środa, 28 sierpnia 2013

Organic Shop – Organic Vanilla & Orchid Body Mousse [recenzja]

Już dziś, po raz pierwszy na blogu Agaty co Smaruje, kosmetyk prosto z nie-tak-znowu-dalekiej-Rosji*. Na razie doświadczenie z mazidłami zza Uralu (i sprzed Uralu) mam niewielkie, ale się nadrobi. Się musi. A propos musów... ten z Organic Shop wrzuciłam do koszyka przy okazji innych zakupów, bo był w jakiejś przyjemnej promocji, a ja łasa i na musy, i na rabaty. Trafił więc do mnie przypadkiem i swoje przeleżał, nim przyszła na niego kolej. Nie mógł oczywiście leżeć w nieskończoność, bo z kremami inaczej niż z winami, a że egzema i inne pomniejsze parchy mi niemiłe, to go wreszcie otworzyłam.


W środku na dzień dobry niezbyt miła niespodzianka – żadnej folii ochronnej, ni sreberka, ni kartonika. Czyli teoretycznie ktoś mógł już wsadzać weń swe ciekawskie kończyny, bo pojemnik też nie miał żadnego zabezpieczenia do ułamania. Nieładnie. Na szczęście dalej już tylko ładnie!

Mus, jak to mus – leciutki jak chmurka bitej śmietany, przyjemnie umoczyć w nim paluch, a nawet dwa, gładko sunie po rozgrzanej kąpielą skórze... rozmarzyłam się, a to dopiero południe.
Zapach nie jest ani trochę waniliowy (nawet nie wanilinowy!), a zapachu orchidei nie kojarzę, mimo że jeden smętny storczyk stoi u mnie na parapecie. Po kwiatkach nie ma śladu, a nawet jak ślad był, to wcale nie roztaczały wokół siebie magicznej storczykowej woni, więc szczerze – pojęcia nie mam, jak powinien pachnieć i czy ten mus pachnie podobnie. Na pewno jest to aromat kwiatowy, więc dobra nasza.

Produkt ogólnie jest bardzo przyjemny – pachnie dobrze, dobrze się rozprowadza, szybko wchłania i nie pozostawia lepkiej lub/i tłustej warstwy. Zapach nie jest nachalny, dlatego nie gryzie się z perfumami i można sobie tę chmurkę zapodać o poranku, tuż przed wyjściem do ludzi.
Jak widzicie na opakowaniu, krem nie zawiera SLS-ów, SLES-ów, parabenów i silikonów, a sens istnienia nadają mu organiczne wyciągi z wanilii i żółtej orchidei. Nie słyszałam o tym, jakoby orchidea miała nadzwyczajne właściwości nawilżające, dlatego nie dziwi mnie wcale, że mus nawilża również nienadzwyczajnie. Ale co nieco skóra może się napić, więc nie narzekam i nie żywię urazy.

Czyli to lekki, miły krem dla niewymagającej skóry. Raczej do niego nie wrócę, bo lubię być nawilżona po czubki butów, ale na starość będę miło go wspominać.

Pojemność: 250 ml
Cena: 21-25 zł
Ocena: 5/6

*siedziba Organic Shopu znajduje się w Moskwie.

19 komentarzy:

  1. szkoda, że opakowanie nie ma dodatkowych zabezpieczeń. kwiatowe zapachy lubię. jestem zwolenniczką gęstych konsystencji maseł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też wolę masła, ale ten mus to taka miła odmiana :)

      Usuń
  2. mi się mus kojarzy z pianką, delikatną a tutaj raczej jest mleczko :D miałam truskawkowo/mleczny i jego zapach na mojej skórze kisł :D haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałaś z tej samej firmy ten truskawkowy? a co do musu, to ja na początku mojej przygody z blogowaniem narzekałam na mus wyszczuplający Perfecty, że to nie żaden mus (czyli pianka), tylko lekki krem... teraz już wiem, że musy w pielęgnacji to po prostu lekkie kremy (nie mleczka), a musy w kolorówce, to te, o których myślimy. a pianki pielęgnacyjne to... pianki :D

      Usuń
    2. tak tak :) tej samej :)
      starsznie się na niego napaliłam :D oczekiwałam shake truskawkowego ^^ oczekiwałam :D
      a ja jestem taka że jak ktoś pisze "MUS" to chce żeby to był MUS a nie lekki krem :D

      Usuń
    3. ja też chcę, ale już wiem, że świat nie jest taki piękny, jak go moja głowa maluje :D

      Usuń
  3. ale wygląda bardzo ładnie, taki przyjemny kremiś :))

    OdpowiedzUsuń
  4. kusi mnie ze względu na ten zapach :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że nie sprawdzi się u sucharów, konsystencja i zapach wydają się być przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teoretycznie polecany jest do skóry suchej, ale ja nie polecam ;)

      Usuń
  6. Raz jedyny w życiu miałam storczyk - po pół roku oczekiwania wyrósł na długim kiju, jeden słownie jeden smętny kwiat - nie mam ręki do kwiatów hehe :)
    Lubię piankowe chmurki bardzo, ciekawa jestem tego zapachu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta nie jest piankowa, jest po prostu lekka jak bita śmietana, konsystencja to zwykły krem. już pisałam As, że słowo mus ma nieco inne znaczenie w kosmetykach pielęgnacyjnych, niż sobie to na początku wyobrażałam :(

      Usuń
    2. Hmm - a ja wiesz rozdzielam pojęcie piankowe - na takie piankowe - piankowe jak np do buzi i właśnie takie piankowe - delikatny kremik, który łatwo się rozprowadza i smyra skórę..to skomplikowane ale piankowe w moim wydaniu jest niejednoznaczne bardzo :)
      Swoją drogą zjadłabym bitej śmietany :D

      Usuń
  7. Wygląda jak dobry deser :) Ale że wanilia bez wanilii? Ale jak to? A ja taka łasa na wszelkie kulinarne aromaty w pielęgnacji jestem (no dobra, balsam o zapachu smażonego boczku nie jest dobrym pomysłem, no chyba że chciałabym żeby wszystkie psy z osiedla lazły za mną gęsiego). I też tak mam, że jak stoi jak byk MUS, to myślę pianka, a nie lekki krem :( Może kiedyś będzie mi z tym gagatkiem po drodze?

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię takie puszyste konsystencje.
    I zapachu jestem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mniam! Mam ochotę na którąż z wersji zapachowych :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie wrzuciłam go do koszyka w Lawendowej Szafie, ale chciałam waniliowe nuty, dobrze, że pojawiłaś się z recenzją...

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć dziewczyny, wlasnie go kupilam i wytestowalam na razie na dłoniach. Mam bardzo suchą skórę a po smarowaniu..... REWELKA! Skóra jak satynka. Powiem z czym może sie kojarzyć zapach :-) z budyniem waniliowym z dzieciństwa :-) Co za bzdury napisala ta blogerka ehh że nie pachnie wanilią.... jeden z najlepszych zapachów musu które miałam :-) Polecam !! I czarne mydło babuszki agafi :-)

    OdpowiedzUsuń