czwartek, 26 września 2013

Przegląd brzydactw, które zepsują wystrój każdej łazienki

Dziś luźniejszy temat, tak przedweekendowo. Matki małych Tomaszów uwielbiają estetyczne, minimalistyczne opakowania (np. Bandi) lub rzucające się w oczy, kolorowe, ale przyjemne dla oka dizajny (np. Balea, choć ta ociera się już czasem o tandetę). Niestety, jest na naszym rynku kilka firm, które kosmetyki może i mają dobre, ale gdy matki małych Tomaszów stawiają je na łazienkowej półce, starają się, by wyższe i tęższe butelki zawsze stały z przodu. Jestem wzrokowcem. Wygląd naprawdę MA znaczenie.

Best of nie obejmuje kosmetyków, które mają etykiety wyłącznie informacyjne (przykład: Biochemia Urody), dziś chodzi nam tylko o starannie zaprojektowaną brzydotę. Aha i zaznaczam, że w ogóle nie rozpatruję tych kosmetyków w kategorii działania. Dziś jesteśmy w Centrum Sztuki Współczesnej, chociaż właściwie trafniej byłoby powiedzieć – w skansenie.

1. Moim absolutnym ulubieńcem jest firma, która ma siedzibę niedaleko mnie – Fitomed. Zwróćcie proszę uwagę na to, jak pięknie komponują się kwiaty z koszyczka z różowym napisem. Ten żel do mycia twarzy jest mi szczególnie drogi również z uwagi na kuszący odcień zakiszonego bajorka. Na szczęście spędzimy ze sobą jeszcze duuuużo czasu, ponieważ jest bardzo wydajny!

Obok żelu równie urodziwy brat tonik.

2. Kolejnym umilaczem wzrokowym jest znana linia kosmetyków Polleny Ostrzeszów, czyli Biały Jeleń. Jelonka od pewnego czasu jest wszędzie pełno i nawet jest chwalony (m.in. za jakość w stosunku do ceny lub odwrotnie). Ichniejsze przywiązanie do tradycji sprawiło, że zarówno na umywalce, pod prysznicem, jak i w kuchni mamy okazję podziwiać przepiękne, klasyczne etykiety i wspominać czasy, gdy do sklepów rzucano kiełbasę i płatki mydlane.

źródło: bialyjelen.pl

3. Zauroczyła mnie szata graficzna ogórkowego kremu do twarzy Anna. Miało być nowocześnie i świeżo, a jest... mizeria. Na zdjęciu brakuje tylko kleksa śmietany i już grafika żywcem wyjęta z książek kucharskich z lat 80. Mniam, mniam. Wersja żeń-szeniowa też niczego sobie: klik.



4. Nie należy zapominać o niezwykle udanej graficznie serii szamponów Barwa Ziołowa, które od wczesnych lat 90. z powodzeniem radują moje oczy. Chciałam tylko zauważyć, że to już jest odświeżona wersja grafiki! Rozumiem, że ludzie są przywiązani do tradycji i firma być może zdecydowała się na taki oldskul, żeby babcie używające tych produktów łatwo mogły je odnaleźć w sklepie za rogiem. Ale wiecie, mamy 2013 rok... ile jeszcze pokoleń babć będzie musiało dokonać żywota, żeby szampon ze skrzypem polnym pojawił się w nowocześniejszej oprawie?

źródło: barwa.com.pl

5.  Zauważyłyście, że istnieją grupy produktów, których etykiety w większości przypadków są trochę... nie teges? Weźmy na przykład płyny do kąpieli. Ogromne pojemności zamknięte w plastikowych butlach prezentują się równie doskonale co samochodowy płyn do spryskiwaczy lub olej przemysłowy z trzeciego tłoczenia. Moja ulubiona stylistyka to płyny o zapachu leśnym z szyszką na okładce (właściwie całkiem podobne do Barwy Ziołowej powyżej) albo te, na których jakaś miła pani uśmiecha się do mnie. Ładna jest też oprawa graficzna Eco, gustowny minimal z zalotną brzoskwinką:

źródło: ecoplus.com.pl

6. Za każdym razem, gdy spaceruję po okolicznym Super-Pharmie i przechodzę koło działu marki Scholl, nie mogę się nazachwycać ich produktami przeznaczonymi do suchych, popękanych pięt. Wyobrażam sobie wtedy, jak wspaniale byłoby leżeć w wannie pełnej piany, czytać książkę i kątem oka spoglądać na te śliczne stópki:

źródło: mat. pras.

Dobrze, że sexy pięty są tylko na kartonowym pudełku... a jeśli byłoby Wam mało, polecam dokupić jakiś produkt Scholl z serii Fungal Nail Treatment. Tak, tak, zdjęcie zagrzybionego paznokcia również może ozdobić Waszą półkę pod lustrem.

7. Mojego ulubieńca zostawiłam na koniec. Nie jest to kosmetyk łazienkowy, tylko kuchenny, ale z powodzeniem możecie go używać również w łazience. To mydło w płynie, więc jest uniwersalne. I na pewno pięknie wkomponuje się w każde wnętrze.




Papryka, cebula, czosneczek... mmmm, zgłodniałam! Ten artystyczny kolaż możecie nabyć za kilka złotych w Carrefourze.

A czy Wy macie swoich ulubionych brzydali?

28 komentarzy:

  1. faktycznie, wygląd ma znaczenie, i osobiście zwracam na to uwagę. jednak nie zgadzam się z białym jeleniem; większość opakowań produktów białego jelenia przypada mi do gustu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie Biały Jeleń najlepiej się prezentuje ze wszystkich wymienionych :)

      Usuń
  2. Ciekawy spis. Ale najważniejsze zawsze działanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. brzydale nie brzydale, ale za to jakie fajne ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. ja w sumie nie przywiązuję aż takiej wagi do wyglądu opakowania, ale zależy mi na jego funkcjonalności. muszę jednak przyznać, że nie znoszę, kiedy etykiety łuszczą się pod wpływem wody, jak np. w kosmetykach alterry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod tym, co napisała Simply :)

      Usuń
  5. Ostatnie doprowadziło mnie do wybuchu śmiechu. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Krem ogórkowy wygrywa :) U mnie w łazience chyba nie ma strasznych brzydactw, chociaż będę musiała jeszcze popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. e tam, biały jeleń nie jest taki tragiczny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurczę, macie rację, jak tak teraz na niego patrzę, to wygląda całkiem całkiem w porównaniu :D

      Usuń
  8. Więc było tak:
    Zaintrygował mnie już tytuł - weszłam a potem sama wiesz..
    W każdym razie fajny pomysł to raz, dwa muszę się przypatrzeć swoim brzydalom :D
    Najlepszy jest płyn do kąpieli heheuhu

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialny post:D
    Płyny do kąpieli mają tragiczne opakowanie, a te w ładnych mają tragiczne ceny, jak na płyny do kąpieli.

    Ostatnie mydło bardzo lubię, bo rzeczywiście usuwa zapachy z dłoni, także tej cebuli z etykiety, ale z powodu opakowania stoi sobie tylko w kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też lubię to mydło, faktycznie działa, ale zwykle stoi etykietą w stronę ściany :D

      Usuń
  10. Jeleń ostatnio przeszedł i tak dużą metamorfozę. Usunęłabym go z tego zestawienia :P Reszta to absolutne koszmarki z Fitomedem w żółtej koszulce lidera.

    OdpowiedzUsuń
  11. ten Schollowy pazur zagrzybiony śni mi się po nocach.. obrzydlictwo straszne! :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no naprawdę przegięli, jak ktoś ma grzyba na paznokciach albo popękane pięty, to przecież wie, jak to wygląda, nie trzeba od razu sugestywnej fotki wrzucać na opakowanie...

      Usuń
  12. Fitomed to mój osobisty faworyt w tej kwestii ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. A mnie się i Jeleń, i Barwa podoba, i Fitomed mnie jakoś strasznie nie razi. Widocznie jestem kolejnym pokoleniem babć, które musi wymrzeć. ;) Barwa mogłaby tylko zainwestować w dozowniki w butelkach. Wygląd kosmetyków jest dla mnie kwestą trzeciorzędną, po działaniu i praktyczności opakowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jesteś kolejnym pokoleniem babć, tylko istotą niezwykle tolerancyjną wizualnie, to wspaniała cecha :D i oczywiście zgadzam się, że działanie najważniejsze, gdyby było inaczej, nigdy nie zaprosiłabym pod swój dach kosmetyków Fitomedu ;)

      Usuń
  14. :D uśmiałam się! świetny wpis, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś pojawi się kolejna porcja "brzydactw" ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękne:D

    Ja uwielbiam opkowania medyczne:D Chciałabym żeby wszystkie w stylu Flavo C :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Akurat opakowania Białego Jelenia są w porządku :) No płyn do kąpieli rządzi, wygląda koszmarnie, jeszcze ta brzoskwinka. I jeszcze mydło z papryką, prawdziwe brzydactwo. Z resztą stópki na opakowaniach Scholla mogą tylko konkurować z rozgniecionymi robalami na środkach na owady.

    OdpowiedzUsuń
  17. Akurat dzisiaj otworzyłam paczkę z Gemini z tym tonikiem Fitomed i rzeczywiście - opakowanie powala ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. a ja mam chyba nową wersję opakowań białego jelenia i jest ona spoko :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Haha, mizeria the best :D Kurczę, staram rozruszać trochę szare komórki, ale nie przypominam sobie żadnej paskudy z mojej kosmetycznej półki... Może dlatego, że takie brzydaki nie zwracają mojej uwagi w sklepie... Aaa nie, czekaj, było coś :D Aktorka siedząca na kiblu -> http://keepitinmyblackbox.blogspot.com/2013/06/ekspresowy-balsam-do-ciaa.html
    Do tej pory zastanawiam się, czemu zczaiłam to dopiero w domu :P

    OdpowiedzUsuń
  20. Dla mnie za największych brzydali, robią kosmetyki, które mimo, że używa się je mokrą ręką np szampony, maski, czy żele do kąpieli, mają etykiety nieodporne na wodę, np BingoSpa, te to dopiero po kilku użyciach są paskudy :D

    OdpowiedzUsuń