciejlisty. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To znaczy, że jestem gruboskórnym twardzielem i miszczem??...hmm....:)
    mam 15, jednak po dwóch miesiącach mam bardzo mieszane odczucia i chyba nie wyrobiłam sobie ostatecznego zdania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, jesteś gruboskórnym twardzielem i miszczem! no bardzo jestem ciekawa opinii o 15%, sama na razie nie kupuję, bo się cykam podrażnień

      Usuń
  3. Chyba skusiłabym się na na mocną 15tkę, bo moja skóra gruba jest :D Ale tylko na noc, moja cera wyglądałaby chyba jak usmarowana smalcem (masło maślane :D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest źle, ja stosowałam pod makijaż, zostawia lekko tłustą powłoczkę, ale dobrze się nadaje.

      Usuń
  4. Zastanawiające, że ta "słuszna" witamina C skręca na lewo. /rechocik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się nie zastanawiam! niech sobie skręca, gdzie chce, ja się nie mieszam :D

      Usuń
  5. Bardzo podobne serum ma w swojej ofercie Biochemia Urody, do własnoręcznego ukręcenia, również z pipetką. Niestety za krótko go używam by się wypowiadać co do działania, ale chyba jest tańsze niż te gotowe produkty dostępne w aptekach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba jestem zbyt leniwa na własnoręczne mikstury tego typu. mam z Biochemii płyn micelarny do zrobienia i... leży w zapasach, a ja wciąż nic z nim nie zrobiłam :/

      Usuń
  6. Ja skusiłam się na maskę z tej serii, zobaaczymy jak się sprawdzi

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam to serum na swojej liście już od dłuższego czasu. Mam nadzieję, że niedługo uda mi się ten zakup zrealizować. Moja skóra bardzo lubi się z witaminą C.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko koniecznie kup online w sensownej aptece – stacjonarnie można naprawdę mocno przepłacić

      Usuń
  8. "pamiętajcie, że zmarszczkom należy przeciwdziałać, a nie czekać, aż wylezą, a potem psioczyć na blogach na kolejne kremy, które nie potrafią zatynkować bruzd na twarzy, a więc „nie działają!”."
    Nic dodać, nic ująć :D
    Vitaminę C lubię i to nawet bardzo, ale moja chimeryczna cera, choć ją akceptuje to jednak nie w regularnych dawkach. Miałam okazję dobitnie się o tym przekonać w zeszłym roku i jednocześnie stwierdziłam, że z jedną zmarszczką więcej mogę żyć ;)
    Swoją drogą, nie wiesz czy LRP nadal ma w sprzedaży Active C XL? byłam uzależniona od tego kremu, ale teraz go nie widzę lub źle szukam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam nigdy XL, na ich stronie jest tylko "Active C", bez dodatków. http://www.aptekagemini.pl/la-roche-posay-active-c-krem-przeciwzmarszczkowy-cera-normalna-i-mieszana-30ml.html <-- o ten, jest też wersja pod oczy i to wszystko, co oferują w tej serii.

      Usuń
    2. Jednym słowem zniknęło z oferty. Szkoda, bo bardzo mi pasował ten wariant :)

      Usuń
  9. No, nie wiem, nie wiem... Jakiś czas temu miałam na nie chrapkę, ale odpuściłam i jakoś tak już mnie nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja chcę zrobić sobie coś takiego sama, z olejowymi witaminami C i E i jakimś przyjemnym olejkiem. I do tego serum z kwasem HA. Ach, to będzie duet idealny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wolę gotowe mikstury w estetycznych opakowaniach – leniwa jestem ;)

      Usuń
  11. Chyba mam witaminę C w jednym serum które stosuje, ale jego efekty są bardzo bardzo subtelne.
    Za to wczoraj użyłam pierwszy raz olejku cytrynowego wymieszanego z migdałowym na twarz i regeneracja mojej skóry przyspieszyła o jakieś 3 dni w ciągu jednej nocy! Mniej czerwonego, więcej gładkości - no wypas mówię Ci. Nie wiem w którą stronę skręca olejek cytrynowy, ale jest zdecydowanie stairway to heaven, a nie highway to hell :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, stairway to heaven, powiadasz? a w jakich proporcjach mieszasz? jak pisałam wyżej Puszysławie, leniwa jestem jeśli chodzi o domowe mikstury, ale jeśli wystarczy pomieszać jedno z drugim (nawet na ręce), to mogę spróbować. Twoja zachęta na mnie działa :)

      Usuń
  12. Dzizas! Przeczytałam pierwszy akapit i tak się podjarałam, że kolejne literki mi się rozmywają :D Więc licze na to, że witamina u ciebie działa i normalnie ściskam i się bardzo cieszę!!!:)))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Apropo uspokajania naczynek, w tym wzgledzie genialnie radza sobie maski algowe rozdrobnione z woda mineralna.polecam np te z organique,pieknie wyciszaja rumien :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow, simply_a_woman, spadasz mi z nieba, bo właśnie chciałam czegoś takiego szukać. Polecasz któreś konkretnie?

      Usuń
    2. simplyyyyy, algi uwielbiam, ale ostatnio zapodałam sobie żurawinową z Organique (to był nasz drugi raz) i mi się wylała trochę na powieki i trochę za długo ją trzymałam i... była masakra! twarz cała podrażniona, a jedna powieka spuchła :/

      egri, ja polecam algi z Bielendy Professional. mam wersję z aloesem, jest CZADOWA.

      Usuń
    3. Na algi z Organique złego słowa nie powiem :) Za to na Bielendę mam focha i nic nie kupię, mogę polecić algi z Norela za to :D

      Usuń
    4. A ja mam algi z jakiegoś naturalnego sklepu tybu zrób sobie krem, ale nie cierpię ich robić #zadużopieprzenia

      Usuń
    5. Egri, stosowałam żurawinową, borówkową i z papają, i wszystkie bardzo dobrze mi służyły :)

      Usuń
  14. Lubię to serum, choć nie jest idealne:) Na razie zrobiłam sobie od niego przerwę i pomału planuję powrót, zastanawiając się między sprawdzoną 8ką, a obiecującą więcej 15stką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się ciągle boję podrażnienia po 15%, a moja naczynkowa, wrażliwa panienka bardzo kapryśna

      Usuń
    2. Ja na moją naczynkową waliłam 15% i luz blus.

      Usuń
    3. no właśnie to mnie pociesza, że waliłaś i żyjesz :D

      Usuń
  15. Ha, to jestem miszczunio! Kończę właśnie drugą buteleczkę 15-tki i uwielbiam ją. Rozjaśnia, wygładza, napina. Cudo! Stosuję rano, zaraz po umyciu twarzy. Odczekuję jakieś 10-15 min zaganiając w tym czasie dzieci do mycia i śniadania, potem nakładam matujący krem z filtrem SPF30 z Biodermy i już przed wyjściem z domu na to tapetka - Clinique podkład matujący. Dzieki temu, że podkładu nie nakładam bezpośrednio na serum i daję mu czas na wchłonięcie w skórę - wszystko jest Ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurczaki, chyba spróbuję z tą piętnastką.

      Usuń
  16. Jeszcze nie próbowałam serum z wit C. Tyle jest tego na rynku, że nie wiem od czego zacząć i ostatecznie nic nie kupuję :P Poczekam na takie, które totalnie Ciebie zachwyci, wtedy kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tego nie używałam akurat. Przeszłam już przez inne tego typu specyfiki i stwierdzam, że wit c robi cuda na mojej skórze :-) Ostatnio najlepsze serum było firmy It`s Skin :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. A przymierzalam sie do tego serum- teraz mam watpliwosci :( ostatnio kupilam serum z Kiehl's ale za duzo jeszcze nie moge o nim powiedziec, choc tez lekki z niego tluscioszek ;) u kosmetyczki po zabiegach mam nakladane serum z wit. C z Sesdermy, pachnie pomarancza i u mnie wchlania sie praktycznie do matu, mysle ze warto sie mu przyjrzec (btw. jego probka byla chyba ostatnio w BeGlossy). Pozdrawiam i dzieki za cenna opinie przed moim zakupem serum z witamina C :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może od razu zacznij przygodę z Forte? a Sesdermę mam z tego BeGlossy, na pewno przetestuję, szczególnie, że tak ładnie mnie zachęciłaś :)

      Usuń