piątek, 28 lutego 2014

Lakier do ust Catrice Wet Shine Stain w odcieniu C01 Innocent

Nie byłabym sobą, gdybym na kolejnym spacerze z Niewielkim nie odwiedziła Natury w poszukiwaniu nowej limitki Catrice. Tym razem marka Catrice podążyła za trendami i wypuściła minikolekcję lakierów do ust. Catrice podąża, a pobliska Natura nie nadąża – po długiej przerwie w dostawach edycji limitowanych wreszcie uzupełnili zapasy o limitkę z... września ubiegłego roku.

W kolekcji Thrilling Me Softly „dominuje czerń w kombinacji z czerwienią i delikatnymi odcieniami nude i różu. Uwagę przyciąga złoto i fiolet. Limitowana edycja Thrilling me Softly by CATRICE opisuje ten trend na nowo w postaci półmetalicznych półmatowych efektów na oczach, ustach i paznokciach. Innowacyjne plastry dekoracyjne do okolic oczu są już uznane jako must-have sezonu jesień/zima. Gotycki glamour – by CATRICE. Edycja dostępna w wybranych drogeriach tej jesieni”.

Wspaniale, tylko gdzie do cholery podziały się jesienne liście?


Ze styczniowej trend-edycji „Celtica” wybrałam już w bardziej cywilizowanym Hebe multifunkcyjny cień, który pokażę Wam niebawem, a tymczasem przenieśmy się w czasie do zeszłego tygodnia, który robił za zeszłą jesień. Perspektywa kolejnych kilku zimnych miesięcy jest na tyle okrutna, że szukamy czegoś, co poprawi nam nastrój i trochę nas rozweseli. Ach, te ciągłe ulewy, ach te wichury... a to dopiero początek! Na samą myśl o nadchodzących mrozach mój tyłek kurczy się z przerażenia.

Ale oto znalazłam lakier do ust. Coraz więcej speców od kolorówki wydaje na świat swoje wersje  tych ponadprzeciętnie trwałych pomadko-błyszczyków z połyskiem, a ja... nie mam jeszcze żadnego!? Czas to zmienić i zakochać się w tej naustnej nowości wraz ze starym dobrym ziomkiem Catrice, którego największą zaletą w przypadku eksperymentów jest przystępna cena i równie przystępna jakość. Producent nazwał swój kosmetyk ostrożnie „pomadką połyskującą do ust”, ale powiadam Wam, że to lakier. No lakier i koniec. Być może są bardziej lakierowe lakiery innych firm, ale ten mój jest na tyle lakierowy, że zamierzam dalej nazywać go lakierem.

Tak naprawdę żaden z trzech dostępnych kolorów wstępnie mnie nie urzekł (są ciemne i wyraziste, a ja mam już dość takich odcieni w swoich zbiorach – leżą i usychają z tęsknoty za moimi wargami). Zdecydowałam się więc na optymistyczną i sympatyczną wersję różową o nazwie Innocent, bo róż to róż – zawsze się przyda. Pozostałe dwa to czerwony Thrilling i śliwkowy Fatal. Ładne, ale zupełnie mi niepotrzebne.


Wrażenie na ustach jest niepodobne do niczego znanego mi wcześniej. To naprawdę lakier! Taki, wiecie, lakierowy. Da się go zdrapać czy zetrzeć, na beton nie zasycha, ale po kilku minutach od aplikacji jest śliski i faktycznie bardzo trwały jak na produkt do ust. Nie spodziewałam się. Nie rusza go picie herbaty i oblizywanie. Ale zostawia ślady na czole i pyzowatym licu Tomasza.

Pachnie... czymś tam. Trochę słodko, trochę gorzko – może być. Na ustach nie pozostawia żadnego wyrazistego smaku, dzięki czemu można się skupić na innych sprawach w życiu. To nieźle, a może nawet dobrze. Ma trwałość 18 miesięcy od pierwszego odkręcenia, tylko oczywiście nigdy nie wiadomo, kiedy faktycznie nastąpiła premiera – pozdrawiam tępe baby odkręcające w drogeriach wszystko, co się da. 

Patrzę na fotkę z moimi ustami ubranymi w Catrice i nie bardzo mi się ona podoba. Poza tym, że macie okazję popodziwiać moją naczynkową brodę, lakier nie wygląda tak bardzo lakierowo, jakbym chciała Wam przekazać. Wyobraźcie sobie jednak usta w tym właśnie odcieniu, które zwracają uwagę połyskiem i są całkiem mocnym akcentem w makijażu. Tak właśnie wygląda Catrice Wet Shine Stain. Ja lubić. W tej cenie polecać spróbować.


Pojemność: 4 ml
Cena: 17 zł
Dostępność: drogerie Natura i Hebe (jeśli wiecie, gdzie jeszcze rzucają Catrice, koniecznie dajcie znać!)

27 komentarzy:

  1. Widziałam, tester zmacałam, do koszyczka wrzuciłam.
    Otrzeźwiałam przypominając sobie ile mam mazideł do ust i odłożyłam.
    Chyba nie żałuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ja tak chciałam te lakiery, ale jak już nastała limitka to albo w hebe nie było albo były poodkręcane albo nie miałam pieniędzy.. nie pamiętam jak to było, ale w końcu nie kupiłam. ja we wrześniu na konferencji catrice/essence miałam na ustach taki ciemny fiolet i był seksualny na całego. lakiery do ust wielbię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, stri, można bez nich żyć, ale przyjemnie żyć z. :) a po tym, co napisałaś, żałuję, że nie dokupiłam jednak tego fioletu ;)

      Usuń
  3. A mi się podoba i chętnie bym przygarnęła:) Tym bardziej, że lakieru do ust to ja nie mam... Hmm... Jak to się stało? Ja w Poznaniu widziałam Catrice w... Kauflandzie! I nie, to nie był żart;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow, w różnych miejscach mogłabym się go spodziewać, ale na pewno nie w Kauflandzie :O. Kto wie, może kiedyś zawita do Biedronki ;)

      Usuń
  4. Agato, czy Ty wiesz jak daleko mam do Hebe? W ucho chcesz? ;)
    PS. Kaufland też daleko.
    Zaś tak serio, miałam osławiony lakier do ust Apocalips. Odcień straszny (wygrałam go). Za nic nie mogłam tego badziewia z ust zetrzeć. Raz użyty, oddałam. Catrice wydaje się lepszy, jakiś taki łagodniejszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mam daleko Hebe :P
      Apocalips już na swatchach mnie nie urzekł, więc wierzę, że może się nie podobać...

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. może dlatego, że go nie kupiłaś (?) :>

      Usuń
  6. nie jesteś/byłaś jedyna. ja nie mam żadnego lakieru do ust w kosmetyczce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie wygląda :) dobra alternatywa dla błyszczyków :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A mnie się na ustach podoba. Ładny odcień wybrałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedyny możliwy do noszenia przeze mnie na co dzień :)

      Usuń
  9. Podoba mi się efekt, za mocnymi czerwieniami u siebie nie przepadam, a ta mi się podoba jest taka delikatna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ona nie jest aż tak delikatna, na jasnej twarzy blondynki dość mocno zwraca uwagę

      Usuń
  10. jakoś nie przypadł mi do gustu, wolę zgaszone róże ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też zazwyczaj wolę, ale czasem przydaje się odmiana :)

      Usuń
  11. widzę, że daje ładny, subtelny kolorek :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Twoje pragnienie lakierów do ust przypomniało mi Twoje pragnienie flamastrów do ust ;)
    Ja sama mam jeden lakier, lakier z Maybelline: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=52926
    Zachorowałam na nie i miałam szczęście, bo trafiła się słynna promocja -40% w Rossmannie. Bardzo go sobie chwalę, ślicznie pachnie, przyzwoicie smakuje ;) i długo się trzyma, a schodzi równomiernie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, no tak, pragnienie flamastrów było silne... ;)
      Nawet nie rzucił mi się w oczy ten Maybelline nigdy, ale skoro mówisz, że fajny... ach oh, idę obejrzeć paletę kolorów :D

      Usuń
  13. Nie jest łatwo oddać kolor oraz efekt błyszczyka na ustach, wiem coś na ten temat...
    Zawsze trzaskam około 100 zdjęć, a znajdzie się tylko jedno dobre...
    nie mam do tego cierpliwości ;)
    Ogólnie podoba mi się Catrice i świetnie się na Tobie prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie mam cierpliwości do 100 zdjęć heh, robię kilkanaście, na podglądzie w aparacie wyglądają nieźle, a potem na ekranie w powiększeniu... no cóż, tak jak widać ;)

      Usuń
  14. Z lakierów do ust mam tylko jeden, z Rimmel i to bardzo ciemny, odważny kolor. Szukam czegoś lżejszego, delikatniejszego, i ten chyba by się nadawał ale skoro to limitka to figa.

    OdpowiedzUsuń
  15. Patrząc na to ile nowych kosmetyków na mnie czeka, a ile jeszcze stoi nie wykończonych - chyba nie tym razem :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z lakierów do usta znam i mam ArtDeco oraz Shiseido, przy czym ta druga marka to dla mnie naustny ideał :) Liczę, że dokupię jakiś nowy kolor bo paleta trochę wybiórcza :( Z Catrice nie miałam przyjemności i raczej nie będę miała, bardziej skłaniam się ku YSL lub Diorowi, ponoć nowe cacko się pokaże.

    OdpowiedzUsuń