piątek, 17 maja 2013

Multi Care Base + Top Coat, czyli totalna lipa baj Revlon [recenzja]

Już wielokrotnie w swoim życiu przekonałam się, że jak coś jest to wszystkiego, to jest do niczego. Ale żeby aż tak do niczego? Butelka z „bazą pielęgnacyjną + top coatem 2 w 1” zachęca wyglądem. Szroniony plastik prezentuje się tak, że najchętniej od razu pociągnęłabym z niego do dna bez popitki.




Kto mógł przypuszczać, że wewnątrz znajduje się aż tak beznadziejny produkt? Z pozoru wygląda normalnie: rzadki, nieciągnący, przezroczysty płyn, po nałożeniu błyszczy. Nakłada się cieniutką warstwą, więc z pewnością szybko wyschnie i okaże się doskonałą bazą – tak sobie pomyślałam ja. Ale pozory mylą. Owa jedna cieniutka warstwa schnie w nieskończoność. Właściwie nie udało mi się dotrwać do momentu, w którym byłaby całkiem sucha, więc nie opowiem Wam o trwałości manikiuru po użyciu tego dziadostwa jako bazy. Jeżeli po godzinie zdrapałam niechcący z płytki mokry, glutowaty kawałek, to zdaje się coś jest mocno nie halo...

No to może jako top coat się nada? – pomyślałam znowu ja, dziwiąc się sobie, że taka ze mnie optymistka. Pomijając szczegóły związane z upierdliwą aplikacją, bo szkoda mojego i Waszego czasu na opowieści – nie, nie nada się. Po kilku godzinach nie tylko Multi Care Base + Top Coat okazuje się beznadziejny – beznadziejny jest cały manikiur, chyba że ktoś lubuje się w plastycznych płytkach paznokciowych. Może zużyłabym tego Revlona, gdybym nadal uczęszczała na pasjonujące wykłady z gramatyki historycznej języka polskiego – mogłabym w ich trakcie ulepić sobie jakiegoś paznokciowego ludka. Tak się jednak składa, że studia skończyłam ładnych parę lat temu, więc to również odpada. Podobno ten fantastyczny produkt wzmacnia i wygładza płytkę, ale nie sprawdziłam tego, wybaczcie.

Zakładam, że jedna cienka warstwa bez dodatków kiedyś w końcu wyschnie, dlatego jedynym zastosowaniem, jakie widzę dla tego paskudztwa, jest używanie go jako bezbarwnego lakieru.
I za to wszystko producent liczy sobie 21,99 zł? Fuckin' unbelievable.

Zrezygnowałam z koncepcji zamiany dwóch butelek na jedną i grzecznie stosuję bazę Essie i top coat NYC (u nocanki za całe 6,49 zł klik klik). Ten ostatni bardzo przyspiesza wysychanie lakieru, polecam.


Plusy:
– brak.

Minusy:
– cały ten produkt to jeden wielki minus.

Pojemność: 14,7 ml
Cena: ok. 22 zł (tyle zapłaciłam w Hebe, tak mi wstyd)
Ocena: 1/6



10 komentarzy:

  1. mam go i mam bardzo podobne zdanie - wielki shit, ktory zaschnac nie chce;/ myślałam, że trafiła mi sie wadliwa butelka ale chya cos jest nie tak skoro Ty też tak masz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może trafiła nam się wadliwa partia? widziałam parę pozytywnych komentarzy na wizażu... :)

      Usuń
  2. kurde, a miałam na niego ochotę... Dzięki Ci za ostrzeżenie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz, spokojnie możesz przeznaczyć tę kwotę np. na cztery butelki NYC ;>

      Usuń
  3. Aż tak? Nie spojrzę na to coś.
    I jeszcze tyle kasy...

    Miłego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
  4. przymierzałam się do niej, ufff!

    OdpowiedzUsuń
  5. a ja kupiłam top coat z golden rose i też się zawiodłam;/ a tu revlon.... buu ;/

    OdpowiedzUsuń