sobota, 28 grudnia 2013

Dwa migdałowe oblicza kremów do rąk od L'Occitane

W maju pisałam o trzech kremach do rąk z L'Occitane: klik. Każdy był zupełnie inny, zarówno pod względem konsystencji, jak i właściwości. Dwa z nich nie przypadły mi do gustu, ale migdałowy... mmmm, migdałowy był super. Nie miał jakichś wyjątkowych właściwości nawilżających czy regenerujących, ale za to pięknie wygładzał dłonie. Kiedy parę tygodni temu odwiedziłam salon L'Occitane w poszukiwaniu czegoś_tam, przy kasie wpadła mi w oko migdałowa tubka. Coś mi się wizualnie nie zgadzało, jakaś jaśniejsza etykieta, ale zamiast zapytać ekspedientkę, czy to na pewno ten sam krem, po prostu dorzuciłam go do koszyka. Jakież było moje zdziwienie, gdy w domu...


...okazało się, że znowu mogę powiedzieć o sobie: pipka ja. Tubki są różne. I kremy też są różne. Jeden sprawia, że moje dłonie są delicious, a drugi obiecuje efekt smooth. Co to za różnica i o co chodzi? Już spieszę z wyjaśnieniem.

Smooth Hands według producenta: „Bogaty w delikatne mleczko migdałowe i wygładzające migdałowe proteiny, ten krem o delikatnej, żelowej formule nawilża i upiększa Twoje dłonie. Krem pozostawia na skórze delikatny zapach kwiatów migdałowca”.

Delicious Hands według producenta: „      ” (brak informacji na stronie), a z opakowania możemy dowiedzieć się, że ma nawilżać i wygładzać dłonie.

Po lewej Delicious, a po prawej Smooth.
Nie wiem, czy w ogóle widać to na zdjęciu, ale już sama konsystencja trochę się różni. Oba są bardzo delikatne i lekkie, ale Smooth ma formułę bardziej żelową, a Delicious jest delikatnym, ale zupełnie nieprzezroczystym kremem (pisałam to już w poprzednim poście, do którego link macie wyżej: konsystencja przypomina mi Aksamitny Krem do Rąk od Bandi). Oba wchłaniają się ekspresowo i są raczej bezproblemowe, chociaż wersja Smooth trochę się klei – żelowe formuły L'Occitane są jakieś niehalo pod tym względem.

Inna nazwa, inny zapach, inne właściwości,
a więc inny skład.
W składach musicie pogrzebać same. Oba są dość długie, ale się różnią, bo też kremy mają inne właściwości pielęgnacyjne. Co je łączy? Gliceryna i masło shea wysoko w składzie. Delicious, mimo obfitości masła karite, nawilża raczej symbolicznie – na pewno nie nadaje się do przesuszających się zimową porą rąk. Smooth też jest zbyt lekki na zimę, ale w domowych warunkach lub w czasie wiosennej zimy, której właśnie doświadczamy, oba dadzą radę. Krem Delicious Hands ma jedną piękną właściwość pielęgnacyjną: zgodnie z obietnicą producenta doskonale wygładza. Po aplikacji z radością głaszczę sobie dłonie i napawam się tym, jakie są przyjemne w dotyku. Wersja Smooth Hands nie daje takiego odlotu, ale

To, co najbardziej różni oba kremy, to zapach. Właśnie z tego względu moje rozczarowanie świeżo zakupioną wersją Smooth sięgnęło zenitu zaraz po odkręceniu tubki (PS miniaturowe nakrętki są meganiewygodne, mimo walorów estetycznych szczerze polecam L'Occitane wymianę tych słodziutkich, łatwo ginących maleństw na klasyczne zatrzaski). Krem Smooth Hands pachnie bardzo delikatnie w porównaniu do Delicious Hands, który dosłownie wali migdałem na kilometr. Jeżeli testowałyście któryś z produktów linii Amande – np. olejek pod prysznic lub mleczny koncentrat – znacie dobrze ten zapach i jego moc. Wszystkim nowicjuszkom zdradzę, że jest to najprawdziwsze mleczko migdałowe, bardzo naturalne, dla niektórych może nawet niezbyt piękne, bo takie niepodobne do syntetycznego, marcepanowego aromatu migdała. Dla mnie na początku ten zapach był gdzieś na granicy piękna i brzydoty, ale po pewnym czasie zakochałam się w nim bez pamięci i mój nos do dziś przestrzelony jest strzałą migdałowego amora. Mimo wszystko nie mogę powiedzieć ani jednego złego słowa (daaaaamn...) o zapachu Smooth Hands – chyba nigdy nie wąchałam migdałowego kwiatka, ale wierzę, że tak właśnie pachnie: ślicznie, kwiatowo (jak to kwiatek), świeżo. Jeżeli decydujecie o wyborze na podstawie zapachu, musicie sobie odpowiedzieć na pytanie, czy wolicie kremy pachnące dyskretnie, czy intensywnie. Delicious jest naprawdę ordynarnie migdałowy, należy o tym pamiętać.

Smooth Hands nieźle pielęgnuje dłonie, tu również zauważalne jest wygładzenie, choć na pewno nie tak spektakularne jak u Delicious-kolegi. Wydaje mi się, że lepiej nawilża, ale nie jest to nawilżenie na wiele godzin. Denerwuje mnie jego lekka kleistość, która po pewnym czasie ustępuje, ale jednak jest zauważalna, podczas gdy Delicious Hands zachowuje się na skórze pięknie i niedługo po aplikacji zapominamy, że był tam jakiś krem. A nie, przepraszam, jeszcze długo pamiętamy o tym doskonale, bo przecież wersja Delicious sadzi migdałem aż miło!

Oba kosztują 29,90 zł za 30 ml. Wybór należy do Was.

Jeśli polubiłyście którykolwiek migdałowy krem do rąk L'Occitane i chcecie kupić go ponownie lub skuszone recenzjami planowałyście go przetestować, wytężcie wzrok w sklepie i nie bądźcie pipko-pierdołami jak ja. Wybierzcie TEN WŁAŚCIWY.

25 komentarzy:

  1. Migdałowych jeszcze nie miałam! Ja teraz w zimie doceniłam wersję z 20% masłem shea, właśnie piszę o nim pościk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja nie za bardzo polubiłam się z tą wersją – za ciężka dla mnie i za tępa konsystencja

      Usuń
  2. Nie przepadam za kremami L'Occitane - miałam kiedyś próbki 3 wersji, i żadna nie podbiła mojego serca, ani dłoni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli u Ciebie się nie sprawdziły, to nie warto brnąć w te kremy, chyba za drogie są na kolejne eksperymenty

      Usuń
  3. Mnie jakoś nie po drodze z L'Occitane, choć ostatnio szukam dobrego krem do rąk i testuję rozmaite.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tych na zimę nie polecam, u mnie zeszłej zimy sprawdził się najprostszy i najpopularniejszy czerwony Garnier

      Usuń
  4. Jeszcze nie miałam nic z tej firmy, czasem oglądam ale nie mogę sie zdecydować. Jeśli juz to wybrałabym ten o delikatniejszym zapachu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten o delikatniejszym zapachu ani trochę nie pachnie migdałkiem, to przyjemny, kwiatowy aromat

      Usuń
  5. W sumie sama odpowiedziałaś sobie na pytanie ;) Na zdjęciach ja podnoszę powieki, nie są AŻ TAK złe, ale na żywo to dla mnie tragedia :/

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mnie kuszą ich kremy do rąk, przy najbliższej okazji muszę w końcu odwiedzić ich salon:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kremów do rąk mają mnóstwo do wyboru i można próbować przed zakupem, może znajdziesz coś dla siebie?

      Usuń
  7. Czuję się przejedzona zapachem migdałowym.
    Podziękuję zatem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. a to niespodzianka :) mam któregoś z nich, ale nie mam pojęcia którego :) chyba Delicious Hands, ale łapki nie dam sobie uciąć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martiiii, no co Ty, nie wiesz, który? jeden sadzi migdałem na odległość, a drugi ma delikatny kwiatowy i niemigdałowy zapach... nie da się ich pomylić :D no chyba, że jeszcze nie testowałaś

      Usuń
  9. Tych kremów nie znam, ale bardzo kusi mnie cudownie pachnący marcepanem krem Shea, cashmere and silk od Bath and Body Works. Gdyby tylko nie jego zaporowa cena - już byłby mój!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jeszcze nie próbowałam żadnego kosmetyku BBW, tylko świeczki wypalam namiętnie.

      Usuń
  10. Z L'Occitane jeszcze nie miałam do czynienia w swym kosmetycznym żywocie, ale to nieładnie z ich strony, że dwa zlbiżone do siebie kremy umieścili w prawie identycznych opakowaniach :( Gdybym miała wybierać wybrałabym Delicious :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, też mi się nie podoba, że takie mylące opakowania dali :/

      Usuń
  11. ja nie wiem na który bym się zdecydowała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja miałam tylko wersję z masłem shea, to był fajny kremik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie zbyt... suchy? i trudny w aplikacji, a cudów nie zdziałał

      Usuń
  13. Lubię ich kremiki do rąk, całkiem nieźle pielęgnują. Migdałowego jeszcze nie miałam. Będę polować, ale tylko w dobrym promo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz jest wyprzedaż u nich, do -50%, ale serii migdałowej chyba nie obniżyli :(

      Usuń
  14. Uwielbiam wszystko co migdałowe, dlatego nigdy nie jestem obiektywna w ocenie czegoś migdałowego :)

    OdpowiedzUsuń