czwartek, 9 stycznia 2014

Yves Rocher – Riche Crème – przeciwzmarszczkowy krem pod oczy – starsza wersja [recenzja]

Kremy pod oczy zainteresowały mnie, kiedy niebezpiecznie zbliżyłam się do trzydziestki. Dla beauty-blogerek to pewnie jak pierwszy pocałunek na emeryturze, ale moja mama do niedawna też nie używała żadnego kremu pod oczy, więc kto niby miał mi dać dobry przykład? Zaczęłam od lekkich nawilżaczy, potem próbowałam czegoś na zmniejszenie cieni, ale kiedy pewnego poranka przy aplikacji korektora pod oczy (tak, tak, krem przeciw cieniom nie zadziałał zbyt dobrze) zauważyłam, że brzydko wchodzi w zmarszczki, w mózgownicy coś się zatliło... Najpierw była to myśl: „co za beznadziejny korektor!”, potem: „w sumie nie jest zły, tylko czemu brzydko zbiera się w tych bruzdach?” i nagle lampka się zapaliła: „yyyy, zaraz, zaraz, jakich bruzdach? mam coś pod oczami!”. Stąd do rozważań o istocie wszechrzeczy i nieuchronności przemijania droga niedaleka, ale jednak skupię się na kremowaniu delikatnych okolic wokół oczu. Zmarszczek dużych nie mam, ale przecież to dopiero początek...


Riche Crème trafił pod moje skrzydełka jako jeden z gratisów, którymi regularnie raczy mnie Yves Rocher (o szczegółach mojego romansu z YR pisałam niedawno TU). Krem przeznaczony jest do cery dojrzałej (znajduje się w dziale 50+), więc mogłabym poczuć się urażona tym prezentem, ale ja nie z tych. Z tamtych też nie. Upominek przybył w starszej szacie graficznej z dawnym logotypem, a dzięki Marilyn ze Świata Kosmetyków, która do recenzji nowej wersji dorzuciła fotkę INCI, dowiedziałam się, że lifting opakowania zbiegł się z liftingiem składu. To będzie jego co najmniej trzecia generacja, bo skład z mojego pudełka nie zgadza się z tym wklejonym na Wizażu. Póki co na stronie Yves Rocher można nabyć zarówno starszą, jak i nowszą generację Riche Crème pod oczy, dlatego jeśli któraś z Was wielbi go w wersji, którą właśnie prezentuję, radzę zrobić zapasy.


Producent kusi tymi oto słowy:
„Krem pod oczy o działaniu przeciwzmarszczkowym to kosmetyk idealny dla suchej, dojrzałej cery. Lekka, świeża konsystencja zapewnia błyskawiczne wchłanianie się kosmetyku w delikatną skórę. Krem odmładza spojrzenie, wygładzając skórę wokół oczu, głęboko odżywia i regeneruje naskórek. Skóra jest gładsza, bardziej napięta i mocniejsza, a zmarszczki płytsze”.
A ile z tego pitu-pitu to prawda? Hmmm, całkiem sporo. Przynajmniej z perspektywy okołotrzydziestki.


Krem faktycznie jest lekki (zupełne przeciwieństwo kremu Himalaya, o którym pisałam tu: KLIK), a jednocześnie ma półtłustą formułę, co znaczy, że nie znika tak szybko, jak to sobie wyimaginował specjalista od reklamy Yves Rocher, ale też nie obciąża wrażliwej skóry pod oczami. Nadaje się na dzień i na noc, nie utrudnia pracy z korektorem, bardzo przyjemnie pachnie (nieco trąci różą, ale to całkiem logiczne w kremie dla starszaków – w składzie olejek z róży muscat, pewnie dlatego), nie podrażnia, nawet jeśli lubicie ładować krem zaraz pod rzęsami (czego nie polecam, ale wiem, że to dość częsty obyczaj). Jest dość wydajny – starczył mi na prawie dwa miesiące wklepywania raz lub dwa razy dziennie (różnie bywało).

Skład jest długi jak kolejka po wódkę w sylwestrowy wieczór i zawiera same cuda oraz dziwy. Zaraz po wodzie mamy ślaz dziki (który zniknął w nowej odsłonie) i mocznik, dalej glicerynę, silikony, a potem całą listę modnych INCI-ulubieńców. Producent przysięga, że wlał tam 30 olejków roślinnych. W sumie nie wiem, po co aż tyle i nie liczyłam, więc wierzę na słowo, ale miłe dla czytelników składów słówka lecą jedno po drugim: shea, winogrona, wiesiołek, oleje z orzechów, awokado, bawełny, ryżu, pszenicy... nawet ćwierć kropli oleju arganowego się znalazło (przedostatnie miejsce w składzie). Gdzieś pomiędzy tym wszystkim mamy parafinę i parabeny, ale doprawdy trudno je dostrzec w tym olejowym gąszczu.

Co z tego wynikło? Ano sporo. Zmarszczki nie zaginęły na kartach historii, nie wiem nawet, czy choć trochę się spłyciły, ale skóra pod oczami jest w wyraźnie lepszej kondycji. Dobrze nawilżona, odżywiona, może i nawet bardziej napięta. Warto stosować ten krem dwa razy dziennie, bo efekt jest dużo lepszy. Nie ma co liczyć, że Riche Crème ocali przed marszczeniem umęczoną przewlekłym życiem skórę babci Józefiny, ale zdecydowanie może przynieść jej ukojenie i porządne nawilżenie. Dla babć Józefin, pragnących ukryć wylewającą się spod oczu metrykę, to będzie za mało. Dla tych, które starzeją się z godnością – w sam raz.

Ciekawe, jak sprawdzi się nowsza generacja. Dam Wam znać.


Pojemność: 15 ml
Cena: 92 zł (cena regularna, ale – jak zwykle w przypadku YR – trudno kupić ten krem tak drogo)
Ocena: 5+/6

31 komentarzy:

  1. Oho! tego jeszcze nie próbowałam!

    Ja tam myślę, że te wszystkie 50+ to o kant dupy. Używam sobie co mi pasuje a tymi metrykami wcale się nie przejmuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam nawet takie, które twierdzą, że najlepsze kremy są dla siedemdziesiątek – ponoć mają najwięcej wartościowych składników i najlepsze składy.

      Usuń
  2. Lubiłam ten krem, długo był moim ulubieńcem ale ja długo przed 30-tką rozpoczęłam profilaktykę wobec okolicy oczu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam na niego dużą ochotę, jak przetrzebię podoczne zapasy, to będę na niego polować :) Ale jakbyś go zauważyła w jakiejś super hiper cenie, to daj znać, albo mi od razu kliknij - będę wdzięczna, bo Ty to YR ogarniasz zawodowo :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko którą chcesz wersję? starą czy nową? na stronie stara jest teraz za 92 zł bez żadnej promocji, ale mogłabym Ci ją kupić za -45%, bo mam niewykorzystany kupon rabatowy urodzinowy ;). wersja nowa jest obecnie za 64,90 zł i możesz w takiej cenie sama ją wrzucić do koszyka, a przy koszyku za 79 zł+ spróbuj dopisać kod BIENVENU – jeśli zadziała, to będzie darmowa dostawa :)

      Usuń
    2. o, czekaj, te -45% też może u Ciebie zadziałać: MERC45 spróbuj :D

      Usuń
    3. a wtedy mam też darmową wysyłkę przy tym -45%?

      Usuń
    4. nie, rabaty się nie sumują, ale jak uzbierasz koszyk za 99 zł, to będzie za darmo ;) (welcome to hell ];->-~~*)

      Usuń
    5. a nie, czekaj! Kod promocyjny uprawnia do rabatu -45% na najdroższy produkt w koszyku oraz do darmowej dostawy.

      Usuń
    6. Kod promocyjny jest ważny, gdy Twoje zamówienie przekroczy 89 zł.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Mama mi mówiła, że przyszło pocztą coś z YR, ogarnę sobie, może stacjonarnie jakiś rabat mi dadzą? :D

      Usuń
    2. stacjonarnie zawsze wychodzi rozsądniej hahaha. a to, co przychodzi pocztą nie dotyczy przypadkiem tylko zamówień korespondencyjnych? ;> zawsze możesz iść do sklepu i zapytać o ten krem i powiedzieć, że w internetowym oferują Ci cuda i czy pani też nie ma jakiegoś cudu w zanadrzu :)

      Usuń
    3. Ja już nic nie wiem, nie pytaj się mnie ;P Pójdę ogarnąć w stacnojarnym przy okazji, jak się nie uda, będę Twoje rady internetowego łowcy wpajać w życie :D

      Usuń
  5. Nie znam, ale brzmi ciekawie :D Ja mam fioła na punkcie kremów pod oczy, zaczęłam ich używać mając 17 lat - nie wiem czy to dobrze, bo pierwsze zmarszczki i tak mam, a cieni nie zwalczyłam, dlatego bez nawilżacza, każdy korektor wygląda u mnie...koszmarnie, po prostu ;) Ten trafia na chciej-liste ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. luthienn, bardzo dobrze, że nawilżasz skórę pod oczami od dawna, ja żałuję, że nikt mi nie powiedział, że to takie ważne

      Usuń
  6. Może kiedyś, może ...
    Aktualnie zachwycam się Tołpą 30+ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie próbowałam tej Tołpy, muszę o niej poczytać

      Usuń
  7. Właśnie dlatego YR mnie irytuje, bo po co zmieniać coś co jest dobre. Jeszcze żeby było na lepsze, ale z reguły jest odwrotnie. No cóż i tak spróbuję tego kremu, bo już słyszałam o nim w samych superlatywach. Mam nadzieję, że trafi mi się starsza wersja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie wiem, po co zmieniają dobre składy, a co do starszej wersji, to możesz zdecydować na stronie, czy chcesz kupić starą, czy nową

      Usuń
  8. Babcią Józefiną jeszcze nie jestem, to może by kiedyś spróbował...

    OdpowiedzUsuń
  9. Tego kremu używam moja mama i jest bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja nadal używa kremów pod oczy od wielkiego dzwonu, chociaż znalazłam na nią sposób i dostała w prezencie Shiseido – swoje kosztuje, więc żal nie używać i ponoć grzecznie aplikuje go szpatułką każdego ranka ;)

      Usuń
  10. Haha, świetna recenzja :D Cena regularna trochę zaporowa, jednak póki co i tak nie zamierzam go stosować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) a cena regularna rzadko obowiązuje, Yves Rocher zawsze ma dla klientek jakiś rabacik ;)

      Usuń
  11. o widzisz! może ja machę swoje rowy mariańskie :) tym specyfikiem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skoro babciom ma pomóc, to czemu nie nam, styranym mamuśkom :>

      Usuń
  12. Kochana, nie wiem, czy krem kupię, bo przy moim lajf-stajlu potrzebuję, jakiejś wylewki, żeby bruzdy wyrównać :P za to recenzja - MEGA (jak to było z ta kolejką? XD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wylewki hahahaha :D nie znam żadnych skutecznych past do gruntowania strefy pod oczami, ale jak coś mi wpadnie w oko, dam Ci znać ;)

      Usuń