wtorek, 10 grudnia 2013

Pewne sprawy językowe, które mogą przydać się blogerce, a także innym uczestnikom świata

Czytam blogi, dużo blogów, i nachodzą mnie czasem pewne smutne refleksje. W naszym języku zadziało się kilka nieprzyjemnych rzeczy – część to zwyczajne błędy, a część – po prostu językowa moda, która (mam nadzieję) prędko przeminie.

Ilustracja bez sensu? O tym później.

Po pierwsze: Ach, najpierw o gramach


Piszemy o tym, jaka jest gramatura opakowania:
„Peeling zawiera 300 ......... produktu”. Gram czy gramów? Pierwsza wersja jest równie częsta co błędna. Trzysta gramów, pięć gramów, ile sobie chcecie, ale jednak: gramów. Jak to zapamiętać? W bardzo prosty sposób: gramy odmienia się dokładnie tak samo jak kilogramy. Nie powiemy przecież: „pięć kilogram sera”. Czy powiemy? :)

PS Skrót gramów to g, bez kropki, bez r, ze spacją po liczbie. Małe gr bez kropki na końcu to skrót od grosza. Nie inaczej.

Dlatego napiszemy: 50 g kremu i 50 gr rabatu.


Po drugie: Jaki? Taki. Jakich? Takich!


To może być trudne do wytłumaczenia, ale spróbuję. Jeśli chcemy powiedzieć, że coś jest jakieś w znaczeniu „jakiekolwiek”, „wybrane” itd., napiszemy: „Nie zauważyłam jakiCHś nadzwyczajnych właściwości nawilżających”. Nie: !jakiś. „Jesteś jakiś smutny” – w tym znaczeniu owszem.
Tylko skąd wiadomo, kiedy użyć jakichś, a kiedy jakiś?

Każde jakieś, do którego możemy zadać pytanie: jakich?, będzie miało ch w gratisie:

Nie masz jakichś niepotrzebnych cieni do powiek? (Jakich cieni? Jakichś)
Mój makijaż jest jakiś mało wyjściowy. (Jaki jest makijaż? Jakiś)


Po trzecie: Oglądanie


I to okropne słowo: oglądnąć. Wiecie, kiedyś, dawno dawno temu, w języku ogólnopolskim istniało inne słowo, lepsze, bardziej naturalne: obejrzeć. Teraz używają go już tylko takie językowe dziadki leśne jak ja, ale mimo wszystko powiem, co mi tam: oglądnąć to regionalizm, który wdarł się na salony z niewiadomych przyczyn. Ot, moda językowa. Nie podążajcie za nią, słowo obejrzeć jest naprawdę dużo lepsze, bardziej naturalne, przyjemniejsze dla ucha...

Oglądnąć jest poprawne, ale czy nie lepiej brzmi:

„Idę obejrzeć nowy film Maxineczki” niż: „Idę oglądnąć nowy film Maxineczki”?

Mam wrażenie, że ta moda wybuchła zupełnie przypadkiem. Dawno temu, w językowym mezozoiku, zdarzało mi się słyszeć pojedyncze oglądnąć i odbierałam to nawet jako sympatycznie zakręcone udziwnienie. A potem, nie wiedzieć kiedy, zaczął tak mówić cały świat. Zachęcam Was czule: bądźcie vintage! Przynajmniej w tej jednej sprawie.


Jeżeli interesują Was moje dalsze wywody językowe, dajcie znać. Jeśli jest to dla Was nudne, trudne i niepotrzebne na blogu o kosmetykach, dajcie znać również. I wiecie, bez urazy. Czasem nie ma gdzie i od kogo nauczyć się poprawnych wersji i rozmaitych zawiłości językowych. Przypędziłam do Was z pomocą w dobrej wierze – nie w celach prześmiewczych. Jakby nie było, łatwo mi gadać – od lat zajmuję się poprawianiem wszelkich językowych niedoskonałości. Taki chleb :).

PS Kto nie zauważył literówki na opakowaniu wacików? Przyznać się!

90 komentarzy:

  1. O! Dowiedziałam się KILKU (o zgrozo :O) nowych rzeczy. Postaram się zapamiętać :)
    O pkt. 2 w ogóle nie miałam pojęcia. Serio.

    PS. Ja nie zauważyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie, że mogłam wnieść do Twojego życia coś nowego :)

      Usuń
    2. Superpost! Sama ostatnio pisałam coś podobnego. Tylko że wyróżniłam inne częste błędy.:-)

      Usuń
  2. Oj, jak mnie boli "oglądnąć"!

    Przy pisaniu staram się korzystać ze słownika PWN online, ale nie zawsze złapię się na zastanawianiu nad danym słowem i pewnie niejednokrotnie zdarzyło mi się zasadzić w zdaniu jakiegoś cudaka językowego. I doceniam, gdy któraś z czytelniczek odważy się zwrócić mi uwagę - człowiek się całe życie uczy:)

    A literówki nie zauważyłam oczywiście:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy lecą „oglądnąć zdjątka” brrrrr ;) ale co możemy poradzić, skoro to jednak poprawny regionalizm?

      A literówki nie zauważyłyście Wy i nawet projektant tego wydumanego logotypu, to dopiero zastanawiające :)

      Usuń
  3. oglądnać --> nie używam, nawet nie wiedziałam że poprawnie tak jest... myślałam, że to babol językowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to regionalizm z Krakowa i okolic, szkoda, że cała Polska zaczęła go używać :)

      Usuń
  4. Oglądnąć brzmi fatalnie:(
    Ja jeszcze często zwracam uwagę na błędy takie jak:
    'bynajmniej' nagminnie używane w znaczeniu 'przynajmniej' - np. trzeba zużyć do tego bynajmniej trzy waciki,
    i 'w każdym bądź razie' - jest albo 'w każdym razie', albo 'bądź co bądź', a połączenie obu jest błędem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak, tak, tak!!! zapomniałam o bynajmniej!!! Króliczku, to jest STRASZNE, jak wiele ludzi nie ma pojęcia, co oznacza to słowo.

      Usuń
  5. Obejrzałam, przeczytałam, przyswoiłam jakichś kilka gramów wiedzy ;) Fajne, chcę więcej!

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzeba pisać o takich rzeczach, to może mieć sens.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to może mieć sens, tylko jak zrobić, żeby czytali ci, do których treści powinny dotrzeć? :)

      Usuń
  7. Ja nie zauważyłam literówki!! Informacje bardzo ciekawe. Przyznaję się, że zdarzało mi się używać słowa oglądnąć. Obejrzeć, owszem, brzmi lepiej, ale oglądnąć funkcjonuje w okół mnie jako normalne słowo, z resztą skoro jest poprawne, po co się czepiać - wydaje mi się, że jest sporo innych gorszych zbrodni językowych o których warto wspomnieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a nie jesteś z południa? „Oglądnąć” to regionalizm z Krakowa i okolic, ale literacko, ogólnopolsko jest „obejrzeć”.

      Usuń
    2. a właśnie, że jestem z okolic Krakowa :)

      Usuń
    3. czyli mogę sobie "oglądać" do woli :)

      Usuń
  8. ja nie zauwazylam literowki o!
    nigdy nie uzywalam ogladnac, ale tam skad pochodze jest kilka słów, które tutaj w Wwie są zupełnie od czapy dla ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie znam regionalizmów z Twoich okolic, podaj jakieś przykłady!

      Usuń
  9. tak, napisałam bardzo po polsku :O

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam bzika na punkcie poprawności językowej.
    Pisanej i mówionej.
    Zboczenie zawodowe, ot co! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneto, a Ty w jakim zawodzie poprawiasz językowe zbrodnie?

      Usuń
  11. Agata, kocham Cię za ten post :) przecież większości blogów w ogóle nie da się czytać. Język trzeszczy na nich, jak piasek w zębach. Następnym razem postuluję post o infantylizacji języka: "blogaski", "pazurki", "loffciania" (?), "kremiki" i wszystko inne, co malutkie i słitaśne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, Wiolu, przyznam, że to również moja językowa bolączka. W ramach protestu przeciw zdrabnianiu nie kupuję serusiów, bakusiów i mlekusiów ;). Nie wszystkie zdrobnienia są złe, a w niektórych okolicznościach wręcz... niezłe, ale ile można?

      Usuń
  12. Hyhy, ja nie zauważyłam literówki, aż musiałam się wrócić ;) Zdarza się :)
    Fajny post, poproszę o więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeśli chodzi o oglądnąć i obejrzeć to pierwsze zawsze będzie brzmieć dla mnie lepiej... Tak.. jestem z Krakowa :D
    Ale z tym drugim punktem zdecydowanie dziękuję :) Zawsze mam z tym problem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to jak jesteś z Krakowa, należysz do tego wspaniałego grona wybrańców, którzy mogą mówić w ten sposób i nie narażać się na krytykę :D

      Usuń
    2. To mi ulżyło ;) Podobnie mam z wychodzeniem na pole i na dwór :D Przez to, że większość znajomych nie jest z Krakowa i patrzą na mnie jak na dziwaczkę staram się mówić o wychodzeniu na zewnątrz :D

      Usuń
    3. Bardzo sprytne rozwiązanie, podoba mi się! Jak chcesz się czuć swobodnie z wychodzeniem na pole, to się kumpluj z poznaniakami ;). Faktycznie, na Mazowszu nikt nie wychodzi na pole, chyba że faktycznie wychodzi... zaorać pole lub doglądać roślin :). A kojarzysz inny spór małopolsko-mazowiecki? Gumka do... ścierania czy do mazania? Założę się, że Twoja jest do mazania :). Lubię niektóre regionalizmy, mój mąż używa słowa „śpik”, które dla mnie jest całkiem obce – na Mazowszu mamy w nosie gile, gluty albo kozy ;).

      Usuń
    4. Pardon? W Poznaniu wychodzi się na dwór, nie na pole! :)

      Usuń
    5. Pyro, naprawdę?! Ale chyba jeszcze nie wszyscy wychodzą na dwór, bo moi znajomi poznaniacy wciąż spotykają się na polu :)

      Usuń
    6. Poważnie :) Może to jacyś przyjezdni, ci Twoi znajomi? Albo ich rodzice...?

      Usuń
    7. na pole wychodzi cała nasza rodzina z Tarnowa, Krakowa i Jasła, my - nad morzem - na dwór, ale będąc z nimi mówimy najczęściej "na zewnątrz" lub "na powietrze", bo zawsze mają z nas bekę, że na polu mieszkamy, to na dwór musimy chodzić, hah:))

      Usuń
    8. Po mojemu, to właśnie mieszkańcy wsi chodzą na pole :P

      Usuń
    9. Jak to jakiś Krakus przeczyta, to huhu... krew go zaleje, albo też padnie trupem, ale ze śmiechu ;)

      Usuń
    10. oni tłumaczą to tak, że mieszkają we/na dworach i chodzą na pole się przewietrzyć, my natomiast z pola musimy chodzić do panów na dwory:D

      Usuń
  14. Ja zauważyłam błąd. Fajny post, bardzo przydatny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo fajny pomysł z tymi poradami ;) jestem za kontynuacją!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, w takim razie będzie kontynuacja!

      Usuń
  16. Fantastycznie:) Literówki nie zauważyłam:) Wina sposobu czytania (zgaduje wyrazy po pierwszej sylabie:))

    A czy mogłabyś opisać słowo blaknąć? Bo wydaje mi się że niektóre blogerki używają go w złym kontekście. Mnie to słowo zawsze kojarzyło się z czernią, a dziewczyny piszą np. o blaknięciu kolorów na powiece. Oczywiście mogę się mylić:)

    Ja w postach popełniam mnóstwo językowych faux pas. Część zamierzona, a część po prostu 'się wzięła' a ja znalazłam je dopiero czytając post minimum 10 dni po opublikowaniu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość z nas czyta w ten sposób – do zrozumienia tekstu nie potrzebujemy nawet samogłosek, wiele testów tego typu krążyło po internecie.

      Jeśli chodzi o blaknięcie, to ja nie widzę w tym nic złego i nie sądzę, żeby to był błąd. Oczywiście można napisać, że kolory płowieją, ale blaknięcie jest okej. Po prostu słowo rozszerzyło swoje znaczenie – to częste w języku. Podam Ci lepszy przykład: czarna bielizna! Bielizna, czyli coś białego, a jednak białe jest czarne :)

      Usuń
    2. ha, no faktycznie, nigdy nie zastanawiałam się nad tym, że bielizna, to od bieli, więc skąd ta czerń i inne kolory:))

      Usuń
  17. "Gram" zamiast "gramów" bardzo mnie denerwuje. I nadużywanie zdrobnień. I wszechobecne na YT "w lato", "w zimę" >.< Z drugiej strony jestem z Poznania - kocham do nieprzytomności gwarę i wszelkie głupotki, które mogą w innych częściach kraju uchodzić za, jak to ujęła As, babole.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a u Was jest gumka do ścierania czy do mazania?

      Usuń
    2. w Gda do ścierania:)

      Usuń
  18. Zauważyłam:) Bardzo fajny post, muszę przyznać, że zmobilizował mnie do autorefleksji i rachunku sumienia;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąż będziemy popełniać błędy, ja też nie jestem bez winy oczywiście, ale fajnie mieć świadomość językową i unikać tych błędów, których się da.

      Usuń
  19. "Oglądnąć" sprawia, że więdną mi uszy, ale nie wiedziałam, że to regionalizm :) Jestem zafascynowana regionalizmami (oraz produktami regionalnymi), robi się ciekawie, jak spotka się kilka osób z różnych części kraju.
    Pamiętam też, jak kiedyś z moim byłym pokłóciłam się o punkt drugi. No cóż, myślał, że wie dobrze, a tu klops... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, ja się już wiele razy sprzeczałam z ludźmi o sprawy językowe, najczęściej wszystkich dziwi łączna pisownia „toby”: Gdyby kózka nie skakała, toby nóżki nie złamała. Kosmos, nie?

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. dooooobra! chcę jeszcze wrzucić niedługo coś o odmianie wyrazów anglojęzycznych – kiedy apostrof, a kiedy bez niego. Tylko muszę pomyśleć, jak to napisać, żeby nie było nudno :)

      Usuń
    2. Ostatnio ktoś coś takie pisałam.
      Przeczytałam nawet, ale nic nie zrozumiałam, bo nie ma nic gorszego niż słownikowe przekazywanie wiedzy, której umysły ścisłe po prostu nie przyswajają ;) Nam trzeba na logikę.

      Ja jeszcze tylko chciałam jeszcze napomknąć o odmianie słowa perfumy. Nic mnie bardziej nie razi, jak "perfuma" grrrrrrrr.

      Usuń
    3. *Ostatnio ktoś coś takiego pisał.

      Usuń
    4. ojjj tak, perfuma jest złaaaaaaa. I też ją na jakimś blogu widziałam niedawno :/

      Usuń
    5. ja o apostrofach i innych myślnikach czytałam ostatnio tutaj: http://wittamina.pl/apostrof-w-zlym-miejscu/ - nie wszystko ogarnęłam szczerze mówiąc

      Usuń
  21. Właśnie ostatnio zastanawiałam się, jak to jest z tymi gramami i słowem "jakichś" :) Dzięki! Czekam na kolejne wskazówki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że mogłam pomóc, będzie więcej niebawem :)

      Usuń
  22. Można dodać do tego jeszcze "pokażę wam to, CZEGO używam", zamiast "pokażę wam to, CO używam" - tę drugą wersję niestety słyszy się coraz częściej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedna z trudniejszych kwestii w gramatyce polskiej – czy dać biernik, czy dopełniacz. Twój przykład wydaje się oczywisty, ale w wielu sytuacjach zdarzało mi się zaglądać do Słownika poprawnej polszczyzny, bo sama nie byłam pewna, jak powinno być.

      Usuń
  23. Ale przydatne! :)
    Proszę o więcej.

    OdpowiedzUsuń
  24. Gramy mi tak nie przeszkadzają, ale czemu wszyscy mówią deko nie deka? Jak mówię deka kupując dajmy na to marchewkę na bazarku to często nawet sprzedawcy nie nie rozumieją :-( Oglądnąć jest poprawne, serio?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, jest poprawne :(. Ale w języku literackim nieakceptowalne, bo to regionalizm. A deko – też dobry przykład, mam podobne wrażenie, jak w sklepie proszę wyraźnie o 15 deka wędliny. Kiedyś sprzedawczyni nawet się ze mnie podśmiewała :)

      Usuń
  25. Ja to wszystko wiem, bo jestem wyczulona na punkcie błędów ortograficznych, gramatycznych i językowych. W ogóle nie lubię, gdy ktoś nie potrafi używać języka polskiego w poprawny sposób. Fakt, zdarzają mi się wpadki (na blogu, na yt) i wiem, że te błędy popełniam. Ale zdarza mi się to bardzo rzadko. Najbardziej mnie wkurza, jak ktoś mnie poprawia, a sam nie ma racji i nie wie, co pisze. A już szlag mnie trafia, gdy widzę "jakiś" zamiast "jakichś". Niestety, nawet moi profesorowie na studiach używają tych słów błędnie...

    OdpowiedzUsuń
  26. O. I tutaj mogę się podzielić swoją wiedzą, bo ktoś może mieć wątpliwości.

    Profesorowie czy profesorzy?
    Obie formy są poprawne. Ale gdy mówimy "profesorowie", wyrażamy swój szacunek. Jest to forma bardziej grzeczna, oficjalna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda i dobrze, że o tym wspomniałaś :)

      Usuń
  27. "Oglądnąć" nie zauważyła na blogach, ale już jakiś i jakichś mnie męczy strasznie...

    Już nie wspomnę o te, same, zamiast to, samo, tamto.Boli mnie patrzenie i słuchanie.

    Podziwiam, że poprawiasz, jasne, że pisz dalej! :) Ja niestety kilka razy napotkam na błąd z gatunku tych rażących po gałach... i więcej nie czytam, nie zaglądam, nie odwiedzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, błędy potrafią skutecznie zniechęcić do lektury, też mi się zdarzyło zrezygnować z blogów o interesującej treści, ale fatalnym języku

      Usuń
  28. z gramami robiłam błąd. dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  29. Błąd od razu rzucił mi się w oczy, bo jestem wzrokowcem i szybko wypatrzę jak coś mi nie pasuje w słowie. ;)

    Post jest bardzo przydatny! ;)
    Mam jeszcze małą sugestię odnośnie kolejnego postu o tej tematyce (mam nadzieję, że będą), bardzo boli mnie słowo "perfuma", a zauważyłam, że jest ono dość często używane ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, perfuma jest straszna, chętnie zbiorę w kolejnym poście to, co Was wnerwia, całkiem sporo się już tego uzbierało...

      Usuń
  30. Ja jestem z Krakowa, i wszyscy mówią "oglądnąć" - nie miałam pojęcia, że to regionalne! :)
    Natomiast co do jakichś i jakiś, to na pewno porobiłam błędy, dobrze w końcu o tym wiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Jak najbardziej więcej tego, bo jak tak się obserwuje wymowę lub pisownię niektórych ludzi, to aż się słabo robi. :) Chociaż można by też napisać co nieco o ortografii, ponieważ akurat te błędy są często nieziemsko miażdżące. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ortografia faktycznie bywa straszna na niektórych blogach...

      Usuń
  32. nie zauważyłam ;)
    przydatny post a temat rzeka... z chęcią poczytam kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  33. To ja mam jeszcze jedną propozycję do następnego posta: brak wiedzy kiedy użyć Ą a kiedy OM, np. Wszystkim blogerkom się podoba (a nie blogerką) itp. Coraz częściej widzę błędy tego typu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrzydliwy błąd, to prawda. Ja jeszcze postuluję o poruszenie kwestii TĘ, TĄ.
      Poproszę tę szminkę, idę z tą koleżanką. Prawie żadna blogerka nie umie opanować tej zasady a przecież to bardzo proste, najczęściej wystarczy tylko zwrócić uwagę na ostatnią literkę przy rzeczowniku. Nawet nie trzeba wiedzieć jaki to przypadek :(

      Usuń
    2. To dla mnie tak oczywiste, że nie pomyślałam, że ktoś może tego nie wiedzieć, ale macie rację, to też dorzucę do listy błędów, od których bolą oczy :)

      Usuń
  34. chętnie poczytam takie posty :) zwłaszcza punkt drugi mnie zainteresował: wielokrotnie zastanawiałam się nad różnicą. dzięki!

    z mód językowych strasznie mierzi mnie "w internetach"; "przeczytałam w internetach", "znalazłam w internetach", bleeee

    nie znoszę również, kiedy ktoś pisze, że "miło się rozczarował". jak można się miło rozczarować? czasownik "rozczarować się" ma znaczenie wyłącznie pejoratywne i już!

    PS. nie zauważyłam literówki :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tymi internetami to chyba taka zabawa językiem, tak mi się wydaje – może i śmieszna/pocieszna przy jednorazowym użyciu, ale irytująca na szerszą skalę...

      Usuń
    2. i masz rację, miłe rozczarowywanie też często się pojawia!

      Usuń
  35. Jakiś i jakichś to moja zmora, przyznaję, na pewno takich byków popełniłam nie mało :)

    Oglądnąć! Błagam, dostaję szału jak to widzę czy słyszę, ale to szczyt góry lodowej. Ciężką nerwicę mam jak słyszę: kamerować (cholera, mnie uczono, że się filmuje, ale to było w czasach kamienia łupanego), zaglądnąć, ręcami i mogłabym tak jeszcze wymieniać...

    Post przydatny i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Ciekawa sprawa z tym oglądnąć - zawsze myślałam że to byk ;)
    ostatnio zastanawiam się nad tytułem znanego bloga "życie w koło mnie zaskakuje" - w koło to wokół/wokoło = w koło Macieju?

    OdpowiedzUsuń
  37. Uwielbiam onanistów językowych :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja dość niedawno dowiedziałam się, że poprawne jest pogłośnić a ja całe życie mówiłam podgłośnić:(

    OdpowiedzUsuń
  39. A tak na marginesie gratuluję bloga i stylu pisania. Dość niedawno do Ciebie trafiłam i jestem zachwycona. Czytam wszystko z zapartym tchem.

    OdpowiedzUsuń