poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Zamiast denka

Wy robicie czyszczenie szafek w ramach denkowania, a ja na razie nieśmiało zafundowałam sobie porządki w mojej kolorówkowej skrzyni. Myślałam, że więcej śmieci uzbieram, a jednak nie było tak źle!


Do kosza trafią naprawdę interesujące wynalazki:

– zestaw do manicure, który był dodatkiem do pewnego miesięcznika dla młodych dziewcząt gdzieś w 2005 roku, a tak się akurat składa, że pracowałam wtedy w owym miesięczniku... Elementy oczywiście najniższej możliwej jakości, nie wiem, po co to w ogóle u mnie leżało,
– pędzelek, którego przez długie lata używałam do nakładania co bardziej upierdliwych błyszczyków i pomadek. Niestety, okazało się, że wymiękł – w przenośni i dosłownie – niegdyś twardy, dziś wygina się w każdą stronę, guma na nim sparciała i mam wrażenie, że za chwilę wysmaruję nim sobie palce, dlatego baj baj bejbi, NAŁ,
maść nagietkowa, którą mama kupiła mi pełna troski w momencie, gdy leżałam na patologii ciąży z coraz większą liczbą siniaków od wkłuć i pogłębiającej się małopłytkowości. Maść nie pomogła, pomogło cesarskie cięcie. Przeterminowała się, a ja nadal nie wiem, do czego właściwie można jej używać (jakieś pomysły?),
błyszczyk Lancôme z limitowanej edycji Juicy Tubes, kolor i smak Rio Peach. Błyszczyk jest/był wspaniały, dostałam go od koleżanek z „Gali”, kiedy odchodziłam z redakcji. Nigdy w życiu nie kupiłabym sobie błyszczyka za 90 zł, więc go oszczędzałam i oszczędzałam... jakość super, nie psuł się bardzo długo, ale minęło już parę lat i mimo że nadal ślicznie pachnie, wolę go już nie używać, bo zdaje się, że kosmetyki do pielęgnacji ust nie miewają sześcioletniej daty ważności... i tyle wyszło z mojego oszczędzania – połowa tubki leci do kosza, a mi żal dupę ściska.

Oprócz tych historyczno-sentymentalnych wspaniałości żegnam:

– przeterminowany krem oliwkowy Ziaja do cery suchej i normalnej – moja mama go używa pod makijaż od wielu lat, dla mnie o wiele za tłusty, ale bardzo lubię ten staroświecki zapach :),
– flamastrowy eyeliner Oriflame Stylo (fajny, ale już skisł, bo na co dzień używam kredek),
– archaiczny korektor Tea Tree Oriflame, który już zdążył zmienić etykietę ze dwa razy, a ja użyłam go razy parę, bo jakoś nie mogłam się oswoić z jego dwoma kolorami (jasnobeżowym i zielonym),
– prawie całkiem zużyta pomadka ochronna Oriflame z serii Tender Care (o wersjach słoiczkowych pisałam tu: klik klik) – jest okej, ale wolę na ustach coś smakowego,
głęboko nawilżająca pomadka LipSpa Therapy Oriflame, która zamiast nawilżać i odżywiać usta, każdorazowo wysuszała je na wiór. Niestety, zanim się zorientowałam, że to jej sprawka, zużyłam ją całą – tak sympatycznie podkreślała naturalny kolor ust... To na pewno najgorsza pomadka ochronna/nawilżająca/odżywcza, jaką miałam,
– na koniec trzy wyschnięte tusze, z czego: Bourjois Effet Liner Effect służył mi przez wiele miesięcy po zużyciu jako szczotka do rozczesywania sklejonych rzęs (spisywał się w tej roli doskonale), Miss Sporty Fabulous Lash okazał się lepszy niż się spodziewałam, ale szybko wysechł, a najmocniejszy z całej trójki – Volume Million Lashes L'Oreal właśnie został wymieniony na nowy egzemplarz, co świadczy o nim jak najlepiej :).

Ufff, to tyle. Posprzątałam w skrzyni, jest miejsce na nowe skarby, a teraz czas doprowadzić do porządku po ciąży/zimie/pierwszych mrocznych miesiącach z niemowlakiem SIEBIE. A roboty jest naprawdę duuuuuuużo...

14 komentarzy:

  1. Ostatnio też robiłam takie porządki i sama byłam zaskoczona co ja tam trzymam i na co :) Maść nagietkową możesz używać na suche skórki, czy to wokół paznokci, czy na łokcie, kolana, albo na stopy :) A krem z Ziaji kiedyś miałam i mnie po nim wysypywało :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, i to brzmi sensownie, bo ta maść taka tłusta. jest w niej coś pierwotnego, co mnie kręci – zapach i opakowanie :) dzięki!

      Usuń
  2. No uwielbbiam Cię czytać. Przysięgam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, nawet nie wiesz, jak mi miło! Jesteś moją drugą czytelniczką (zaraz po mężu), za to najważniejszą i dzięki Tobie chce mi się pisać :)

      Usuń
    2. pisz pisz pisz i dużo bo czyta się naprawde świetnie!

      Usuń
  3. No niestety nadal nie da się płacić kartą... ciekawe, czy to wprowadzą i kiedy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Prosim o częste pisanie bo obśmiałam się w pracy jak norka:D Tylko uprzejmie dopraszam o dodanie gadżetu dla obserwatorów bo tych ichnich Rss-ów nie umie obsługiwać:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za miłe słowa :) co do gadżetu dla obserwatorów, to niestety chyba Google likwiduje to, co Wy wszystkie macie. Zamieściłam coś co ma w nazwie „nowość” i nie innego raczej się już wstawić nie da :( mam nadzieję, że to też będzie dobrze działać

      Usuń
    2. oooo, a jednak się udało tą Waszą wtyczkę znaleźć! :)

      Usuń
  5. mi też przydałoby się takie wietrzenie magazynów ;)
    przyjemnie się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedyś też byłam taka oszczędna i po droższe kosmetyki sięgałam rzadziej. Z perspektywy czasu wiem, że nie jest to dobre rozwiązanie, ponieważ te rzeczy zazwyczaj wędrują do kosza. Gdybym nie była sknerę, to mogłabym wykorzystać ich potencjał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, nie powtórzę już tego błędu, ale tu wiesz nie chodzi nawet o bycie sknerą, po prostu ten błyszczyk był takim skarbem dla mnie, wiedziałam, że już NIGDY potem nie kupię sobie takiego, dlatego go oszczędzałam, co oczywiście z perspektywy czasu uważam za kompletnie idiotyczne – trzeba było używać do woli, a potem żyć wspomnieniami ;)

      Usuń