czwartek, 11 kwietnia 2013

Original Source – British Strawberry Shower – truskawkowy żel pod prysznic [recenzja]

Producent kosmetyków kąpielowych Original Source (czyli PZ Cussons) ma naprawdę dobrą bajerę. Nowoczesne, młodzieżowe opakowania, zabawne opisy, a do tego członkostwo w Aromatherapy Trade Council, tylko naturalne składniki, bliska współpraca z Vegan Society i nacisk na brak testów na zwierzętach (podobno testują na sobie). Ja też dałam się złapać w sidła fajnych etykiet i jeszcze fajniejszych obietnic zapachowych, dlatego nabyłam najpierw płyn do kąpieli Raspberry& Vanilla (który pachnie bosko, ale o tym kiedy indziej) i przy następnej wizycie w Rossmannie pociekła mi ślina na widok żelu o zapachu brytyjskiej truskawki.

na zdjęciu widać w całej okazałości mój astygmatyzm ;)


Doprawdy nie wiem, jakie są charakterystyczne cechy truskawek z Wielkiej Brytanii. Użyłam Google i wyskoczyła tylko recenzja truskawkowej tabaki (zmielenie dobre, owoc nie wybija się na pierwszy plan, ale aromat nie przypadnie do gustu każdemu) oraz info o tym, że „brytyjscy farmerzy domagają się dopuszczenia do brytyjskiego rynku pracy nowej fali imigrantów spoza UE, bo boją się, że zabraknie im rąk do pracy w związku z rychłym odpływem Rumunów i Bułgarów do lżejszych zajęć”. Myślę, że chodzi po prostu o to, że Original Source ma swój source właśnie w UK, a tam sprzedaż truskawek idzie farmerom świetnie z powodu wbudowanego patriotyzmu lokalnego Brytyjczyków i ich zamiłowania do krajowych produktów. Mieszkańcy Wysp wolą zapłacić więcej funtów i jeść brytyjskie truskawki niż zapłacić mniej funtów i kosztować np. polskich. Podobno. Dlatego założenie, że chętniej kupią żel o zapachu rodzimej truskawki niż obcej, wydaje się całkiem słuszne :).

A ja jak zwykle zbaczam z tematu i zamiast o żelu, to o gospodarce Wielkiej Brytanii... wybaczcie. Jeśli chodzi o żel, to jest beznadziejny. Już opakowanie powinno mi dać do myślenia, ponieważ nie mogłam znaleźć na półce w sklepie takiego, które nie miałoby zaschniętej truskawkowej ulewki. Butla powstała z podłego, twardego plastiku i jest naprawdę niemiła w obsłudze, ale euforię wywołał we mnie zapach żelu w środku, no i wcześniejsze pozytywne doświadczenia z Original Source, dlatego ostatecznie trafił do koszyka.

Pod prysznicem okazało się, że nic nie jest tak, jak być powinno. Po połączeniu z wodą zapach zmienia się nie do poznania. Etykieta głosi: „Pobratymcy Sherlocka co rano zakładają walonki i doglądają owoców, które później zamykamy w żelu”. Nie wspomnieli tylko, że doglądają ananasów zamiast truskawek. Od początku ten smrodek z czymś mi się kojarzył... Odkryłam w końcu, z czym. Jak tylko zejdziecie w IKEI na sam dół, do tej całej rupieciarni kuchennej itd. i dojdziecie do działu ze świecami zapachowymi, nawąchacie się brytyjskiej truskawki na całego. Ja się tam duszę i bardzo szybko uciekam, bo może i pojedyncze świece potrafią ładnie zapachnieć, ale cała ich banda wywołuje we mnie cofkę. Tak więc zapach żelu wymiata. Konsystencja dość rzadka, jak zaczynająca tężeć galaretka, intensywny czerwony kolor długo nie schodzi z rąk (choć oczywiście jest zmywalny), w składzie zaraz po wodzie SLES, a jednak pieni się dość słabo i mam wrażenie, że po myciu skóra jest sucha. Ale tak ogólnie skład w porządku. Nie jestem masochistką (no, może czasami...) i nie widzę żadnego powodu, dla którego miałabym go dalej używać wobec tylu innych cudnie pachnących i mających fajne właściwości kosmetyków myjących.

Żel Original Source na szczęście trafił na rynek jako „seasonal edition”, mam nadzieję, że to synonim „limited edition” i że już niebawem zniknie na zawsze, a wspomnienie o nim zostanie tylko w IKEI w dziale ze świecami... Wciąż poszukuję mojego truskawkowego ideału i mam wielką nadzieję, że kiedyś go znajdę. Zapach jest trudny do odtworzenia, ale przecież nie niemożliwy... prawda?

Plusy:

– brak przykrych składników w recepturze,
na ich WWW jest mapa z dostępnością całego stuffu w Twojej okolicy, więc jeśli wyrazisz zgodę na odkrycie swojego położenia, fajna mapka pokaże Ci, gdzie możesz pobiec po swój wymarzony żel.

Minusy:

– okropny, chemiczny, ananasowy zapach (spoko, sok z ananasa jest w składzie),
– niefajne opakowanie,
– właściwości wysuszające.

Pojemność: 250 ml
Cena: 8,69 zł (w Rossmannie)
Ocena: 1/6 (niestety)


3 komentarze:

  1. nie dzierżę truskawki, jeszcze nigdy sama z siebie nie kupiłam chyba żadneo ksometyku o tym zapachu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja uwielbiam jeść truskawki, wąchać je i ciągle mam nadzieję, że wśród kosmetyków też się coś znajdzie, może spróbuję z kremami... ;)

      Usuń