niedziela, 3 listopada 2013

Denko prodżekt, odc. 7

Niedzielę wyjątkowo spędzam w domu z mężem, babcie zajmują się Tomaszem, a ja postanowiłam zrobić coś zupełnie nietypowego jak na moje obecne życie... Tak, tak, miesiąc się skończył, więc czas na projekt denko! Nawet nie wiecie, jakie to miłe uczucie pisać o pustych plastikach po długiej, mrocznej przerwie :) 


Jak łatwo się domyślić, w tym miesiącu nie miałam zbyt wiele czasu na zaawansowaną pielęgnację. Mimo wszystko udało mi się uzbierać trochę pustych opakowań. Tym razem będzie nie tylko kosmetycznie.



Balea – Brazil Mango – żel pod prysznic – ja też uległam swego czasu powabom tanich, zachęcających radosnymi etykietami i zapachami DM-owych kosmetyków. Brazil Mango to limitka, za którą pewnie trochę będę tęsknić, bo bardzo mi się podobał optymistyczny aromat multiwitaminy pod prysznicem. Poza tym nadzwyczajnych właściwości brak – dobrze się pieni, zmywa to, co ma zmywać i już. Będzie mi miło spotkać się z nim ponownie, ale zabiegać o to specjalnie nie będę.

Aquolina – Bath Shower Cream – White Chocolate – o „jedzeniowych” Aquolinach pisałam już tu i tu. Pachną ciekawie, ale zwykle mam do nich jakieś „ale”. Wielkim fanem wszelkich odmian aquolinowych czekolad jest za to mój mąż, który wynalazł w Hebe kolejną odsłonę – tym razem białą czekoladę. Tak serio, kojarzycie zapach białej czekolady? Ona nie pachnie niczym konkretnym, chyba najbardziej mlekiem w proszku tudzież miazgą kakaową, na pewno nie jest to żaden wyjątkowej urody aromat. Ten żel pachnie pudrowo i trochę mdło, na pewno nie odzwierciedla autentycznego zapachu białej czekolady, ale wcale nie mam o to żalu. Pudrowość i mdłość mnie odrzuca, ale mężowi tradycyjnie Aquolina przypadła do gustu :). Ja nie kupię, ale małżonek pewnie tak.

L'Occitane – szampon z 5 olejkami – to tylko mała, 75 ml buteleczka, ale okazała się całkiem przydatna najpierw na urlopie, a potem w szpitalu. I do tego całkiem wydajna – starczyła na kilkanaście myć. Według strony producenta jest to odbudowujący szampon do włosów suchych i zniszczonych. Zaporowa cena (70 zł/300 ml i 95 zł/500 ml) nie zachęca, ale zawartość 5 naturalnych eterycznych olejków (dzięgiel, lawenda, geranium, paczula, ylang-ylang) już tak. Pachnie bardzo intensywnie ziołami (chociaż odżywka z tej serii daje jeszcze większego ziołowego kopa) i doskonale działa na moje włosy. Nie są może zniszczone, ale dość suche na długości, a ten szampon dobrze je nawilża, zmiękcza i wygładza, szczególnie w duecie z ichniejszą odżywką. No i ta wydajność – myślę, że taka półlitrowa butla starczy na wiele miesięcy używania, więc może warto? Chętnie go kupię, jak trafię sensowną promocję.



Yves Rocher – Expert Réparation – mleczko odbudowujące do skóry bardzo suchej – to balsam wypełniony po brzegi wielbionym przeze mnie masłem shea. Dobrze nawilża, ma jednak dwie poważne wady: pozostawia po sobie dziką tłustość na dłuuugie godziny, no i nie wiem, czy to nuta serca, czy mózgu, ale oba te organy podpowiadają mi, że któraś z nut cuchnie. Nie kupię ponownie, ale dla przesuszonych skór może się okazać wcale dobrym rozwiązaniem. Tubę wykończyły moje nogi – mają tę zaletę, że występują dość daleko od nosa i chętnie chłoną sensowne dawki nawilżenia. Być może niedługo skuszę się na obszerniejszą recenzję.

Dax Cosmetics – Perfecta SPA – Czekolada + olejek kokosowy – ujędrniające masło do ciała – rzadko mi się to zdarza, ale postanowiłam zrobić wyjątek i wywalić połowę tego masła, a raczej „masła”, bo nie mam najmniejszej ochoty zużywać go do końca. Dlaczego? Tu znajdziecie odpowiedź: klik klik.


Biochemia Urody – Hydrolat oczarowy – na pewno zasługuje na szerszą recenzję i takowa się tutaj wkrótce pojawi, na razie powiem tyle, że już mam w zapasie kolejną butelkę, a póki co zabrałam się za hydrolat z czarnej porzeczki. Tak, tak, ja też dołączyłam do grona zaawansowanych, hydrolatowych blogerek ;).

Avène – płyn micelarny z wodą termalną – za bardzo szczypie w oczy i mimo że szybko go ubywa, męczyłam się z nim parę miesięcy. Ładnie pachnie, więc co jakiś czas trafiał na policzki, czoło i brodę w celu wstępnego zmycia podkładu. Do demakijażu oczu absolutnie się nie nadaje. Tu pełna recenzja: klik klik. Więcej go nie kupię, kiedy w podobnej cenie mogę mieć:

Bioderma – Sensibio H2O AR – płyn micelarny do cery naczynkowej – potwierdzam zachwyty ogółu: ten micel jest doskonały! Cenę miewa okrutną jak na wodę do demakijażu, ale w niekończącej się promocji 1+1 gratis to już ma sens. Moje doświadczenia z płynami micelarnymi nie są zbyt dobre – albo nie zmywały, albo podrażniały, albo jedno i drugie, i jeszcze z gorzkim posmakiem. Ten też jest gorzki, ale zmywa wszystko co wodo- i niewodoodporne, jest delikatny jak pierdnięcie chrabąszcza i nic mi więcej do micelowego szczęścia nie trzeba. Czuję się ukontentowana i wrócę na pewno, a jakże (zapas już czeka).


Dr.Hauschka Med – Forte Zahncreme Minze – normalnie nie napisałabym tutaj o paście do zębów, bo to trochę jakbym opisywała papier toaletowy lub podpaski, ale że tę pastę kupiłam w Douglasie jako superhipermiętowy wynalazek, nie sposób nie wspomnieć, co z tej megamięty wyszło. A wyszło... megarozczarowanie. Pasta Dr.Hauschka to delikatna mięta, która w dodatku za nic nie chce się pienić. Wiem, że na tym świecie istnieją tacy, co lubią sobie umyć zęby nawet ekowęglem, ale ja do nich nie należę – wszelkie mocno miętowe pienistości w otworze gębowym mile widziane, a temu czemuś mówię: dziękuję, nie, dziękuję.

Schwarzkopf – Osis+ 2 – Mess Up – guma matująca – nie mam nic wspólnego z tą gumą, ale w czeluściach śmietnika znika chyba już z piętnaste puste opakowanie, więc postanowiłam wspomnieć – może komuś przyda się ta wiedza. Gumy używa mój najdroższy małżonek, który nosi specyficznie odstającą od czoła grzywkę, a reszta owłosienia musi być odpowiednio ugładzona. Nie wnikam w jego włosowe czary-mary, wiem tylko tyle, że regularnie muszę biegać do sklepu z profesjonalnymi kosmetykami fryzjerskimi i za bolesne 50 zł dokupować kolejne opakowania. Osis+ 2 na pewno do nas wróci jeszcze nie raz – gumę poleciła mężowi moja ukochana fryzjerka Basia, którą P. sobie zwędził i twierdzi, że to JEGO ukochana fryzjerka. A jak Basia coś poleca, to jest najświętsza świętość. Aha, podobno da się kupić tego Schwarzkopfa sporo taniej, ale ja nie próbowałam.


Bath&Body Works – Sweet Pea (Signature Collection) i Lavender Vanilla (White Barn Home) – na koniec niekosmetyki, ale produkty, które cieszą się dużym zainteresowaniem w blogerskim świecie. BBW nie porwało mnie tak, jak niektóre z Was, przynajmniej nie w części kosmetycznej, bo na pierwszy rzut oka widać, że to są słabe kosmetyki, które po prostu pięknie pachną. Dla mnie to (zwykle) za mało, dlatego zainteresowałam się świecami zapachowymi. Ja też należę do fanatyczek wosków YC, mimo że nie piszę o tym na blogu – w domu zawsze mam zróżnicowany zapas tart i palę je regularnie w moim niezbyt fancy kominku. Świece BBW moim zdaniem są bardzo nierówne jeśli chodzi o moc – niektóre pachną bardzo intensywnie (te wielbię i szanuję), a niektóre są słabo wyczuwalne, a przez to w moim odczuciu niewarte swojej ceny. Na zdjęciu widzicie oba przypadki – waniliowa lawenda po lewej to mocne zapachowe doznanie, a słodki groszek jest uroczy, ale mocą odpowiada mikro odłamkowi Yankee Candle'owej tarty. Signature Collection ogólnie jest słabsza, za to seria White Barn Home jak na razie powaliła mnie intensywnością. Z żalem żegnam się powoli ze słodziutkim zapachem Frosted Cupcake i ciekawią mnie inne z tej kolekcji.

To tyle moich kosmetycznych i okołokosmetycznych wynurzeń. Dobrze być znów z Wami!


33 komentarze:

  1. Agataaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa :************ najpierw wycałowywuję a potem przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perfecta - starszny, tłusty syf - popieram..dobrze wiedzieć o Avene, bo przyznam że gdzieś mi za uszami maniła się ta firma a nic jeszcze od nich nie miałam :) Doktor Hałszka czy jak tam to straszna lipa -śmierdziele na dodatek bleh :D fajna ta guma hmm

      Usuń
    2. Esku, firma Avene może być niezła, kto wie, po prostu na wszelki wypadek ich micelka nie dotykaj, szczególnie że jesteś po Biodermie :)

      Usuń
    3. Dobrze nie będę dotykać :)
      A przy okazji dam Ci te loktain czy jak - odżywkę i szampon w miniaturkach bo u mnie się nie sprawdziło..próbowałam raz ale zrobiły mi łobuzy jesień średniowiecza na łepetynie :)

      Usuń
  2. ja się teraz napaliłam na swieczki BBW :D

    Dr. H coraz wiecej batów zbiera... oj niedobrze


    Ciesze się, że jesteś :*

    OdpowiedzUsuń
  3. oo guma matująca? pierwsze słyszę. Zapachy B&BW są cudowne, ale po jakimś czasie zaczynają mnie męczyć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze Cię znowu czytać:) Też jestem wielką fanką Biodermy. Kupuje na allegro 1+1:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Avene było moim pierwszym micelem ever i od tamtego czasu jakoś nie mogę się zaprzyjaźnić z tym rodzajem produktów. Zwłaszcza, że wychwalany przez wszystkich produkt z Biedry również poczynił spustoszenie na moim ryjku.
    Mam Biodermę, ale pomna wcześniejszych doświadczeń, nie korzystam. Spróbowałam kilka razy i leży. Krzywdy mi nie zrobiła, ale ... no ale... ale jakoś nie umiem się przekonać do niej.
    A Perfecta w żadnej postaci mi nie służy.
    Zaś hydrolaty... mrrrr.... lubię z lipy, za zapach. Dobrze na mnie działa oczarowy i lawendowy. A teraz uskuteczniam hydrolat z zielonej herbatki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hydrolat lawendowy? ten to musi pachnieć...

      Usuń
  6. no mi jak zawsze, większość niestety nie znana ;(

    OdpowiedzUsuń
  7. Sporo, ale wielu nie znam :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć Kochana! :****
    Nie znam nic z Twoich śmieci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale głupia jestem, znam przecież żel z Balei, stoi mi pod prysznicem... Zamroczenie przeziębieniowe mam ;P

      Usuń
  9. Avene już mi kilka osób polecało,ale Ty oczywiście mnie
    . Co do masła Perfekty. Też wywaliłam, dokładnie te same odczucia. Ale za to to masło z dodatkiem pomarańcza i kawa - uwielbiam i polecam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tej pomarańczy z kawą to już nie próbowałam nawet po trudnych przejściach z czekoladą

      Usuń
  10. Bardzo polubiłam się z żelem mango od Balea:)

    OdpowiedzUsuń
  11. O swoich odczuciach na temat tej wersji masła Perfecty już swoje napisałam pod właściwym postem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Biodermę też uwielbiam, więc zachwyty podzielam :)
    znam też ten szampon L'Occitane, też tylko z takiej małej butli, ale był całkiem fajny i być może kiedyś skuszę się na duży rozmiar :)
    a z BBW świec nigdy nawet nie wąchałam :O zatrzymałam się na YC :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świece BBW ładnie się palą do końca, przynajmniej do tej pory nie zdarzył mi się żaden przykry psikus. spróbuj :)

      Usuń
  13. Bioderme miałam i lubiłam, ale już do niej nie wrócę jak dla mnie zdecydowanie za droga, a micel z Loreal jest równie dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, swoje kosztuje :( a L'Oreala nie próbowałam, który to?

      Usuń
  14. Micela biodermy wielbię nade wszystko! Ostatnio zastępował mi go l'oreal ze względu na lepszą dostępność, ale poczyniłam internetowe zakupy, więc słynne różowe H2O już na mnie czeka:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak fajnie, że udało Ci się cokolwiek skrobnąć :))) Mam nadzieję, że jest coraz lepiej i dalej trzymam kciuki! :*
    Dzisiaj w paczce z rozdania znalazłam "niespodziankę" w postaci mojego pierwszego żelu Balea, dokładnie takiego jakiego Ty właśnie zużyłaś i zapach w buteleczce jest świetny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest lepiej, Tomasz dzielny chłopak! dlatego wracam do Was stęskniona :)

      Usuń
  16. ten żel Balei musiał pięknie pachnieć... uwielbiam micel Biodermy w sersji Sensibio, jest niezastąpiony :)

    OdpowiedzUsuń
  17. dobrze jest mieć Cię tutaj znowu!

    OdpowiedzUsuń
  18. ładne denko. Czasem trzeba coś wywalić... też zel z Balei jak dla mnie był najsłabszym zapachem z letniej limitki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to jestem bardzo ciekawa pozostałych

      Usuń
  19. ja osobiście bardzo lubię mała z PERFECTY, często kupuję je kiedy są na promocji chociaż obecnie nie posiadam żadnego ;)

    OdpowiedzUsuń