niedziela, 19 lutego 2017

Sylveco – Tymiankowy żel do twarzy, czyli skuteczny żel o zapachu obiadu /recenzja/

Jest zima, moje kosmetyki nie chcą już pozować, a mnie się nie chce robić im przyzwoitych zdjęć. Musicie mi wybaczyć, ale dopóki nie ujrzę wiosny i jej nie powącham, na blogu będzie biednie w różnych aspektach. O żelu Sylveco musiałam wspomnieć, bo stoi u mnie pod prysznicem już kilka tygodni i pomalutku, powolutku dokonuje szczęśliwego żywota. Jest wart uwagi, ale nie każdy wytrzyma jego towarzystwo.


czwartek, 16 lutego 2017

Kobo – Highlighter Powder, 310 Moonlight

Puder rozświetlający w odcieniu Moonlight nabyłam kilka miesięcy po tym, jak przez blogosferę przetoczyła się fala acho-ochów nad różnymi pudrowymi wtedy_jeszcze_nowinkami od Kobo. Refleks szachisty, ale prawdę mówiąc, ten zakup w ogóle nie był mi potrzebny. Dziś już nie przynoszę siatek kosmetyków do domu, ale materiału na bloga po moich dawnych niezrównoważonych zakupach wystarczy nam na długie miesiące. Rozświetlacz Kobo był w użyciu przez dwa tygodnie, a potem zasilił tyły szuflady. Wróciłam do niego niedawno, bo mamy zimę, a Moonlight to dla mojej cery typowo zimowy kosmetyk.

sobota, 11 lutego 2017

Bling bling: MAC – Pro Longwear Paint Pot – Let's Skate!

Blogerki często używają MAC-owych paint potów w roli bazy pod cienie, a ja Wam pokażę mojego, który zupełnie nie kuma bazy. To znaczy: nie kuma bycia bazą. Kupiłam go kiedyś na poprawę humoru. Potrzebowałam czegoś jasnego, co iskrzy. I oto jest: jasny i iskrzący jak sto choler. Przed Państwem Let's Skate!

poniedziałek, 6 lutego 2017

Projekt denko, odc. 46

W tym miesiącu nieco spóźnione, bo zupełnie nie mogłam się zmobilizować. Noworoczne śmieci, calutki worek. Smacznego! 


sobota, 4 lutego 2017

Rituals: minirecenzje miniproduktów

Pewnego razu Agata postanowiła zaszaleć i zrobić solidne zakupy online w Holandii. Cóż mogła zamówić przy założeniu, że zakupy mają być całkowicie legalne? Ano kosmetyki. Nuuuuda. Do koszyka zakupowego trafiły trzy zestawy prezentowe z małoformatowymi produktami, bo Agata nie mogła zdecydować się na jedną linię zapachową i chciała przetestować coś więcej niż słynne ritualsowe pianki do mycia.