czwartek, 13 lutego 2014

O tuszach, różach, półtorakach, oportunistach i innych przyjemniakach

Dwa miesiące temu opublikowałam tekst pt. „Pewne sprawy językowe, które mogą przydać się blogerce, a także innym uczestnikom świata”. Zebrałam w nim kilka zaobserwowanych na szeroką blogową skalę zjawisk i błędów i postanowiłam podzielić się z Wami odrobiną językowej poprawności. Nie sądziłam, że post stanie się jednym z najczęściej czytanych i że tak Wam się spodoba! Prosiłyście o więcej, więc przychodzę z kolejnym radosnym polonistycznym obwieszczeniem :). 


Półtora czy półtorej?

Sprawa jest prosta:
!półtorej roku, !półtorej dnia – zapomnijcie o tym, to językowy obciach.
półtora roku, półtora dnia, bo TEN rok i dzień
półtorej godziny, półtorej doby, bo TA godzina i doba.


Trudna odmiana

Y czy ów? Pewnie to pytanie nieraz padało w Waszych głowach. Sama czasem się zastanawiam, czy rozmaite słowa w dopełniaczu liczby mnogiej będą się kończyć miękkim i przyjemnym -y, czy może aż nazbyt polskim -ów. Bywa z tym różnie, Słownik poprawnej polszczyzny rozstrzyga te tematy, więc warto go mieć pod ręką. W świecie kosmetyków problemy sprawiają tusze i róże

Jedyna poprawna kolorówkowa odmiana to: tuszów, różów. Nie: !tuszy, !róży. Możemy pragnąć jednej róży na walentynki i tuszy pstrąga na kolację lub ewentualnie marzyć o własnej małej tuszy, mimo zjedzenia zbyt wielu pstrągów ;). Oczywiście gdy zabraknie Wam w zapasach tuszów albo różów, koniecznie zróbcie zakupy! 

PS Jak widzicie, walentynki piszemy małą literą – wielka jest tylko wtedy, gdy mówimy o dniu świętego Walentego. 


Co naprawdę oznacza słowo bynajmniej?


Prawdopodobnie dla części z Was ta wiadomość okaże się druzgocąca. Bynajmniej NIE JEST synonimem przynajmniej. Serio. Tak, wiem, to szokujące.

Zdanie: „Ja bynajmniej jestem mądrzejsza od ciebie!” można skwitować tylko jednym: Bynajmniej.

Bynajmniej to położenie nacisku na to, że coś NIE JEST jakieś. Bynajmniej oznacza: wcale, ani trochę, zupełnie i często łączy się z partykułą nie

Jeśli więc koleżanka Cię wkurza swoimi opowieściami o tym, jakiego ma wspaniałego męża, piękne mieszkanie i w ogóle jaka cała jest idealna, zawsze możesz w akcie desperacji dokopać jej, mówiąc:

„Ja przynajmniej jestem mądrzejsza od ciebie”. 

Jeżeli wybierzesz wersję odwrotną, chcesz położyć uszy po sobie i przyznać się do tego, że mądrzejsza nie jesteś, powiedz:

„Ja bynajmniej nie jestem mądrzejsza od ciebie”. (jeśli źle Ci po takim wyznaniu, zawsze warto dorzucić coś w stylu: „Ale za to twój facet to idiota”. Mała rzecz a cieszy!)

W tym scenariuszu być może faktycznie nie będziesz mądrzejsza od swojej współkonwersatorki (to słowo nie istnieje, wymyśliłam je naprędce – magia słowotwórstwa!), ale z pewnością okażesz się językowo sprawniejsza od... hmmm, rzeszy Polaków. 

Na koniec o oportuniście, który wcale oporu nie stawia


Mam jeszcze jedną, prawdopodobnie nawet bardziej miażdżącą mózg, wiadomość:
Oportunista to wcale nie ten, kto stawia opór, tudzież stawia się. To ktoś dokładnie odwrotny! Oportunista dopasowuje swoje poglądy i postawę do innych po to, żeby poprawić swoje notowania. Jest więc człowiekiem bez zasad, przystosowującym się do okoliczności dla doraźnych osobistych korzyści. Taki to on, ten oportunista, nieoporny. 


Chcecie więcej? Będzie więcej! Z przyjemnością pomogę Wam uchronić się przed kolejnym językowym fo-pa tudzież innym fła-gra ;). 

41 komentarzy:

  1. Bynajmniej dobry wpis! :D Jak mnie wkurwia ten błąd :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bynajmniej to często poruszany błąd w takich postach :)

      Usuń
    2. bynajmniej przynajmniej nie przesadzacie :D

      Usuń
  2. A ja się z "bynajmniej" rzadko spotykam - no chyba, że w żartach. Myślałam, że do ludzi już dotarło znaczenie tego słowa, ale najwyraźniej się myliłam :) Dzięki za wyjaśnienie kwestii tuszów i różów, bo nieraz się nad tym zastanawiałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, nie dotarło, co chwilę gdzieś widzę złe użycie tego słowa

      Usuń
  3. Agato, uwielbiam Cię. Już dawno miałam uczynić to wstydliwe wyznanie. Ale lepiej późno niż wcale, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, jakże mi miło! Radość ma ogromna i tak dalej, i takie tam, a tak po ludzku to cieszę się bardzo :D

      Usuń
  4. Ależ mnie ubawił Twój post, szczególnie ostatnie dwie części :D super!

    OdpowiedzUsuń
  5. Na mnie mylenie "bynajmniej" z "przynajmniej" działa jak płachta na byka.
    Drugi błąd to błędne końcówki - "ą" i "om"

    I niezrozumiałe dla mnie użycie "odkupić" jako "kupić ponownie" - ostatni twór blogosfery

    Skąd to się bierze ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tego odkupowania nie zauważyłam. A co do ą vs. om – to dopiero językowy obciach :)

      Usuń
  6. Uwielbiam Twój sposób pisania! Czekam na więcej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa... I pięknie się teraz prezentuje Twój blog, tak przytulnie:)

      Usuń
    2. Dziękuję za komplementy, Olu :). A blog faktycznie zrobił się cieplutki dzięki Pauli :)

      Usuń
  7. Ups, a ja myślałam, że oportunista to osoba, która stawia opór ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pociesz się Justynko, że nie jesteś jedyna... :)

      Usuń
  8. nam kiedyś polonistka poradziła,że jak nie jesteśmy pewni "bynajmniej" to mamy go nie używać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mądra rada. To dotyczy wszystkich słów, których nie jesteśmy pewni :)

      Usuń
  9. Ja nienawidzę, gdy ktoś zamiast "przynajmniej" mówi "bynajmniej". :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Cię! :)
    Generalnie wszystko jest dla mnie jasne z tego posta, ale przyznam, że sama miewałam czasem problem z różami do policzków ;) Tak to jest, jak się ma za dużo - jakbym miała jeden, sprawy by nie było! ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, widzisz, przez nasze zbieractwo powstały wielkie problemy gramatyczne! :D

      Usuń
    2. Jednak minimalizm ułatwia życie ;P
      chyba, bo pewnie nigdy go w kwestii kosmetycznej nie doświadczę ;P

      Usuń
  11. Kocham Cię za ten wpis i za podpunkt z 'bynajmniej' :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, ja też Cię kocham za różne Twoje wpisy... ;)

      Usuń
  12. Przeczytane - wszystko wiem :)

    Punkt o tuszach i różach - do zapamiętania!

    OdpowiedzUsuń
  13. Cenne uwagi, bardzo cenne, dziękuję Kochana :*

    Naprawdę, niby człowiek używa polskiego codziennie, a byki robi niewyobrażalne. Punkt o różach i tuszach do zapamiętania, zawsze sprawiało mi to problem.

    I z chęcią poczytam kolejne posty odkrywające złożoność naszego rodzimego języka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma za co :) a co do błędów, to oczywiście również nie jestem święta (choć moje nazwisko mogłoby na to wskazywać ;)), ważne, żeby chcieć przyswajać to, co dobre i poprawne.

      Usuń
  14. Nienawidzę mylenia przynajmniej z bynajmniej, grrr :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Bynajmniej nie raz doprowadzało mnie do szału:) Dobrze, że nam tu trochę polonistyki wykładasz:) Wielu na pewno się przyda, a reszcie nie zaszkodzi. Bynajmniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) staram się wykładać w przystępnej formie, coby nie zanudzać koleżanek

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. simply, polonistyczna piona dla Ciebie! :)

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. a to Esku już całkiem inna opowieść... nie wiem, czy czuję się na siłach :). w skrócie: to kwestia otwarta, bo dopiero przyswajamy to słowo w polszczyźnie. U mnie jest bronzer, tak samo jak cheeseburger, patchwork i wiele innych – nie odczuwam potrzeby spolszczania do brązera, ale nie należy krytykować tych, którzy spolszczają, bo jest to poprawne. najczęściej spotykam się jednak z krytyką tych, którzy nie spolszczają, choć i oni mają rację.

      Usuń
    2. Aha - dziękuję Misiu za wyjaśnienie - bo przyznam, że na początku używałam brązera -tak naturalnie od brązu zdaje się...potem jednakże się zestrachaam że popełniam straszny lapsus językowy ...
      Podobne zapewne rzecz się ma z peelingiem - na niektórych kosmetykach polskich jest - piling - i powiem Ci szczerze że kłuje w oczy... A propos oczu to po użyciu kremu w dniu wczorajszym mam dzisiaj szparki jak kret bo dostałam uczulenia :D wyglądam śmiesznie i siedzę z łyżką przyłożoną do oczodołu:D

      Usuń
    3. to niegłupie jest z brązerem - logiczne, ale wiesz co, w języku wiele jest nielogiczności, a jednak nikomu to nie przeszkadza. mi brązer wizualnie nie leży – może kiedyś się uleży, ale póki co wolę oglądać bronzery :) a bronzer to po prostu niespolszczony puder brązujący. nie ma co psioczyć na niego, bo wiele niespolszczeń istnieje i ma się dobrze, o!

      Usuń
  18. Moja trenerka na szkoleniu nadużywa słowa bynajmniej:) I bynajmniej w dobrym znaczeniu:D


    Agatko zmieniłam adres bloga:) Zapraszam na maxivsminimalizm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja prawie nie używam „bynajmniej” i do niczego mi nie jest potrzebne to słowo :)

      Usuń
  19. Haha uwielbiam używanie "bynajmniej" przez ludzi, którzy nie wiedzą co to znaczy - zawsze mnie to raziło.

    OdpowiedzUsuń
  20. Lubię takie posty i czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, na pewno będzie więcej :)

      Usuń