niedziela, 5 stycznia 2014

L'Oréal – Super Liner Diamantissime [recenzja]

Ten liner kupiłam jeszcze latem, ale wtedy rzadko go używałam. Dopiero gdy nadeszły chłody, słoty i wszechogarniający jesienny mrok, nabrałam ochoty na wyjątkowość Diamantissime.


Super Linery od L'Oréal bywały różne. Mniej lub bardziej czarne, w wersji duo, w formie żelka w słoiku. Diamantissime była serią limitowaną na Boże Narodzenie 2012 i nie ma jej od dawna w ofercie marki. Na szczęście są jeszcze sklepy, które schomikowały w magazynach linery Diamantissime, w dodatku można je dostać nawet za pół ceny (TU, TU, na Allegro np. TU). 


Trzeba Wam wiedzieć, że moja umiejętność robienia kreski na górnej linii rzęs jakimkolwiek eyelinerem czy nawet kredką jest zbliżona do makijażowych predyspozycji konika morskiego. No dobra, konik ma gorzej, bo genetycznie odjęto mu kończyny, ale ja niewiele lepsza. Eyeliner w pisaku to naprawdę najprostsze, co mogło mi się przytrafić, a jednak nawet jego się bałam. Doświadczenie mówiło mi, że zwykłym linerem we flamastrze można zrobić piękną kreskę lub koncertowo spierniczyć wykończenie makijażu – jeden fałszywy ruch i już mocna, trwała, krzywa linia zamiera na powiece niczym gips na łydce.


W tym wypadku mamy do czynienia z elastycznym, gąbkowym pisakiem, którym da się wykonać dość cienką kreskę (jednak nie z tych najcieńszych), ale jak zwykle jest to trudne i wymaga wprawy, za to pięknie i bajecznie łatwo wychodzi gruba, konkretna krecha. Jeśli więc takiej potrzebujecie i ma być to pierwsza kreska w Waszym życiu, polecam serdecznie.


Jeśli zaś chodzi o walory kolorystyczne, eyeliner jest czarny, ale ze świecidełkami, które są słabo widoczne na oku, a jednak nadają spojrzeniu „to coś”. Swatch zrobiłam kilka miesięcy temu w pośpiechu, potem miałam poprawić, a potem nadeszły chłody, słoty i jesienny mrok i jakoś już nie wyszło. W każdym razie z załączonego obrazka wynika jasno, że świecidełka są, widać też, że jeśli szybko i mocno dociśniemy aplikator do skóry, kreska wyjdzie blada w środku i intensywna na brzegach, co może być pewną wadą. Sytuacja jak najbardziej do opanowania: jeżeli liner świeżo nałożony na gąbkowy aplikator niespiesznie trafi do miejsca przeznaczenia, wyjdzie ładna, intensywna czerń, połyskująca zalotnie. Innym sposobem jest poprawienie drugą warstwą. To pewna niedogodność, ale dla mnie niegroźna.

Trwałość na powiece w porządku, na koniec dnia kreska wciąż jest tam, gdzie być powinna. Dużą zaletą jest też trwałość w opakowaniu – po kilku miesiącach od otwarcia nadal mam do czynienia z pełnowartościowym produktem, który nie wysechł, nie zmienił właściwości i nic złego mu się nie przytrafiło po drodze. Producent wyznaczył 6 miesięcy na zużycie Diamantissime. Aha, przed każdym użyciem trzeba wstrząsnąć butelkę – kuleczka w środku wie, co ma robić.

Nie mam problemów z demakijażem, liner nie podrażnia mi oczu, choć oczywiście nie gwarantuję, że i u Was będzie tak kolorowo. Ja w każdym razie bardzo go lubię i polecam, nie tylko w karnawale.

W tym sezonie Super Linery występują w kolekcji Luminizer, której założenie jest takie, że produkty dopasowują się do tęczówki dzięki odbijającym światło pigmentom. Mamy do wyboru cztery wersje kolorystyczne. Ciekawe, czy to faktycznie działa, czy kolejna marketingowa ściema. Używałyście Luminizerów?

Pojemność: 6 ml
Cena: obecnie 16–20 zł
Ocena: 5/6

21 komentarzy:

  1. Ech, może by tak 2014 uczynić rokiem kreski na oku? Bo do tej pory każda wychodziła mi jak kupa. Mam tak wąskie oczy, że cobym tam nie napaćkała wygląda to jak gówno w przeręblu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to jak masz wąskie, to może w ogóle nie pasuje do Ciebie kreska i nie ma jej tam co na siłę ładować? ja też niespecjalnie jestem obdarzona - opadająca powieka psuje zabawę, ale nie poddaję się :D

      Usuń
  2. Nie używałam, jestem ciekawa, jaki efekt dają te Luminazery :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne to, podoba mi się :) Ja ostatnio polubiłam SuperLiner, też z L'Oreala :)
    A porównanie do konika morskiego rozwaliło mnie na łopatki - tylko Ty mogłaś coś takiego wymyślić! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)** a Ty którą masz wersję? bo ja mam jeszcze żelową Gel Intenza czy jakoś tak, ale nie odkręcałam, bo mi na razie niepotrzebny, a nie chcę, żeby wysechł

      Usuń
  4. Już widzę konika morskiego próbującego zrobić kreskę :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. ooo tak, kreska na górnej powiece to niczym wyczyn życiowy!:) nie znam, ale zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem do tyłu z ofertą L'oreala :))) Ja teraz szukam pisaka idealnego bo marzy mi się kreska na szybko z rana :)
    A teraz pytanie, nakładłaś liner na powiekę bez zagruntowania, czyli bazy i cienia? bo to jest moja miara trwałości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nakładałam go w każdej konfiguracji, najczęściej na bazę. on nie jest wodoodporny, więc jeśli szukasz czegoś bardzo trwałego, to ten może być za słaby – może się zetrzeć od pocierania oka. wczoraj miałam go na samej powiece (no takiej ledwo maźniętej korektorem niechcący) i do wieczora kreska wyglądała tak samo

      Usuń
    2. U mnie nie ma takiego nawyku pocierania oka :) ale za to często mi oczy łzawią więc jednak wolę wodoodporne cuda.
      Dzięki za odpowiedź :)

      Usuń
  7. Lubię właśnie takie linery :)
    Tego z L'oreala nie znam, ale miałam podobny z Lancome oraz z Estee Lauder.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tej limitki, ale nie dla mnie linery z błyskotkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. luthienn, ale tego prawie nie widać na powiece, naprawdę! bardzo dyskretnie odbija światło i to wszystko

      Usuń
  9. Wcześniej Max Factor miał bodajże tusze do rzęs, które miały się dopasowywać do tęczówki, ale nie próbowałam tego cuda, bo szczerze mówiąc sceptycznie podchodzę do tego typu obietnic:/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem totalną łamagą jeżeli chodzi o robienie kresek ;/
    Chyba nawet gorszą niż wspomniany konik morski.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nigdy go nie miałam. Obecnie używam mojego pierwszego liner w kałamarzu i jest on z Wibo.

    OdpowiedzUsuń
  12. nigdy nie mialam okazji, ale chetnie wyprobowalalbym - szczegolnie te, które dopasowują się do tęczówki mnie zainteresowały!

    OdpowiedzUsuń
  13. Przymierzam się do ich zakupu, bo jeszcze nie miałam linera loreal w tej formie. Za to bardzo lubię Perfect Slim w pisaku- cienki, więc bardzo precyzyjny. Najlepszy jaki do tej pory miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja w ogóle nie używam lainera bo nie umiem, ale oczy z kreskami szalenie mi się podobają

    OdpowiedzUsuń