czwartek, 15 sierpnia 2013

Kolekcja Fuzzy Coat Textured Nail Color od Sally Hansen + futrzak nr 800 z bliska

Kiedy zobaczyłam w drogerii pod domem kolekcję Fuzzy Coat Textured Nail Color, od razu mnie zauroczyła. Nie jestem fanką futerek czy innych posypek na paznokciach, ale te pływające kolorowe farfocle zaintrygowały mnie. Lakierowe kubraczki Sally Hansen występują w ośmiu wersjach (na zdjęciu od lewej): All Yarned Up (200), Peach Fuzz (300), Tight Knit (400), Fuzz-Sea (500), Fuzzy Fantasy (600), Wool Knot (700), Wool Lite (nr 100) i Tweedy (800).



Nie jestem pewna, czy wszystkie są dostępne w Polsce – na razie na polskiej stronie Sally Hansen nie ma ani słowa o tej kolekcji. Wujek Google podpowiada, że u nas nie będzie kolorów 400 i 700, czyli dwóch niebieszczaków, ale nie wiem, czy to prawda. 

Ja wybrałam numer 800 o imieniu Tweedy, czyli czarno-białe, uniwersalne wdzianko. 


Wczoraj wieczorem szybko maznęłam nim wytarty i sfatygowany szafir Color Club, który miał iść do zmycia, i bardzo mi się spodobało takie ratowanie nieświeżego manikiuru. Na zdjęciu widać jedną warstwę Tweedy:


Dziś opędzlowałam naprędce gołe paznokcie dwiema warstwami i – jak widać – takie dwie zapewniają całkiem dobre krycie. Producent zaleca 2 lub 3, ale myślę, że trzecią kolejkę spokojnie można sobie odpuścić. Jeżeli dwie warstwy zostaną zaaplikowane dokładnie i bez pośpiechu, efekt powinien być zadowalający. Podoba mi się, że wreszcie mam w kolekcji top, który wygląda na paznokciach tak jak w butelce. Oczywiście efekt futerka jest tylko wizualny, to zwykły bezbarwny lakier z płaskimi drobinkami, który w dotyku jest równie przyjemny co osławione piaski.

Pędzelek średniej długości i grubości, łatwo się nim manewruje. Te mało estetyczne resztki wokół paznokci to raczej efekt mojego pośpiechu (drzemka syna nie trwa wiecznie...), niż problematycznego lakieru. Konsystencja, która od nowości jest dość gęsta, pozwala przypuszczać, że butelka Fuzzy'ego nie poleży w zbiorach zbyt długo, prawdopodobnie lakier prędko zamieni się w gęstego, bezużytecznego gluta. Już teraz trzeba uważać przy malowaniu, żeby nie została gdzieś zbyt gruba, nieschnąca warstwa. 

Najsłabszą cechą mojego futrzaka jest schnięcie i trzymanie się na paznokciach. Po zaaplikowaniu na odżywkę dwóch warstw musiałam odczekać kilkanaście minut do wyschnięcia, a po kilku godzinach (wprawdzie przy użyciu sporej siły, ale mimo wszystko) jestem w stanie przesunąć warstwę Tweedy'ego po płytce. 

Nie wypowiem się szerzej na temat trwałości ani teraz (z przyczyn oczywistych), ani za jakiś czas, bo nie zamierzam nosić tego ubranka każdorazowo dłużej niż jeden dzień. Szorstka tekstura jest zbyt denerwująca i niepraktyczna, co przy okołokurduplowych czynnościach pielęgnacyjnych staje się cechą dyskwalifikującą. Jako ciekawostka na wieczór lub na jakąś bezdzieciową okazję – super, ale na co dzień matka Polka gotująca i sprzątająca nie aprobuje takich lakierowych wyborów :). 

Tak czy inaczej to fajna ciekawostka od Sally Hansen, podoba mi się efekt zarówno przy samodzielnym pełnym kryciu, jak i w ramach ożywiania koloru na paznokciach.  

Aha, widziałam Fuzzy Coaty w drogeriach Hebe i w Super-Pharmach, a do 21 sierpnia 2013 lub do wyczerpania zapasów posiadacze karty Hebe mogą kupić lakiery z tej kolekcji za niecałe 19 zł.

Pojemność: 9,17 ml
Cena: 22–25 zł

12 komentarzy:

  1. Gdzieś widziałam tą kolekcję futrzaków, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć, gdzie to było :/

    OdpowiedzUsuń
  2. piórka wypadają ładniej niż piaski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się tak wydaje, piaski do mnie nie trafiły jakoś

      Usuń
    2. Piaski kocham, ale tylko Sugar Mat z Kiko :)

      Usuń
  3. Do mnie ten efekt nie przemawia zbytnio... Na pewno sama sobie nie kupię takiego cudaka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trochę mało praktyczny, więc niekupowanie = żadna strata :D

      Usuń
  4. Ciekawy efekt! Przed kupieniek koniecznie musze wyprobowac, jak te lakiery wygladaja na moich pazurkach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta seria SH musi być moja :D Piękne są, szkoda że Barry M nie postarał się w taki sposób.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie ostatnio myślałam nad zakupem tego środka, fajnie wyglada.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wcale mi się nie podobają. O ile na zdjęciu w gazetce zobaczyłam tego zielonego i pomarańczowego i zawładnęła mną chęć posiadania, to gdy zobaczyłam je w Hebe to automatycznie zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń