środa, 15 maja 2013

Manhattan – Soft Mat Loose Powder – Natural [recenzja]

Bohaterem dzisiejszego odcinka jest puder, którego prawdopodobnie będę używać do końca świata i jeden dzień dłużej, ponieważ: a) jest ultrawydajny i zaczęłam wątpić, że kiedyś się skończy, b) bardzo go lubię.



To mój pierwszy sypki puder, w dodatku zdobyty kiedyś w Rossmannie w ramach zakupów z serii „na pałę” – nie znałam firmy, nie było dostępnego testera, nie miałam pojęcia, jak się używa sypańców. Co do ostatniego punktu – w takich chwilach zawsze sobie mówię, że istnieje niemała grupa nieskończenie tępych kobiet, które stąpają po ziemskim padole pięknie pomalowane i przypudrowane, więc TO NIE MOŻE BYĆ TAKIE TRUDNE. No i nie jest, chyba. W każdym razie pierwszy sypki i już taki świetny, że zepsuł mi całą zabawę szukania Tego Jedynego. Za to powinnam mu odjąć z pół gwiazdki.



Producent dołączył puszek do aplikacji, ale bardzo szybko się spłaszczył  (puszek, nie producent) i już dawno przestał mi się podobać. Zainwestowałam w pędzel kabuki i moje życie znowu stało się piękne. 

Fotografia przedstawia bogate, nieskończone wnętrze pudru matującego Manhattan Soft Mat Loose Powder
w odcieniu Natural.


Soft Mat Loose Powder jest polecany szczególnie do cery mieszanej i tłustej, czyli do mojej, a że ta informacja napisana jest na opakowaniu mikroskopijną czcionką, miło się zaskoczyłam dopiero po powrocie do domu. Jest bezzapachowy, lekki, trzy pierwsze pozycje w składzie to talc, mica, silica, zawiera parabeny, ale osobiście mam to w nosie. Odcień nr 1, czyli Natural to doskonałe rozwiązanie dla bledziochów. Tak dobrze dopasowuje się do cery, że wygląda jakby był transparentny. Można go używać z powodzeniem na fluid albo samodzielnie, wystarczy omieść delikatnie twarz i już mamy piękny, naturalny mat. Nie ma się co spodziewać, że efekt matowienia pozostanie z nami przez cały dzień – w ciepłe dni już po trzech godzinach nadaje się do poprawki, ale przy normalnej lub niskiej  temperaturze jest zaskakująco trwały.
Trochę mnie zdziwiło, że do wyboru są tylko dwa odcienie: Natural i Beige, ale może to wystarczy, skoro jego rolą jest subtelne wykończenie makijażu.

Może przy okazji któraś z Was zdradzi mi, jak prawidłowo używać sypkiego pudru z sitkiem? Ja robię to niekoszernie, bo ostatnio najczęściej po prostu przykładam mojego kabuki do tych dziur i odwracam do góry dnem. Efekt jest doskonały, ale zakładam, że producent miał inną koncepcję. Pierwotnie potrząsałam lekko pudełkiem, żeby trochę wyleciało (jak do zdjęcia powyżej), ale on się wtedy rozsypuje na lewo i prawo, co na moim ciemnym stole wygląda biednie. Na nadgarstek też się go raczej nie da wysypać, bo dziury za duże i wyszłaby ilość jak na kreskę koki. Pozostaję z tym problemem w głębokiej zadumie, a Wam serdecznie polecam Soft Mat Loose Powder – to doskonałe rozwiązanie dla kobiet, które przywiązują się do rzeczy i nie lubią w życiu zmian*.

Plusy:
– efekt naturalnego matu, wystarczy odrobina magicznego proszku, by osiągnąć ten szczytny cel, a co za tym idzie:
– wydajność,
– jest lekki, nie zapycha, nie obciąża,
– dostępność.

Minusy (a raczej życzenia):
– mógłby być tańszy (dopiero wtedy byłby prawdziwie idealny ;)),
– mógłby dłużej trzymać mat (j.w.).

Pojemność: 20 g
Cena: ok. 30 zł
Ocena: 5,5/6 

*to nie ja, ale co z tego, przecież nie pozbędę się wybornego pudru, bo mi się znudził – ostatecznie ma tylko sprawić, że moja facjata nie będzie błyszczeć jak tafla jeziora, no nie?

10 komentarzy:

  1. Hmm, zachęcająca recenzja, zerknę na niego podczas promocji w Rossmanie :)
    a ja sypki puder wysypuję na wieczko i stamtąd pędzlem zbieram :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Używam i również zamierzam zrecenzować w jednej z kolejnych notek, już mam foty ;) Ja zawsze wysypuję nieco na na dłoń uformowaną w garstkę lub na wieczko i aplikuję pędzlem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ...aha, i po przechyleniu pudełka stukam delikatnie palcem wskazującym od góry, nie potrząsam nim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś tak spróbowałam i jest prawie idealnie, muszę poćwiczyć delikatniejsze stukanie ;)

      Usuń
  4. I ja go kiedy uzywalam i lubilam - ja robie podobnie jak M. wysypuje na wieczko i zbieram pedzlem:)

    OdpowiedzUsuń
  5. te sypańce wszystkie takie wielkie robią.Już na swoje dwa patrzeć nie mogę :D ja wysypuję odrobię na wieczko pudru do aplikacji. Tak mi najwygodniej,już mam wyrobioną normę ile muszę wysypać aby wystarczyło na raz:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zawsze odwracam puder do góry dnem (zakręcony), puk puk w denko, odkręcam i nabieram pędzelkiem to co wysypało się na wieczko:)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja odwracam do gory nogami potem pukne w pokrywke i to ile mam po odwroceniu na pokrywce to mi starcza na raz. Jesli zostanie na pokrywce to wtedy zsypuje do pojemnika i to tyle

    OdpowiedzUsuń
  8. Szukałam jakiejś konkretnej opinii o tym pudrze, bo od jakiegoś czasu myślę nad jego zakupem.
    I znalazłam! Dzięki Ci za nią. Na pewno kupię :D

    OdpowiedzUsuń