wtorek, 17 stycznia 2017

Produkty tonizujące: Dermacos / Uroda / Uriage

Dziś szybki post o trzech produktach do tonizowania twarzy, które towarzyszyły mi od późnego lata prawie do końca roku. Okazuje się, że jeden tonik to za mało – przynajmniej w mojej pielęgnacji.


piątek, 13 stycznia 2017

Czy to na pewno ty, Lancôme? Hypnôse Volume-à-porter, tusz do rzęs

Do dziś nie wiem, co się właściwie stało. Najpierw dostałam miniaturę tego tuszu do zakupów w Sephorze i byłam zachwycona jakością. Pasowało mi w nim wszystko! Potem pobiegłam po pełnowymiarowe opakowanie, użyłam raz, drugi, trzeci i okazało się, że... to zupełnie inny produkt. 


poniedziałek, 9 stycznia 2017

O tym, jak pewnego dnia obudziłam się i wszystko zaczęło mi przeszkadzać

Dziś będzie inaczej niż zwykle. Chciałabym opowiedzieć Wam o pewnych zmianach, które być może kogoś z Was zainspirują do przewrotu, jaki właśnie dzieje się u mnie.

czwartek, 5 stycznia 2017

Shiseido – seria Ibuki – minirecenzje miniproduktów

Tak naprawdę o Shiseido wiem niewiele. Idealnie maślany krem pod oczy z serii Benefiance WrinkleResist24 testowała moja mama, bo dostała go ode mnie kiedyś w prezencie, a ja miałam tylko nieprzyjemność z alkoholowo-kleistym tonikiem z tej samej serii. I... tyle. Naczytałam się wiele, wyobraziłam sobie jeszcze więcej, ale z jakiegoś powodu (nadmiar wszystkiego? wysokie ceny?) mój związek z Shiseido nigdy nie został skonsumowany. Aż w końcu trafiło się ślepej kurze ziarno, a dokładniej Agacie trafił się zestaw miniatur do zamówienia z Sephory. Ja vs. Shiseido. Czy coś dobrego z tego wyszło?

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Nowy rok, stare śmieci, czyli projekt denko, odc. 45

Witajcie w nowym roku. Tak wyszło, że koniec 2016 spędziłam z dala od blogów. Ominęły mnie podsumowania, wishlisty, życzenia świąteczne i noworoczne, brokatowe manikiury i makijaże (niestety, nie wszystkie – słynny sylwestrowy trend, zaprezentowany przez wyjątkowo utalentowaną panią w telewizji śniadaniowej, dotarł również do mnie). Dwa tygodnie przed Świętami rozpoczęłam pewien duży i skomplikowany projekt oczyszczania Lebensraum, o którym niedługo Wam opowiem. A tymczasem pora rozprawić się z czterdziestym piątym (sic!) workiem śmieci, który specjalnie dla Was kolekcjonowałam grzecznie przez cały, długi, beznadziejny grudzień.